Piątek, 10 grudnia 2004r.
Jutro koszykarki PZU Polfa Pabianice grają na wyjeździe z Ostrovią Ostrów Wlkp., zaś drużyna ŁKS wystąpi w tym samym terminie w Opolu przeciwko Odrze Cukierki. Dla pabianiczanek pojedynek z Ostrovią powinien być sportowym spacerkiem.
W kobiecym baskecie nie brakuje podkoszowej walki.
Zdzisław Grabarczyk, dyrektor PZU Polfa: – Ostrovia rzeczywiście należy do najsłabszych zespołów w ekstraklasie, ale nie należy jej lekceważyć. Oczywiście,. nikt nie dopuszcza myśli o naszej porażce. Spotkanie w Ostrowie należy potraktować jako swoiste przetarcie przed następnym meczem o ligowe punkty, wypracowanie odpowiedniej taktyki na następny mecz. A w tydzień później nasz rywal (CCC Aquapark Polkowice) będzie o wiele silniejszy. Tym bardziej, że wystąpi przeciwko nam na własnym parkiecie.
W obu tych spotkaniach trenerzy naszej drużyny nie będą mogli skorzystać z leczących kontuzję – Sylwii Wlaźlak i Renaty Pistrzyńskiej. Nie muszę tłumaczyć, że absencja tych zawodniczek to bardzo poważne osłabienie naszych szeregów. Widać to było wyraźnie w konfrontacji z Lotosem Gdynia. Brakowało takiej zawodniczki, jak Sylwia Wlaźlak, która w trudnych momentach potrafia poderwać swe koleżanki do bardziej wzmożonej, najczęściej zwycięskiej, walki.
Wojciech Smaczny, kierownik drużyny ŁKS: – Wyjeżdżamy w dniu meczu, który rozpoczyna się o godz.18. Cukierki Brzeg na swoim parkiecie były zawsze zespołem bardzo trudnym do pokonania. Ale nie należy z góry się poddawać. Z całą pewnością naszym koszykarkom ambicji nie zabraknie. Nie jesteśmy w tym spotkaniu faworytem, ale nie uważam, abyśmy stali na z góry straconej pozycji. Za tydzień powinniśmy natomiast pewnie zdobyć komplet punktów, ponieważ gramy u siebie z Ostrovią .
(m. st.) - Express Ilustrowany





