Wisła Can-Pack leci do Zaporoża
Czarterem na rewanż
Jutro mecz Euroligi z Kozaczką ZALK
Jutro koszykarki Wisły Can-Pack Kraków wyjazdowym meczem z Kozaczką ZALK Zaporoże zainaugurują rundę rewanżową rozgrywek Euroligi.
Wiślaczki do Zaporoża odlecą dziś o godz. 13 z Balic samolotem czarterowym, który ma 30 miejsc i tyleż osób znajdzie się na pokładzie, w tym 17-osobowa ekipa koszykarek oraz goście zaproszeni przez Can-Pack i dziennikarze. Jeszcze dziś o godz. 19 wiślaczki mają zaplanowany trening w Zaporożu. Środowy mecz rozpocznie się o godz. 18 miejscowego czasu, czyli o godz. 17 polskiego czasu. Wylot zaplanowano na godz. 21.30. Kolację drużyna ma zjeść tuż po meczu, ale niewykluczone, iż spożyje ją dopiero na pokładzie samolotu.
Na półmetku rozgrywek debiutujące w Eurolidze krakowianki są na piątym miejscu w tabeli grupy A. Trzy mecze wygrały i tyleż przegrały. Teraz czeka je bardzo ważny mecz z ukraińską drużyną, z która u siebie wygrały 77-54.
Trener wiślczek Arkadiusz Koniecki jest zadowolony z dotychczasowych występów w Eurolidze: - Wynik osiągnięty w pierwszej rundzie jest dobry. Układ meczów w rewanżowej rundzie jest korzystny - na wyjazdach gramy z teoretycznie słabszymi rywalkami, a we własnej hali z Gambrinusem Brno czy Lietuvosem Wilno, które są w naszym zasięgu. Mamy więc realne szanse nie tylko na utrzymanie piątej pozycji, dającej awans do play off, ale i awans w tabeli.
W sobotę krakowianki z wielkim trudem wygrały u siebie z Meblotapem AZS PWSZ Chełm. Przez większą część meczu nie mogły dać sobie radę z rywalkami. Na szczęście aż 34 punkty uzyskała Tangela Smith, a w ostatniej kwarcie klasę pokazała druga Amerykanka Shannon Johnson. W Zaporożu wiślaczki muszą zagrać bardziej zespołowo, z większą agresją i konsekwencją. Trener Koniecki zwraca uwagę na pracę nad sferą psychiczną drużyny. - To moje największe wyzwanie, ale dziewczyny pewne rzeczy muszą zrozumieć same - dodał.
Ewentualne zwycięstwo pozwoli krakowiankom nie tylko na powiększenie dorobku punktowego, ale i na lepsze samopoczucie przed kolejnymi występami w Eurolidze oraz w polskiej lidze, w której czekają je mecze z Polfą Pabianice i Lotosem Gdynia.
Sytuacja w tabeli grupy A
1. Gambrinus 6 11 470-351
2. Lietuvos 6 11 412-330
3. Olympic 6 10 416-363
4. Euroleasing 6 9 474-426
5. Wisła 6 9 418-422
6. Kozaczka 6 7 394-444
7. Bałtiskaja 6 6 305-553
Drugi polski zespół występujący w rozgrywkach Euroligi - mistrz kraju Lotos Gdynia, który jest wiceliderem w grupie C - w 1. kolejce rundy rewanżowej pauzuje.
(FIL) Dziennik Polski
Przed meczem: Kozaczka Zaporoże - Wisła Kraków
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Re: Przed meczem: Kozaczka Zaporoże - Wisła Kraków
Wisła wygra 15pkt.Jestem tego pewien.
Drugą rundę rozgrywek koszykarskiej Euroligi wiślaczki rozpoczynają środowym meczem z Kozaczką w Zaporożu. Są faworytkami, bo pierwszy mecz wygrały 77:54. Jeśli krakowianki wygrają, już teraz zapewnią sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek Euroligi.
Ukraina żyje drugą turą wyborów prezydenckich i widać to doskonale w Zaporożu. Kandydatem większości mieszkańców tej części Ukrainy jest premier Wiktor Janukowycz, stąd i w mieście, i w hali, gdzie mecz się dziś odbędzie, dominuje kolor niebieski. Nawet sprzątaczka hotelowa miała na sobie niebieski uniform i doprawdy trudno orzec, czy to przypadek, czy polityczna manifestacja.
Czarterowy Dornier 328 po dwóch godzinach i 10 minutach bezpiecznie wylądował na wojskowym lotnisku w Zaporożu. Krakowska ekipa zamieszkała w trzygwiazdkowym hotelu Ukraina w centrum miasta. Jeszcze wieczorem wiślaczki przeprowadziły trening w Pałacu Sportu "Junost". Hala pierwotnie służyła jako lodowisko, ale już od dawna nikt w niej nie gra w hokeja na lodzie. Teraz rozłożono tam składany parkiet, dzięki czemu hala służy nie tylko koszykarkom, ale i piłkarkom ręcznym.
Kozaczka Zalk (skrót od nazwy sponsora z branży aluminium) Zaporoże istnieje od 18 lat. W tym czasie koszykarki siedmio-, a szczypiornistki dziesięciokrotnie były mistrzyniami Ukrainy. W liczącym 850 tys. Zaporożu Euroliga nie cieszy się jednak dużym zainteresowaniem. Na meczu spodziewanych jest od 200 do 300 widzów, choć trybuny mogą pomieścić dziesięć razy więcej.
- Wieczorny trening potraktowaliśmy jako rozruszanie się po podróży, przyzwyczajenie do nowych koszy i przypomnienie taktyki - przyznał trener Wisły Can-Pack Kraków Arkadiusz Koniecki.
- Ewentualna porażka postawi nas w gorszej sytuacji. Przyjechałyśmy powalczyć o zwycięstwo i sprawić sobie mały prezent pod choinkę - potwierdziła ambitne plany kapitan zespołu Patrycja Czepiec.
Jak zagrać, by mecz rozstrzygnąć na własną korzyść? - Zdecydowaną i twardą obroną. Oparcie sukcesu na rzutach z dystansu jeszcze na wyjeździe jest chwiejne i ryzykowne - wyjaśnia trener.
Rywalki są w zasięgu Wisły, bo dotychczas wygrały tylko jedno spotkanie w Eurolidze z najsłabszą Baltiskają Zwiezdą Sankt Petersburg. - Zdajemy sobie sprawę, że w Zaporożu będzie zdecydowanie ciężej niż w Krakowie, gdzie wygrałyśmy gładko różnicą 23 punktów - nie ukrywa Czepiec.
Jest też inny powód, dla którego warto wygrać na Ukrainie. Przy sprzyjającym układzie w kolejnych meczach (trudnych przeciwników podejmujemy w Krakowie) Wisła może zająć nawet drugie miejsce w grupie A. - Dzięki temu nie trafilibyśmy na tak niewygodnych rywali jak Samara, Pecz, Dynamo Moskwa czy Lotos Gdynia - kończy trener Koniecki.
W Zaporożu trzeba więc walczyć o zwycięstwo. I wygrać.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Ukraina żyje drugą turą wyborów prezydenckich i widać to doskonale w Zaporożu. Kandydatem większości mieszkańców tej części Ukrainy jest premier Wiktor Janukowycz, stąd i w mieście, i w hali, gdzie mecz się dziś odbędzie, dominuje kolor niebieski. Nawet sprzątaczka hotelowa miała na sobie niebieski uniform i doprawdy trudno orzec, czy to przypadek, czy polityczna manifestacja.
Czarterowy Dornier 328 po dwóch godzinach i 10 minutach bezpiecznie wylądował na wojskowym lotnisku w Zaporożu. Krakowska ekipa zamieszkała w trzygwiazdkowym hotelu Ukraina w centrum miasta. Jeszcze wieczorem wiślaczki przeprowadziły trening w Pałacu Sportu "Junost". Hala pierwotnie służyła jako lodowisko, ale już od dawna nikt w niej nie gra w hokeja na lodzie. Teraz rozłożono tam składany parkiet, dzięki czemu hala służy nie tylko koszykarkom, ale i piłkarkom ręcznym.
Kozaczka Zalk (skrót od nazwy sponsora z branży aluminium) Zaporoże istnieje od 18 lat. W tym czasie koszykarki siedmio-, a szczypiornistki dziesięciokrotnie były mistrzyniami Ukrainy. W liczącym 850 tys. Zaporożu Euroliga nie cieszy się jednak dużym zainteresowaniem. Na meczu spodziewanych jest od 200 do 300 widzów, choć trybuny mogą pomieścić dziesięć razy więcej.
- Wieczorny trening potraktowaliśmy jako rozruszanie się po podróży, przyzwyczajenie do nowych koszy i przypomnienie taktyki - przyznał trener Wisły Can-Pack Kraków Arkadiusz Koniecki.
- Ewentualna porażka postawi nas w gorszej sytuacji. Przyjechałyśmy powalczyć o zwycięstwo i sprawić sobie mały prezent pod choinkę - potwierdziła ambitne plany kapitan zespołu Patrycja Czepiec.
Jak zagrać, by mecz rozstrzygnąć na własną korzyść? - Zdecydowaną i twardą obroną. Oparcie sukcesu na rzutach z dystansu jeszcze na wyjeździe jest chwiejne i ryzykowne - wyjaśnia trener.
Rywalki są w zasięgu Wisły, bo dotychczas wygrały tylko jedno spotkanie w Eurolidze z najsłabszą Baltiskają Zwiezdą Sankt Petersburg. - Zdajemy sobie sprawę, że w Zaporożu będzie zdecydowanie ciężej niż w Krakowie, gdzie wygrałyśmy gładko różnicą 23 punktów - nie ukrywa Czepiec.
Jest też inny powód, dla którego warto wygrać na Ukrainie. Przy sprzyjającym układzie w kolejnych meczach (trudnych przeciwników podejmujemy w Krakowie) Wisła może zająć nawet drugie miejsce w grupie A. - Dzięki temu nie trafilibyśmy na tak niewygodnych rywali jak Samara, Pecz, Dynamo Moskwa czy Lotos Gdynia - kończy trener Koniecki.
W Zaporożu trzeba więc walczyć o zwycięstwo. I wygrać.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Koszykarki Wisły Can-Pack odleciały na rewanż z Kozaczką
Środowym meczem wyjazdowym z Kozaczką Zaporoże koszykarki Wisły Can-Pack Kraków rozpoczynają rundę rewanżową rozgrywek Euroligi. Krakowianki są na piątym miejscu w tabeli. Celem wiślaczek jest awans na trzecią pozycję.
"W pierwszym meczu z Kozaczką w Krakowie wygraliśmy różnicą dwudziestu trzech punktów, ale w rewanżu na pewno nie będzie tak łatwo - powiedział trener Wisły Arkadiusz Koniecki. - A po ostatnim słabym występie moich podopiecznych w meczu ligowym jestem nawet pełen obaw. Drużyna nie może liczyć na słabą grę rywalek, jak to było z Meblotapem, lecz sama od pierwszej minuty musi podjąć walkę i grać z pełną koncentracją. Tym bardziej, że jest to dla nas kluczowy mecz".
Wiślaczki w pierwszej rundzie Euroligi trzy mecze wygrały i trzy przegrały. Zajmują piąte miejsce w tabeli, które gwarantuje im awans do drugiej fazy rozgrywek. Jak na debiutanta w Eurolidze jest to niezły wynik. Ale krakowianki mają wyższe ambicje. Nie tylko chcą awansować do dalszych rozgrywek, lecz odegrać w nich znaczącą rolę.
"Chcemy wygrać z Kozaczką, bo tylko zwycięstwo zwiększy nasze szanse na awans w tabeli grupy A - dodał Arkadiusz Koniecki. - A naszym celem jest zakończenie pierwszej fazy rozgrywek Euroligi na trzecim, a być może nawet na drugim miejscu, co jest możliwe przy szczęśliwym zbiegu okoliczności. Zajęcie wysokiej pozycji w tabeli pozwoli nam uniknąć gry w drugiej fazie rozgrywek z najlepszymi zespołami europejskimi, jak choćby z Dynamem Moskwa. Natomiast drugie czy trzecie miejsce gwarantuje nam, że trafimy na drużyny, z którymi będziemy w stanie nawiązać równorzędną walkę".
Wzmocniona m. in. dwoma mistrzyniami olimpijskimi, reprezentantkami USA Shannon Johnson i Tangelą Smith Wisła gra jeszcze nierówno, ale jej możliwości są na pewno większe niż do tej pory prezentuje. Krakowianki nie są bez szans na sprawienie miłej niespodzianki w Eurolidze.
Wisła poleciała we wtorek na mecz z Kozaczką samolotem czarterowym. Wszystkie zawodniczki są już zdrowe i trener Arkadiusz Koniecki ma zespół w komplecie. Krakowianki wracają tuż po meczu, który rozegrany zostanie w środę o godzinie 17.00 polskiego czasu.
PAP
Środowym meczem wyjazdowym z Kozaczką Zaporoże koszykarki Wisły Can-Pack Kraków rozpoczynają rundę rewanżową rozgrywek Euroligi. Krakowianki są na piątym miejscu w tabeli. Celem wiślaczek jest awans na trzecią pozycję.
"W pierwszym meczu z Kozaczką w Krakowie wygraliśmy różnicą dwudziestu trzech punktów, ale w rewanżu na pewno nie będzie tak łatwo - powiedział trener Wisły Arkadiusz Koniecki. - A po ostatnim słabym występie moich podopiecznych w meczu ligowym jestem nawet pełen obaw. Drużyna nie może liczyć na słabą grę rywalek, jak to było z Meblotapem, lecz sama od pierwszej minuty musi podjąć walkę i grać z pełną koncentracją. Tym bardziej, że jest to dla nas kluczowy mecz".
Wiślaczki w pierwszej rundzie Euroligi trzy mecze wygrały i trzy przegrały. Zajmują piąte miejsce w tabeli, które gwarantuje im awans do drugiej fazy rozgrywek. Jak na debiutanta w Eurolidze jest to niezły wynik. Ale krakowianki mają wyższe ambicje. Nie tylko chcą awansować do dalszych rozgrywek, lecz odegrać w nich znaczącą rolę.
"Chcemy wygrać z Kozaczką, bo tylko zwycięstwo zwiększy nasze szanse na awans w tabeli grupy A - dodał Arkadiusz Koniecki. - A naszym celem jest zakończenie pierwszej fazy rozgrywek Euroligi na trzecim, a być może nawet na drugim miejscu, co jest możliwe przy szczęśliwym zbiegu okoliczności. Zajęcie wysokiej pozycji w tabeli pozwoli nam uniknąć gry w drugiej fazie rozgrywek z najlepszymi zespołami europejskimi, jak choćby z Dynamem Moskwa. Natomiast drugie czy trzecie miejsce gwarantuje nam, że trafimy na drużyny, z którymi będziemy w stanie nawiązać równorzędną walkę".
Wzmocniona m. in. dwoma mistrzyniami olimpijskimi, reprezentantkami USA Shannon Johnson i Tangelą Smith Wisła gra jeszcze nierówno, ale jej możliwości są na pewno większe niż do tej pory prezentuje. Krakowianki nie są bez szans na sprawienie miłej niespodzianki w Eurolidze.
Wisła poleciała we wtorek na mecz z Kozaczką samolotem czarterowym. Wszystkie zawodniczki są już zdrowe i trener Arkadiusz Koniecki ma zespół w komplecie. Krakowianki wracają tuż po meczu, który rozegrany zostanie w środę o godzinie 17.00 polskiego czasu.
PAP
Wiślaczki bez drugiego trenera, ale z nadziejami na awans
Czy leci z nami pilot? Nie!
Korespondencja "Dziennika" z Ukrainy
Sto minut trwał w Pałacu Sportu "Junost" wieczorny trening koszykarek Wisły Can-Pack, które dziś rozegrają w Zaporożu kolejny mecz w Eurolidze z Kozaczką Zaporoże.
Krakowska ekipa - drużyna oraz zaproszeni goście firmy Can-Pack i dziennikarze - poleciała na Ukrainę z lotniska w Balicach 31-osobowym czarterem Dornier 328. Na pokładzie zabrakło nieoczekiwanie drugiego trenera drużyny Wojciecha Downara-Zapolskiego, któremu gdzieś zapodział się paszport. W samolocie nie było też... pilota. To nie żart. Jak się okazało, załogę samolotu stanowiły w komplecie panie - dwie pilotki i stewardesa. Nieco ponad 2-godzinny lot upłynął spokojnie, Zaporoże przywitało krakowian śniegiem i temperaturą -1 st. C.
Dzisiejszym meczem wiślaczki rozpoczną rewanżową rundę rozgrywek w swojej grupie Euroligi. Na ich półmetku zajmują piątą, premiowaną awansem do dalszych gier lokatę. Zwycięstwo nad Kozaczką "przyklepie" ich promocję. W pierwszym meczu obu drużyn, 3 listopada, krakowianki pokonały Ukrainki 77-54, pewnie wygrywając trzy kwarty i jednym punktem przegrywając czwartą. W tamtym meczu nie grała jeszcze Tangela Smith, która właśnie dzień po nim pojawiła się w Krakowie. Teraz można już liczyć na jej dobrą skuteczność.
Wczorajszy trening odbył się krótko po posiłku, który koszykarki spożyły zaraz po przyjściu do hotelu "Ukraina", jednego z lepszych w 850-tysięcznym mieście. Zajęcia były rutynowe: rzuty do kosza, rozciąganie, przechodzenie do kontry, gierki "trzy na trzy" i "pięć na pięć".
- Taki trening ma na celu przyzwyczajenie zawodniczek do obiektu, rozruszanie je, przypomnienie im taktyki. Dobrze, że mamy dwa treningi przed meczem, drugi dziś przed południem. Hala jest duża, za koszami nie ma punktów oparcia. Jak w małych obiektach. Mecz rozstrzygnie się jednak na parkiecie. Na wyjazdach wygrywa się przede wszystkim dobrą obroną. Jeśli moje podopieczne nie zagrają twardo i zdecydowanie w defensywie, to trudno będzie im odnieść zwycięstwo. A wygrana przesądziłaby o naszym piątym miejscu w tabeli i stwarzałaby szansę do walki o czwarte, trzecie czy nawet drugie miejsce. Nie chciałbym startować do dalszych gier z piątej lokaty, bo wtedy trafimy na najsilniejsze zespoły grup. Są to może bardzo wygórowane założenia, ale trzeba pięknie marzyć. Atmosfera w drużynie jest dobra, zawodniczki po kontuzjach dochodzą do pełni sił - powiedział tuż po treningu trener Arkadiusz Koniecki.
Kapitan krakowskiego zespołu Patrycja Czepiec nie wybiegała daleko myślami, jak jej szkoleniowiec. - Trzeba się skupić na najbliższych meczach, najpierw musimy wygrać z Kozaczką. Jako debiutantki w Eurolidze byłyśmy skazywane na porażki. A tymczasem jesteśmy bliskie awansu. Przyjechałyśmy do Zaporoża walczyć o zwycięstwo. Znamy jednak Kozaczkę i wiemy, że na pewno zagra dużo lepiej niż w Krakowie - powiedziała Czepiec.
Mecz odbędzie się w hali, w której na co dzień grają koszykarki i piłkarki ręczne Kozaczki; te pierwsze mają na koncie siedem, a te drugie dziesięć tytułów mistrzowskich. Przed laty obiekt ten służył także... hokeistom; do dziś boisko otaczają bandy. Choć hala może pomieścić około 2,5 - 3 tys. widzów, gospodarze na dzisiejszym meczu spodziewają się 200 - 300 osób, tyle zwykle przychodzi na mecze Kozaczki, która znowu bryluje w 7-drużynowej lidze ukraińskiej, ale w Eurolidze zbiera baty. Dotychczas wygrała jeden mecz i jest szósta w tabeli.
JERZY FILIPIUK, Zaporoże Dziennik Polski
Czy leci z nami pilot? Nie!
Korespondencja "Dziennika" z Ukrainy
Sto minut trwał w Pałacu Sportu "Junost" wieczorny trening koszykarek Wisły Can-Pack, które dziś rozegrają w Zaporożu kolejny mecz w Eurolidze z Kozaczką Zaporoże.
Krakowska ekipa - drużyna oraz zaproszeni goście firmy Can-Pack i dziennikarze - poleciała na Ukrainę z lotniska w Balicach 31-osobowym czarterem Dornier 328. Na pokładzie zabrakło nieoczekiwanie drugiego trenera drużyny Wojciecha Downara-Zapolskiego, któremu gdzieś zapodział się paszport. W samolocie nie było też... pilota. To nie żart. Jak się okazało, załogę samolotu stanowiły w komplecie panie - dwie pilotki i stewardesa. Nieco ponad 2-godzinny lot upłynął spokojnie, Zaporoże przywitało krakowian śniegiem i temperaturą -1 st. C.
Dzisiejszym meczem wiślaczki rozpoczną rewanżową rundę rozgrywek w swojej grupie Euroligi. Na ich półmetku zajmują piątą, premiowaną awansem do dalszych gier lokatę. Zwycięstwo nad Kozaczką "przyklepie" ich promocję. W pierwszym meczu obu drużyn, 3 listopada, krakowianki pokonały Ukrainki 77-54, pewnie wygrywając trzy kwarty i jednym punktem przegrywając czwartą. W tamtym meczu nie grała jeszcze Tangela Smith, która właśnie dzień po nim pojawiła się w Krakowie. Teraz można już liczyć na jej dobrą skuteczność.
Wczorajszy trening odbył się krótko po posiłku, który koszykarki spożyły zaraz po przyjściu do hotelu "Ukraina", jednego z lepszych w 850-tysięcznym mieście. Zajęcia były rutynowe: rzuty do kosza, rozciąganie, przechodzenie do kontry, gierki "trzy na trzy" i "pięć na pięć".
- Taki trening ma na celu przyzwyczajenie zawodniczek do obiektu, rozruszanie je, przypomnienie im taktyki. Dobrze, że mamy dwa treningi przed meczem, drugi dziś przed południem. Hala jest duża, za koszami nie ma punktów oparcia. Jak w małych obiektach. Mecz rozstrzygnie się jednak na parkiecie. Na wyjazdach wygrywa się przede wszystkim dobrą obroną. Jeśli moje podopieczne nie zagrają twardo i zdecydowanie w defensywie, to trudno będzie im odnieść zwycięstwo. A wygrana przesądziłaby o naszym piątym miejscu w tabeli i stwarzałaby szansę do walki o czwarte, trzecie czy nawet drugie miejsce. Nie chciałbym startować do dalszych gier z piątej lokaty, bo wtedy trafimy na najsilniejsze zespoły grup. Są to może bardzo wygórowane założenia, ale trzeba pięknie marzyć. Atmosfera w drużynie jest dobra, zawodniczki po kontuzjach dochodzą do pełni sił - powiedział tuż po treningu trener Arkadiusz Koniecki.
Kapitan krakowskiego zespołu Patrycja Czepiec nie wybiegała daleko myślami, jak jej szkoleniowiec. - Trzeba się skupić na najbliższych meczach, najpierw musimy wygrać z Kozaczką. Jako debiutantki w Eurolidze byłyśmy skazywane na porażki. A tymczasem jesteśmy bliskie awansu. Przyjechałyśmy do Zaporoża walczyć o zwycięstwo. Znamy jednak Kozaczkę i wiemy, że na pewno zagra dużo lepiej niż w Krakowie - powiedziała Czepiec.
Mecz odbędzie się w hali, w której na co dzień grają koszykarki i piłkarki ręczne Kozaczki; te pierwsze mają na koncie siedem, a te drugie dziesięć tytułów mistrzowskich. Przed laty obiekt ten służył także... hokeistom; do dziś boisko otaczają bandy. Choć hala może pomieścić około 2,5 - 3 tys. widzów, gospodarze na dzisiejszym meczu spodziewają się 200 - 300 osób, tyle zwykle przychodzi na mecze Kozaczki, która znowu bryluje w 7-drużynowej lidze ukraińskiej, ale w Eurolidze zbiera baty. Dotychczas wygrała jeden mecz i jest szósta w tabeli.
JERZY FILIPIUK, Zaporoże Dziennik Polski
-
tulipan
-
gosc
Re: Przed meczem: Kozaczka Zaporoże - Wisła Kraków
hellraiser pisze:Wisła wygra 15pkt.Jestem tego pewien.
Ja też byłem ostatnio pewien kilku wyników. Byłem pewien, że Pabianice wygrają z CCC a ŁKS z Ostrowią w lidze. Ale coś mi nie wyszło w tych typowaniach. Ja byłbym bardziej ostrożny
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości