ŁKS Łódź - Ostrovia 62:70
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
ŁKS nie poradził sobie z osłabioną Ostrovią, a PZU Polfa uległa na wyjeździe CCC Polkowice
Przykrą niespodziankę sprawił ŁKS przegrywając u siebie z ostatnim zespołem tabeli Ostrovią. Była to już siódma z rzędu porażka zespołu z al. Unii. Tym bardziej bolesna, że bilans bezpośrednich spotkań z Ostrovią jest niekorzystny dla podopiecznych trenera Witolda Baka.
Drużyna z ostrowa wystąpiła bez dwóch podstawowych zawodniczek - Joanny Gorzyńskiej-Szymczak i Karoliny Żurkowskiej. Ale i to nie pomogło słabemu ŁKS.
Ostrovia grała agresywnie w obronie, z czym nie mogły sobie poradzić gospodynie. Ostrowianki w 2 min prowadziły 6:1, a później 16:10. Łodzianki mozolnie odrabiały straty i tuż przed końcem pierwszej kwarty doprowadziły do remisu (16:16).
Następna część meczu należała do gospodyń za sprawą Agnieszki Makowskiej, która zdobyła wtedy osiem punktów. Do przerwy ŁKS prowadził35:31 i wydawało się, że wygra. Było odwrotnie, bo w trzeciej kwarcie rywalki dominowały zdecydowanie, zwyciężając ją 23:8. - Takiej przewagi nie mogłyśmy stracić - mówiła po meczu Ilona Mądra, kapitan gości.
W ostatniej części łodzianki próbowały odrobić straty rzutami z dystansu, ale tylko Birucie Dominauskite i Agnieszce Golemskiej udało się trafić do kosza. Dlaczego ŁKS przegrał? Bo rozegrał najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Słabo grały liderki zespołu - formę straciła Makowska, a Dominauskaite praktycznie przestała biegać. Mimo to obie zdobyły najwięcej punktów, co nie świadczy najlepiej o ich koleżankach.
ŁKS - OSTROVIA 62:70 (16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Makowska, Dominauskaite po 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2 oraz Estkowska, Szymańska.
Jerzy Walczyk Gazeta Wyborcza
Przykrą niespodziankę sprawił ŁKS przegrywając u siebie z ostatnim zespołem tabeli Ostrovią. Była to już siódma z rzędu porażka zespołu z al. Unii. Tym bardziej bolesna, że bilans bezpośrednich spotkań z Ostrovią jest niekorzystny dla podopiecznych trenera Witolda Baka.
Drużyna z ostrowa wystąpiła bez dwóch podstawowych zawodniczek - Joanny Gorzyńskiej-Szymczak i Karoliny Żurkowskiej. Ale i to nie pomogło słabemu ŁKS.
Ostrovia grała agresywnie w obronie, z czym nie mogły sobie poradzić gospodynie. Ostrowianki w 2 min prowadziły 6:1, a później 16:10. Łodzianki mozolnie odrabiały straty i tuż przed końcem pierwszej kwarty doprowadziły do remisu (16:16).
Następna część meczu należała do gospodyń za sprawą Agnieszki Makowskiej, która zdobyła wtedy osiem punktów. Do przerwy ŁKS prowadził35:31 i wydawało się, że wygra. Było odwrotnie, bo w trzeciej kwarcie rywalki dominowały zdecydowanie, zwyciężając ją 23:8. - Takiej przewagi nie mogłyśmy stracić - mówiła po meczu Ilona Mądra, kapitan gości.
W ostatniej części łodzianki próbowały odrobić straty rzutami z dystansu, ale tylko Birucie Dominauskite i Agnieszce Golemskiej udało się trafić do kosza. Dlaczego ŁKS przegrał? Bo rozegrał najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Słabo grały liderki zespołu - formę straciła Makowska, a Dominauskaite praktycznie przestała biegać. Mimo to obie zdobyły najwięcej punktów, co nie świadczy najlepiej o ich koleżankach.
ŁKS - OSTROVIA 62:70 (16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Makowska, Dominauskaite po 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2 oraz Estkowska, Szymańska.
Jerzy Walczyk Gazeta Wyborcza
Wyjazdowym zwycięstwem nad ŁKS koszykarki Ostrovii sprawiły prezent urodzinowy swojemu trenerowi Jackowi Wawrzyniakowi.
Wawrzyniak, który w sobotę skończył 25 lat i jest najmłodszym trenerem w PLKK, odniósł pierwszą wygraną w kobiecej ekstraklasie. - Przed meczem przeprowadziłem z dziewczynami ,,męską rozmowę''. Zapytałem, czy dalej bawimy się w koszykówkę, czy też odpuszczamy sobie ekstraklasę. Jak widać dziewczyny wybrały walkę o ligowy byt - stwierdził Wawrzyniak. Jego zespół zagrał w Łodzi bez swoich czołowych zawodniczek Joanny Gorzyńskiej-Szymczak i Karoliny Żurkowskiej. Ponadto w pierwszej piątce zabrakło Danuty Przybylak, którą zastąpiła Judyta Banaszkiewicz. - Po analizie naszej gry doszedłem do wniosku, że Judyta popełnia mniej błędów niż Danuta - wyjaśnił trener Ostrovii. Ten manewr okazał się bardzo udany - Banaszkiewicz nie tylko walczyła na obu tablicach, ale i umiejętnie pilnowała Birute Dominauskaite, by ta nie trafiała zbyt często za trzy.
Ostrovia rozpoczęła bez respektu, przeprowadzała też szybkie ataki - w 2. min ostrowianki prowadziły 6:1, a po kolejnych minutach 11:8 i 16:10. Łodzianki mozolnie jednak odrabiały straty i tuż przed końcem pierwszej kwarty doprowadziły do remisu (16:16).
Następna część meczu za sprawą Agnieszki Makowskiej, która zdobyła wtedy osiem punktów, należała do gospodarzy. Do przerwy ŁKS prowadził różnicą czterech punktów (35:31) i mogło się wydawać, że następne kwarty będą już tylko formalnością. Tymczasem trzecią kwartę Ostrovia wygrała 23:8 i tym samym porażka ŁKS została przesądzona. - Takiej przewagi nie mogłyśmy stracić - mówiła po meczu Ilona Mądra, kapitan gości.
Wprawdzie w ostatniej części łodzianki próbowały odrobić straty rzutami z dystansu, ale tylko Dominauskite i Agnieszce Goleńskiej zza linii 6,25 m udało się trafić do kosza. Zawodniczki ŁKS rozegrały najsłabsze spotkanie w sezonie i mają tylko dwa punkty przewagi nad Ostrovią, która nadal jest w strefie spadkowej.
ŁKS 62
OSTROVIA 70
Kwarty: 16:16, 19:15, 8:23, 19:16
ŁKS: Makowska, Dominauskaite po 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2 oraz Estkowska, Szymańska.
OSTROVIA: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12, Mądra 10, Biela 9, Szymańska, Banaszkiewicz po 8, Anioła 5, Górczak 3, Przybylak 2.
Jerzy Walczyk, Łódź, gg Gazeta Wyborcza
Wawrzyniak, który w sobotę skończył 25 lat i jest najmłodszym trenerem w PLKK, odniósł pierwszą wygraną w kobiecej ekstraklasie. - Przed meczem przeprowadziłem z dziewczynami ,,męską rozmowę''. Zapytałem, czy dalej bawimy się w koszykówkę, czy też odpuszczamy sobie ekstraklasę. Jak widać dziewczyny wybrały walkę o ligowy byt - stwierdził Wawrzyniak. Jego zespół zagrał w Łodzi bez swoich czołowych zawodniczek Joanny Gorzyńskiej-Szymczak i Karoliny Żurkowskiej. Ponadto w pierwszej piątce zabrakło Danuty Przybylak, którą zastąpiła Judyta Banaszkiewicz. - Po analizie naszej gry doszedłem do wniosku, że Judyta popełnia mniej błędów niż Danuta - wyjaśnił trener Ostrovii. Ten manewr okazał się bardzo udany - Banaszkiewicz nie tylko walczyła na obu tablicach, ale i umiejętnie pilnowała Birute Dominauskaite, by ta nie trafiała zbyt często za trzy.
Ostrovia rozpoczęła bez respektu, przeprowadzała też szybkie ataki - w 2. min ostrowianki prowadziły 6:1, a po kolejnych minutach 11:8 i 16:10. Łodzianki mozolnie jednak odrabiały straty i tuż przed końcem pierwszej kwarty doprowadziły do remisu (16:16).
Następna część meczu za sprawą Agnieszki Makowskiej, która zdobyła wtedy osiem punktów, należała do gospodarzy. Do przerwy ŁKS prowadził różnicą czterech punktów (35:31) i mogło się wydawać, że następne kwarty będą już tylko formalnością. Tymczasem trzecią kwartę Ostrovia wygrała 23:8 i tym samym porażka ŁKS została przesądzona. - Takiej przewagi nie mogłyśmy stracić - mówiła po meczu Ilona Mądra, kapitan gości.
Wprawdzie w ostatniej części łodzianki próbowały odrobić straty rzutami z dystansu, ale tylko Dominauskite i Agnieszce Goleńskiej zza linii 6,25 m udało się trafić do kosza. Zawodniczki ŁKS rozegrały najsłabsze spotkanie w sezonie i mają tylko dwa punkty przewagi nad Ostrovią, która nadal jest w strefie spadkowej.
ŁKS 62
OSTROVIA 70
Kwarty: 16:16, 19:15, 8:23, 19:16
ŁKS: Makowska, Dominauskaite po 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2 oraz Estkowska, Szymańska.
OSTROVIA: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12, Mądra 10, Biela 9, Szymańska, Banaszkiewicz po 8, Anioła 5, Górczak 3, Przybylak 2.
Jerzy Walczyk, Łódź, gg Gazeta Wyborcza
mati pisze:Hersi pisze:
gg Gazeta Wyborcza
Nasz wiceprezes własnie z tym kolesiem po meczu gadał...mikey pamiętasz ten moment z kwartami![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Przybliż może Mati o co chodziło dla tych, którzy nie mogli być niestety w sobotę w Łodzi
Pozdrawiam i gratuluję ważnego (tak samo dla was, jak i dla nas
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:Dlaczego ŁKS przegrał? Bo rozegrał najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Słabo grały liderki zespołu - formę straciła MakowskaJerzy Walczyk Gazeta Wyborcza
Juruś..Odp ..sie od Szopena raz na zawsze
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
Tylko trener wierzył
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
Trener Ostrovii Jacek Wawrzyniak przed pojedynkiem w Łodzi zapowiadał,
że ŁKS jest do ogrania. W Ostrowie chyba nikt nie wierzył w jego słowa, tymczasem
w Łodzi doszło do sporej niespodzianki.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Łodzianki schodziły na przerwę prowadząc tylko 35:31. W trzeciej kwarcie ostrowianki zagrały rewelacyjnie. Nie pozwoliły by rozstrzelały się obwodowe koszykarki ŁKS-u. Natomiast pod koszem rewelacyjnie spisywała się debiutująca w ekstraklasie Justyna Banaszkiewicz, która potrafiła zatrzymać bardziej doświadczone zawodniczki z Łodzi. Poza tym, dzięki twardej obronie ostrowianki co rusz wyprowadzały szybkie kontry, które kończyły łatwymi punktami.
Po 30 minutach podopieczne Jacka Wawrzyniaka prowadziły 54:43. W ostatniej odsłonie kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie. - Graliśmy bardzo cierpliwie w ataku i to nam się opłaciło - mówi szkoleniowiec Ostrovii. - W trzeciej kwarcie nasza agresywna obrona sprawiła wiele kłopotów gospodynią. Poza tym, dziewczyny bardzo ambitnie walczyły na deskach i wreszcie dobrze zastawiały własny kosz po rzutach rywalek.
Wkrótce zarząd ostrowskiego klubu zadecyduje, czy nastąpią w drużynie jakieś zmiany kadrowe. - Jeśli znajda się pieniądze, to na pewno pozyskamu jedną wysoką koszykarkę - mówi Jacek Wawrzyniak. - Mam już na oku kilka kandydatek, które bardzo pomogłyby nam w walce w pozostanie w ekstraklasie.
ŁKS Łódź - Ostrovia 62:70
(16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Dominauskaite 16 (4x3), Owczarek 14 (1x3), Makowska 14 (1x3), Włodarska 7, Arażny 4, Godemska 3 (1x3), Stefańczyk 2, Estkowska 0, Szymańska 0.
Ostrovia: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12 (1x3), Madra 10, Biela 9, Banaszkiewicz 8, Szymańska 8 (1x3), Anioła 5 (1x3), Górczak 3, Przybylak 2.
BIN - Gazeta Poznańska
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
Trener Ostrovii Jacek Wawrzyniak przed pojedynkiem w Łodzi zapowiadał,
że ŁKS jest do ogrania. W Ostrowie chyba nikt nie wierzył w jego słowa, tymczasem
w Łodzi doszło do sporej niespodzianki.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Łodzianki schodziły na przerwę prowadząc tylko 35:31. W trzeciej kwarcie ostrowianki zagrały rewelacyjnie. Nie pozwoliły by rozstrzelały się obwodowe koszykarki ŁKS-u. Natomiast pod koszem rewelacyjnie spisywała się debiutująca w ekstraklasie Justyna Banaszkiewicz, która potrafiła zatrzymać bardziej doświadczone zawodniczki z Łodzi. Poza tym, dzięki twardej obronie ostrowianki co rusz wyprowadzały szybkie kontry, które kończyły łatwymi punktami.
Po 30 minutach podopieczne Jacka Wawrzyniaka prowadziły 54:43. W ostatniej odsłonie kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie. - Graliśmy bardzo cierpliwie w ataku i to nam się opłaciło - mówi szkoleniowiec Ostrovii. - W trzeciej kwarcie nasza agresywna obrona sprawiła wiele kłopotów gospodynią. Poza tym, dziewczyny bardzo ambitnie walczyły na deskach i wreszcie dobrze zastawiały własny kosz po rzutach rywalek.
Wkrótce zarząd ostrowskiego klubu zadecyduje, czy nastąpią w drużynie jakieś zmiany kadrowe. - Jeśli znajda się pieniądze, to na pewno pozyskamu jedną wysoką koszykarkę - mówi Jacek Wawrzyniak. - Mam już na oku kilka kandydatek, które bardzo pomogłyby nam w walce w pozostanie w ekstraklasie.
ŁKS Łódź - Ostrovia 62:70
(16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Dominauskaite 16 (4x3), Owczarek 14 (1x3), Makowska 14 (1x3), Włodarska 7, Arażny 4, Godemska 3 (1x3), Stefańczyk 2, Estkowska 0, Szymańska 0.
Ostrovia: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12 (1x3), Madra 10, Biela 9, Banaszkiewicz 8, Szymańska 8 (1x3), Anioła 5 (1x3), Górczak 3, Przybylak 2.
BIN - Gazeta Poznańska
Słabiutki występ i porażka koszykarek ŁKS
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Koszykarki ŁKS przegrały na własnym parkiecie z outsiderem ekstraklasy Ostrovią 62:70 i mocno skomplikowały sobie sytuację w ligowej tabeli. Ta porażka boli tym bardziej, że łodzianki mają teraz gorszy bilans bezpośrednich spotkań z rywalkami.
Ełkaesianki sprawiły wielki zawód swoim najwierniejszym fanom, którzy nadal zjawiają się w hali przy al. Unii. To była już siódma kolejna porażka łodzianek. Nie może tu więc być mowy o przypadku. Żeby było jasne, doskonale zdajemy sobie sprawę z bardzo trudnej sytuacji organizacyjno-finansowej jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii polskiej koszykówki. Wiemy, jak ciężko skupić się naszym zawodniczkom tylko na treningach i meczach.
Niemniej podopieczne trenera Witolda Baka są w minionych kilku tygodniach po prostu fatalnie dysponowane. Po raz ostatni łodzianki pokazały lwi pazur w spotkaniu z krakowską Wisłą, ale przecież wówczas także nie potrafiły wykorzystać słabszego dnia rywalek.
W sobotni wieczór wydawało się, że gospodynie po prostu muszą przełamać złą passę. Przecież ostrowianki nie dysponują wielką siłą ognia, ich gra opiera się tylko na zdyscyplinowaniu taktycznym i ambicji. To w Łodzi jest grono znacznie bardziej doświadczonych zawodniczek, które powinny sobie bez najmniejszych problemów poradzić z zespołem gości.
Tak się jednak nie stało. Już pierwsza kwarta pokazała, że nie będzie łatwo. Ostrovia prowadziła 6:1, a po dziesięciu minutach był remis 10:10. W drugiej kwarcie ŁKS przejął inicjatywę, ale nie potrafił zapewnić sobie bezpiecznej przewagi. Po wolnych Makowskiej, łodzianki prowadziły 35:31 (20 min).
Decydująca o losach spotkania okazała się trzecia odsłona meczu, przegrana przez ŁKS aż 8:23! W czwartej kwarcie ełkaesianki rozpoczęły desperacką pogoń, ale była ona spóźniona. Gospodynie dwukrotnie przegrywały już tylko trzema punktami (57:60 w 35 i 59:62 w 37 min), ale na więcej nie było ich już stać.
Radość Ostrovii była wielka, a łodzianki schodziły z parkietu przygnębione. Mimo wszystko wierzymy, że przerwa świąteczno-noworoczna sprawi, że zaczną grać lepiej. W przeciwnym razie mecz w Poznaniu z AZS (8 stycznia) może zakończyć się ich kompromitacją.
ŁKS - Ostrovia 62:70 (16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Makowska 16, Dominauskaite 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2, Estkowska, Szymańska.
Ostrovia: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12, Mądra 10, Biela 9, Szymańska 8, Banaszkiewicz 8, Anioła 5, Górczak 3, Przybylak 2
* Wyniki pozostałych spotkań: Cukierki Brzeg - AZS Poznań 75:57 (17:18, 20;9, 7:11, 31:19), PWSZ Gorzów Wlkp. - Lotos Gdynia 57:85 (21:20, 12:28, 14:27, 10:10), Wisła Kraków - Meblotap AZS PWSZ Chełm 86:84 (16:22, 24:17, 20:24, 26:21).
(bart) - Express Ilustrowany
Agnieszka Makowska wprawdzie nie wypadła źle, jednak w decydujących momentach meczu zabrakło jej nieco zimnej krwi
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Koszykarki ŁKS przegrały na własnym parkiecie z outsiderem ekstraklasy Ostrovią 62:70 i mocno skomplikowały sobie sytuację w ligowej tabeli. Ta porażka boli tym bardziej, że łodzianki mają teraz gorszy bilans bezpośrednich spotkań z rywalkami.
Ełkaesianki sprawiły wielki zawód swoim najwierniejszym fanom, którzy nadal zjawiają się w hali przy al. Unii. To była już siódma kolejna porażka łodzianek. Nie może tu więc być mowy o przypadku. Żeby było jasne, doskonale zdajemy sobie sprawę z bardzo trudnej sytuacji organizacyjno-finansowej jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii polskiej koszykówki. Wiemy, jak ciężko skupić się naszym zawodniczkom tylko na treningach i meczach.
Niemniej podopieczne trenera Witolda Baka są w minionych kilku tygodniach po prostu fatalnie dysponowane. Po raz ostatni łodzianki pokazały lwi pazur w spotkaniu z krakowską Wisłą, ale przecież wówczas także nie potrafiły wykorzystać słabszego dnia rywalek.
W sobotni wieczór wydawało się, że gospodynie po prostu muszą przełamać złą passę. Przecież ostrowianki nie dysponują wielką siłą ognia, ich gra opiera się tylko na zdyscyplinowaniu taktycznym i ambicji. To w Łodzi jest grono znacznie bardziej doświadczonych zawodniczek, które powinny sobie bez najmniejszych problemów poradzić z zespołem gości.
Tak się jednak nie stało. Już pierwsza kwarta pokazała, że nie będzie łatwo. Ostrovia prowadziła 6:1, a po dziesięciu minutach był remis 10:10. W drugiej kwarcie ŁKS przejął inicjatywę, ale nie potrafił zapewnić sobie bezpiecznej przewagi. Po wolnych Makowskiej, łodzianki prowadziły 35:31 (20 min).
Decydująca o losach spotkania okazała się trzecia odsłona meczu, przegrana przez ŁKS aż 8:23! W czwartej kwarcie ełkaesianki rozpoczęły desperacką pogoń, ale była ona spóźniona. Gospodynie dwukrotnie przegrywały już tylko trzema punktami (57:60 w 35 i 59:62 w 37 min), ale na więcej nie było ich już stać.
Radość Ostrovii była wielka, a łodzianki schodziły z parkietu przygnębione. Mimo wszystko wierzymy, że przerwa świąteczno-noworoczna sprawi, że zaczną grać lepiej. W przeciwnym razie mecz w Poznaniu z AZS (8 stycznia) może zakończyć się ich kompromitacją.
ŁKS - Ostrovia 62:70 (16:16, 19:15, 8:23, 19:16)
ŁKS: Makowska 16, Dominauskaite 16, Owczarek 14, Włodarska 7, Arażny 4, Golemska 3, Stefańczyk 2, Estkowska, Szymańska.
Ostrovia: Siwczak-Dajksler 13, Kaczmarek 12, Mądra 10, Biela 9, Szymańska 8, Banaszkiewicz 8, Anioła 5, Górczak 3, Przybylak 2
* Wyniki pozostałych spotkań: Cukierki Brzeg - AZS Poznań 75:57 (17:18, 20;9, 7:11, 31:19), PWSZ Gorzów Wlkp. - Lotos Gdynia 57:85 (21:20, 12:28, 14:27, 10:10), Wisła Kraków - Meblotap AZS PWSZ Chełm 86:84 (16:22, 24:17, 20:24, 26:21).
(bart) - Express Ilustrowany
Agnieszka Makowska wprawdzie nie wypadła źle, jednak w decydujących momentach meczu zabrakło jej nieco zimnej krwi
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:Makowska 14 (1x3), BIN - Gazeta Poznańska
Z tego co wiem to Szopen rzuciła 16
Hersi pisze:Agnieszka Makowska wprawdzie nie wypadła źle
Powiedzmy...
Hersi pisze:jednak w decydujących momentach meczu zabrakło jej nieco zimnej krwi,(bart) - Express Ilustrowany
No tak..Bo cała gra opiera sie na Szopenie..Szopen-jest beee i w ogóle..a gdzie cała reszta
Ps.Rozp..mnie takie komentarze pismaków
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk 
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
- pietroc
- Kadet
- Posty: 1222
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
- Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
- Kontaktowanie:
a ja powiem ze mnie sie gra Szopena w soboite bardzo ale to bardzo nie podobala (choc owszem rzucila najwiecej punktow). Niestety ona do spolki z Golemska wprowadzily totalny chaos w drugiej polowie. Te rajdy w 3 przeciwniczki i rzuty z nieprzygotowanych pozycji niestety ale kosztowaly nas drogo. Na potwierdzenie tego kilka statystyk. Makowska za 2: 3/9 (33%), za 3: 1 na 4 (25%), Golemska za 2: 0/3
- mati
- Kadet
- Posty: 1704
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 17:22
- Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
- Kontaktowanie:
I jak zwykle mój ulubieniec BIN!
Tylko trener wierzył
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
To ja Panu powiem, że takich dwóch pojechało specjalnie choć oczywiście aaaaaaaaaaniiii trochę nie wierzyli w wygraną. A Pana oczywiscie widziałem w pierwszym rzędzie jak zwykle z kartką i długopisem (jedzie mi tu czołg?). Niech Pan już nie ziewa na meczach tylko wreszcie przyłoży się do roboty za którą dostaje ogromne pieniądze!
Ja pierdziele...koleś jak ty zmucisz to jest masakra...
Proponuje: wreszcie spojrzeć w meczowy protokół, po drugie kuźwa jak Pan może pisać o sporcie? Kurde człowieku przecież ty masz totalnie z banią! To dzisiaj jakieś święto być musiało jak tylko jeden błąd zauwazyłem...
Tylko trener wierzył
Poniedziałek, 20 grudnia 2004r.
Trener Ostrovii Jacek Wawrzyniak przed pojedynkiem w Łodzi zapowiadał,
że ŁKS jest do ogrania. W Ostrowie chyba nikt nie wierzył w jego słowa, tymczasem
w Łodzi doszło do sporej niespodzianki.
To ja Panu powiem, że takich dwóch pojechało specjalnie choć oczywiście aaaaaaaaaaniiii trochę nie wierzyli w wygraną. A Pana oczywiscie widziałem w pierwszym rzędzie jak zwykle z kartką i długopisem (jedzie mi tu czołg?). Niech Pan już nie ziewa na meczach tylko wreszcie przyłoży się do roboty za którą dostaje ogromne pieniądze!
Justyna Banaszkiewicz
Ja pierdziele...koleś jak ty zmucisz to jest masakra...
Proponuje: wreszcie spojrzeć w meczowy protokół, po drugie kuźwa jak Pan może pisać o sporcie? Kurde człowieku przecież ty masz totalnie z banią! To dzisiaj jakieś święto być musiało jak tylko jeden błąd zauwazyłem...
Kibice koszykówki w naszym regionie nie mieli w miniony weekend zbyt wiele powodów do zadowolenia. Zarówno ŁKS, jak i PZU Polfa przegrały bowiem swoje mecze.
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest porażka łodzianek. Nawet przy słabszym dniu powinny one bez żadnych problemów poradzić sobie z Ostrovią, jednym z głównych kandydatów do spadku. Niestety, tak się nie stało i rywalki odniosły pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie.
Praktycznie wszystkie ełkaesianki zawiodły (może poza Birute Dominauskaite) i nie potrafiły uspokoić gry w decydujących chwilach. Najgorsze jest to, że nie widać nadziei na jakąkolwiek poprawę w grze podopiecznych Witolda Baka. W kolejnym meczu ŁKS zmierzy się w Poznaniu z żądnym rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie AZS. Jeśli łodzianki doznają ósmej kolejnej porażki, sytuacja będzie już bardzo zła.
(...)
(bart) - Express Ilustrowany
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest porażka łodzianek. Nawet przy słabszym dniu powinny one bez żadnych problemów poradzić sobie z Ostrovią, jednym z głównych kandydatów do spadku. Niestety, tak się nie stało i rywalki odniosły pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie.
Praktycznie wszystkie ełkaesianki zawiodły (może poza Birute Dominauskaite) i nie potrafiły uspokoić gry w decydujących chwilach. Najgorsze jest to, że nie widać nadziei na jakąkolwiek poprawę w grze podopiecznych Witolda Baka. W kolejnym meczu ŁKS zmierzy się w Poznaniu z żądnym rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie AZS. Jeśli łodzianki doznają ósmej kolejnej porażki, sytuacja będzie już bardzo zła.
(...)
(bart) - Express Ilustrowany
- mati
- Kadet
- Posty: 1704
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 17:22
- Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:Kibice koszykówki w naszym regionie nie mieli w miniony weekend zbyt wiele powodów do zadowolenia. Zarówno ŁKS, jak i PZU Polfa przegrały bowiem swoje mecze.
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest porażka łodzianek. Nawet przy słabszym dniu powinny one bez żadnych problemów poradzić sobie z Ostrovią, jednym z głównych kandydatów do spadku. Niestety, tak się nie stało i rywalki odniosły pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie.
Praktycznie wszystkie ełkaesianki zawiodły (może poza Birute Dominauskaite) i nie potrafiły uspokoić gry w decydujących chwilach. Najgorsze jest to, że nie widać nadziei na jakąkolwiek poprawę w grze podopiecznych Witolda Baka. W kolejnym meczu ŁKS zmierzy się w Poznaniu z żądnym rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie AZS. Jeśli łodzianki doznają ósmej kolejnej porażki, sytuacja będzie już bardzo zła.
(...)
(bart) - Express Ilustrowany
Wydaje mi się, że Birute też troszkę zawiodła. Miala w sumie przed sobą Judytę Banaszkiewicz. Mogła rządzić i dzielić z mniej doswiadczoną zawodniczką.
Sytuacja ŁKS-u będzie ciężka podobnie do sytuacji Ostrovii. Jednak ja nie chciał bym spotkać się z Wami w walce o miejsca w dolnej częsci tabeli. Chociaż po sytuacji Chełma, który co wynika z wywiadu chce sie zbroić i to zrobi najprawdopodobniej. W sumie tracą szyćko, która nic nadzwyczajnego nie pokazała. Brzeg ma za dużo meczu u siebie i niewątpliwie odjedzie teraz
Oj ta nasza porażka całkiem spier.......a misterny plan...
ŁKS ma teraz 4 zwycięstwa, a Meblotap 1. Przewaga niby spora, ale za to Meblotap ma więcej meczów tzw. "do wygrania". O zajęciu miejsca 8 może (w głównej mierze) zadecydować mecz bezpośredni w Łodzi (15.01.2005)
- Jak wygra ŁKS to jest praktycznie "po zawodach" (Meblotap musiałby wówczas wygrać jeszcze o 5 meczy więcej niż ŁKS)
- Jak wygra Meblotap różnicą do 4 pkt - wówczas potrzebuje jeszcze 3 zwycięstw więcej...
- Jak wygra Meblotap pow. 4 pkt - starczą 2 zwycięstwa więcej...
Decydujące poza tym wydają się był mecze ełksy z: AZS Poznań(w) i Gorzów(d) oraz z CCC(w) (właściwie realne zwycięstwo z Gorzowem)
Oraz Meblotapu z: Cukierkami(w), AZS Poznań(d), Ostrovia(d), CCC(w), Polfa(d) - (dla mnie "realne" trzy-cztery)
Ps.Inna sprawa, to fakt że w tej walce "maczać palce" mogą jeszcze Poznań, Cukierki, Gorzów - i... Ostrovia?...
- Jak wygra ŁKS to jest praktycznie "po zawodach" (Meblotap musiałby wówczas wygrać jeszcze o 5 meczy więcej niż ŁKS)
- Jak wygra Meblotap różnicą do 4 pkt - wówczas potrzebuje jeszcze 3 zwycięstw więcej...
- Jak wygra Meblotap pow. 4 pkt - starczą 2 zwycięstwa więcej...
Decydujące poza tym wydają się był mecze ełksy z: AZS Poznań(w) i Gorzów(d) oraz z CCC(w) (właściwie realne zwycięstwo z Gorzowem)
Oraz Meblotapu z: Cukierkami(w), AZS Poznań(d), Ostrovia(d), CCC(w), Polfa(d) - (dla mnie "realne" trzy-cztery)
Ps.Inna sprawa, to fakt że w tej walce "maczać palce" mogą jeszcze Poznań, Cukierki, Gorzów - i... Ostrovia?...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 4 gości


