Derby dla Kani AZS VIII LO, pochwały dla Kadusa
"Sowa" i cała reszta
Derby województwa - jak można było przewidzieć - zakończyły się wyraźną wygraną torunianek z Kani AZS VIII LO. Koszykarki Kadusa zawiesiły jednak wysoko poprzeczkę faworytkom.
KADUS - KANIA 61:81 (13:13, 17:25, 9:27, 22:16)
KADUS: Żołądkiewicz 11 (1), Nieznalska 9, Kostencka 9 (1), Jaworska 8 (1), Szlachta 7 (1) oraz Myśków 10, Stawicka 5, Lis 2.KANIA : Sowińska-Broczek 35 (3), Maksel 20 (3), Januszek 9, Rumińska 7 (1), Czajkowska 4 oraz Nijaki 4, Hołownia 2, Zaniewska, Wiśniewska, Budzińska i Rzemień 0.
Po wysokim zwycięstwie w Toruniu (107:61) wydawało się, że i w Bydgoszczy zespół Kani nie będzie miał problemów z wysokim zwycięstwem. Trener Maciej Broczek ostrzegał jednak, że zespół Kadusa we własnej hali będzie groźniejszy i miał rację.
Pierwsza połowa była zacięta, wyrównana i zupełnie nie było widać różnicy dzielącej obie drużyny w tabeli. Spotkanie nie stało jednak na najwyższym poziomie. Sporo było błędów, pudeł, nawet spod samego kosza i podań w trybuny.
Gospodynie zaczęły znakomicie, od prowadzenia 6:1. Trafiła Nieznalska, a "trójkę" i rzut wolny dołożyła Jaworska. Potem dwa razy za 3 pkt. trafiła Sowińska-Broczek i zrobiło się 8:7. Kadus jednak nie odpuszczał. Twardo bronił, okupując to jednak sporą liczbą fauli. Jeszcze w 6 min było 10:7, ale akcje Maksel i Sowińskiej dały pierwsze prowadzenie toruniankom 11:10. Potem miejscowe nie potrafiły sforsować obrony Kani, miały też kłopoty ze skutecznością. Z kolei zespół gości nie mógł się wstrzelić z wolnych. Wielka hala zdeprymowała trochę Rumińską i Sowińską, które nie trafiły... 9 rzutów z rzędu.
W 2. odsłonie zespół Macieja Broczka jeszcze wzmocnił strefę w obronie i zaczął uzyskiwać przewagę, bo gospodynie uparcie forsowały atak pozycyjny, kończony stratami i niecelnymi rzutami, głównie z dystansu. Jedynie Żołądkiewicz i wchodząca z rezerwy Myśków potrafiły znaleźć drogę do kosza. W ekipie przyjezdnej dominowały z kolei koszykarki, które mają za sobą staż w ekstraklasie: Sowińska i Maksel. Obie już do przerwy zdobyły 32 z 38 pkt zespołu, a w meczu 55 z 81! Zresztą tak naprawdę spotkanie było teatrem jednej aktorki. Jolanta Sowińska-Broczek, czyli popularna "Sowa" na pewno marnuje się w I lidze... Cała reszta zawodniczek sporo od niej mogłaby się nauczyć.
Właśnie po jej akcjach i "trójce" Maksel po 20 min. było 30:38. Losy spotkania rozstrzygnęły się na początku 3. kwarty. Januszek zdobyła 8 pkt, Sowińska dołożyła 7, a gdy za 3 pkt trafiły Maksel i Rumińska, w 27 min było już 34:59. Chwilę później Sowińska i Maksel trafiły po 2 wolne i Kania objęła najwyższe prowadzenie - 34:65. Trener Czesław Woźniak zmobilizował swoje podopieczne i dystans zaczął maleć. W 4. kwarcie bydgoszczanki podjęły walkę na całym boisku. Trafiały Myśków i Żołądkiewicz, wreszcie w ataku zaczął lepiej grać Kostencka (dobrze tylko w obronie). Z kolei torunianki pilnowały już wyniku, tym bardziej że na boisku pojawiły się rezerwowe. Kadusowi udało się zmniejszyć przewagę do 20 pkt, co należy uznać za wynik przyzwoity.
- Znamy klasę rywala, więc z wyniku jestem zadowolony. Cieszę się, że mój zespół podjął w 4. kwarcie walkę. To dobrze rokuje na kolejne trudne mecze. Jedziemy do Tczewa, potem na zaległy mecz do Białegostoku. Chcemy też powalczyć z Unią Swarzędz u siebie i awansować do czołowej "4". Wcześniej zagramy jeszcze towarzyski turniej w Poznaniu. Przyda się przed ostatnią fazą sezonu zasadniczego - mówi Czesław Woźniak, trener Kadusa.
- Byłem spokojny o wynik, ale trzeba przyznać, że dziś rywalki zagrały lepiej niż w Toruniu. Martwi mnie jednak, że brakuje nam klasowej zawodniczki pod koszem. Kadus zebrał nam wiele piłek. W meczach o awans zbiórka będzie kluczowa. Nie mam też zbyt wielu wartościowych zmienniczek. Specjalnie dałem pograć wszystkim, aby uświadomić sponsorom, że bez wzmocnień może być trudno o awans - tłumaczy Maciej Broczek, szkoleniowiec Kani.
Inne wyniki: AZS Warszawa - Włókniarz Białystok 53:80, Unia Swarzędz - Piątka Tczew 87:66. Pogoń Siedlce - MUKS Poznań przełożono.
1. Kania 12 22 940:705
2. Włókniarz 11 20 854:637
3. Unia 11 20 848:631
4. MUKS 11 16 832:843
5. Kadus 11 16 773:776
6. AZS 12 16 766:845
7. Piątka 11 14 682:839
8. Pogoń 11 11 558:1007
Adam Szczęśniak Gazeta Pomorska
1 liga - XII Kolejka
Moderator: Moderatorzy
Koszykarki SMS wygrały, ile chciały
Arcus dzięki wygranej z Jelenią Górą 61:47 jest na pierwszym miejscu w grupie B I ligi kobiet. AZS UW znowu przegrał.
Przed młodymi koszykarkami Arcusa jeszcze jeden mecz, 15 stycznia zmierzą się z Filarem Sosnowiec. Ale to właśnie spotkanie z drużyną z Jeleniej Góry decydowało o pierwszym miejscu przed następną rundą. Od 29 stycznia SMS będzie grał z czterema najlepszymi zespołami grupy A.
– Dziewczyny musiały wygrać 14 punktami, aby znaleźć się na pierwszym miejscu. Jestem bardzo zadowolony, że potrafiły wyznaczyć sobie cel i go zrealizować, choć rywalki dzielnie się broniły – mówi trener SMS-u Remigiusz Koć. O obronie AZS przekonała się kapitan drużyny Magdalena Leciejewska, którą bardzo dobrze blokowała wysoka Dorota Wójcik. Magda zaliczyła jednak aż 21 zbiórek. – Mecz trochę mi nie wyszedł. Na szczęście kolano mnie już nie boli – mówi Leciejewska, która opuściła przez kontuzję kilka spotkań. Od początku motorem drużyny była filigranowa rozgrywająca Katarzyna Suknarowska. – Mamy prezent na święta. Trenowałyśmy ciężko cztery miesiące, W dobrych nastrojach będziemy mogły odpocząć. Po świętach wracamy do pracy – mówi koszykarka.
W drużynie gości punkty zdobywały praktycznie dwie zawodniczki –Małgorzata Myćka i Izabela Bogdan – obie po 17 punktów. Zawodniczki Arcusa lubią rzucać za trzy punkty, ale tym razem nie wychodziło im to najlepiej. Trafiły tylko 8 z 32 prób.
Znowu przegrał AZSUW. Drużyna nie ma już szans na awans z grupy A.
KRZYSZTOF SROGOSZ (Życie Warszawy)
ksrogosz@zw.com.pl
I LIGA KOSZYKÓWKI
Arcus SMS PZKosz – AZS Jelenia Góra 61:47 (22:17, 15:10, 14:11, 10:9)
Arcus: Suknarowska 16, Leciejewska 11, Urbaniak 10, Płazińska 8, Kopczyk 4, Pietrzak i Romaniuk po 4, Pułtorak i Gajewska po 2.
AZS Uniwersytet – Włókniarz Białystok 53:80 (9:23, 19:20, 8:16, 17:21)
AZS: Załoga 24, Sitarek 10, Kuncewicz 7, Błaszczak 4, Wiszniewska i Parobczy po 4.
Przed młodymi koszykarkami Arcusa jeszcze jeden mecz, 15 stycznia zmierzą się z Filarem Sosnowiec. Ale to właśnie spotkanie z drużyną z Jeleniej Góry decydowało o pierwszym miejscu przed następną rundą. Od 29 stycznia SMS będzie grał z czterema najlepszymi zespołami grupy A.
– Dziewczyny musiały wygrać 14 punktami, aby znaleźć się na pierwszym miejscu. Jestem bardzo zadowolony, że potrafiły wyznaczyć sobie cel i go zrealizować, choć rywalki dzielnie się broniły – mówi trener SMS-u Remigiusz Koć. O obronie AZS przekonała się kapitan drużyny Magdalena Leciejewska, którą bardzo dobrze blokowała wysoka Dorota Wójcik. Magda zaliczyła jednak aż 21 zbiórek. – Mecz trochę mi nie wyszedł. Na szczęście kolano mnie już nie boli – mówi Leciejewska, która opuściła przez kontuzję kilka spotkań. Od początku motorem drużyny była filigranowa rozgrywająca Katarzyna Suknarowska. – Mamy prezent na święta. Trenowałyśmy ciężko cztery miesiące, W dobrych nastrojach będziemy mogły odpocząć. Po świętach wracamy do pracy – mówi koszykarka.
W drużynie gości punkty zdobywały praktycznie dwie zawodniczki –Małgorzata Myćka i Izabela Bogdan – obie po 17 punktów. Zawodniczki Arcusa lubią rzucać za trzy punkty, ale tym razem nie wychodziło im to najlepiej. Trafiły tylko 8 z 32 prób.
Znowu przegrał AZSUW. Drużyna nie ma już szans na awans z grupy A.
KRZYSZTOF SROGOSZ (Życie Warszawy)
ksrogosz@zw.com.pl
I LIGA KOSZYKÓWKI
Arcus SMS PZKosz – AZS Jelenia Góra 61:47 (22:17, 15:10, 14:11, 10:9)
Arcus: Suknarowska 16, Leciejewska 11, Urbaniak 10, Płazińska 8, Kopczyk 4, Pietrzak i Romaniuk po 4, Pułtorak i Gajewska po 2.
AZS Uniwersytet – Włókniarz Białystok 53:80 (9:23, 19:20, 8:16, 17:21)
AZS: Załoga 24, Sitarek 10, Kuncewicz 7, Błaszczak 4, Wiszniewska i Parobczy po 4.
Myślami były przy stole wigilijnym
I liga koszykarek. Derby dla torunianek. O zwycięstwie nad Kadusem zadecydowała jedna kwarta
Koszykarki Kani VIII LO AZS-u po raz drugi w tym sezonie pokonały Kadusa. Tym razem w jego hali wygrały 81:61.
Spotkanie, jak na derby przystało, było zacięte, choć niestety nie stało na zbyt wysokim poziomie. Jego początek nieoczekiwanie należał do gospodyń, które szybko objęły prowadzenie 6:1.
Fatalne osobiste
Torunianki z biegiem czasu zaczęły opanowywać sytuację, zwłaszcza w obronie, ale nadal kiepsko spisywały się pod obiema tablicami. Nic więc dziwnego, że dopiero w 7. min objęły prowadzenie 11:10. Nie utrzymały jednak tej przewagi do końca kwarty. Fatalnie bowiem wykonywały w tej części rzuty osobiste. Z jedenastu trafiły tylko jeden (!), za sprawą Katarzyny Maksel. Czterokrotnie pudłowała zaś Jolanta Sowińska-Broczek, a pięciokrotnie - Anna Rumińska. Bydgoszczanki wykorzystały tę niemoc i w 10. minucie był remis po 13.
W połowie drugiej kwarty torunianki wreszcie uzyskały niewielką przewagę (28:22 w 16. min), ale kilka chwil później Kadus znów ją zniwelował (29:27 dla Kani). W końcówce jednak pięć ważnych punktów zdobyła Maksel i do przerwy podopieczne trenera Macieja Broczka prowadziły 38:30.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w trzeciej części. Skutecznie na jej początku zagrały Katarzyna Januszek i Sowińska-Broczek, które bezlitośnie wykorzystywały nieszczelną obronę Kadusa. Bydgoszczanki, oprócz tego, że słabo spisywały się w defensywie, nie mogły sobie także poradzić pod toruńskim koszem. Okres między 21. a 27. min Kania wygrała 18:4, objęła wówczas prowadzenie 56:34 i losy meczu były już rozstrzygnięte. Kilka chwil później przewaga torunianek była jeszcze wyższa (65:35), ale w ostatniej kwarcie zmalała. W toruńskiej ekipie więcej grały wówczas rezerwowe, które tego dnia nie były w stanie dorównać koleżankom z podstawowej piątki. Dzięki temu Kadus nieznacznie odrobił straty.
