Można już oglądać zdjęcia z tego meczu:
TUTAJ
CCC Polkowice - Lotos Gdynia 61:80
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
CCC przez dwie kwarty toczył wyrównany bój. W trzeciej - po silnych ciosach Lotosu - już się nie podniósł. Do wielkiej formy powraca Agnieszka Bibrzycka, która w Polkowicach siedmiokrotnie trafiła za trzy punkty.
- Koszykarkom z Polkowic nigdy nie udało się zdobyć miejsca na podium i mam nadzieję, że to się zmieni w tym roku. Wiemy, że na papierze jesteśmy słabsi od Wisły, Lotosu czy Polfy, ale to jest koszykówka i wszystko może się zdarzyć - mówił przed sezonem Andrzej Nowakowski, który na stanowisku pierwszego trenera CCC zmienił Wojciecha Spisackiego (został w klubie i jest asystentem). - Największe braki widzę w obronie, ale intensywnie pracujemy nad tym. I wypracujemy - przekonywał Nowakowski w październiku po pierwszym meczu ligowym z Lotosem, wygranym przez mistrzynie Polski 88:68.
Czy coś się zmieniło w grze CCC od tamtego czasu? Drużyna gra na pewno lepiej, jest też bardziej zdeterminowana. To było widać w sobotę w Polkowicach. - Każdy z mistrzem chce się pokazać, podobnie polkowiczanki, a to przecież nie jest słaby zespół - tłumaczy Krzysztof Koziorowicz, szkoleniowiec Lotosu. - W pierwszych dwóch kwartach gospodynie walczyły z wielką ambicją, z agresją broniły. No, ale potem włączyliśmy piąty bieg.
W 20. minucie gdynianki prowadziły tylko dwoma punktami (40:38), ale w trzeciej kwarcie zespół przyspieszył, włączył piąty bieg, o którym wspominał Koziorowicz. - Mocniej pokryliśmy, przycisnęliśmy i było po meczu - mówi trener. Jego zawodniczki prowadziły w tej części gry 18:0, wygrały 31:10. Po trzech kwartach było 71:48.
W Lotosie najlepsze były Agnieszka Bibrzycka i Małgorzata Dydek. "Ptyś" zanotowała kolejne double-double (12 punktów, 11 zbiórek), miała też 2 przechwyty i 3 bloki. "Biba" siedmiokrotnie trafiła za trzy punkty (na 12 prób), zdobywając łącznie 27 punktów w ciągu 28 minut gry. - Agnieszkę pobolewa jeszcze kolano, ale widać, że wraca do wielkiej formy - mówi Koziorowicz.
CCC Polkowice 61
Lotos Gdynia 80
Kwarty: 20:19, 18:21, 10:31, 13:9
CCC: Kłosińska 12 (1), Żytomirska 11 (1), Koryzna 9, Marczewska 8, Pałka 8, Nowacka 6, Jasnowska 3 (1), Stempniewicz 3 (1), Waligórska 1
Lotos: Bibrzycka 27 (7), Nolan 14 (1), Dydek 12, Troina 11 (1), Powell 7, Veselovsky 7 (1), Stefanowska 2, Pawlak 0, Janyga 0
wag Gazeta Wyborcza
- Koszykarkom z Polkowic nigdy nie udało się zdobyć miejsca na podium i mam nadzieję, że to się zmieni w tym roku. Wiemy, że na papierze jesteśmy słabsi od Wisły, Lotosu czy Polfy, ale to jest koszykówka i wszystko może się zdarzyć - mówił przed sezonem Andrzej Nowakowski, który na stanowisku pierwszego trenera CCC zmienił Wojciecha Spisackiego (został w klubie i jest asystentem). - Największe braki widzę w obronie, ale intensywnie pracujemy nad tym. I wypracujemy - przekonywał Nowakowski w październiku po pierwszym meczu ligowym z Lotosem, wygranym przez mistrzynie Polski 88:68.
Czy coś się zmieniło w grze CCC od tamtego czasu? Drużyna gra na pewno lepiej, jest też bardziej zdeterminowana. To było widać w sobotę w Polkowicach. - Każdy z mistrzem chce się pokazać, podobnie polkowiczanki, a to przecież nie jest słaby zespół - tłumaczy Krzysztof Koziorowicz, szkoleniowiec Lotosu. - W pierwszych dwóch kwartach gospodynie walczyły z wielką ambicją, z agresją broniły. No, ale potem włączyliśmy piąty bieg.
W 20. minucie gdynianki prowadziły tylko dwoma punktami (40:38), ale w trzeciej kwarcie zespół przyspieszył, włączył piąty bieg, o którym wspominał Koziorowicz. - Mocniej pokryliśmy, przycisnęliśmy i było po meczu - mówi trener. Jego zawodniczki prowadziły w tej części gry 18:0, wygrały 31:10. Po trzech kwartach było 71:48.
W Lotosie najlepsze były Agnieszka Bibrzycka i Małgorzata Dydek. "Ptyś" zanotowała kolejne double-double (12 punktów, 11 zbiórek), miała też 2 przechwyty i 3 bloki. "Biba" siedmiokrotnie trafiła za trzy punkty (na 12 prób), zdobywając łącznie 27 punktów w ciągu 28 minut gry. - Agnieszkę pobolewa jeszcze kolano, ale widać, że wraca do wielkiej formy - mówi Koziorowicz.
CCC Polkowice 61
Lotos Gdynia 80
Kwarty: 20:19, 18:21, 10:31, 13:9
CCC: Kłosińska 12 (1), Żytomirska 11 (1), Koryzna 9, Marczewska 8, Pałka 8, Nowacka 6, Jasnowska 3 (1), Stempniewicz 3 (1), Waligórska 1
Lotos: Bibrzycka 27 (7), Nolan 14 (1), Dydek 12, Troina 11 (1), Powell 7, Veselovsky 7 (1), Stefanowska 2, Pawlak 0, Janyga 0
wag Gazeta Wyborcza
Ekstraklasa koszykarek. To tylko kobiety - podsumował występ swych zawodniczek trener CCC Andrzej Nowakowski. - W trzeciej kwarcie Lotos potrzebował 42 sekund, by odebrać nam nadzieję na zwycięstwo i chęć do gry. Gdynianki wygrały w Polkowicach 80:61
- Wcale nie zdeprymował nas początek trzeciej kwarty - stwierdziła natomiast Olga Żytomirska. - Po prostu rywalki były lepsze. My jednak do końca walczyłyśmy.
Nowakowski mógł się czuć rozczarowany, bo w pierwszej połowie jego zespół bardzo dobrze grał przeciw mistrzyniom Polski. Wprawdzie zaczęło się od prowadzenia gdynianek 12:2, ale potem mecz się wyrównał, a chwilami to polkowiczanki miały inicjatywę i przed końcem pierwszej kwarty nie tylko dogoniły rywalki, ale uzyskały minimalną przewagę.
- Cóż, po udanym początku chyba za bardzo uwierzyliśmy, że tym razem w Polkowicach nie będzie problemów i łatwo wygramy - usprawiedliwiał swój zespół Krzysztof Koziorowicz, szkoleniowiec Lotosu. - Wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni i być może stąd to rozprężenie. W trzeciej kwarcie musiałem zrobić to, czego bardzo nie lubię, czyli wstrząsnąć drużyną, wymusić grę na normalnym poziomie. No i udało mi się.
Mecz rozstrzygnęła trzecia kwarta. Nie minęła minuta gry, gdy przewaga Lotosu wzrosła do 10 punktów. To jednak nie był koniec demolowania ekipy CCC. W siódmej minucie trzeciej kwarty Lotos miał na koncie 24 punkty, ekipa gospodarzy - 3.
- Najważniejszą zasadą w koszykówce jest, by zdobyć piłkę, jeśli się jej nie posiada - mówił Nowakowski. - My tego zrobić nie potrafiliśmy.
Polkowiczanki były zupełnie bezradne, miały problemy z oddawaniem rzutów, a jeśli nawet już udawało się rzucić, to robiły to nieprecyzyjnie i piłka nie mogła wpaść do kosza. Znowu widać było wyjątkowo dużo chaosu w ich poczynaniach i można było odnieść wrażenie, że zawodniczki CCC nie za bardzo rozumieją swe intencje.
Czwarta kwarta niczego zmienić już nie mogła. Gdynianki grały z uśmiechem na ustach, rywalkom nie było do śmiechu. Była to najsłabsza odsłona widowiska, choć najwyraźniej wygrana przez zespół Andrzeja Nowakowskiego. - Nie jestem zadowolony z postępów, jakie zespół zrobił, odkąd razem pracujemy - mówił po meczu szkoleniowiec CCC. - Ciągle borykamy się jednak z kłopotami. Dziewczyny są albo chore, albo kontuzjowane. Nie możemy wszyscy razem popracować na maksymalnych obrotach, i to po prostu widać.
CCC Polkowice - Lotos Gdynia 61:80
Kwarty: 20:19, 18:21, 10:31, 13:9
CCC: Kłosińska 12 (1), Koryzna 9, Pałka 8, Marczewska 8, Nowacka 6 oraz Żytomirska 11 (1), Jasnowska 3 (1), Stempniewicz 3 (1), Waligórska 1.
Lotos: Bibrzycka 27 (7), Nolan 14 (1), Dydek 12, Troina 11 (1), Powell 7 oraz Ceselovsky 7 (1), Stefanovskaia 2, Pawlak 0, Janyga 0.
Grzegorz Szczepaniak Gazeta Wyborcza
- Wcale nie zdeprymował nas początek trzeciej kwarty - stwierdziła natomiast Olga Żytomirska. - Po prostu rywalki były lepsze. My jednak do końca walczyłyśmy.
Nowakowski mógł się czuć rozczarowany, bo w pierwszej połowie jego zespół bardzo dobrze grał przeciw mistrzyniom Polski. Wprawdzie zaczęło się od prowadzenia gdynianek 12:2, ale potem mecz się wyrównał, a chwilami to polkowiczanki miały inicjatywę i przed końcem pierwszej kwarty nie tylko dogoniły rywalki, ale uzyskały minimalną przewagę.
- Cóż, po udanym początku chyba za bardzo uwierzyliśmy, że tym razem w Polkowicach nie będzie problemów i łatwo wygramy - usprawiedliwiał swój zespół Krzysztof Koziorowicz, szkoleniowiec Lotosu. - Wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni i być może stąd to rozprężenie. W trzeciej kwarcie musiałem zrobić to, czego bardzo nie lubię, czyli wstrząsnąć drużyną, wymusić grę na normalnym poziomie. No i udało mi się.
Mecz rozstrzygnęła trzecia kwarta. Nie minęła minuta gry, gdy przewaga Lotosu wzrosła do 10 punktów. To jednak nie był koniec demolowania ekipy CCC. W siódmej minucie trzeciej kwarty Lotos miał na koncie 24 punkty, ekipa gospodarzy - 3.
- Najważniejszą zasadą w koszykówce jest, by zdobyć piłkę, jeśli się jej nie posiada - mówił Nowakowski. - My tego zrobić nie potrafiliśmy.
Polkowiczanki były zupełnie bezradne, miały problemy z oddawaniem rzutów, a jeśli nawet już udawało się rzucić, to robiły to nieprecyzyjnie i piłka nie mogła wpaść do kosza. Znowu widać było wyjątkowo dużo chaosu w ich poczynaniach i można było odnieść wrażenie, że zawodniczki CCC nie za bardzo rozumieją swe intencje.
Czwarta kwarta niczego zmienić już nie mogła. Gdynianki grały z uśmiechem na ustach, rywalkom nie było do śmiechu. Była to najsłabsza odsłona widowiska, choć najwyraźniej wygrana przez zespół Andrzeja Nowakowskiego. - Nie jestem zadowolony z postępów, jakie zespół zrobił, odkąd razem pracujemy - mówił po meczu szkoleniowiec CCC. - Ciągle borykamy się jednak z kłopotami. Dziewczyny są albo chore, albo kontuzjowane. Nie możemy wszyscy razem popracować na maksymalnych obrotach, i to po prostu widać.
CCC Polkowice - Lotos Gdynia 61:80
Kwarty: 20:19, 18:21, 10:31, 13:9
CCC: Kłosińska 12 (1), Koryzna 9, Pałka 8, Marczewska 8, Nowacka 6 oraz Żytomirska 11 (1), Jasnowska 3 (1), Stempniewicz 3 (1), Waligórska 1.
Lotos: Bibrzycka 27 (7), Nolan 14 (1), Dydek 12, Troina 11 (1), Powell 7 oraz Ceselovsky 7 (1), Stefanovskaia 2, Pawlak 0, Janyga 0.
Grzegorz Szczepaniak Gazeta Wyborcza
Łatwym zwycięstwem w Polkowicach nad CCC 81:60 (19:20, 21:18, 31:10, 9:13) koszykarki Lotosu Gdynia zainaugurowały rundę rewanżową Torell Basket Ligi. Narzekającej na bolące kolano Agnieszce Bibrzyckiej zabrakło zaledwie czterech "oczek" do wyrównania punktowego rekordu sezonu.
LOTOS: Powell 7 (6 przechwytów), Nolan 14 (4/7 za 2, 6 asyst, 5 strat), Bibrzycka 27 (3/8 za 2, 7/12 za 3), Troina 11 (6 zbiórek), Dydek 12 (4/7 za 2, 11 zbiórek) - Pawlak (3 straty), Janyga, Motyl 7 (4 straty), Veselovski 7, Chomać, Stefanowska 2.
CCC: Nowacka 6 (3/4 za 2, 0/4 za 3, 3 asysty), Koryzna 9 (2/7 za 2, 5/6 z wolnych, 5 zbiórek), Kłosińska 12 (7/12 z wolnych, 5 zbiórek), Marczewska 7, Pałka 8 (4/8 za 2, 4 straty, 4 przechwyty) - Waliorska 1, Jasnowska 3, Stempniewicz 3, Żytomirska 11 (4/6 za 2, 5 zbiórek).
Aż przez 20 minut gospodynie opierały się Lotosowi. Grające bardzo agresywnie, szybko zmieniajace pozycje podopieczne Tadeusza Aleksandrowicza w pierwszej kwarcie osiągały nawet czteropunktowe prowadzenie nad mistrzyniami Polski. Najwięcej werwy miała Justyna Kłosińska, która trafiała z rzutów wolnych, oraz środkowa Agnieszka Pałka.
- W tym fragencie gry rywalki grały na 150 procent swoich możliwości. Później musiało im zabraknąć sił - komentował spotkanie Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu. I tak też się stało. W trzeciej kwarcie gdynianki zdemolowały miejscowe, wygrywając kwartę 21 "oczkami". Druzgocące było otwarcie kwarty, zakończone deklasacją polkowiczanek 18:0! Ten pokaz przerwała dopiero rzutem za trzy punkty Urszula Stempniewicz. - Wrzuciliśmy piąty bieg - ocenił "Kozioł". Największą krzywdę zawodniczkom CCC wyrządziła Agieszka Bibrzycka, która o mały figiel ustanowiłaby nowy rekord punktowy TBL. Ten aktualny należy także do "Biby". 31 "oczek" nasza skrzydłowa rzuciła także drużynie z Polkowic.
10. kolejka.
AZS Poznań - Wisła Can-Pack Kraków 70:77 (24:17, 12:20, 24:18, 10:22); Krupska-Tyszkiewicz 23 - Smith 26, AZS PWSZ Telecom Media Gorzów Wlkp. - Meblotap AZS Chełm 76:47 (22:21, 17:17, 20:5, 17:4); Szott 25 - Marczanka 15, Ostrovia - PZU Polfa Pabianice 43:98 (9:30, 10:16, 9:23, 15:29); Przybylak 11 - Pantelejewa 24, Cukierki Odra Brzeg - ŁKS Łódź 78:65 (20:19, 14:14, 21:13, 23:19); Drozd 24 - Owczarek 19.
Autor: Kryst. Głos Wybrzeża

LOTOS: Powell 7 (6 przechwytów), Nolan 14 (4/7 za 2, 6 asyst, 5 strat), Bibrzycka 27 (3/8 za 2, 7/12 za 3), Troina 11 (6 zbiórek), Dydek 12 (4/7 za 2, 11 zbiórek) - Pawlak (3 straty), Janyga, Motyl 7 (4 straty), Veselovski 7, Chomać, Stefanowska 2.
CCC: Nowacka 6 (3/4 za 2, 0/4 za 3, 3 asysty), Koryzna 9 (2/7 za 2, 5/6 z wolnych, 5 zbiórek), Kłosińska 12 (7/12 z wolnych, 5 zbiórek), Marczewska 7, Pałka 8 (4/8 za 2, 4 straty, 4 przechwyty) - Waliorska 1, Jasnowska 3, Stempniewicz 3, Żytomirska 11 (4/6 za 2, 5 zbiórek).
Aż przez 20 minut gospodynie opierały się Lotosowi. Grające bardzo agresywnie, szybko zmieniajace pozycje podopieczne Tadeusza Aleksandrowicza w pierwszej kwarcie osiągały nawet czteropunktowe prowadzenie nad mistrzyniami Polski. Najwięcej werwy miała Justyna Kłosińska, która trafiała z rzutów wolnych, oraz środkowa Agnieszka Pałka.
- W tym fragencie gry rywalki grały na 150 procent swoich możliwości. Później musiało im zabraknąć sił - komentował spotkanie Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu. I tak też się stało. W trzeciej kwarcie gdynianki zdemolowały miejscowe, wygrywając kwartę 21 "oczkami". Druzgocące było otwarcie kwarty, zakończone deklasacją polkowiczanek 18:0! Ten pokaz przerwała dopiero rzutem za trzy punkty Urszula Stempniewicz. - Wrzuciliśmy piąty bieg - ocenił "Kozioł". Największą krzywdę zawodniczkom CCC wyrządziła Agieszka Bibrzycka, która o mały figiel ustanowiłaby nowy rekord punktowy TBL. Ten aktualny należy także do "Biby". 31 "oczek" nasza skrzydłowa rzuciła także drużynie z Polkowic.
10. kolejka.
AZS Poznań - Wisła Can-Pack Kraków 70:77 (24:17, 12:20, 24:18, 10:22); Krupska-Tyszkiewicz 23 - Smith 26, AZS PWSZ Telecom Media Gorzów Wlkp. - Meblotap AZS Chełm 76:47 (22:21, 17:17, 20:5, 17:4); Szott 25 - Marczanka 15, Ostrovia - PZU Polfa Pabianice 43:98 (9:30, 10:16, 9:23, 15:29); Przybylak 11 - Pantelejewa 24, Cukierki Odra Brzeg - ŁKS Łódź 78:65 (20:19, 14:14, 21:13, 23:19); Drozd 24 - Owczarek 19.
Autor: Kryst. Głos Wybrzeża

Od wyjazdowego zwycięstwa 80:61 nad CCC Polkowice rozpoczęły drugą rundę spotkań w Torell Basket Lidze koszykarki Lotosu Gdynia. Mistrzynie Polski pozostają jedyną niepokonaną drużyną w rozgrywkach.
Gospodynie, które w pierwszym meczu w Gdyni (68:88) praktycznie nie podjęły walki, na własnym parkiecie zagrały o wiele bardziej bojowo. W pierwszej kwarcie mecz był wyrównany, a prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie.
Trener Andrzej Nowakowski dokonywał częstych zmian, a każda z wchodzących na parkiet koszykarek z Polkowic imponowała niezwykle ambitną i pełną poświęcenia grą w obronie. Mistrzynie Polski chciały zwyciężyć możliwie jak najmniejszym nakładem sił, gdyż w tym tygodniu czeka je wyjazdowy mecz Euroligi z Vojvodiną w Nowym Sadzie.
Próbkę swoich defensywnych możliwości dały w trzeciej kwarcie polkowickiego spotkania. Pod agresywnym naciskiem miejscowe nie potrafiły wyrobić sobie dogodnych pozycji rzutowych. Gdynianki natomiast prawie się nie myliły. Fantastycznie spisywały się Agnieszka Bibrzycka i Małgorzata Dydek. Pierwsza raz po raz trafiała piłką do kosza zza linii 6,25 m ( w całym meczu siedem trójek na 12 prób), a druga niepodzielnie panowała na tablicy (12 pkt. i 11 zbiórek).
Pierwszy okres drugiej połowy gdynianki wygrały 18:0. Przy stanie 26:3 w trzeciej kwarcie trener Krzysztof Koziorowicz uznał, że jego podopieczne spełniły zadanie i odwołał z parkietu swoje podstawowe zawodniczki.
Zmiany w gdyńskiej drużynie sprawiły, że gra znów się wyrównała i nie doszło do porażki gospodyń w rozmiarach trzycyfrowych.
W Polkowicach nie grała Ewelina Kobryn. Gdyńska środkowa ciągle jeszcze leczy kontuzję skręcenia stawu skokowego.
Polkowice - Lotos 61:80 (20:19, 18:21, 10:31, 13:9)
Polkowice: Kłosińska 12 pkt.; Żytomirska 11, Koryzna 9, Pałka 8, Marczewska 8, Nowacka 6, Jasnowska 3, Stempniewicz 3, Waligórska 1.
Lotos: Bibrzycka 27, Nolan 14, Dydek 12, Troina 11, Powell 7, Veselovski 7, Janyga, Pawlak, Chomać.
Sędziowali: Marcin Animucki i Andrzej Zalewski.
Widzów: 900.
Trzecia kwarta
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Przeciwniczki podjęły walkę. Przystąpiły do z ogromną wolą walki. Siły i ambicji wystarczyło im jednak tylko na pierwszą połowę meczu. Trzecia kwarta, tradycyjnie należała do nas i zadecydowała o losach spotkania. Cieszy mnie coraz lepsza dyspozycja Agnieszki Bibrzyckiej, która w Polkowicach trafiła siedem "trójek". Widać, że "Biba" powraca do wysokiej formy.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Gospodynie, które w pierwszym meczu w Gdyni (68:88) praktycznie nie podjęły walki, na własnym parkiecie zagrały o wiele bardziej bojowo. W pierwszej kwarcie mecz był wyrównany, a prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie.
Trener Andrzej Nowakowski dokonywał częstych zmian, a każda z wchodzących na parkiet koszykarek z Polkowic imponowała niezwykle ambitną i pełną poświęcenia grą w obronie. Mistrzynie Polski chciały zwyciężyć możliwie jak najmniejszym nakładem sił, gdyż w tym tygodniu czeka je wyjazdowy mecz Euroligi z Vojvodiną w Nowym Sadzie.
Próbkę swoich defensywnych możliwości dały w trzeciej kwarcie polkowickiego spotkania. Pod agresywnym naciskiem miejscowe nie potrafiły wyrobić sobie dogodnych pozycji rzutowych. Gdynianki natomiast prawie się nie myliły. Fantastycznie spisywały się Agnieszka Bibrzycka i Małgorzata Dydek. Pierwsza raz po raz trafiała piłką do kosza zza linii 6,25 m ( w całym meczu siedem trójek na 12 prób), a druga niepodzielnie panowała na tablicy (12 pkt. i 11 zbiórek).
Pierwszy okres drugiej połowy gdynianki wygrały 18:0. Przy stanie 26:3 w trzeciej kwarcie trener Krzysztof Koziorowicz uznał, że jego podopieczne spełniły zadanie i odwołał z parkietu swoje podstawowe zawodniczki.
Zmiany w gdyńskiej drużynie sprawiły, że gra znów się wyrównała i nie doszło do porażki gospodyń w rozmiarach trzycyfrowych.
W Polkowicach nie grała Ewelina Kobryn. Gdyńska środkowa ciągle jeszcze leczy kontuzję skręcenia stawu skokowego.
Polkowice - Lotos 61:80 (20:19, 18:21, 10:31, 13:9)
Polkowice: Kłosińska 12 pkt.; Żytomirska 11, Koryzna 9, Pałka 8, Marczewska 8, Nowacka 6, Jasnowska 3, Stempniewicz 3, Waligórska 1.
Lotos: Bibrzycka 27, Nolan 14, Dydek 12, Troina 11, Powell 7, Veselovski 7, Janyga, Pawlak, Chomać.
Sędziowali: Marcin Animucki i Andrzej Zalewski.
Widzów: 900.
Trzecia kwarta
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Przeciwniczki podjęły walkę. Przystąpiły do z ogromną wolą walki. Siły i ambicji wystarczyło im jednak tylko na pierwszą połowę meczu. Trzecia kwarta, tradycyjnie należała do nas i zadecydowała o losach spotkania. Cieszy mnie coraz lepsza dyspozycja Agnieszki Bibrzyckiej, która w Polkowicach trafiła siedem "trójek". Widać, że "Biba" powraca do wysokiej formy.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
-
Gość
Hersi pisze: Grające bardzo agresywnie, szybko zmieniajace pozycje podopieczne Tadeusza Aleksandrowicza w pierwszej kwarcie osiągały nawet czteropunktowe prowadzenie nad mistrzyniami Polski. Najwięcej werwy miała Justyna Kłosińska, która trafiała z rzutów wolnych, oraz środkowa Agnieszka Pałka.
No cóż bez komentarza.[/b]
Anonymous pisze:Hersi pisze: Grające bardzo agresywnie, szybko zmieniajace pozycje podopieczne Tadeusza Aleksandrowicza w pierwszej kwarcie osiągały nawet czteropunktowe prowadzenie nad mistrzyniami Polski. Najwięcej werwy miała Justyna Kłosińska, która trafiała z rzutów wolnych, oraz środkowa Agnieszka Pałka.
No cóż bez komentarza.[/b]
Dobre. Nasz trener sie rozdwaja i robi na dwa fronty
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
-
Gość
Kowalik pisze:Anonymous pisze:Hersi pisze: Grające bardzo agresywnie, szybko zmieniajace pozycje podopieczne Tadeusza Aleksandrowicza w pierwszej kwarcie osiągały nawet czteropunktowe prowadzenie nad mistrzyniami Polski. Najwięcej werwy miała Justyna Kłosińska, która trafiała z rzutów wolnych, oraz środkowa Agnieszka Pałka.
No cóż bez komentarza.[/b]
Dobre. Nasz trener sie rozdwaja i robi na dwa fronty![]()
![]()
Przydałby się Aleksandrowicz w CCC.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
