Wisła Kraków - Meblotap AZS Chełm 86:84

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

mati niezalog

Postautor: mati niezalog » 19 grudnia 2004, 20:32

W Ostrowie tez byly jaja, tyle ze tam mniejszego formatu niz w Pabianicach i w meczu z CCC. Nie widzialem tego co dzialo sie w Krakowie, ale mam pewne informacje... Skoro piszecie ze to jest wina lawki ze przegrywamy minimalnie, to wytlumaczcie mi taka sytuacje: gramy z Ostrovia ktora w porownaniu z Polfa, Wisla czy CCC jest slabiutka i gra jest wyrownana i przegrywamy koncowe z dosc slaba ekipa, teraz gramy z Polfa prowadzimy praktycznie przez caly mecz i przegrywamy po 2 dogrywkach, dalej gramy z Wisla ktora grajac bez Smith zlaly nas strasznie w Chelmie 100 pare do 47 chyba, no jakos tak... a w Krakowie prowadzimy przez wieksza czesc meczu i przegrywamy 2 punktami, wiec gramy czy to z Polfa czy to z Ostrowia, to mecz wyglada podobnie i przegrywamy 2 punktami. Tych porazek 2 punktami jest wiecej...

Jakie jaja? Przcież Ostrovia prowadziła przez większą część meczu. Meblotap przegrał ten mecz bo był słabszy tego dnia. No fakt większość porażek wychodzi poprostu z tego, że macie pecha. Ale wydaje mi się, że spotkanie z Ostrovią nie było takim fuksem, że wygraliśmy w pewnym momencie nawet 9 punktami prowadziły. Ten mecz był jakoś kontrolowany. Najbardziej rozśmieszył mnie tekst waszych kibiców: "Drukarze, drukarze". No to był fakt...gdyby sędziowie nie drukowali Ostrovia wygrała by ten mecz około 10-13 punktami...z tego co obliczałem krótko po meczu!

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 19 grudnia 2004, 21:21

Czy można przegrywać przez więcej niż trzy czwarte meczu i ostatecznie wygrać? Można, i udowodniła to Wisła. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w pierwszym meczu tych zespołów w Chełmie wiślaczki wygrały różnicą 61 "oczek"!

- Wiele mi jeszcze brakuje, bym poznał kobiecą naturę - mówił przed meczem trener wiślaczek Arkadiusz Koniecki. I nie pomylił się. Chełmianki grając bez kompleksów i to niemal jedną piątką, nieoczekiwanie wygrały pierwszą kwartę. Najwięcej zamętu pod krakowskim koszem siała Amerykanka Lauren Bull, która rzuciła 10 pkt (w tym dwa razy zza linii 6,25 m). Trener Wisły żonglował składem, wprowadzając coraz to nowe zawodniczki, ale efekty były mizerne. W 14. min po trafieniu spod kosza Ivy Perovanović krakowianki wreszcie wyszły na prowadzenie 25:24. Na krótko, a prowadzenie do przerwy zapewniły sobie w ostatniej minucie pierwszej połowy.

Wyższe i silniejsze wiślaczki wygrały walkę na tablicach 37:26, ale rywalki i na to znalazły sposób, rzucając z niewiarygodnych pozycji za trzy punkty (9/20 - 40 proc. skuteczności). Dla porównania krakowianki tylko raz trafiły zza łuku. To, że zlekceważony Meblotap może być groźny i sprawić sensację, potwierdził w pierwszej rundzie w Pabianicach (faworyzowana Polfa z trudem wygrała 85:83, ale dopiero po dogrywce).

- Obudźcie się wreszcie - to najczęstsze i najdelikatniejsze określenia padające z trybun pod adresem krakowianek. Co z tego, że Tangela Smith rzuciła 34 punkty, skoro ani ona, ani jej koleżanki nie mogły zatrzymać pochodzącej z Chicago Bull zawodniczki.

Wystraszone nie na żarty nieoczekiwanym przebiegiem meczu wiślaczki przestały trafiać nawet spod kosza. Sześć minut przed końcem meczu przy stanie 60:67 trener Koniecki wziął czas i wprowadził Shannon Johnson. Ta, choć wcześniej nie błyszczała (2 pkt, 4 straty), przejęła sprawy w swoje ręce, rzucając 12 punktów.

Johnson najpierw doprowadziła do remisu po 79, a w samej końcówce jeden celny rzut osobisty wystarczył do dwupunktowej i wymęczonej wygranej.

To nie najlepszy prognostyk przed ważnym meczem w Eurolidze. W środę Wisła Can-Pack zmierzy się na Ukrainie z Kozaczką Zaporoże.



Wisła Can-Pack 86
AZS Meblotap 84
Kwarty: 16:22, 24:17, 20:24, 26:21.

Wisła: Smith 34, Johnson 14, Perovanović 13, Gburczyk 5 (1x3), Czepiec 0 oraz Krawiec 11, Kenig 3, Kress, Trafimava i Skerović po 2.

AZS: Bull 27 (2), Pazur 18 (2), Marchanka 16 (2), Cybulak 11 (1), Zdziesińska 10 (1) oraz Sazonenko 2, Szyćko 0.

Sędziowali Dariusz Szczerba z Wrocławia i Tomasz Trawicki ze Szczecina. Widzów 400.

Powiedzieli po meczu

Todor Mołłow, trener Meblotapu: Życzę wszystkim wesołych świąt i dużo zdrowia, ale nie życzę nikomu, żeby miał takie szczęście jak ja. Przegrałem pięć spotkań dwoma lub jednym punktem, a jedno czterema. Przecież w życiu powinna być równowaga? Chyba jej nie ma. Przy takim "śmierdzącym budżecie" w wysokości 150 tys. zł na sezon i ciężkiej pracy na treningach i podczas meczów to, co robimy, w komunizmie nazwałbym 120 proc. normy! A może taki jest układ w Polsce i nie powinniśmy w ogóle istnieć?

Arkadiusz Koniecki, trener Wisły: Gratuluję trenerowi Mołłowowi drużyny z charakterem, talentem i sercem do gry. Ten zespół zasłużył na wygraną w meczu z nami. Moje panny przez 3/4 meczu grały ospale. Beztroska w obronie i w ataku, brak presji na zawodniczkę z piłką. Graliśmy w koszykówkę przez 6-8 minut. "Przepchnęliśmy" mecz dzięki Shannon i Tangeli. Nie poznawałem Kress i kilku innych koszykarek.

Agnieszka Pazur, koszykarka Meblotapu: Jestem tak załamana, że po raz kolejny nie wiem, co powiedzieć na pomeczowej konferencji. Wisła ma potencjał i wzrost, ale dziś nie było tego widać, bo zagrałyśmy walecznie i z charakterem. Krakowianki wyszarpały to zwycięstwo. Mam nadzieję, że mimo pecha jednak awansujemy do play-offu.

Tangela Smith, koszykarka Wisły: Rywalki zagrały agresywną koszykówkę, a my słabo w obronie. W koszykówkę gra się przez 40 minut, a my robiłyśmy to krócej. Miałam kłopoty z kryciem Bull, bo jest mała, gibka i sprawna, potrafi szybko zmienić tempo biegu.

Not. Wak Gazeta Wyborcza

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 19 grudnia 2004, 21:42

Proponuję już dać spokój tym biednym sędziom - to też mimo wszystko ludzie i zdarzają im się błędy. Tak zresztą było zawsze i narzekanie na ich pracę to tradycja kibicowska. Zwłaszcza w sytuacji, gdy jakiś zespół przegra mecz jednym czy dwoma punktami. Nie ma chyba meczu w którym nie zdarzyłaby się sytuacja sporna, a taka zagwizdana inaczej mogłaby odwrócić wynik przy tak minimalnej przewadze. Jednak ZAWSZE winna porażki jest drużyna, która przegrywa mecz, nie zaś sędziowie - na nich nic nie można poradzić, natomiast na własną grę ma się wpływ. W tej kolejce były dwa mecze "na styku" i oba wywołały lawinę komentarzy na temat pracy panów w czerni (w sumie w szarości.. hehe). A wystarczyło tylko w przypadku Pabianic nie przespać kompletnie pierwszej połowy, a w przypadku Chełma to już nawet nie bardzo wiem czego znowu w kolejnej końcówce zabrakło. Jednak coś w tym jest, że któryś mecz w tym sezonie kończy się tak minimalną porażką - na pewno to nie przypadek, ani wina sędziów. Ciężko by było nawet najlepszemu sędziemu tak gwizdać, by raz za razem mecz kończył się jednym, dwoma "oczkami" do tyłu. Swoją drogą, jako osoba po kursie sędziowskim, szczerze współczuję arbitrom - obojętnie jak będą gwizdać i tak ktoś będzie w takim meczu na styku niezadowolony. Dla nich najlepiej, by wszystkie spotkania kończyły się pogromami ;)
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

Awatar użytkownika
Mikey
Senior
Posty: 3547
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
Lokalizacja: Z Lans Ekipy
Kontaktowanie:

Postautor: Mikey » 19 grudnia 2004, 22:24

Matii pisze:Tak, to macie chlopaki przedstawie wam jak wygladaja sprawy z tych meczy ktore widzialem. W mecz z Polkowicami sedziowie nie widzieli takich numerow jak...
Ale człowieku ja takich sytuacji w których gwizdano na niekorzyść ŁKS tez mógłbym tu przytoczyc stertę, gdybym miał takie hobby żeby to spisywac, ale po co? Ja nie pisze że to były błedy które wypaczały wynik meczów i miejsca w ligowej tasbeli! A moze byś tak zaczął rejestrowac błedy które sedziowie popełnili na korzyść Meblotapu? A moze takich nie było? Wiesz mamy takiego kolesia na ŁKS, który wszędzie widzi spisek przeciwko naszej druzynie i wszystko co przegramy jest wg niego"wydrukowane". Po wczorajszej porażce z Ostrovią tez tak głosił, kiedy go wyśmiałem i zapytałem za co niby Ostrovia miałaby ten mecz kupic, zastanowił sie i orzekł ze wydrukowali to...zlośliwie :lol: :lol: :lol: Myślę ze znaleźlibyście wspólny jezyk, pozdrawiam:)
Obrazek
Obrazek

Zyzia
Żak
Posty: 428
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:03

Postautor: Zyzia » 19 grudnia 2004, 23:25

Mikey pisze:
Matii pisze:Tak, to macie chlopaki przedstawie wam jak wygladaja sprawy z tych meczy ktore widzialem. W mecz z Polkowicami sedziowie nie widzieli takich numerow jak...
Ale człowieku ja takich sytuacji w których gwizdano na niekorzyść ŁKS tez mógłbym tu przytoczyc stertę, gdybym miał takie hobby żeby to spisywac, ale po co? Ja nie pisze że to były błedy które wypaczały wynik meczów i miejsca w ligowej tasbeli! A moze byś tak zaczął rejestrowac błedy które sedziowie popełnili na korzyść Meblotapu? A moze takich nie było? Wiesz mamy takiego kolesia na ŁKS, który wszędzie widzi spisek przeciwko naszej druzynie i wszystko co przegramy jest wg niego"wydrukowane". Po wczorajszej porażce z Ostrovią tez tak głosił, kiedy go wyśmiałem i zapytałem za co niby Ostrovia miałaby ten mecz kupic, zastanowił sie i orzekł ze wydrukowali to...zlośliwie :lol: :lol: :lol: Myślę ze znaleźlibyście wspólny jezyk, pozdrawiam:)


oto relacja krakowskiego kibica o nicku fearless :
Można zgadywać co się dzieje z druzyną Wisły. Niektórzy mogą tłumaczyć chociażby tym, że dzisiaj zdarzały się cuda w innych meczach. Ale forma jaką zaprezentowały dziś dziewczyny nie wystarczy by ograć Kazaczkę.
I trudno znaleźć dzis jakies pozytywy, bo choć Tangela rzuciła rekordowe 34 pkt, 12 zbiórek, 5 przechwytów, to jej gra w obronie powinna zostać specjalnie omówiona. Zresztą cała drużyna zagrała w obronie fatalnie, bo chociażby rzuty za trzy chełmianek były oddawane z czystych pozycji. Generalnie mialem wrażenie, jakby Wiślaczki myślały sobie, że i tak wygrają, cokolwiek się nie stanie. Mało brakowało? Chociażby patrzeć na dzisiejsze kiepskie sędziowanie, to wystarczyłby gwizdek podczas oddawania ostatneiego rzutu... 3 osobiste... i wynik mógłby byc inny.
Ciekawe jak ujął dzis gre swoich podopiecznych Koniu. Teksty moga sie kiedys skonczyć. A watpie, by Koniu oddał 10 swoich zawdoniczek za Laurente Bull, która pewnie niewiele więcej w sumie pkt zdobyla w poprzednich wszystkich swoich wystepach łacznie.
Dziwi zupełny brak przydatności Patrycji Czepiec. Inne Polki walczą, Pati jakby nie mogła sobie znaleźć miejsca na parkiecie. Wyszła dzis w pierwszej piatce, na dwójce... Chyba to nie jej miejsce.
Cóz, nic więcej nie dodam. Nie ma co czarować. W Chełmie było 60 pkt przewagi, tutaj tylko 2. A zawodniczki sa cieniem siebie z poczatku sezonu, kiedy walczyły o kazdy cm parkietu.
Dzisiaj w sprawozdaniu z meczu na stronie Wisły przeczytać mozna, że Alicia Lopez-Verdu ma wyjść na parkiet juz na poczatku roku. podejrzewam, ze rewolucji nie bedzie, tylko pewnie jednej Polki zabraknie w 12. Ale to chyba dobra informacja. Bo juz sobie żartowałem, że widząc co się dzieje obecnie w druzynie Wisly, to Alicia zostala Dyrektorem Sportowym druzyny.
źródło : www.basketmania.pl

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 20 grudnia 2004, 07:41

O krok od wpadki

Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.

WISŁA Can-Pack Kraków - Meblotap AZS PWSZ Chełm 86:84 (16:22, 24:17, 20:24, 26:21). Punkty: Smith 34, Johnson 14, Perovanović 13, Krawiec 11, Gburczyk 5 (1x3), Kenig 3, Skerović 2, Kress 2, Trafimava 2 - Bull 27 (2x3), Pazur 18 (2x3), Marchanka 16 (2x3), Cybulak 11 (1x3), Zdziesińska 10 (1x3), Sazonienko 2.

Słaba gra wiślaczek spowodowała, że zespół Arkadiusza Konieckiego był o krok od wpadki. Wygrana zaledwie 2 pkt. z ostatnim w tabeli zespołem komentarza nie wymaga... Ale mimo tego słabego występu Wisła awansowała w tabeli na drugie miejsce, bo niespodziewanej porażki w Polkowicach doznała Polfa.

Zwycięstwo dla krakowianek w końcówce spotkania uratowała Johnson, która wróciła na parkiet w 36 min. i rzuciła do końcowej syreny 10 pkt. To one zadecydowały o końcowym wyniku.

W ogóle Amerykanki były w tym meczu pierwszoplanowanymi postaciami, bowiem Smith zdobyła dla gospodyń aż 34 pkt., a w zespole rywalek najlepiej grała Bull (27 pkt.). Ta ostatnia poderwała do walki swój zespół i dzięki ogromnej ambicji akademiczki z Chełma przez większość spotkania prowadziły, gdyby nie zabrakło im sił, to sensacja wisiała dosłownie na włosku. Na szczęście dla Wisły los w ostatniej chwili się od rywalek odwrócił.

Pierwszą kwartę zespół gości wygrał różnicą 6 ,oczek"., wykazując dużą skuteczność w rzutach za 3 pkt. Wiślaczki nie były w stanie upilnować zwinnej Bull, same z kolei w ataku były dość nieporadne i stąd ten rezultat 16:22. W drugiej kwarcie dała o sobie już znać bardzo skuteczna Smith, przy wsparciu koleżanek uało się odrobić straty, a nawet zyskać jeden punkt przewagi. Na przerwę zespoły schodziły przy stanie 40:39 dla Wisły.

Trzecia kwarta, to rzutowe popisy za 3 pkt. Marchanki, a do tego solidna gra na obu tablicach niezbyt wysokiej drużyny z Chełmu. Rywalki wygrały tę trzecią kwartę różnicą 4 pkt. i już wiadomo było, że to zwycięstwo Wiśle na pewno łatwo nie przyjdzie. Mimo dobrej gry Krawiec, skuteczności Smith, Wisła nie potrafiła poradzić sobie z rywalkami, dopiero wspomniany już powrót na parkiet Johnson odmienił sytuację. Minimalna wygrana i tak usatysfakcjonowała Wisłę, bo co tu ukrywać, tym razem te zdobyte punkty, to był niezasłużony prezent.

Wyniki: CCC Polkowice - PZU Polfa Pabianice 60:57 (13:7, 23:18, 9:15, 15:17), Cukierki Odra Brzeg - AZS Poznań 75:57 (17:18, 20;9, 7:11, 31:19), ŁKS Łódź - TS Ostrovia Ostrów Wlkp. 62:70 (16:16, 19:15, 8:23, 19:16), PWSZ Gorzów Wlkp. - Lotos Gdynia 57:85 (21:20, 12:28, 14:27, 10:10).

jk - Gazeta Krakowska

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 20 grudnia 2004, 07:43

Horror zamiast spacerku

Obrazek


Z piłką Monika Krawiec
Fot. Michał Klag



WISŁA Can-Pack KRAKÓW - MEBLOTAP AZS PWSZ CHEŁM 86-84 (16-22, 24-17, 20-24, 26-21). Punkty: Smith 34, Johnson 14, Perovanović 13, Gburczyk 5 (1x3), Czepiec 0 oraz Krawiec 11, Kenig 3, Kress 2, Skerović 2, Trafimava 2, Czarnecka 0 - Bull 27 (2x3), Pazur 18 (2x3), Marchanka 16 (2x3), Cybulak 11 (1x3), Zdzesinska 10 (1x3) oraz Sazonenko 2, Szyćko 0.

Występujące w roli zdecydowanych faworytek wiślaczki wygrały z wielkim trudem. Przez większą część meczu grały nieporadnie, ospale, beztrosko w obronie, popełniając masę błędów technicznych. Nawet Smith, która zdobyła 34 punkty, miała wiele nieudanych akcji pod koszem. Zamiast spacerku doszło do horroru. Krakowianki obudziły się dopiero pod koniec meczu.

Chełmianki, które u siebie przegrały z Wisłą 41-102(!), występując w zaledwie 7-osobowym składzie walczyły z ogromną determinacją i ambicją. Oddały one 8 celnych rzutów za 3 punkty (krakowianki tylko 1!), ale w końcu uznały wyższość rywalek. To już ich szósta minimalna porażka w tym sezonie (1 mecz przegrały 4 punktami, 4 mecze 2 punktami i 1 mecz 1 punktem).

Krakowianki zaczęły grę od kilku niecelnych rzutów. Przegrywały 1-6, 3-9, 6-12, a w 9 min - po rzucie Bull - nawet 14-22. Wiślaczki pudłowały w dogodnych sytuacjach, ich rywalki były bardziej precyzyjne pod koszem. Gdyby tuż przed końcem kwarty Cybulak wykorzystała 2 osobiste, Meblotap znowu odskoczyłby na 8 punktów.

W drugiej kwarcie - w której przyjezdne nie punktowały za 3 - krakowianki odrobiły straty (w 13 min 25-24 po trafieniu Perovanović), potem to przegrywały 2 punktami, to wygrywały 1, i dopiero pod koniec tej części gry po serii udanych rzutów Smith "odskoczyły" od rywalek na 39-33. Przyjezdne nie dały jednak za wygraną i zmniejszyły straty do 3 punktów.

Trzecia odsłona meczu zaczęła się od prowadzenia wiślaczek (w 22 min 44-41), ale po rzutach za 3 punkty Pazur ich rywalki odzyskały prowadzenie, które rosło w miarę upływu czasu (w 26 min było 50-55, a w 29 min 56-61).

Gdy na początku ostatniej odsłony meczu zrobiło się już 60-67 i 62-69, zapachniało sensacją. Przewaga chełmianek na przemian rosła i malała. Wiślaczki do końca walczyły o odrobienie strat. W 38 min Johnson doprowadziła do remisu 79-79, potem 81-81. Na 90 s przed końcem meczu uzyskała ona prowadzenie dla Wisły 83-81. Potem na trafienie Zdzesinskiej z osobistego odpowiedziała 2 osobistymi Krawiec. Po chwili znowu celnie rzuciła Zdzesinska, ale 15 s przed końcem, gry trafiła Johnson. Niemal równo z końcową syreną niecelny rzut oddała Marchanka.

Pozostałe wyniki: CCC Polkowice - PZU Polfa Pabianice 60-57, Cukierki Odra Brzeg - AZS Poznań 75-57, ŁKS Łódź - Ostrovia Ostrów Wlkp. 62-70, PWSZ Gorzów Wlkp. - Lotos Gdynia 57-85.



1. Lotos 11 22 943-698
2. Wisła 11 20 920-691
3. Polfa 11 20 872-706
4. Polkowice 11 17 780-754
5. Gorzów 11 16 682-739
6. Cukierki 11 15 716-739
7. AZS Poznań 11 15 739-794
8. ŁKS 11 15 674-795
9. Ostrovia 11 13 631-898
10. Meblotap 11 12 697-840

JERZY FILIPIUK


Pomeczowe opinie

Arkadiusz Koniecki (trener Wisły): - Gratuluję trenerowi Meblotapu, że ma bardzo uzdolnioną, z charakterem drużynę, która pokazała, że ma serce do gry. To, że wygraliśmy to efekt tego, iż mieliśmy więcej zawodniczek. Z przebiegu gry Meblotap zasłużył na zwycięstwo. Moje panie przez trzy czwarte meczu grały ospale, dopiero w ostatnich 6-8 minutach pokazały koszykówkę, do której nas przyzwyczaiły. Beztroska gra w obronie i ataku oraz dużo błędów technicznych sprawiły, że mecz tak wyglądał.

Teodor Mołłow (trener Meblotapu): - To już szósty mecz, który tak przegrywamy. To się zdarza w sporcie. Nasz budżet wynosi 150 tysięcy złotych, zawodniczki to, co robią na treningu pokazują na boisku w 120 procentach! Jestem zadowolony z ich postawy, a niezadowolony z wyniku.

Tangela Smith (Wisła): - Nie gramy agresywnej koszykówki, tak jak to robią inne drużyny. Musimy nad tym intensywniej popracować na treningach. Mecz trwa 40 minut, a Wisła gra na najwyższym poziomie tylko kilka minut.

Agnieszka Pazur (Meblotap): - Brakuje nam szczęścia; ambicji i charakteru - nie. Może załamać kolejna porażka, ale mam nadzieję, że ta seria się skończy. Wisła przewyższała nas głównie wzrostem. W końcówce meczu wyszarpała zwycięstwo.

(FIL) Dziennik Polski

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 20 grudnia 2004, 07:49

Słyszałem, że wogóle są niezłe jajca z tym meczem, bo w protokole brakuje 2 punktów prawidłowo zdobytych w akcji 2+1 przez Agnieszkę Pazur czyli mecz powinien zakończyć się remisem i powinna być dogrywka. :lol: :lol: :lol: :evil: :evil: :evil: :twisted:

Cavek
Żak
Posty: 222
Rejestracja: 19 grudnia 2004, 12:37
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Cavek » 20 grudnia 2004, 09:36

Oczywiscie wszystko sobie zmyslamy. Biedni Chełmianie ktorzy nie potrafia sie pogodzic z porazkami. Kiedys Was przekreca sedziowie i to samo Wam napiszemy. :shock:

Awatar użytkownika
Matii
Młodzik
Posty: 921
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
Lokalizacja: Chełm/Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: Matii » 20 grudnia 2004, 11:33

Mikey pisze:
Matii pisze:Tak, to macie chlopaki przedstawie wam jak wygladaja sprawy z tych meczy ktore widzialem. W mecz z Polkowicami sedziowie nie widzieli takich numerow jak...
Ale człowieku ja takich sytuacji w których gwizdano na niekorzyść ŁKS tez mógłbym tu przytoczyc stertę, gdybym miał takie hobby żeby to spisywac, ale po co? Ja nie pisze że to były błedy które wypaczały wynik meczów i miejsca w ligowej tasbeli! A moze byś tak zaczął rejestrowac błedy które sedziowie popełnili na korzyść Meblotapu? A moze takich nie było? Wiesz mamy takiego kolesia na ŁKS, który wszędzie widzi spisek przeciwko naszej druzynie i wszystko co przegramy jest wg niego"wydrukowane". Po wczorajszej porażce z Ostrovią tez tak głosił, kiedy go wyśmiałem i zapytałem za co niby Ostrovia miałaby ten mecz kupic, zastanowił sie i orzekł ze wydrukowali to...zlośliwie :lol: :lol: :lol: Myślę ze znaleźlibyście wspólny jezyk, pozdrawiam:)


Co do meczu z Polkowicami, to na trybunach zasiadaly osoby bezstronne, najczescie sedziowie i trenerzy koszykowki... nigdy nie widzialem żeby tak reagowali na decyzje sedziowskie w jakim kolwiek innym meczu. W Krakowie również były osoby bezstronne, którym nie zalezalo na wygraniu ktorejs z ekip tylko chcialy zobaczyc mecz i o to te osoby pytaly się komisarza dlaczego sedziowie odgwizdali faul umyslny Marczenki na Johnson. Komisarz sam nie wiedzial dlaczego sedziowie się dopatrzyli czegos takiego. A teraz PERELKA w przekrecie w spotkaniu z Wiselka. Po przejrzeniu kasety video, okazalo się ze sedziowie zapomnieli dopisac jeden punkt do protokolu, po rzutach wolnych naszego klubu, co dawalo przewage 3 punktowa a nie 2.... A wiadomo ze gdyby nasze w ostatniej akcji przegrywaly 2 punktami to graly by na dogrywke i wchodzily pod kosz a nie probowaly rzutu za linni 6,25m. PRZEKRETY.... a i jeszcze jedno..... postaram się pojechac do Lodzi i zycze Wam żeby LKS przegral z nami wlasnie 2 punktami po ewidentnych bledach sedziow. Tak żeby sedziowie pomogli w wygranej Meblotapowi. Wtedy powiem Ci prosto w oczy ze sedziowie pomogli nam wygrac mecz i powiesz mi jak się czujesz z tym faktem ze wasze zawodniczki zostawily serce na boisku a wynik jednak zalezal od sedziow a nie od jednej czy drugiej druzyny. Nie podoba mi się to w Polskiej lidze, ze biedniejszy zespol jest na straconej pozycji grajac z bogatszymi. Jak zauwazyliscie przy malutkim budzecie możemy grac lepiej momentami niż bogata Wisla, CCC czy Polfa, ale sedzia nie pozwoli żeby zespoly z czolowki przegrywaly z ostatnim z tabeli... a co do Ciebie Mikey to nie odpisuje już na Twoje posty, bo uwazalem ze rozmawiam z kibicem i powaznym czlowiekiem, ale czekam az wam sedziowie zaczna przekrecac mecze, wtedy to ja będę się smial....

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 20 grudnia 2004, 11:42

Hersi pisze:Słyszałem, że wogóle są niezłe jajca z tym meczem, bo w protokole brakuje 2 punktów prawidłowo zdobytych w akcji 2+1 przez Agnieszkę Pazur czyli mecz powinien zakończyć się remisem i powinna być dogrywka. :lol: :lol: :lol: :evil: :evil: :evil: :twisted:


No to niezłe berety. Ciekawe jak to się skińczy?

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 20 grudnia 2004, 12:33

Waldi pisze:
Hersi pisze:Słyszałem, że wogóle są niezłe jajca z tym meczem, bo w protokole brakuje 2 punktów prawidłowo zdobytych w akcji 2+1 przez Agnieszkę Pazur czyli mecz powinien zakończyć się remisem i powinna być dogrywka. :lol: :lol: :lol: :evil: :evil: :evil: :twisted:


No to niezłe berety. Ciekawe jak to się skińczy?


Skończy się tak jak z Urlepem :?

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 20 grudnia 2004, 14:26

No to ładne szopki z tymi punktami :( Tylko z tego co mi się wydaje, jeśli protokół został po meczu podpisany przez obie strony, mała szansa na oprotestowanie go teraz. Najwyżej pewnie konsekwencje poniosą stolikowi. Czy coś pokręciłem? ;)
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

gosc

Postautor: gosc » 20 grudnia 2004, 15:57

A czy ten cały Mati to nie przypadkiem sędzia międzynarodowy? Przecież on widzi wszystko nawet więcej niż powinien

Zyzia
Żak
Posty: 428
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:03

Postautor: Zyzia » 20 grudnia 2004, 16:13

gosc pisze:A czy ten cały Mati to nie przypadkiem sędzia międzynarodowy? Przecież on widzi wszystko nawet więcej niż powinien

po to się idzie na mecz ,żeby go oglądać a potem dzielić się swiomi uwagami na takim forum jak to, a jeżeli są ku temu podstawy( a są) to krytykować również złą pracę sędziów,co uczynił Matii
..a ty byłeś na meczu z Polkowicami lub Polfą.jeżeli nie to nie zabieraj głosu bo g...o widziałeś a przez to g...o wiesz :evil:


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości