Marasie - cytując coś, mógłbyś podać źródło informacji, zwłaszcza, że jest to źródło raczej znane w kręgu kibicowskim (choć obiektywne czasami średnio

). Twój cytat pochodzi z książki fana Śląska Wrocław Romana Zielińskiego "Liga chuliganów" (1997). Opisane zostały w niej ekipy szalikowców w Polsce i troszku nie wiem czemu "załapaliśmy się" na takie wyróżnienie - chyba jako jedyni (?) fani koszykówki;). Autor w malutkim stopniu minął się z faktami, bo w czasie rozkwitu fanów Olimpii koszykarki Lecha szalikowców już nie posiadały... z prostego powodu - tego zespołu już nie było, bo połączono go z AZSem i tym samym obie grupy kibiców (szalikowców) przestały się utożsamiać z nowym, sztucznym tworem. No i nie można zapominać, że choć faktycznie sukcesy w latach 93-94 przyciągnęły sporą liczbę nowych osób, to jednak szalikowcy Olimpii istnieli już sporo wcześniej (tu Żołnierz pewnie opowie, jeśli to kogoś zainteresuje). Jeszcze w latach 80-tych (zanim jakikolwiek sens zaczęli mieć piłkarze tego klubu) nawet na mecze wyjazdowe jeżdziły grupy kibicujące koszykarkom Olimpii. No i p. Zieliński, podając liczbe widzów na Arenie, posłużył się jej oficjalną pojemnością, która wynosiła wtedy około 4,200 miejsc bodajże. Liczba widzów jednak kilka razy była wyższa, a rekord padł podczas półfinału p. Ronchetti z Valenciennes Orchies, kiedy to według różnych źródeł na Arenie zmieściło się 5-5,500 tysiąca kibiców, a wielu zostało przed wejściami. Co do chodzenia na Lecha zaś - my bylismy tym wyjątkiem, który od początku nie łączył dyscyplin - osobne były nawet sympatie i antypatie. No a wtedy w szaliku Olimpii na Arenie widywano nawet Uszola;)
Pozdrowionka!
Ps.
https://ssl.allegro.pl/item150245951_li ... nikat.html - nie miałem pojęcia, że to aż taki rarytas;)