7 kolejka - CCC Polkowice-ŁKS Łódź - 63:67

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Postautor: Kuba » 11 listopada 2006, 20:15

ginda pisze:Ten mecz raczej będzie wyrównany, jeśli Carvajal, Coker będą grać na swoim poziomie i jakaś inna zawodniczka dostosuje sie do ich poziomu to powinniśmy wygrać. Mam nadzieje że Wlaźlak będzie miała słabszy dzień to powinno ułatwić naszym w zdobyciu 2pkt


no i zarówno Coker jak i Frania zagrały dużo poniżej swojego poziomu. Gratulacje dla ŁKSu i Kaśki Kenig - rewelacyjny mecz :!: To tak na szybkiego ;-)

Pozdrowienia dla chłopaków z Łodzi, którzy w liczbie 4 stawili się na polkowickiej hali :)

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 11 listopada 2006, 20:39

Wiedzialam,ze Lodzka druzyna wygra 8) i zaczyna powoli,systematycznie piac sie w gore tabeli 8)

Zastanawia mnie tylko 1-czy koszykarka w ciazy powinna grac ? :roll: Nie to,ze sie czepiam czy cos,ale chodzi o zdrowie i bezpieczenstwo :roll:
Antychryst powrócił ;)
lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)
:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)
:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
ginda
Senior
Posty: 3192
Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
Kontaktowanie:

Postautor: ginda » 11 listopada 2006, 20:54

no Coker i Carvajal zawiodły, szczególnie Coker ktora wygladała jakby grała za kare :?

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 11 listopada 2006, 22:33

Z dużymi nadziejami przystępowały zawodniczki CCC Polkowice do rywalizacji z ŁKS-em Siemens AGD Łódź. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego nie wytrzymały presji i ostatecznie musiały uznać wyższość rywalek, przegrywając 63:67. Wielki mecz Katarzyny Kenig, która z gry pomyliła się tylko trzy razy, a cały mecz ukończyła z dorobkiem 23 puntów i 8 zbiórek. Wśród gospodyń rozczarowała Monique Coker.

Taka gra CCC, jakiej świadkami byli dziś polkowiccy kibice, na pewno nie zachęci ich do przychodzenia na kolejne mecze. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego niczym nie przypominały zespołu sprzed dwóch tygodni, który bez większych problemów pokonał INEĘ AZS Poznań. Na wysokim poziomie zagrała jedynie Veronika Bortelova. Dużo poniżej swoich umiejętności zaprezentowały się Coker i Carvajal.

Mecz od początku nie układał się po myśli koszykarek CCC, które nie potrafiły znaleźć recepty na obronę strefową ŁKS-u, a same nie umiały zatrzymać koszykarek z Łodzi, wśród których prym wiodła Katarzyna Kenig, Choć na minutę przed końcem tej części gry, po rzucie Jeziornej było 15:16, to po chwili ŁKS znów odskoczył i po 10 minutach prowadził już 20:15.

Początek II kwarty idealnie podsumowuje krzyk Andrzeja Nowakowskiego: "No co wy gracie?!". Polkowiczanki w dalszym ciągu nie potrafiły trafić z dogodnych pozycji do kosza ŁKS-u i przewaga podopiecznych Mirosława Trześniewskiego stale rosła. Po 4 minutach gry w tej "ćwiartce" było już 17:29! Tylko dzięki znakomitej postawie Bortelovej CCC zdołało odrobić część strat i przegrywać do przerwy "jedynie" 32:39. W szeregach polkowickiej drużyny trudno było dopatrzyć się zrozumienia i harmonii w postępowaniu na parkiecie. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego, choć dużo zbierały, nie potrafiły wstrzelić się w kosz drużyny przyjezdnej. Znakomitą partię rozgrywała Katarzyna Kenig, która już do przerwy zdobyła 19 punktów.

Po przerwie polkowiczanki wyszły dużo bardziej skoncentrowane i widać było, że reprymenda w szatni była treściwa. Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego rzuciły się to odrabiania strat i już po trzech minutach to CCC prowadziło 43:41. Wciąż koncertowo grała Bortelova, "trójkę" dorzuciła Szyćko i to spowodowało, że po raz pierwszy w meczu prowadziło CCC. Po chwili było już 47:41 i o czas poprosił trener ŁKS-u – Mirosław Trześniewski. Chwilę potem celnym rzutem zza łuku popisała się Monique Coker, ale to było wszystko, co miały do zaprezentowania w tej kwarcie koszykarki CCC. Kilka dziecinnych strat, brak komunikacji i ze stanu 50:41 w kilka chwil zrobiło się 50:55. Takim też wynikiem zakończyła się III kwarta spotkania.

Cieniem samej siebie była Coker, a i Carvajal nie grała na swoim normalnym poziomie, przez co obie zawodniczki prawie całą IV kwartę spędziły na ławce rezerwowych. Olga Żytomirska nie potrafiła jednak zapełnić luki po amerykańskim duecie i trudno było myśleć o nawiązaniu walki z łodziankami. ŁKS wchodził w polkowicką strefę jak w masło i raz za razem dziurawił kosz swoich rywalek. Nawet niezawodnej do tej pory Bortelovej przytrafiła się głupia strata przy stanie 58:63. Czeszka dwoiła się i troiła, jednak żadna z koleżanek nie dopasowała się do jej poziomu i ŁKS kończył ten mecz wygrywając 67:63.

Po meczu powiedzieli:
Mirosław Trześniewski (trener ŁKS Łódź): - Całe spotkanie graliśmy konsekwentnie i w miarę skutecznie To dało nam zwycięstwo, które cieszy i poprawia naszą sytuację w tabeli. To jest jeszcze początek ligi, trzeba grać wiele meczów na takim poziomie, żeby osiągnąć sukces.

Andrzej Nowakowski (trener CCC Polkowice): - ŁKS zagrał bardzo konsekwentnie i wykorzystał wszystkie nasze błędy w obronie, a tych błędów było multum, szczególnie w pierwszej połowie. Mieliśmy dużą trudność z rozbijaniem strefy, która była bardzo aktywna i ruchoma. Skuteczność nasza 29% "za dwa" i 44 z "osobistych" to pozostawiam bez komentarza. Bardzo słabo zagrały Amerykanki i nie tylko w ataku, ale bardzo źle broniły. Przykra porażka, ale to jest wkalkulowane w zawód trenera i trzeba to przyjąć z godnością. Gratuluję ŁKS-owi zwycięstwa. My natomiast musimy trochę pozmieniać, bo sytuacja jest taka, jaka jest i trzeba pewne rzeczy wyczyścić, bo zespół koszykówki to jest 14 dziewczyn, a na boisku pięć.

Birute Dominauskaite (ŁKS Łódź): Powiem tylko tyle, że bardzo się cieszę, że wygrałyśmy i że nie załamałyśmy się jak Polkowice prowadziły kilkoma punktami.

Ilona Jasnowska (CCC Polkowice): - Po meczu z Poznaniem myślałam, że nasza gra się ustabilizowała. Na treningach wyglądałyśmy dobrze, choć były różne wahania. Jest mi przykro, że przegrałyśmy ten mecz. Spodziewałam się, że skoro gramy u siebie, to ten mecz wygramy. Zdawałam sobie jednak sprawę, że ŁKS jest groźnym zespołem. Niestety nie udało się, zawiodłyśmy i w ataku, i w obronie. Myślę, że mamy dużo pracy przed sobą i bardzo dużo do przemyślenia i porozmawiania między sobą.

plkk.pl
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

brzydki
Młodzik
Posty: 738
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 15:08
Lokalizacja: wr

Postautor: brzydki » 11 listopada 2006, 23:31

na poczatek pozdrowienia dla chlopakow z Lodzi :) fajnie, ze wpadliscie i jeszcze raz gratuluje zwycieztwa.

w innym temacie Seba napisal ze "nie da się wygrać z rywalem, gdy pod własnym koszem pozwala mu się zbierać co drugą piłkę, a nie raz i dobijać dwa, trzy razy..." otoz da sie! pomimo naszej miazdzacej przewagi w tym elemencie, to ŁKS zainkasowal 2 punkty... lodzianki zagraly to czego wszyscy sie spodziewali - czyli strefa caly mecz - a nasze wygladaly tak, jakby ten sposob obrony widzialy po raz pierwszy! do tego doszla katastrofa w obronie, proste bledy przy przekazywaniu oraz zenujaco niski procent zarowno z gry, jak i z osobistych. i to na wlasnej hali.... szkoda gadac...

nie bede ukrywal, ze ten wynik jest dla mnie sporym zaskoczeniem. wierze jednak, ze bedziemy z tym skladem w czworce... przed i po play-off'ach...

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 12 listopada 2006, 04:45

Pamela pisze:Zastanawia mnie tylko 1-czy koszykarka w ciazy powinna grac ? :roll: Nie to,ze sie czepiam czy cos,ale chodzi o zdrowie i bezpieczenstwo :roll:
2 koszykarki...
ale - nie to żebym się czepiał oczywiście - tylko zastanawiam się nad czym się zastanawiasz... Było dość jasno napisane kto do kiedy gra...

Awatar użytkownika
Mikey
Senior
Posty: 3547
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
Lokalizacja: Z Lans Ekipy
Kontaktowanie:

Postautor: Mikey » 12 listopada 2006, 04:53

Cóż my to sie tam na koszykowce nie znamy żeby się tu rozpisywać, ale chyba nie sklamię jeśli napisze ze z naszej perspektywy wygladalo to calkiem calkiem 8) Wrażenie robiły kontry Magdy Skorek, nieomal genialna gra Kangura (tylko te 10 strat...) no i niezniszczalna Sylwia. Cieszy fakt ze grając na wyjeździe zespół po prowadzeniu +12 i roztrwonieniu przewagi wyciągnął momentalnie z -9 na +5. Respekt za charakter dla drużyny.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Mikey
Senior
Posty: 3547
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
Lokalizacja: Z Lans Ekipy
Kontaktowanie:

Postautor: Mikey » 12 listopada 2006, 17:52

Mina trenera Nowakowskiego na konferencji pomeczowej mowi wszystko...

Obrazek
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 12 listopada 2006, 21:08

Koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego pokonały po wyrównanym meczu w Polkowicach tamtejsze CCC 67:63. Bardzo dobre zawody zanotowała Katarzyna Kenig, zdobywając 23 punkty i będąc najlepiej zbierającą Ełkaesianką.

CCC Polkowice - ŁKS Łódź 63:67 (15:20, 17:19, 18:14, 13:14)

CCC: Bortelova 16 (4), Carvajal 11, Jeziorna 10 (1), Coker 10 (1), Szyćko 9 (3), Jasnowska 5 (1), Żytomirska 2, Pietrzak 0

ŁKS Siemens AGD: Kenig 23 (1), Piątkowska 12, Skorek 11, Wlaźlak 10 (1), Dominauskaite 9 (3), Krystofova 2, Białogór 0, Włodarska 0

sędziowali: Fiedler i Zieliński

Łodzianki udawały się do Polkowic już w piątek, nie pozbawione szans ani nadziei na zwycięstwo - ale na pewno nie będąc w roli faworyta tego meczu. Co się zmieniło po tym weekendzie? Ano przede wszystkim chyba to, że gdyby jechały tam jeszcze raz po tygodniu, niewątpliwie przydzieliłbym właśnie im rolę głównego pretendenta do sukcesu. Po prostu ŁKS w tej chwili jest bardzo silny i trzeba to sobie jasno powiedzieć. ŁKS to rywal trudny dla każdego i wszędzie, a ewentualne "wyjątkowo słabe spotkania" rozgrywane przez rywali przeciwko łodziankom (akurat) całkowicie nie wynikają z przypadku. "Tak się gra, jak na to pozwala przeciwnik", a ŁKS w tym sezonie pozwala przeciwnikom na coraz mniej...

Kibice i koneserzy polkowickiego CCC załamywali ręce nad grą swoich pupilek. Zawodniczki niczym nie przypominały zespołu, który bez większych problemów pokonał INEĘ AZS Poznań. Dużo poniżej swoich umiejętności zagrały przede wszystkim Coker i Carvajal - na grze których, w zasadzie strategia zdobywania punktów CCC się opiera. Czy to przypadek? Zawodniczki zza oceanu zawsze mają (nieomal wrodzoną) nieumiejętność gry przeciwko obronie strefowej... a tę ŁKS stosował podczas meczu wręcz po profesorsku. Odpowiedź jest jasna - cóż po karabinie, w którym nie ma naboi... ?

Zawody od początku kontrolowały nasze zawodniczki. Rywalki nie potrafiły znaleźć recepty na "strefę", podczas gdy ełkaesianki pod koszem gospodyń były nie do zatrzymania. Prym wiodła Katarzyna Kenig, co dość wyraźnie znajduje odzwierciedlenie w statystykach. Doskonale kierowała zespołem Sylwia Wlaźlak, zabójcze kontry przeprowadzała Magda Skorek, spokojem oraz rozwagą imponowała Birute Dominauskaite, umiejętnością wypracowania dla siebie doskonałych pozycji zadziwiała Dorota Piątkowska. Zespół wspomogła także Magda Włodarska oraz Monika Białogór. Swój nieomal 10-cio minutowy wkład w zwycięstwo miała oczywiście Leona Krystofova - mogłaby mieć większy gdyby nie... - no właśnie. Jak zły sen powraca problem kontuzji, która prześladuje naszą zawodniczkę od początku sezonu. "Leo" znów musiała opuścić parkiet przed czasem - życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia.

W II kwarcie przewaga ełkaesianek sukcesywnie rosła. W 4 minucie II kwarty, było już 17:29. Głównie dzięki doskonałej postawie Weroniki Bortelovej ostatecznie do przerwy CCC przegrywało "zaledwie" 32-39.

Niestety już po trzech minutach III kwarty to CCC prowadziło 43:41 (ech ta III kwarta...). Doskonale grała Bortelova, dołączyła do niej Szyćko i obraz gry w porównaniu do 1. części meczu dość radykalnie uległ zmianie - na szczęście jak się później okazało, nie na długo. Po raz pierwszy i ostatni zresztą w tym meczu, prowadziło wówczas CCC. Przy stanie 47:41 o czas poprosił Mirosław Trześniewski. Ostatnie chwile prowadzenia polkowiczanek to celny rzut za 3 punkty Monique Coker, i... to już był koniec. Przechwyty, doskonała obrona, konsekwentna gra pod koszem atakowanym i ze stanu 50:41, w kilka chwil zrobiło się 50:55.

Pewne problemy z akceptacją w zespole gospodyń zaowocowały tym, że Coker i Carvajal prawie całą IV kwartę spędziły na ławce, a CCC nie potrafiło już nawiązać skutecznej walki z ŁKS. Nasze dziewczyny zagrały doprawdy koncertowo ... a wynik końcowy - czyli 4 punkty przewagi traktować należy raczej jako "najniższy wymiar kary", niż jako podejrzenie nerwowej końcówki. Nic takiego nie miało miejsca, ŁKS poza drobnym wyjątkiem w III kwarcie kontrolował przebieg spotkania praktycznie cały czas, końcowy sukces nie był w zasadzie w tym meczu zagrożony.

Na wysokości zadania stanęli także kibice łodzianek. W sile 4 osób, żywiołowo dopingując, dzielnie "stawili czoło" bębniarskiemu "łup, łup, łup" gospodarzy, czym niewątpliwie zasłużyli sobie na pomeczową radość wraz z koszykarkami. Można powiedzieć, że na hali w Polkowicach słychać było w sobotę jedynie doping ŁKS oraz... bębny.

http://www.lkslodz.pl/news_full.php?id=8052

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 12 listopada 2006, 21:09

"Gazeta"

Niespodziewana wygrana koszykarek ŁKS

jw2006-11-12, ostatnia aktualizacja 2006-11-12 20:43

Łodzianki zwyciężyły w Polkowicach, Polfa znów przegrała.
Dzięki wspaniałej grze Katarzyny Kenig (23 punkty i 8 zbiórek) oraz skutecznym kontrom Magdaleny Skorek ŁKS Siemens pokonał mający medalowe aspiracje CCC. Od początku mecz układał się po myśli podopiecznych trenera Mirosława Trześniewskiego. Po 14 minutach łodzianki prowadziły 29:17, ale gospodyniom udało się zmniejszyć starty do siedmiu punktów (32:39). Trzecia kwarta to już lepsza gra polkowiczanek, które w 23 min po raz pierwszy w meczu objęły prowadzenie (43:41). Po chwili łodzianki przegrywały 41:47, a po kilku niewykorzystanych akcjach - 41:50. Ostatnie minuty tej części to jednak koncert łódzkiego zespołu, który wygrał końcowy fragment 14:0. Ostatnia kwarta nie była już tak emocjonująca. Łodzianki spokojnie utrzymywały przewagę grając bardzo konsekwentnie w obronie.

CCC POLKOWICE - ŁKS SIEMENS 63:67 (15:20, 17:19, 18:16, 13:12)

ŁKS Siemens: Kenig 23, Piątkowska 12, Skorek 11, Wlaźlak 10, Dominauskaite 9, Krystofova 2 oraz Białogór, Włodarska.

Awatar użytkownika
Edzia
Junior
Posty: 2018
Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P

Postautor: Edzia » 12 listopada 2006, 22:17

(...) Kenig 23 (1) (...)

Jak na przyszłą mamę, to zagrała bardzo dobrze !! !! !! =D> =D> =D>

Jak tak działa ciąża, to każda zawodniczka powinna pomyśleć o dziecku... :lol: :wink: :wink:.
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 12 listopada 2006, 23:17

simon pisze: tylko zastanawiam się nad czym się zastanawiasz... Było dość jasno napisane kto do kiedy gra...


Wiesz..jak u mnie kumpela z druzyny dowiedziala sie,ze spodziewa sie dziecka (a bylo to w 6tygodniu) to momentalnie przestala trenowac-po co niepotrzebnie ryzykowac..ale skoro chce grac do okreslonego terminu to jej sprawa,ale "gratuluje" decyzji.Ja bym nie pozwolila jej grac jakbym byla trenerem i nie wazne ,w ktorej fazie ciazy by byla.A skoro ŁKS mial walczyc o laury to powinien miec na tyle szeroka i wyrownana kadre,by w przypadku kontuzji czy ciazy dana koszykarke moglaby zastapic inna zawodniczka...uuppss
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 13 listopada 2006, 09:23

Co do kadry ŁKS-u - to choć być może o tym nie wiesz... jest na tyle szeroka by zastąpić Kasię. Zwłaszcza zaś jeśli nie wiesz - nie oceniaj...

Co do decyzji Kasi - owszem, dyskusyjne jest być może to czy kobieta ma prawo do aborcji czy nie - natomiast prawo do grania w koszykówkę... , pozwól że póki nie obejmie go "ustawa o ochronie życia poczętego" pozostanie w gestii samych przyszłych mam... - zresztą (jak to masz w zwyczaju mawiać w przypadku Szopena) - weź i Kaśce "powiedz to prosto w oczy" co o tym myślisz... jest szansa że uzna swego lekarza za osobę najmniej w tej sprawie kompetentną i na wieść o Twojej koleżance natychmiast "zawiesi na kołku" strój koszykarski...

Co do trenera - nie widzę podstaw by miał zabraniać czołowej i odpowiedzialnej zawodniczce możliwość pracy... Nie ma dyskryminacji - nie wolno nikomu zabraniać tego, co mu się ustawowo należy ze względu na kolor własów, płeć, kolor skóry, sugestie Pameli czy - a raczej zwłaszcza - z powodu ciąży. Mogłaby na przykład pozwać go do sądu... - i co wtedy by powiedział? to dla jej dobra? To by znaczyło, że i murzynów "dla ich szeroko pojętego dobra" można znów zagonić na plantacje...

Także wiesz - stara się dziewczyna, ma ambicję (trudne słowo), gra w tym ŁKS-sie (tak, zdaje sobie sprawę że to także błąd...) jest w doskonałej formie wypracowanej w pocie czoła oraz dzięki nieprzeciętnemu talentowi, nie ma przeciw grze żadnych wskazań - zatem jak chcesz, to podam Ci kilka namiarów innych zawodniczek, które o wiele bardziej potrzebują niż Kangur dobrych rad "co dalej z tą karierą..." żeby być (jeszcze) lepszym

Pamm, wiem że coby nie było i tak jest źle - w najlepszym razie nie najlepiej... :wink:, właściwie najlepiej tak dla pewności byłoby zakończyć grę jeszcze "przed"... nie? :wink:

Awatar użytkownika
Zbych
Żak
Posty: 231
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:27
Lokalizacja: Brzeg
Kontaktowanie:

Postautor: Zbych » 13 listopada 2006, 10:19

Edzia pisze:
(...) Kenig 23 (1) (...)

Jak na przyszłą mamę, to zagrała bardzo dobrze !! !! !! =D> =D> =D>

Jak tak działa ciąża, to każda zawodniczka powinna pomyśleć o dziecku... :lol: :wink: :wink:.

Co do działania ciąży to już zostało dawno odkryte jak ona działa na sportsmenki. To tajemnica poliszynela NRD-owskiej lekkoatletyki. Lekkoatletki zapładniało się sztucznie na 2-3 miesiące przed ważnymi zawodami, bo organizm kobiety w tym okresie jest najbardziej wydajny. Moralne i zdrowotne aspekty takich eksperymentów się wtedy nie liczyły ;)
"Bo w życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym" - Oscar Wilde

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 13 listopada 2006, 10:58

Tak było - nawet ten pożałowania godny proceder dość... lightowo nazywano "doping ciążowy"... - dno dna.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 140 gości