Życzenia od zespołu
- W czwartej kwarcie wszystkie już chyba byłyśmy myślami przy wigilijnym stole - mówiła po meczu Jolanta Sowińska-Broczek. - Korzystając z okazji, w imieniu własnym i całego zespołu, chciałabym złożyć życzenia świąteczne i noworoczne wszystkim kibicom oraz osobom i firmom, które nas wspierają.
Kadus - Kania 61:81 (13:13, 17:25, 9:27, 22:16)
Kadus: K. Żołądkiewicz 11 (1x3), J. Nieznalska 9, J. Kostencka 9 (1), K. Jaworska 8 (1), K. Szlachta 7 (1) oraz M. Myśków 10, M. Stawicka 5, L. Lis 2
Kania: J. Sowińska-Broczek 35 (3), K. Maksel 20 (3), K. Januszek 9, A. Rumińska 7 (1), P. Czajkowska 4 oraz A. Nijaki 4, M. Hołownia 2, M. Budzińska, A. Mrówka, M. Wiśniewska i E. Zaniewska po 0
Radosław Kowalski Nowości
I liga koszykarek. Derby dla torunianek. O zwycięstwie nad Kadusem zadecydowała jedna kwarta
Koszykarki Kani VIII LO AZS-u po raz drugi w tym sezonie pokonały Kadusa. Tym razem w jego hali wygrały 81:61.
Spotkanie, jak na derby przystało, było zacięte, choć niestety nie stało na zbyt wysokim poziomie. Jego początek nieoczekiwanie należał do gospodyń, które szybko objęły prowadzenie 6:1.
Fatalne osobiste
Torunianki z biegiem czasu zaczęły opanowywać sytuację, zwłaszcza w obronie, ale nadal kiepsko spisywały się pod obiema tablicami. Nic więc dziwnego, że dopiero w 7. min objęły prowadzenie 11:10. Nie utrzymały jednak tej przewagi do końca kwarty. Fatalnie bowiem wykonywały w tej części rzuty osobiste. Z jedenastu trafiły tylko jeden (!), za sprawą Katarzyny Maksel. Czterokrotnie pudłowała zaś Jolanta Sowińska-Broczek, a pięciokrotnie - Anna Rumińska. Bydgoszczanki wykorzystały tę niemoc i w 10. minucie był remis po 13.
W połowie drugiej kwarty torunianki wreszcie uzyskały niewielką przewagę (28:22 w 16. min), ale kilka chwil później Kadus znów ją zniwelował (29:27 dla Kani). W końcówce jednak pięć ważnych punktów zdobyła Maksel i do przerwy podopieczne trenera Macieja Broczka prowadziły 38:30.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w trzeciej części. Skutecznie na jej początku zagrały Katarzyna Januszek i Sowińska-Broczek, które bezlitośnie wykorzystywały nieszczelną obronę Kadusa. Bydgoszczanki, oprócz tego, że słabo spisywały się w defensywie, nie mogły sobie także poradzić pod toruńskim koszem. Okres między 21. a 27. min Kania wygrała 18:4, objęła wówczas prowadzenie 56:34 i losy meczu były już rozstrzygnięte. Kilka chwil później przewaga torunianek była jeszcze wyższa (65:35), ale w ostatniej kwarcie zmalała. W toruńskiej ekipie więcej grały wówczas rezerwowe, które tego dnia nie były w stanie dorównać koleżankom z podstawowej piątki. Dzięki temu Kadus nieznacznie odrobił straty.
Życzenia od zespołu
- W czwartej kwarcie wszystkie już chyba byłyśmy myślami przy wigilijnym stole - mówiła po meczu Jolanta Sowińska-Broczek. - Korzystając z okazji, w imieniu własnym i całego zespołu, chciałabym złożyć życzenia świąteczne i noworoczne wszystkim kibicom oraz osobom i firmom, które nas wspierają.
Kadus - Kania 61:81 (13:13, 17:25, 9:27, 22:16)
Kadus: K. Żołądkiewicz 11 (1x3), J. Nieznalska 9, J. Kostencka 9 (1), K. Jaworska 8 (1), K. Szlachta 7 (1) oraz M. Myśków 10, M. Stawicka 5, L. Lis 2
Kania: J. Sowińska-Broczek 35 (3), K. Maksel 20 (3), K. Januszek 9, A. Rumińska 7 (1), P. Czajkowska 4 oraz A. Nijaki 4, M. Hołownia 2, M. Budzińska, A. Mrówka, M. Wiśniewska i E. Zaniewska po 0
Radosław Kowalski Nowości
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości