Postautor: Szymon » 23 maja 2005, 16:33
CZARNY SCENARIUSZ
Gorzej być nie mogło! Po raz pierwszy od 1998 roku, kiedy pabianicka Polfa zaopiekowała sie koszykarkami, nasza drużyna nie zdobyła medalu w ekstraklasie. Mając w składzie same utytułowane zawodniczki, reprezentantki Polski, Brazylii, Czech, Ukrainy i Rumunii, MTK Polfa przegrała rywalizację o trzecie miejsce z CCC Polkowice, które dopiero czwarty sezon występują w lidze, bez większych sukcesów. Jest to niewątpliwie zaskakujące i przykre dla nas zakończenie sezonu, bo liczyliśmy na finał, a w najgorszym razie na brązowy medal. Jak na ironię, do powstania silnej drużyny w małych Polkowicach, która upokorzyła Włókniarz, przyczyniły się zawodniczki grające przez wiele lat w Pabianicach!
Już do pierwszego awansu Polkowic do ekstraklasy walnie przyczyniła się pabianiczanka Magda Włodarska, wystepująca w pierwszej piątce na pozycji rozgrywającej w sezonie 2000/2001. Dwa lata później szefowie MTK lekkomyślnie oddają do Polkowic swoje czołowe koszykarki, reprezentantki Polski: edyte Koryznę i Agnieszkę Pałkę. W nastepnym sezonie z Brzegu do Polkowic przechodzi kolejna pabianiczanka, utalentowana Agata Nowacka. Pabianiczanki są podstawowymi zawodniczkami CCC i mają duży udział w wywalczeniu przez ten klub Pucharu Polski już w ubiegłym roku. W finale wygrały (63-56) z Włókniarzem Pabianice. Tak jak w tym roku - w małym finale pocieszenia o brązowy medal mistrzostw Polski seniorek! W pieciu ostatnich meczach z Polfą najlepszą koszykarką CCC, była E.Koryzna, która zdobyła w sumie 92pkt. Grające w pierwszej piątce A.Pałka i A.Nowacka uzyskały odpowiednio 50 i 33pkt. W zespole Włókniarza O.Pantelejewa zdobyła 75pkt, a E.Trześniewska 72pkt. Pozostałe zawodniczki nie zdołały przekroczyć 40pkt w meczach o brązowy medal. Słaba skuteczność rzutowa była zresztą poważnym mankamentem w grze naszej drużyny ze wszystkimi czołowymi drużynami. Wynikało to z niedostatecznego wykorzystania umiejetności wysokich zawodniczek i sporadycznego stosowania szybkiego ataku. Za mało czasu poświęcono chyba na trening rzutowy. Polkowice zdecydowanie lepiej wykorzystały swoje atuty, jakimi są szybkość, waleczność, dyscyplina taktyczna i zgranie zespołu. Przed tym sezonem do Polkowic doszła tylko jedna nowa koszykarka - Żytomirska i w przciwieństwie do Polfy, zespół ten szczęśliwie omijały kontuzje i choroby. Był to chyba jedyny zespół naszej przeciętnej ekstraklasy, który na finiszu rozgrywek osiągnął optymalną forme i w pełni zasłużył na brązowy medal. Godne podkreślenia jest to, że swój największy sukces CCC osiągnął bez korzystania z usług zagranicznych koszykarek!
Polfa była blisko osiągnięcia celu, jakim był awans do finału i gra o złoty medal. Frajersko przegrany półfinałowy decydujący mecz z Wisłą na własnym parkiecie spowodował, że sezon ułożył się według najgorszego, czarnego scenariusza.
Pabianicka hala przestała być twierdzą nie do zdobycia. Może dlatego że broniło jej "wojsko zaciężne?"
SZEŚĆ ZAGRANICZNYCH KOSZYKAREK I ŻADNEJ RODOWITEJ PABIANICZANKI, TO WYDARZENIE BEZ PRECEDENSU W 40-LECIU KOSZYKÓWKI ŻEŃSKIEJ W NASZYM MIEŚCIE!!! To niewątpliwie też przyczyna, że w hali przy ulicy Grota Roweckiego coraz mniej widzów i już nie taka atmosfera jak dawniej. Nasze koszykarki prowadziły z Wisłą 2-0, by przegrać kolejne trzy mecze, mimo że tylko w jednym spotkaniu były wyraźnie słabsze od krakowianek. W meczach z Polkowicami było zupełnie źle, bo przegrały dwa razy w Pabianicach, a mogły już odpaść z rywalizacji po trzech pierwszych meczach. To jeszcze niedawno było nie do pomyślenia. Zespół stopniowo traci swoje dumne i groźne oblicze. Włókniarza nie boją się już nawet w Gorzowie, Polkowicach i Chełmi. Czas to zmienić.
Wprawdzie od 10 lat nikt mnie o radę nie pytał, ale na łamach "Nowego Życia Pabianic" wilokrotnie zwracałem uwagę na błędy personalne i szkoleniowe ludzi odpowiedzialnych za koszykówkę żeńską w Pabianicach. Budowa uznanego i cenionego zespołu od nowa i nowymi metodami jeszcze nikomu sięnie udała. Proponuję zacząć od zatrudnienia 2-3 klasowych zawodniczek zagranicznych, 2-4 młodych, perspektywicznych koszykarek oraz podwoić nakłady finansowe na pracę z pabianickim narybkiem. Postawić na koszykarki sprawne fizycznie i waleczne, bez względu na wiek. Drugi trener powinien dodatkowo prowadzić zespół kadetek lub juniorek.
W jednej z łódzkich gazet przeczytałem, że Polfa nie miała jeszcze tak silnej drużyny jak w minionym sezonie i dlatego czwarte miejsce to blamaż i klęska. To kompletna bzura. Takie opinie może wygłaszać ignorant sportowy albo człowiek o nieczystych intencjach. Najepszą drużynę MTK miało wówczas, kiedy grały takie koszykarki jak Storożyńska, Wlaźlak, Koryzna, Binkowska, Piestrzyńska. Zresztą i z tymi koszykarkami zespół Włókniarza nie osiągnął skcesów krajowych i europejskich, na jakie było go stać. Pierwszym dzwonkiem alarmowym dla Polfy były kompromitujące wyniki w ubiegłym sezonie, zwłaszcza ze Starym Browarem Poznań. Nie wszyscy się przebudzili. Niestety.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS
