Gwiazda gwieździe nierówna
W akcji z piłką Tangela Smith
Fot. Michał Klag
Koszykarki "Białej Gwiazdy" Wisły Can-Pack pokonały w meczu Euroligi zespół Bałtyskaja Zwiezda (czyli Bałtycka Gwiazda) z Sankt Petersburga 103-68. Od pierwszej minuty krakowianki dominowały na parkiecie, wygrywając ostatecznie aż 35 punktami.
Nic w tym dziwnego, skoro w drużynie z Petersburga 4 koszykarki miały po 18 lat, a dwie po 21 lat (3 z nich wyszły w pierwszej piątce - Beliakowa, Fomina i Sawaliewa). Rosjanki, zwłaszcza na początku meczu, wyprowadzały chaotyczne akcje, popełniały proste straty lub oddawały rzuty z szalonych pozycji.
Bardziej doświadczone wiślaczki skwapliwie to wykorzystywały. Ponieważ wiele koszykarek Bałtyckiej Gwiazdy było postury krakowskich cheerleaderek (Perovanović kryła niższą o głowę Beliakowa!), zawodniczki podkoszowe Wisły zdobywały punkt za punktem. W pierwszej kwarcie na parkiecie rządziły Smith z Perovanović, w drugiej Kress, którą rzutami z dystansu wsparła Trafimawa (3x3). W 10 min było 30-11, w 20 min 61-26.
Niespodziewana była trzecia kwarta, kiedy rywalki Wisły zrozumiały, że czas wykorzystać swą szybkość i zaczęły grać na kontrę. Przestały bać się rzucać, nawet tak bardzo, że oddawały rzuty z niewiarygodnych pozycji. W tym szaleństwie była metoda. Rosjanki zaczęły trafiać i wygrały kwartę 27-22 (w 30 min było 83-53)!
W ostatniej odsłonie na parkiecie zobaczyliśmy najmłodsze pokolenie krakowskich zawodniczek, wraz z 20-letnią Skorek, która po raz pierwszy zagrała w Eurolidze. Młode krakowianki nie zachwyciły, chwilami miały poważne problemy ze zdobywaniem punktów (podobnie jak rywalki) i można się było zastanawiać, jak by ten mecz wyglądał, gdyby Wisła nie miała w składzie koszykarek zagranicznych. Setny punkt zdobyła Czarnecka. Wisła wygrała 103-68.
Arkadiusz Koniecki, trener Wisły Can-Pack: - Mieliśmy problemy kadrowe, kontuzjowane są Krawiec i Czepiec, a Johnson niedawno przebywała w Stanach Zjednoczonych. Moje koszykarki pokazały, że mają duże możliwości. Trudno im było utrzymać koncentrację, gdyż cały czas wysoko prowadziły. Jestem pod wrażeniem doskonałego debiutu Skorek w Eurolidze.
RAFAŁ STANOWSKI
WISŁA CAN-PACK KRAKÓW - BAŁTYSKAJA ZWIEZDA SANKT PETERSBURG 103-68 (30-11, 31-15, 22-27, 20-15). Punkty: Smith 20 (9 zb., 3 as.), Perovanović 16 (5 zb.), Kress 12 (2x3, 4 zb.), Kenig 9 (5 as.), Johnson 5 (1x3, 4 prze., 3 as.) oraz Trafimawa 13 (3x3), Gburczyk 9 (2x3, 6 zb.), Skerović 5 (1x3, 4 as.), Skorek 5, Czarnecka 5 (6 zb., 3 prze.), Radwan 4 - Sawaliewa 20 (1x3, 10 zb., 3 prze.), Fomina 10 (2x3), Czugunowa 9 (1x3, 4 zb.), Petrowa 9 (10 zb.), Beliakowa 7 (1x3) oraz Riukina 6 (9 zb.), Jużakowa 5, Judzentis 2.
Statystyki drużynowe, procent za 2: 54-31, za 3: 50-24, za 1: 57-75, zbiórki 41-40, asysty 22-8, faule 22-18, straty 10-18, przechwyty 16-9, bloki 4-0.
Gdzie ta frekwencja?
Władze Wisły wraz ze sponsorami za duże pieniądze zbudowały znakomity zespół. Na krakowskich kibicach nie robi to chyba wrażenia, gdyż na mecze koszykarek - także te euroligowe - nie przychodzi wyjątkowo dużo kibiców (podczas spotkania z Rosjankami zajęta była ledwie połowa hali). Skąd ten brak zainteresowania? Częściowym wytłumaczeniem może być pora rozgrywania meczu. W dzień powszedni na godz. 17.30 dotrzeć mogą tylko najbardziej wytrwali kibice.
(RS) Dziennik Polski








