1 liga - XII Kolejka
Moderator: Moderatorzy
1 liga - XII Kolejka
Grupa A
Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:66
Pogoń Siedlce - MUKS Poznań przeł.
AZS Warszawa - Włókniarz Białystok 53:80
Basket/Kadus - Kania Toruń 61:81
Grupa B
SMS Warszawa - AZS KK Jelenia Góra 61:47
Duda Leszno - Filar Sosnowiec 75:59
Wisła II Kraków - MKS-MOS Wrocław przeł.
Mecz zaległy:
Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:51
Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:66
Pogoń Siedlce - MUKS Poznań przeł.
AZS Warszawa - Włókniarz Białystok 53:80
Basket/Kadus - Kania Toruń 61:81
Grupa B
SMS Warszawa - AZS KK Jelenia Góra 61:47
Duda Leszno - Filar Sosnowiec 75:59
Wisła II Kraków - MKS-MOS Wrocław przeł.
Mecz zaległy:
Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:51
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2004, 16:43 przez Hersi, łącznie zmieniany 9 razy.
Kania/AZS przed derby I ligi koszykarek
Mimo kłopotów zdrowotnych koszykarki Kanii/AZS są murowanym faworytem meczu z Kadusem w Bydgoszczy
Po zwycięstwie w Swarzędzu torunianki zapewniły sobie awans do najlepszej "czwórki", która będzie walczyć o powrót do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Ale o możliwości odpuszczenia sobotniego spotkania w bydgoskiej Łuczniczce nie może być mowy. - Dla nas wygrana w tym pojedynku jest bardzo ważna. Punkty zdobyte w tym meczu, w przypadku zakwalifikowania się przez zawodniczki Kadusa też do górnej czwórki naszej grupy, będą liczyły się w drugiej rundzie rozgrywek - mówi trener torunianek Maciej Broczek. - Moje zawodniczki nie doszły jeszcze do siebie po spotkaniu z Unią. Wywalczenie kompletu punktów na jej parkiecie kosztował nas dużo zdrowia i sił. Na pewno odbije się to w pojedynku derbowym. Ale pomimo tych problemów powinniśmy wygrać - dodaje Broczek. Koszykarki Kanii/AZS przez pierwsze dni tygodnia dochodziły do zdrowia. O normalnym treningu nie mogło być mowy. Aby jednak nie zaniedbywać obowiązków, zawodniczki grały w piłkę nożną i ćwiczyły taktykę. Dopiero od środy toruński szkoleniowiec mógł normalnie prowadzić zajęcia. Okazało się, że urazy odniesione w Swarzędzu nie są na tyle poważne, aby wykluczyć którąś z koszykarek z rywalizacji z Kadusem. - Na początku zawodniczki wyglądały fatalnie, ale z każdym dniem wracają do zdrowia - zapewnia prezes klubu Marcel Czajkowski. Do Bydgoszczy wybiera się również spora grupa kibiców z Torunia. W Swarzędzu zawodniczki Kani/AZS dopingowało kilkunastu fanów. Tym razem powinno być ich kilka razy więcej. - Bardzo liczymy na ich wsparcie, naprawdę gra się nam wtedy o wiele lepiej. Jesteśmy bardziej zmobilizowane i skoncentrowane. Przecież uprawiamy ten sport nie tylko dla siebie, ale i dla kibiców - twierdzi kapitan katarzynek Jolanta Sowińska-Broczek.
fł Gazeta Wyborcza
Mimo kłopotów zdrowotnych koszykarki Kanii/AZS są murowanym faworytem meczu z Kadusem w Bydgoszczy
Po zwycięstwie w Swarzędzu torunianki zapewniły sobie awans do najlepszej "czwórki", która będzie walczyć o powrót do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Ale o możliwości odpuszczenia sobotniego spotkania w bydgoskiej Łuczniczce nie może być mowy. - Dla nas wygrana w tym pojedynku jest bardzo ważna. Punkty zdobyte w tym meczu, w przypadku zakwalifikowania się przez zawodniczki Kadusa też do górnej czwórki naszej grupy, będą liczyły się w drugiej rundzie rozgrywek - mówi trener torunianek Maciej Broczek. - Moje zawodniczki nie doszły jeszcze do siebie po spotkaniu z Unią. Wywalczenie kompletu punktów na jej parkiecie kosztował nas dużo zdrowia i sił. Na pewno odbije się to w pojedynku derbowym. Ale pomimo tych problemów powinniśmy wygrać - dodaje Broczek. Koszykarki Kanii/AZS przez pierwsze dni tygodnia dochodziły do zdrowia. O normalnym treningu nie mogło być mowy. Aby jednak nie zaniedbywać obowiązków, zawodniczki grały w piłkę nożną i ćwiczyły taktykę. Dopiero od środy toruński szkoleniowiec mógł normalnie prowadzić zajęcia. Okazało się, że urazy odniesione w Swarzędzu nie są na tyle poważne, aby wykluczyć którąś z koszykarek z rywalizacji z Kadusem. - Na początku zawodniczki wyglądały fatalnie, ale z każdym dniem wracają do zdrowia - zapewnia prezes klubu Marcel Czajkowski. Do Bydgoszczy wybiera się również spora grupa kibiców z Torunia. W Swarzędzu zawodniczki Kani/AZS dopingowało kilkunastu fanów. Tym razem powinno być ich kilka razy więcej. - Bardzo liczymy na ich wsparcie, naprawdę gra się nam wtedy o wiele lepiej. Jesteśmy bardziej zmobilizowane i skoncentrowane. Przecież uprawiamy ten sport nie tylko dla siebie, ale i dla kibiców - twierdzi kapitan katarzynek Jolanta Sowińska-Broczek.
fł Gazeta Wyborcza
Yo
Nie, żebym miał coś przeciwko, ale w Swarzedzu kibiców z Torunia było tylko kilku, nie kilkunastu
. Ale byli głośni.
Sobotni mecz MUKSu Poznań został przełożony na "po świętach". Nie wiem dlaczego.
Unia Swarzędz gra w piątek zaległy mecz z Tczewem, a w sobote także z Tczewem mecz XII kolejki.
Sobotni mecz MUKSu Poznań został przełożony na "po świętach". Nie wiem dlaczego.
Unia Swarzędz gra w piątek zaległy mecz z Tczewem, a w sobote także z Tczewem mecz XII kolejki.
Nowy adres - http://www.unia.swarzedz.pl
Re: Yo
Został przełożony ponieważ 5 zawodniczek jest w kadrze narodowej kadetek i wyjeżdżają wraz z trenerką Jabłońską na turniej do MoskwyDaRiO pisze:Nie, żebym miał coś przeciwko, ale w Swarzedzu kibiców z Torunia było tylko kilku, nie kilkunastu. Ale byli głośni.
Sobotni mecz MUKSu Poznań został przełożony na "po świętach". Nie wiem dlaczego.
Unia Swarzędz gra w piątek zaległy mecz z Tczewem, a w sobote także z Tczewem mecz XII kolejki.
Kania VIII LO AZS zagra w Bydgoszczy z Kadusem
Dla kogo kobiece derby?
Po ciężkim meczu w Swarzędzu toruńskie koszykarki dopiero w środę wznowiły treningi. Tymczasem jutro czeka je ciężki derbowy pojedynek z bydgoskim Kadusem. - Kania jest chyba poza naszym zasięgiem - uważa Czesław Woźniak, trener Kadusa.
Pierwszy w tym roku pojedynek obu drużyn zakończył się pogromem przyjezdnych.
- Po wcześniejszej porażce z Unią Swarzędz dziewczyny bardzo chciały się odegrać. Padło akurat na naszego lokalnego rywala - mówi Maciej Broczek, trener Kani.
- To był nasz najgorszy mecz w sezonie. Boję się, że jeszcze gdzieś "siedzi" w psychice moich zawodniczek - dodaje Czesław Woźniak .
Teraz równie wysokiego zwycięstwa faworytek z Torunia trudno się jednak spodziewać. Beniaminek okrzepł już w pierwszej lidze, wygrał trzy ostatnie mecze i dość niespodziewanie jest poważnym kandydatem do miejsca w pierwszej czwórce. Aby zrealizować ten cel potrzebuje jednego zwycięstwa w ostatnich czterech meczach. Zagra z Unią, Włókniarzem Białystok, Kanią i Unią Tczew.
- I na tego ostatniego rywala się nastawiamy, może jeszcze z Unią powalczymy - mówi Woźniak.
A jak ocenia szanse swojej ekipy w jutrzejszym pojedynku? - Jestem realistą. Kania to chyba najrówniejszy i najmocniejszy zespół w naszej grupie. Chyba jest poza naszym zasięgiem. Choć oczywiście nie zamierzamy się poddać - podkreśla szkoleniowiec.
Atutem gospodyń z pewnością będzie hala "Łuczniczki", w obiekcie tej wielkości większość z toruńskich koszykarek jeszcze nie grała. - To może być pewne utrudnienie, ale nie sądzę, żeby był to decydujący czynnik - przewiduje Broczek.
Jego większym zmartwieniem jest stan zdrowia części podopiecznych. Po ciężkim, ale wygranym meczu w Swarzędzu przynajmniej połowa toruńskich koszykarek narzeka na drobne urazy, najczęściej na obite kolana i plecy. - Na szczęście nie są to kontuzje, które eliminowałyby z gry - mówi szkoleniowiec.
Najlepsze rozwiązanie dla torunianek to zwycięstwo w Bydgoszczy, a potem wygrana Kadusa z Unią Swarzędz.
W tej sytuacji bydgoszczanki znalazłyby się w górnej czwórce i przy okazji odebrałyby punkt jednemu z kontrkandydatów do awansu.
- Na pewno nie spodziewam się w Bydgoszczy tak łatwego zwycięstwa, jakie odnieśliśmy we własnej hali. Ale oczywiście zakładam, że to my zejdziemy z parkietu w glorii zwycięzcy - mówi Broczek.
Pojedynek w hali "Łuczniczka" rozpocznie się jutro o 11.
Joachim Przybył Gazeta Pomorska
Dla kogo kobiece derby?
Po ciężkim meczu w Swarzędzu toruńskie koszykarki dopiero w środę wznowiły treningi. Tymczasem jutro czeka je ciężki derbowy pojedynek z bydgoskim Kadusem. - Kania jest chyba poza naszym zasięgiem - uważa Czesław Woźniak, trener Kadusa.
Pierwszy w tym roku pojedynek obu drużyn zakończył się pogromem przyjezdnych.
- Po wcześniejszej porażce z Unią Swarzędz dziewczyny bardzo chciały się odegrać. Padło akurat na naszego lokalnego rywala - mówi Maciej Broczek, trener Kani.
- To był nasz najgorszy mecz w sezonie. Boję się, że jeszcze gdzieś "siedzi" w psychice moich zawodniczek - dodaje Czesław Woźniak .
Teraz równie wysokiego zwycięstwa faworytek z Torunia trudno się jednak spodziewać. Beniaminek okrzepł już w pierwszej lidze, wygrał trzy ostatnie mecze i dość niespodziewanie jest poważnym kandydatem do miejsca w pierwszej czwórce. Aby zrealizować ten cel potrzebuje jednego zwycięstwa w ostatnich czterech meczach. Zagra z Unią, Włókniarzem Białystok, Kanią i Unią Tczew.
- I na tego ostatniego rywala się nastawiamy, może jeszcze z Unią powalczymy - mówi Woźniak.
A jak ocenia szanse swojej ekipy w jutrzejszym pojedynku? - Jestem realistą. Kania to chyba najrówniejszy i najmocniejszy zespół w naszej grupie. Chyba jest poza naszym zasięgiem. Choć oczywiście nie zamierzamy się poddać - podkreśla szkoleniowiec.
Atutem gospodyń z pewnością będzie hala "Łuczniczki", w obiekcie tej wielkości większość z toruńskich koszykarek jeszcze nie grała. - To może być pewne utrudnienie, ale nie sądzę, żeby był to decydujący czynnik - przewiduje Broczek.
Jego większym zmartwieniem jest stan zdrowia części podopiecznych. Po ciężkim, ale wygranym meczu w Swarzędzu przynajmniej połowa toruńskich koszykarek narzeka na drobne urazy, najczęściej na obite kolana i plecy. - Na szczęście nie są to kontuzje, które eliminowałyby z gry - mówi szkoleniowiec.
Najlepsze rozwiązanie dla torunianek to zwycięstwo w Bydgoszczy, a potem wygrana Kadusa z Unią Swarzędz.
W tej sytuacji bydgoszczanki znalazłyby się w górnej czwórce i przy okazji odebrałyby punkt jednemu z kontrkandydatów do awansu.
- Na pewno nie spodziewam się w Bydgoszczy tak łatwego zwycięstwa, jakie odnieśliśmy we własnej hali. Ale oczywiście zakładam, że to my zejdziemy z parkietu w glorii zwycięzcy - mówi Broczek.
Pojedynek w hali "Łuczniczka" rozpocznie się jutro o 11.
Joachim Przybył Gazeta Pomorska
Koszykarki Włókniarza PJG zagrają w sobotę na wyjeździe z drużyną AZS-u Uniwersytetu Warszawa. - Jesteśmy faworytem spotkania - mówi Bogusław Bobka, trener białostoczanek
Miniony tydzień był burzliwy. Koszykarki na czele z trenerem Bogusławem Bobką wypowiedziały posłuszeństwo prezesowi Pawłowi Poznańskiemu, przy okazji zarzucając mu kłamstwo, arogancję i nieudolność w pozyskiwaniu sponsorów.
- Nie pozwolę rozwalić drużyny, którą sam stworzyłem - dorzuca trener Bobka. - Chaos w klubie zawdzięczamy prezesowi, dlatego chcemy się od niego odciąć. Postanowiłem nawet, że sam zaangażuję się w sprawy organizacyjne. Po rozmowach z Krzysztofem Bilem-Jaruzelskim, który jest wiceprezesem, znalazły się pieniądze dla koszykarek. Dotąd ich nie było.
- Nie jestem przyspawany do stołka - ripostuje Poznański. - Ale według mnie trener Bobka trochę przesadza. Nie zrezygnuję z funkcji, dopóki nie pospłacam długów. Jestem gotowy w każdej chwili oddać fotel prezesa osobie, która znajdzie sponsora. Opuszczenie teraz klubu było niehonorowe, a to nie w moim stylu. Będę działał w cieniu, nikt mi nie zabroni szukać nadal sponsorów.
Według trenera Bobki odkąd koszykarki postawiły prezesowi wotum nieufności, atmosfera w drużynie poprawiła się.
- Inny jest zapał, więcej entuzjazmu - dodaje trener. - W poprzednich tygodniach panował marazm. Może on zadecydował o porażce z Unią w Swarzędzu przed dwoma tygodniami, choć trudno to teraz tak oceniać. Morale się poprawiło, a to przyda się przed meczem w Warszawie.
W poprzednim sezonie warszawski zespół grywał w ekstraklasie pod szyldem Banku Spółdzielczego Wołomin. W tym sezonie w zespole występują słabsze zawodniczki, a pierwsze spotkanie białostoczanki wygrały wysoko (73:53). Również w drugim każdy inny rezultat niż wysokie zwycięstwo podopiecznych trenera Bobki byłby sporym zaskoczeniem.
- Jedziemy po zwycięstwo, ale jak każdy mecz wyjazdowy także ten może być trudny - tłumaczy trener Bobka. - Uniwersytet ma młody skład, przez co jest nieobliczalny. Nie możemy pozwolić rywalkom rozwinąć skrzydeł. Dopilnujemy też Edyty Błaszczak, młodzieżowej reprezentantki Polski. Zaprezentujemy naszą koszykówkę, opartą na agresywnej obronie i szybkim kontrataku.
Białostoczanki w Warszawie zagrają bez kontuzjowanej Małgorzaty Pawlun.
aw Gazeta Wyborcza
Miniony tydzień był burzliwy. Koszykarki na czele z trenerem Bogusławem Bobką wypowiedziały posłuszeństwo prezesowi Pawłowi Poznańskiemu, przy okazji zarzucając mu kłamstwo, arogancję i nieudolność w pozyskiwaniu sponsorów.
- Nie pozwolę rozwalić drużyny, którą sam stworzyłem - dorzuca trener Bobka. - Chaos w klubie zawdzięczamy prezesowi, dlatego chcemy się od niego odciąć. Postanowiłem nawet, że sam zaangażuję się w sprawy organizacyjne. Po rozmowach z Krzysztofem Bilem-Jaruzelskim, który jest wiceprezesem, znalazły się pieniądze dla koszykarek. Dotąd ich nie było.
- Nie jestem przyspawany do stołka - ripostuje Poznański. - Ale według mnie trener Bobka trochę przesadza. Nie zrezygnuję z funkcji, dopóki nie pospłacam długów. Jestem gotowy w każdej chwili oddać fotel prezesa osobie, która znajdzie sponsora. Opuszczenie teraz klubu było niehonorowe, a to nie w moim stylu. Będę działał w cieniu, nikt mi nie zabroni szukać nadal sponsorów.
Według trenera Bobki odkąd koszykarki postawiły prezesowi wotum nieufności, atmosfera w drużynie poprawiła się.
- Inny jest zapał, więcej entuzjazmu - dodaje trener. - W poprzednich tygodniach panował marazm. Może on zadecydował o porażce z Unią w Swarzędzu przed dwoma tygodniami, choć trudno to teraz tak oceniać. Morale się poprawiło, a to przyda się przed meczem w Warszawie.
W poprzednim sezonie warszawski zespół grywał w ekstraklasie pod szyldem Banku Spółdzielczego Wołomin. W tym sezonie w zespole występują słabsze zawodniczki, a pierwsze spotkanie białostoczanki wygrały wysoko (73:53). Również w drugim każdy inny rezultat niż wysokie zwycięstwo podopiecznych trenera Bobki byłby sporym zaskoczeniem.
- Jedziemy po zwycięstwo, ale jak każdy mecz wyjazdowy także ten może być trudny - tłumaczy trener Bobka. - Uniwersytet ma młody skład, przez co jest nieobliczalny. Nie możemy pozwolić rywalkom rozwinąć skrzydeł. Dopilnujemy też Edyty Błaszczak, młodzieżowej reprezentantki Polski. Zaprezentujemy naszą koszykówkę, opartą na agresywnej obronie i szybkim kontrataku.
Białostoczanki w Warszawie zagrają bez kontuzjowanej Małgorzaty Pawlun.
aw Gazeta Wyborcza
To pierwsze po kilkunastu latach derby nad Brdą między zawodniczkami z Bydgoszczy i Torunia
Kiedyś grały ze sobą drużyny BKS i AZS. Dziś na parkiet hali Łuczniczka wybiegną zawodniczki Kadusa i Kanii/AZS. Półtora miesiąca temu w Toruniu akademiczki rozgromiły beniaminka I ligi 107:61, a z wybitym barkiem mecz kończyła środkowa Małgorzata Stawicka. - Teraz jest po urazie biodra, a Agnieszka Sobczak po skręceniu stawu skokowego. Liczę jednak na walkę w derby całej drużyny - mówi trener Kadusa Czesław Woźniak. Faworytem derby sa torunianki, które od kilku lat grają w I lidze i marzą o powrocie do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Kadus walczy natomiast, by zająć po 1. etapie czwarte miejsce w grupie (m.in. za Kanią/AZS), gwarantujące utrzymanie i pozwalające grać o awans do PLKK. - Trzeźwo myśląc, trudno równać się z Toruniem. Zwycięstwo nad Kanią byłoby ponad stan i oznaczałoby, że I liga jest słaba. W Toruniu jest 10-12 zawodniczek z doświadczeniem pierwszoligowym i tego nie przeskoczymy. Dla nas derby to kolejny mecz, w którym chcemy się czegoś nauczyć. My mamy jasno postawiony cel: wygrać 8 stycznia w Tczewie z Piątką, bo to na 90 procent zapewni nam czwarte miejsce - kończy Woźniak. Jego zespół w przerwie świąteczno-noworocznej wystąpi w poznańskim turnieju z rezerwami AZS, Olimpią i Dudą/Tęcza Leszno. A zaległy mecz w Białymstoku rozegra 9 stycznia.
Początek derby w sobotę o 11. Wstęp wolny
jad Gazeta Wyborcza
Kiedyś grały ze sobą drużyny BKS i AZS. Dziś na parkiet hali Łuczniczka wybiegną zawodniczki Kadusa i Kanii/AZS. Półtora miesiąca temu w Toruniu akademiczki rozgromiły beniaminka I ligi 107:61, a z wybitym barkiem mecz kończyła środkowa Małgorzata Stawicka. - Teraz jest po urazie biodra, a Agnieszka Sobczak po skręceniu stawu skokowego. Liczę jednak na walkę w derby całej drużyny - mówi trener Kadusa Czesław Woźniak. Faworytem derby sa torunianki, które od kilku lat grają w I lidze i marzą o powrocie do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Kadus walczy natomiast, by zająć po 1. etapie czwarte miejsce w grupie (m.in. za Kanią/AZS), gwarantujące utrzymanie i pozwalające grać o awans do PLKK. - Trzeźwo myśląc, trudno równać się z Toruniem. Zwycięstwo nad Kanią byłoby ponad stan i oznaczałoby, że I liga jest słaba. W Toruniu jest 10-12 zawodniczek z doświadczeniem pierwszoligowym i tego nie przeskoczymy. Dla nas derby to kolejny mecz, w którym chcemy się czegoś nauczyć. My mamy jasno postawiony cel: wygrać 8 stycznia w Tczewie z Piątką, bo to na 90 procent zapewni nam czwarte miejsce - kończy Woźniak. Jego zespół w przerwie świąteczno-noworocznej wystąpi w poznańskim turnieju z rezerwami AZS, Olimpią i Dudą/Tęcza Leszno. A zaległy mecz w Białymstoku rozegra 9 stycznia.
Początek derby w sobotę o 11. Wstęp wolny
jad Gazeta Wyborcza
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Koszykarki Włókniarza PJG pewnie pokonały w Warszawie tamtejszy AZS Uniwersytet 80:53. - Całe spotkanie zagrałyśmy równo i na swoim wysokim poziomie - oceniła Magdalena Gawrońska, rozgrywająca białostoczanek
- Rozmiar wygranej mógł być większy, ale chciałem na parkiet wpuścić wszystkie zawodniczki - mówi Bogusław Bobka, trener białostoczanek. - Poza tym w końcowych minutach czwartej kwarty moje podopieczne prezentowały już świąteczną formę.
Trener białostoczanek wystąpił tym razem w podwójnej roli. Na jego barkach spoczęła bowiem także organizacja wyjazdu do stolicy. To efekt konfliktu z prezesem PJG Pawłem Poznańskim, z którym drużyna nie chce mieć nic wspólnego.
- Poradziliśmy sobie bez problemu - mówi trener Bobka. - Załatwiłem nie tylko transport, bo jeszcze przed świętami nasze koszykarki powinny dostać jakieś pieniądze.
Białostoczanki kontrolowały przebieg całego meczu z Uniwersytetem. Po dziesięciu minutach prowadziły 23:9.
- W drugiej partii zagraliśmy rozluźnieni i gra się wyrównała - relacjonuje Bobka. - W trzeciej kwarcie odjechaliśmy gospodyniom dzięki rzutom z dystansu i kontratakom.
Dla białostoczanek było to ostatnie spotkanie w tym roku.
- Mam nadzieję, że początek nowego roku będziemy mieć równie udany - mówi Magdalena Gawrońska, rozgrywająca PJG. - Uniwersytet był tak słabym rywalem, że nie musiałyśmy się żyłować, aby wygrać.
Nowy rok nasze koszykarki rozpoczną od dwumeczu. 8 stycznia (sobota) podejmą MUKS Poznań, a następnego dnia także we własnej hali rozegrają zaległe spotkanie z Kadusem Bydgoszcz.
AZS UNIWERSYTET WARSZAWA - WŁÓKNIARZ PJG BIAŁYSTOK 53:80
Kwarty: 9:23, 19:20, 8:16, 17:21.
Włókniarz: Nowak 15, Gołumbiewska 12 (1), Gawrońska 11 (1), Kalinowska 8, Skardzińska 6 oraz Kuraś 12 (2), Kołos 9 (2), Dobrzyniewicz 5 (1), Chomicka 2.
Wyniki innych spotkań 12. kolejki: Kadus Bydgoszcz - AZS Toruń 61:81; Unia Swarzędz - Unia Telkab Tczew 87:66. Spotkanie Pogoń Siedlce - MUKS Poznań odbędzie się w innym terminie. Zaległy mecz: Unia Swarzędz - Unia Telkab Tczew 87:51.
TABELA
1. Unia Swarzędz 12 22 935:682
2. AZS Toruń 12 22 943:707
3. Włókniarz PJG 11 20 847:641
4. Kadus 11 16 768:773
5. MUKS Poznań 11 16 829:841
6. Uniwersytet 12 16 766:845
7. Telkab 12 14 737:887
8. Pogoń 11 11 572:1007
O awans z zespołami z innej grupy II ligi będą walczyć cztery najlepsze drużyny. Cztery pozostałe będą rywalizować o utrzymanie.
Artur Wnuk Gazeta Wyborcza
- Rozmiar wygranej mógł być większy, ale chciałem na parkiet wpuścić wszystkie zawodniczki - mówi Bogusław Bobka, trener białostoczanek. - Poza tym w końcowych minutach czwartej kwarty moje podopieczne prezentowały już świąteczną formę.
Trener białostoczanek wystąpił tym razem w podwójnej roli. Na jego barkach spoczęła bowiem także organizacja wyjazdu do stolicy. To efekt konfliktu z prezesem PJG Pawłem Poznańskim, z którym drużyna nie chce mieć nic wspólnego.
- Poradziliśmy sobie bez problemu - mówi trener Bobka. - Załatwiłem nie tylko transport, bo jeszcze przed świętami nasze koszykarki powinny dostać jakieś pieniądze.
Białostoczanki kontrolowały przebieg całego meczu z Uniwersytetem. Po dziesięciu minutach prowadziły 23:9.
- W drugiej partii zagraliśmy rozluźnieni i gra się wyrównała - relacjonuje Bobka. - W trzeciej kwarcie odjechaliśmy gospodyniom dzięki rzutom z dystansu i kontratakom.
Dla białostoczanek było to ostatnie spotkanie w tym roku.
- Mam nadzieję, że początek nowego roku będziemy mieć równie udany - mówi Magdalena Gawrońska, rozgrywająca PJG. - Uniwersytet był tak słabym rywalem, że nie musiałyśmy się żyłować, aby wygrać.
Nowy rok nasze koszykarki rozpoczną od dwumeczu. 8 stycznia (sobota) podejmą MUKS Poznań, a następnego dnia także we własnej hali rozegrają zaległe spotkanie z Kadusem Bydgoszcz.
AZS UNIWERSYTET WARSZAWA - WŁÓKNIARZ PJG BIAŁYSTOK 53:80
Kwarty: 9:23, 19:20, 8:16, 17:21.
Włókniarz: Nowak 15, Gołumbiewska 12 (1), Gawrońska 11 (1), Kalinowska 8, Skardzińska 6 oraz Kuraś 12 (2), Kołos 9 (2), Dobrzyniewicz 5 (1), Chomicka 2.
Wyniki innych spotkań 12. kolejki: Kadus Bydgoszcz - AZS Toruń 61:81; Unia Swarzędz - Unia Telkab Tczew 87:66. Spotkanie Pogoń Siedlce - MUKS Poznań odbędzie się w innym terminie. Zaległy mecz: Unia Swarzędz - Unia Telkab Tczew 87:51.
TABELA
1. Unia Swarzędz 12 22 935:682
2. AZS Toruń 12 22 943:707
3. Włókniarz PJG 11 20 847:641
4. Kadus 11 16 768:773
5. MUKS Poznań 11 16 829:841
6. Uniwersytet 12 16 766:845
7. Telkab 12 14 737:887
8. Pogoń 11 11 572:1007
O awans z zespołami z innej grupy II ligi będą walczyć cztery najlepsze drużyny. Cztery pozostałe będą rywalizować o utrzymanie.
Artur Wnuk Gazeta Wyborcza
Toruńskie koszykarki nie zawiodły swoich kibiców. W derbowym spotkaniu w bydgoskiej hali "Łuczniczka" podopieczne Maciej Broczka wysoko pokonały Kadusa
Po raz pierwszy w tym sezonie torunianki grały w tak wielkiej hali. - To prawda, że moje zawodniczki nie są przyzwyczajone do takich obiektów, ale i tak powinny sobie poradzić - powiedział przed spotkaniem trener Maciej Broczek. Pierwsze minuty tego pojedynku należały jednak do rywale. W 2 min., po trafieniu z dystansu Katarzyny Jaworskiej, prowadziły 6:1. Dopiero skuteczna gra Jolanty Sowińskiej-Broczek pozwoliła toruniankom na odrobienie strat. W 7 min. to już zawodniczki z grodu Kopernika prowadziły (11:10). Jednak pierwsza kwarta była bardzo słabym widowiskiem. Koszykarki obu zespołów popełniały mnóstwo strat, a celne rzuty można było policzyć na palcach jednaj ręki. Skuteczność rzutów wolnych wołała wręcz o pomstę do nieba. W samej pierwszej części tego meczu torunianki nie wykorzystały kolejnych dziewięciu osobistych (cztery pudła "Sowy" i pięć Anny Rumińskiej, trafiła tylko Katarzyna Maksel)! Dopiero druga kwarta w wykonaniu podopiecznych Macieja Broczka mogła przypaść do gustu. Agresywne krycie na całym boisku i celne kontrataki pozwoliły toruniankom wyjść na prowadzenie 20:17. Bydgoszczanki ambitnie walczyły i na minutę przed zakończeniem drugiej kwarty, po celnym rzucie Katarzyny Żołądkiewicz, było tylko 28:27 dla Kani/AZS. Ostatnie 60 sekund tej części gry torunianki zagrały jednak koncertowo. "Za trzy" trafiły Sowińska-Broczek i Maksel, a katarzynki odskoczyły na 8 pkt.
Pierwsze trzy minuty trzeciej kwarty torunianki wygrały 9:0 i załamane takim stanem rzeczy bydgoszczanki całkowicie oddały inicjatywę rywalkom. Te systematycznie punktowały i zwiększały przewagę (kolejne kilka minut wygrały 18:4!). W 28 min, po trafieniu Rumińskiej zawodniczki z grodu Kopernika jedyny raz odskoczyły na ponad 30 pkt (65:34). Koszykarki Kadusa bardzo często faulowały, nie nadążając za szybkimi akcjami torunianek. Minutę przed końcem kwarty była zawodniczka Kanii/AZS Justyna Nieznalska łokciem uderzyła w twarz Maksel i została ukarana przewinieniem niegodne sportowca. - Nie wiem, czemu Justyna tak postąpiła, może bolało ją to, że tak wysoko prowadziłyśmy. Nie spodziewałam się takiego zachowania z jej strony - przyznała później toruńska koszykarka. W ostatniej kwarcie bydgoszczanki wykorzystały rozluźnienie w szeregach drużyny z grodu Kopernika i zmniejszyły rozmiary porażki.
KADUS 61
KANIA/AZS 81
Kwarty: 13:13, 17:25, 9:27, 22:16
Kadus: Żołądkiewicz 11 (1), Myśków 10, Kostencka 9, Nieznalska 9 (1), Jaworska 8 (1), Szlachta 7, Stawicka 5, Lis 2
Kania/AZS: Sowińska-Broczek 35 (2), Maksel 20 (3), Januszek 9, Rumińska 7 (1), Czajkowska 4 oraz Nijaki 4, Hołownia 2, Zaniewska 0, Wiśniewska 0
Pozostałe wyniki:
AZS Uniwersytet Warszawa - Włókniarz Białystok 53:80, Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:66, mecz Pogoń Siedlce - MUKS Poznań został przełożony, mecz zaległy Unia - Piątka 87:51.
fł Gazeta Wyborcza
Po raz pierwszy w tym sezonie torunianki grały w tak wielkiej hali. - To prawda, że moje zawodniczki nie są przyzwyczajone do takich obiektów, ale i tak powinny sobie poradzić - powiedział przed spotkaniem trener Maciej Broczek. Pierwsze minuty tego pojedynku należały jednak do rywale. W 2 min., po trafieniu z dystansu Katarzyny Jaworskiej, prowadziły 6:1. Dopiero skuteczna gra Jolanty Sowińskiej-Broczek pozwoliła toruniankom na odrobienie strat. W 7 min. to już zawodniczki z grodu Kopernika prowadziły (11:10). Jednak pierwsza kwarta była bardzo słabym widowiskiem. Koszykarki obu zespołów popełniały mnóstwo strat, a celne rzuty można było policzyć na palcach jednaj ręki. Skuteczność rzutów wolnych wołała wręcz o pomstę do nieba. W samej pierwszej części tego meczu torunianki nie wykorzystały kolejnych dziewięciu osobistych (cztery pudła "Sowy" i pięć Anny Rumińskiej, trafiła tylko Katarzyna Maksel)! Dopiero druga kwarta w wykonaniu podopiecznych Macieja Broczka mogła przypaść do gustu. Agresywne krycie na całym boisku i celne kontrataki pozwoliły toruniankom wyjść na prowadzenie 20:17. Bydgoszczanki ambitnie walczyły i na minutę przed zakończeniem drugiej kwarty, po celnym rzucie Katarzyny Żołądkiewicz, było tylko 28:27 dla Kani/AZS. Ostatnie 60 sekund tej części gry torunianki zagrały jednak koncertowo. "Za trzy" trafiły Sowińska-Broczek i Maksel, a katarzynki odskoczyły na 8 pkt.
Pierwsze trzy minuty trzeciej kwarty torunianki wygrały 9:0 i załamane takim stanem rzeczy bydgoszczanki całkowicie oddały inicjatywę rywalkom. Te systematycznie punktowały i zwiększały przewagę (kolejne kilka minut wygrały 18:4!). W 28 min, po trafieniu Rumińskiej zawodniczki z grodu Kopernika jedyny raz odskoczyły na ponad 30 pkt (65:34). Koszykarki Kadusa bardzo często faulowały, nie nadążając za szybkimi akcjami torunianek. Minutę przed końcem kwarty była zawodniczka Kanii/AZS Justyna Nieznalska łokciem uderzyła w twarz Maksel i została ukarana przewinieniem niegodne sportowca. - Nie wiem, czemu Justyna tak postąpiła, może bolało ją to, że tak wysoko prowadziłyśmy. Nie spodziewałam się takiego zachowania z jej strony - przyznała później toruńska koszykarka. W ostatniej kwarcie bydgoszczanki wykorzystały rozluźnienie w szeregach drużyny z grodu Kopernika i zmniejszyły rozmiary porażki.
KADUS 61
KANIA/AZS 81
Kwarty: 13:13, 17:25, 9:27, 22:16
Kadus: Żołądkiewicz 11 (1), Myśków 10, Kostencka 9, Nieznalska 9 (1), Jaworska 8 (1), Szlachta 7, Stawicka 5, Lis 2
Kania/AZS: Sowińska-Broczek 35 (2), Maksel 20 (3), Januszek 9, Rumińska 7 (1), Czajkowska 4 oraz Nijaki 4, Hołownia 2, Zaniewska 0, Wiśniewska 0
Pozostałe wyniki:
AZS Uniwersytet Warszawa - Włókniarz Białystok 53:80, Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:66, mecz Pogoń Siedlce - MUKS Poznań został przełożony, mecz zaległy Unia - Piątka 87:51.
fł Gazeta Wyborcza
Włókniarz dał lekcję basketu
Prawdziwą lekcję koszykówki dały akademiczkom z Warszawy zawodniczki Włókniarza PJG Białystok. Podopieczne trenera Bogusława Bobki zapomniały o kłopotach, jakie panują w klubie i pewnie wygrały z AZS Uniwersytet Warszawski 80:53.
Białostoczanki wygrały wszystkie cztery kwarty. – Prawdziwe uderzenie, które zadecydowało o naszym zwycięstwie zadaliśmy rywalkom już w pierwszej kwarcie – stwierdził trener Włókniarza. – Od 5 do 10 minuty nie pozwoliliśmy akademiczkom na zdobycie choćby jednego punktu. Uzyskaliśmy wtedy przewagę 14 punktów, wygrywając pierwsze 10 minut 23:9 – opisał początek spotkania Bobka.
W drugiej kwarcie było znacznie gorzej, ale i tak po myśli włókniarek, które zwyciężyły tę część meczu 20:19. – Zacząłem trochę żonglować składem. Dałem pograć wszystkim koszykarkom. Wynik jednak cały czas był pod naszą kontrolą – powiedział trener Włókniarza.
– Chciałbym pochwalić swoją drużynę za grę zespołową. I dobrze grała Skardzińska i Nowak oraz Kalinowska Gawrońska, Gołumbiewska, Dobrzyniewicz. Dziewczyny zaliczyły dużo asyst, widziały swoje koleżanki będące w lepszych sytuacjach pod koszem rywalek. To wszystko cieszy – dodał Bobka.
Zaległe spotkanie z Kadusem Bydgoszcz odbędzie się już w 2005 roku. 8 stycznia wznowione zostaną rozgrywki w I lidze, a włókniarki zagrają na własnym parkiecie z MUKS Poznań. Natomiast dzień później białostoczanki walczyć będą właśnie z Kadusem.
Mariusz Klimaszewski
AZS Uniwersytet Warszawa – Włókniarz PJG Białystok 53:80 (9:23, 19:20, 8:16, 17:21)
AZS Uniwersytet: Załoga 24, Sitarek 10, Kuncewicz 7, Błaszczyk 4, Paropczyk 4, Wiszniewska 4.
Włókniarz: Nowak 15, Kuraś 12, Gołumbiewska 12, Gawrońska 11, Kołos 9, Kalinowska 8, Skardzińska 6, Dobrzyniewicz 5, Chomicka 5, Praczuk.
Sędziowali: Marcin Miszkiewicz (Warszawa), Sabina Idzik (Kraków).
Widzów: 50.
Gazeta Współczesna
Prawdziwą lekcję koszykówki dały akademiczkom z Warszawy zawodniczki Włókniarza PJG Białystok. Podopieczne trenera Bogusława Bobki zapomniały o kłopotach, jakie panują w klubie i pewnie wygrały z AZS Uniwersytet Warszawski 80:53.
Białostoczanki wygrały wszystkie cztery kwarty. – Prawdziwe uderzenie, które zadecydowało o naszym zwycięstwie zadaliśmy rywalkom już w pierwszej kwarcie – stwierdził trener Włókniarza. – Od 5 do 10 minuty nie pozwoliliśmy akademiczkom na zdobycie choćby jednego punktu. Uzyskaliśmy wtedy przewagę 14 punktów, wygrywając pierwsze 10 minut 23:9 – opisał początek spotkania Bobka.
W drugiej kwarcie było znacznie gorzej, ale i tak po myśli włókniarek, które zwyciężyły tę część meczu 20:19. – Zacząłem trochę żonglować składem. Dałem pograć wszystkim koszykarkom. Wynik jednak cały czas był pod naszą kontrolą – powiedział trener Włókniarza.
– Chciałbym pochwalić swoją drużynę za grę zespołową. I dobrze grała Skardzińska i Nowak oraz Kalinowska Gawrońska, Gołumbiewska, Dobrzyniewicz. Dziewczyny zaliczyły dużo asyst, widziały swoje koleżanki będące w lepszych sytuacjach pod koszem rywalek. To wszystko cieszy – dodał Bobka.
Zaległe spotkanie z Kadusem Bydgoszcz odbędzie się już w 2005 roku. 8 stycznia wznowione zostaną rozgrywki w I lidze, a włókniarki zagrają na własnym parkiecie z MUKS Poznań. Natomiast dzień później białostoczanki walczyć będą właśnie z Kadusem.
Mariusz Klimaszewski
AZS Uniwersytet Warszawa – Włókniarz PJG Białystok 53:80 (9:23, 19:20, 8:16, 17:21)
AZS Uniwersytet: Załoga 24, Sitarek 10, Kuncewicz 7, Błaszczyk 4, Paropczyk 4, Wiszniewska 4.
Włókniarz: Nowak 15, Kuraś 12, Gołumbiewska 12, Gawrońska 11, Kołos 9, Kalinowska 8, Skardzińska 6, Dobrzyniewicz 5, Chomicka 5, Praczuk.
Sędziowali: Marcin Miszkiewicz (Warszawa), Sabina Idzik (Kraków).
Widzów: 50.
Gazeta Współczesna
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości
