Postautor: daniel_balinski » 26 stycznia 2010, 22:34
Problemy koszykarek Wisły Can-Pack
2010-01-26 16:10:00
- Chcemy jutro udowodnić, że zasługujemy na miejsce w kolejnej rundzie. Naszym celem jest wygranie tych rozgrywek – mówi Paulina Pawlak przed środową potyczką Wisły Can-Pack Kraków z ŁKS Siemens AGD Łódź w Pucharze Polski. Początek o 18:30.
Broniące tytułu krakowianki rozpoczynają zmagania w krajowym pucharze od IV rundy. Do kolejnego etapu awansują cztery zespoły, spośród których zostaną wyłonieni finaliści. Aby myśleć o medalach trzeba pokonać ŁKS Siemens AGD, plasujący się na 10. pozycji w Ford Germaz Ekstraklasie. Terminarz gier jest znów napięty, stąd trenerzy mają nadzieję na oszczędzenie najmocniej eksploatowanych zawodniczek. Liczą natomiast na duże wsparcie Pawlak w PP.
- Decyzja o zmianie barw klubowych nie była łatwa, ale miłe przyjęcie pomogło w szybkiej aklimatyzacji. Większość dziewczyn znałam, co ułatwiło nasze relacje – podkreśla nowa rozgrywająca, wykazując gotowość do gry. Przejście do Wisły Can-Pack wiązało się z nową rolą. – Rzeczywiście w Lotosie Gdynia była ona inna, ale na początku również musiałam sobie zapracować na zaufanie. Dla mnie najważniejszy jest sukces drużyny i staram się jej pomagać – w pełni akceptuje swój obecny status. Chociaż do zdrowia powróciła Iziane Castro Marques, a treningi wznowiła Magdalena Skorek, sytuacja kadrowa wcale się nie wyklarowała. Na dzień przed meczem niezdolna do udziału w zajęciach w wyniku przeziębienia była Agnieszka Kułaga, zaś Anna Wielebnowska musiała udać się na badania bolącego kolana. Problemem nie powinna być za to koncentracja przed dwoma najbliższymi meczami. - Nie myślimy jeszcze o rywalizacji o MiZO Pecs. Czekają nas ważne mecze w krajowym pucharze i lidze – zaznacza Pawlak zapytana o zbliżające się play-off Euroligi.
źródło: SportoweTempo.pl
Anna Wielebnowska skręciła kolano i raczej nie zagra w dzisiejszym (godz. 18.30) spotkaniu Pucharu Polski z ŁKS. - Mamy zawodniczki, które są w stanie zagrać na jej pozycji - uważa Jose Hernandez, trener Wisły Can-Pack
Ponad rok temu podczas spotkania z CCC Polkowice Wielebnowska zerwała więzadła krzyżowe. Koszykarka przeszła po zabiegu sześciomiesięczną rehabilitację, by wrócić do gry. - Jestem szczęśliwa, że odzyskałam sprawność, i znów czerpię radość z koszykówki - przyznawała w wywiadzie miesiąc temu.
Podczas porannego treningu atakowała kosz i źle wylądowała. Od razu zeszła z boiska i otoczył ją tłum zawodniczek. Pierwsze zabiegi rozpoczął masażysta zespołu, po chwili dołączył do niego dr Jerzy Zając. - Jadę umówić badanie USG. Anna skręciła operowany staw. Nie chcę tego komentować na gorąco, pierwsze prognozy poznamy jutro - mówił lekarz zespołu.
Sama koszykarka o własnych siłach opuściła zajęcia, choć widać było, że walczy z bólem. Miejsce kontuzjowanej zawodniczki zajmie Aneta Kotnis. Dla młodej skrzydłowej mecz z ŁKS będzie jedną z nielicznych okazji na budowanie zaufania ze strony sztabu. W dotychczasowych spotkaniach Kotnis grała najdłużej 16 minut, częściej notowała jednak końcówki wygranych już meczów. - Mam nadzieję, że dziewczyny szybko odskoczą, i będę miała okazję się pokazać - przyznaje 21-letnia skrzydłowa.
W zeszłym sezonie Kotnis grała częściej i sprawdziła się w starciu z Lotosem. - Było trochę kontuzji i dostałam szansę. W tym roku mamy silniejszy skład, jest od kogo się uczyć - kończy wychowanka Wisły.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków