Kozaczka - Wisła 81:65

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Kozaczka - Wisła 81:65

Postautor: Hersi » 22 grudnia 2004, 19:28

Wisła Can Pack Kraków niespodziewanie przegrała w Zaporożu z tamtejszą Kozaczką ZALK 65:81 w meczu 8. kolejki grupy A Euroligi koszykarek (FIBA EuroLeague Women).

Była to druga porażka z rzędu w tych rozgrywkach podopiecznych Arkadiusza Konieckiego (bilans 3-4), które w I rundzie na własnym parkiecie wygrały z Ukrainkami 77:54.

PAP

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 22 grudnia 2004, 19:47

To koniec Wisły! Myślę że dalej zespół z Krakowa nie awansuje w Eurolidze! Zostały im bardzo ciężkie mecze z Brnem, Valenncies, Lietouvosem. Wygrać mogą łatwo jedynie z Baltiską Gwiazdą!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 22 grudnia 2004, 21:15

Euroliga: Nieoczekiwana porażka Wisły

Koszykarki Wisły Can Pack Kraków przegrały z Kozaczką ZALK Zaporoże 65:81 (24:26, 15:15, 8:21, 18:19) w wyjazdowym meczu 8. kolejki grupy A Euroligi. Była to czwarta porażka Wisły w Eurolidze.


Koszykarki Wisły zdecydowanie przegrały trzecią kwartę i nie były w stanie odrobić straty w ostatniej części meczu. Krakowianki ustępowały rywalkom w walce pod tablicami i pozwoliły Ukrainkom zebrać 17 piłek w ataku.

Wisła miała także kłopoty z grą w ataku, zawodniczki często traciły piłkę - amerykańska rozgrywająca Shannon Johnson miała siedem strat, a Monika Krawiec pięć.

"Rywalki zagrały z większym zaangażowaniem niż moje zawodniczki. My popełnialiśmy te same błędy co w ostatnich spotkaniach ligowych. Nie można wygrać spotkania, gdy rozgrywająca i skrzydłowa popełniają w sumie 12 strat. Zabrakło kontrataków, walki pod tablicami" - ocenił przyczyny porażki trener Wisły Can Pack Arkadiusz Koniecki

Kozaczka ZALK Zaporoże - Wisła Can Pack Kraków 81: 65 (26:24, 15:15, 21:8, 19:18)

Kozaczka: Olga Laszkowa 22, Rusłana Kyryczenko 19, Ołeksandra Gorbunowa 14, Oksana Pysmennyk 12, Olena Żerżerunowa 12, Iryna Maszczenko 2, Lubow Aloszkina 0, Olena Feńko 0, Maryna Chabarowa 0;

Wisła: Shannon Johnson 14, Tangela Smith 14, Maryna Kress 12, Iva Perovanovic 10, Natalia Trafimova 8, Dorota Gburczyk 2,Katarzyna Kenig 3, Jelena Skerovic 2, Monika Krawiec 0.

PAP

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 22 grudnia 2004, 21:50

Mało kto się spodziewał, że krakowianki ostatni mecz 2004 roku przegrają z kretesem, bo przecież były faworytkami. A jednak... Pocieszające jest tylko to, że wyjazdowa porażka nie przekreśla szans na awans wiślaczek do kolejnej fazy rozgrywek Euroligi.

Przed meczem trener Arkadiusz Koniecki przestrzegał swoje zawodniczki, by wyciągnęły wnioski z niedawnego meczu w polskiej lidze z Meblotapem Chełm (z teoretycznie o wiele słabszym rywalem Wisła wymęczyła 86:84). W polskiej ekstraklasie po słabym meczu udało się wygrać, ale w Eurolidze już nie.

Wisła wystąpiła w specjalnie na tę okazję przygotowanych koszulkach z rosyjskim napisem "Kiempak Kraków" (sponsor krakowianek firma Can-Pack ma swoje przedstawicielstwo w Kijowie), czym wzbudziła zainteresowanie garstki widzów.

Miłe złego początki... Za sprawą Maryny Kress, która zdobyła osiem punktów - i krakowianki prowadziły 8:2. Chwila nieuwagi i celne rzuty z dystansu pozwoliły odrobić stracony dystans Kozaczce. Rusłana Kiriczenko (mistrzyni Europy z 1995) trafiła dwa razy zza łuku, a Olga Liaszkina spod kosza i zrobiło się 16:10 i 19:12 dla Ukrainek. Trener Koniecki wziął czas i wiślaczki opanowały nerwy, ale Oksana Pismiennyk (trzy rzuty za trzy w pierwszej połowie) trafiła zza linii 6,25 m i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie.

W 12. min po trafieniach Doroty Gburczyk i Shannon Johnson wydawało się, że krakowianki odzyskały rytm, bo znów objęły prowadzenie - 30:26. Zbytnia nonszalancja Johnson na rozegraniu, błędy przy zastawieniu i niedokładne krycie pozwoliły jednak rywalkom zejść na przerwę z dwupunktowym prowadzeniem (41:39).

Rozkojarzona po zmianie stron Wisła rozpoczęła grę tak, jak ją skończyła - od straty punktów (49:41). Zdarzały się naszym błędy trzech sekund, a koszykarki z Zaporoża mijały wiślaczki w pierwszym tempie. W 28. min było już 56:43. Tangela Smith niemiłosiernie pudłowała, a przewaga rywalek rosła (62:45).

W trzeciej, kompromitującej kwarcie wiślaczki rzuciły tylko osiem punktów! W ostatniej kwarcie zagrały szybciej, ale równie nieporadnie. Pierwszy cel rzut za trzy Natalii Trafimavej w 34. min meczu, a chwilę później "trójka" Katarzyny Kenig nie mogły zmienić losów meczu. Rozbite wiślaczki niemal bezkarnie pozwalały trafiać rywalkom, które dość nieoczekiwanie, ale w pełni zasłużenie, odniosły drugie zwycięstwo w pucharowych zmaganiach.

Dla krakowianek jest tylko jedno pocieszenie - przegrały z Kozaczką mniej, niż wygrały w pierwszym meczu, mają więc lepszy bilans małych punktów. Gdyby na końcu zmagań Euroligi drużyny te się zrównały, będzie to miało znaczenie.

Kozaczka 81
Wisła Can-Pack 65
Kwarty: 26:24, 15:15, 21:8, 19:18.

Kozaczka: Olena Żerżerunowa 12, Oleksandra Gorbunowa 14, Olga Liaszkowa 22 (1), Rusłana Kiriczenko 19 (2), Lubow Aloszkina 0 oraz Oksana Pismiennyk 12 (3), Olena Fieńko 0, Maryna Chabarowa 0, Irina Maszczenko 2.

Wisła: Johnson 14, Smith 14, Perovanović 10, Kress 12, Krawiec 0 oraz Trafimava 8 (1), Gburczyk 2, Skerović 2, Kenig 3 (1).

Powiedzieli po meczu

Arkadiusz Koniecki, trener Wisły: Trudno mecz wygrać, gdy brakuje twardości i walki. Albo nie mamy indywidualnych umiejętności i kwalifikacji na tym poziomie Euroligi... Większość zagranicznych zawodniczek jest ograna, tutaj dostały szansę gry i to one biorą odpowiedzialność za wynik. Zawiodła drużyna. Zagraliśmy bez charakteru, a ja tego nienawidzę. To niezgodne z moją naturą, żeby oddać mecz bez walki. Próbowaliśmy grać dryblingiem, ale to jest już archaizm. Technicznym wyszkoleniem Ukrainki przewyższały nawet Amerykanki, które grają w WNBA. Choć mamy wysokie koszykarki, zbiórki przegraliśmy z kretesem.Wypadliśmy blado nawet w takich elementach jak zastawianie. Nasze zawodniczki niby są silne, a nie walczyły pod tablicami.

Jurij Pietrow, drugi trener Kozaczki: Byliśmy spragnieni rewanżu za porażkę w Krakowie. Dały o sobie wreszcie znać ambicja i wola walki - te atuty były po naszej stronie. Zadecydowały dobra skuteczność w rzutach zarówno za dwa, jak i trzy punkty. Ale ten spokój w ataku wynikał z bardzo dobrej gry w obronie.

Katarzyna Kenig, zawodniczka Wisły: Z ławki rezerwowych wyglądało to strasznie. Nie ruszałyśmy się ani w ataku, ani w obronie. Nie da się wygrać meczu "na chodzonego", szczególnie w obronie. Mecz z Meblotapem nie był pierwszym sygnałem, że gramy źle. Wcześniej było z trudem wywalczone zwycięstwo z ŁKS. Od tego meczu wszystkie spotkania były słabe. Absolutnie nie można tego zrzucić na karb kontuzji. A jaki jest prawdziwy powód? Trzeba o to zapytać trenera. Gra się nie układa, nie wszyscy wkładają tyle, ile powinni, swojego zaangażowania i fizycznego, i mentalnego. Kogo to najbardziej dotyczy? O, tego na pewno nie będę komentowała.

Waldemar Kordyl, Zaporoże Gazeta Wyborcza

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 22 grudnia 2004, 21:57

Stats:
http://www.fibaeurope.com/Default.asp?pageID={E2D1324D-C75E-4FD0-BDBE-62FDA1E058C4}&cid={A440F8BD-44CB-4159-9FC6-547E93455FE2}&compID={B751A3B2-1D28-42B5-8BDE-9D01F3BD1F23}&season=2005&roundID=4130&teamID=&gameID=4130-A-23-8&

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 23 grudnia 2004, 00:25

Niestety jest mi bardzo przykro... - oby tylko awans nie przeszedł koło nosa...


A jaki jest prawdziwy powód? Trzeba o to zapytać trenera. Gra się nie układa, nie wszyscy wkładają tyle, ile powinni, swojego zaangażowania i fizycznego, i mentalnego. Kogo to najbardziej dotyczy? O, tego na pewno nie będę komentowała.


Szkoda, że tak wcześnie zaczyna się to co zacząć się musiało w tym układzie wcześniej... lub (lepiej byłoby) później. Niestety ani to zaskakujące ani nieprzewidywalne - wręcz przeciwnie... Ta wypowiedź "Kangura" dokładnie obrazuje moje przewidywania wobec Wisły jeszcze sprzed sezonu i wyjaśnia dlaczego nie stawiam na tak zbudowaną ekipę jeśli chodzi o finał TBL.

Awatar użytkownika
Viallos
Administrator
Posty: 1827
Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Viallos » 23 grudnia 2004, 00:30

Też zwróciłem uwage na wypowiedź Kenigowej - widać muszą już być niezłe tarcia w zespole. Co niektóre laski mają żal że mało grają - to było do przewidzenia. No cóż Koniecki potrzebował dobrych worków treningowych - na to wygląda.

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 23 grudnia 2004, 08:45

Niespodziewana porażka koszykarek Wisły Can-Pack


Dostały chleb i... "w łeb"


Korespondencja "Dziennika" z Zaporoża


Koszykarki Wisły Can-Pack doznały w Zaporożu nieoczekiwanej porażki 65-81 (24-26, 15-15, 8-21, 18-19) z miejscową drużyną Zalk Kozaczka w siódmej kolejce Euroligi rozpoczynającej rewanżową rundę rozgrywek.


Punkty dla Kozaczki: Laszkowa 22, Kyryczenko 19, Gorbunowa 14, Pysmiennyk 12, Żerżerunowa 12, Maszczenko 2, Aloszkina 0, Feńko 0, Chabarowa 0 - dla Wisły: Johnson 14, Smith 14, Kress 12, Perovanovic 10, Trafimava 8, Gburczyk 2, Kenig 3, Skerović 2, Krawiec 0.

To czwarta przegrana krakowianek, a drugie zwycięstwo Ukrainek w Eurolidze. Te pierwsze praktycznie już wcześniej zapewniły sobie awans do dalszych gier, ale wczoraj z pewnością liczyły na sukces, który stwarzałby im nadzieję na walkę o wyższe niż 5. miejsce w grupie A, co dałoby im lepszą pozycję wyjściową przed kolejną fazą rozgrywek. Niestety, wiślaczki zagrały grubo poniżej swoich możliwości. Zabrakło im waleczności, sportowego charakteru, a także indywidualnych umiejętności.

Przed meczem gospodynie przywitały wiślaczki kwiatami, tańcem - w wykonaniu miejscowych dziewcząt - i... ogromnym bochnem chleba, który trafił do rąk zaskoczonej nieco oryginalnym podarkiem Johnson. Na tym skończyły się uprzejmości.

Wprawdzie Wisła szybko objęła prowadzenie 5-0 i 8-3 (wszystkie punkty dla krakowskiej drużyny zdobyła Kress), jednak w 4 min było 9-8, a w 6 min - po rzucie za 3 pkt Kiriczenko - 16-10 dla Kozaczki. Trener Wisły poprosił wówczas o czas, ale krakowianki nadal nie mogły sobie poradzić z Ukrainkami, które odskoczyły na 7 pkt (19-12). W końcówce pierwszej kwarty wiślaczki zbliżyły się na 1 pkt, by ostatecznie przegrać ją dwoma.

Na początku drugiej kwarty Ukrainki aż cztery razy decydowały się na rzuty za 3 pkt, ale zaliczyły same "pudła". Tymczasem wiślaczki zaczęły grać nieco szybciej, skuteczniej w ataku i objęły prowadzenie 32-26. Na boisko weszła Smith, a wkrótce potem opuściła je Johnson. Gdy w 26 min zrobiło się tylko 32-30 dla Wisły, jej szkoleniowiec poprosił o czas. Jego uwagi znowu jednak nie poskutkowały. Ukrainki za sprawą m.in. Pysmiennyk, która zaliczyła trzecią "trójkę" odrobiły straty z nawiązką (było 37-35 dla Kozaczki), na boisko wróciła Johnson, a także Krawiec, ale po dwóch kwartach prowadziła Kozaczka 41-39. Wiślaczki w pierwszej połowie nie trafiły ani razu za 3 pkt, zresztą tylko raz zdecydowała się na to Gburczyk.

Seria błędów krakowianek na początku trzeciej kwarty sprawiła, że w 24 min Ukrainki odskoczyły na 8 pkt (49-41). W końcu trafiła Skerović, ale na kolejny celny rzut wiślaczek musieliśmy czekać aż do 28 minuty, gdy - przy stanie 58-43 dla Kozaczki - na chwilę odzyskała skuteczność Smith (wcześniej nie rzuciła spod kosza i dwóch osobistych). Tymczasem miejscowe zawodniczki szły za ciosem, łatwo przedostawały się pod kosz i często punktowały bezradne w obronie i mało agresywnie grające rywalki. Po trzech kwartach było 62-47 i zanosiło się na prawdziwą klęskę. Ostatnia odsłona meczu zaczęła się jak dwie poprzednie. W 31 min było już 68-48! W 34 min wiślaczki oddały pierwszy celny rzut za trzy punkty (Trafimava). Chwilę później jej wyczyn powtórzyła Kenig, ale było to zbyt mało, by wiślaczki mogły myśleć o odrobieniu strat. Zdołały je tylko minimalnie zmniejszyć.

JERZY FILIPIUK Dziennik Polski


Opinie trenerów

Jurij Pietrow (Kozaczka): - Byliśmy spragnieni rewanżu za porażkę w Krakowie. Charakter i wola walki były po naszej stronie. Jestem zadowolony z gry i wyniku osiągniętego przez moje podopieczne. Nie daliśmy pograć zbyt wiele rywalkom, byliśmy przez cały czas skoncentrowani.

Arkadiusz Koniecki (Wisła): - Graliśmy bez charakteru. Nie da się wygrać meczu, gdy drużyna nie walczy, nie bije się o piłkę. Nie leży w mojej naturze, by poddawać się bez walki. Dziewczyny muszą się przestawić na inne myślenie, a nie płakać, że jest im ciężko. Sposób gry oparty na dryblingu jest już archaizmem. Teraz liczy się przede wszystkim pressing i twarda walka w defensywie. Niektóre moje dziewczyny nie mają kwalifikacji, by grać na poziomie Euroligi.

Gość

Postautor: Gość » 23 grudnia 2004, 10:40

MARAS pisze:To koniec Wisły! Myślę że dalej zespół z Krakowa nie awansuje w Eurolidze! Zostały im bardzo ciężkie mecze z Brnem, Valenncies, Lietouvosem. Wygrać mogą łatwo jedynie z Baltiską Gwiazdą!

I to 99% da im awans.Przeczytaj sobie regulamin....

Smoczek

Postautor: Smoczek » 23 grudnia 2004, 11:41

Hersi pisze:Powiedzieli po meczu

Arkadiusz Koniecki, trener Wisły: (..). Próbowaliśmy grać dryblingiem, ale to jest już archaizm(1). Technicznym wyszkoleniem Ukrainki przewyższały nawet Amerykanki, które grają w WNBA.(2)

Uwielbiam jego wypowiedzi po przegranych meczach.


Co do (1) Nie wiem oglądałem mecze WNBA w TV i muszę przyznać ze tam gra dryblingiem to podstawa.W eurolidze też kilka zespołów gra tak i to z powodzeniem .Są zespoły bardziej grająco zespołowo i te które preferują gre 1 na 1.GDZIE TU ARCHAIZM...
Co do (2) .Skoro Ukrainki są tak dobre to czemu są tak nisko.Widziałe ich gre w 1 meczu i jakoś mnie nie zachwyciły umiejętnościami technicznymi (powiedziałbym że są pod kreską Euroligową).Z AMERYKANKAMI JEST TYLKO JEDEN KŁOPOT TRZEBA NAD NIMI PANOWAĆ BO TECHNICZNIE SĄ REWELACYJNE.

I drobna uwaga.Kibicuje Gdyni i Wisle tak samo.ALe mam wrażenie ze trener Koziorowicz mniej skrytkował publicznie swoje zawodniczki po meczach przez 3 lata niż Koniecki prze pół sezonu.

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 23 grudnia 2004, 12:37

Arkadiusz Koniecki (Wisła): - Graliśmy bez charakteru. Nie da się wygrać meczu, gdy drużyna nie walczy, nie bije się o piłkę. Nie leży w mojej naturze, by poddawać się bez walki. Dziewczyny muszą się przestawić na inne myślenie, a nie płakać, że jest im ciężko. Sposób gry oparty na dryblingu jest już archaizmem. Teraz liczy się przede wszystkim pressing i twarda walka w defensywie. Niektóre moje dziewczyny nie mają kwalifikacji, by grać na poziomie Euroligi.


Czyżby wychodziły efekty "szkoły" treningowej Konieckiego? :roll:

Druga refleksja to taka, że jego wypowiedzi coraz bardziej przypominają wypowiedzi poprzedniego trenera Pabianic :?

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 23 grudnia 2004, 16:11

Zdjęcia z meczu:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 24 grudnia 2004, 08:07

Stracona szansa koszykarek Wisły Can-Pack


"W chodzonego" i bez walki


Korespondencja "Dziennika" z Zaporoża

Nie będą mile wspominać wyprawy na Ukrainę koszykarki Wisły Can-Pack Kraków. Zaskakująca porażka z Kozaczką ZALK Zaporoże 65-81 nie zmieniła ich pozycji (piątej) w tabeli, ale zredukowala niemal do minimum szansę uplasowania się wyżej w grupie A.


Trudno wygrać mecz - nawet z teoretycznie dużo słabszym rywalem - gdy nie starcza charakteru i woli walki, popełnia się proste błędy, zwłaszcza w obronie, nie umie się przezwyciężyć własnej słabości. Trener wiślaczek Arkadiusz Koniecki, widząc, że jego podopieczne nie mogą sobie poradzić z rywalkami, brał czas, dokonywał zmian, ale na niewiele się to zdawało. Decydująca dla losów meczu okazała się trzecia kwarta, przegrana przez krakowianki aż 8-21! Dwie pozostałe kwarty wiślaczki przegrały 2 i 1 punktem, a jedną zremisowały.

Krakowski szkoleniowiec po meczu zwracał uwagę na błędy popełnione przez poszczególne zawodniczki. Rzucił dwa przykłady: - Shannon Johnson miała siedem, a Monika Krawiec pięć strat. Razem dwanaście strat z tyłu, po których Ukrainki przejmowały piłkę i szły sam na sam z koszem. Mówiłem Johnson: "Daję Ci do pilnowania zawodniczkę, która w meczu z Gambrinusem Brno zdobyła tylko 1 punkt". A tymczasem w meczu z nami rzucała ona aż 19 punktów (chodziło o Rusłanę Kiriczenko - przyp. J.F.). Potrzebna jest nam zawodniczka, która będzie "trzymać" obronę.

W obu drużynach wystąpiło po 9 koszykarek. Punkty dla Kozaczki (ma w klubowej kadrze 8 reprezentantek Ukrainy) zdobywało tylko 6 zawodniczek, ale aż 5 z nich powyżej 10 "oczek". W Wiśle trafiało do kosza 8 zawodniczek, w tym tylko 3 (Shannon Johnson, Tangela Smith i Maryna Kress) uzyskały ponad 10 punktów. Ukrainki na 21 rzutów za 3 punkty trafiły do kosza 6 razy, wiślaczki na 10 prób tylko 2 miały udane (Katarzyna Kenig i Natalia Trafimava). W rzutach osobistych te propozycje były następujące: Kozaczka 16 - 13, Wisła 27-19.

Suche statystyki mówią sporo, ale do końca nie obrazują tego, jak wyglądała walka na parkiecie, a raczej jak tej walki ze strony krakowianek zabrakło. Najdłużej na parkiecie w Wiśle przebywały wspomniane Johnson, Smith i Kress, Trafimava oraz Iva Perovanović. - To na nich spoczywa odpowiedzialność za grę. Nie da się jednak dobrze grać, gdy dwie Amerykanki trenują z mniejszym obciążeniem, bo mają kłopoty z kolanem. To ma przełożenie na inne zawodniczki w czasie zajęć. Ukrainki technicznym wyszkoleniem przewyższały nawet Amerykanki, grające w WNBA - podkreślił Koniecki. - Mamy sześć zawodniczek zagranicznych. Większość z nich jest ograna, tu dostały szanse gry i to one w głównej mierze biorą odpowiedzialność za wynik. Muszą rozumować tak: "Jak się chcę doskonalić, to pracuję - bo nie przyjechałam tu tylko po kasę - i utożsamiam się z drużyną". Tymczasem niektóre z dziewcząt nie utożsamiają się z nią - dodał trener.

Skrzydłowa Wisły Katarzyna Kenig spędziła na boisku niespełna 6 i pół minuty. - Z ławki rezerwowych nasza gra wyglądała strasznie. Nie ruszałyśmy się w obronie i ataku. Nie da się wygrać meczu "w chodzonego", szczególnie w obronie. Ligowy mecz z Meblotapem nie był pierwszym sygnałem, że gramy źle. Wcześniej z trudem wygrałyśmy z ŁKS. Absolutnie nie można tego zrzucić na karb kontuzji kilku zawodniczek. Jaki jest prawdziwy powód naszej słabej gry? O to proszę zapytać trenera. Gra się nam nie układa, nie wszyscy wkładają w nią tyle, ile powinni, swego zaangażowania fizycznego i mentalnego. Nie powiem jednak, kogo to najbardziej dotyczy - powiedziała Kenig.

Krakowska drużyna - która wystąpiła w koszulkach z rosyjskim napisem "Kiempark Kraków (sponsorująca wiślaczki firma Can-Pack ma swoje przedstawicielstwo w Kijowie) - straciła okazję na podreperowanie swego dorobku o 2 punkty. Szkoda, bo ma korzystny układ spotkań w rundzie rewanżowej i mogłaby powalczyć o coś więcej niż piąte miejsce w grupie. Czekają ją bowiem tylko dwa wyjazdy - do Valenciennes i Sankt Petersburga oraz trzy mecze we własnej hali. Zwłaszcza ten drugi wyjazd powinien być bardziej udany niż do Zaporoża.

Środowy mecz w Pałacu Sportu "Junost" oglądało zaledwie około 250 kibiców, podczas gdy trybuny mogą pomieścić przynajmniej 10 razy więcej widzów. Kozaczka w lidze ukraińskiej jest dlatego "dopiero" druga w tabeli (choć w 10 meczach odniosła komplet zwycięstw), że rozegrała o 2 spotkania mniej od lidera. W Eurolidze wcześniej pokonała tylko zdecydowanego outsidera grupy A (bez wygranej), zespół Bałtiskaja Zwezda Sankt Petersburg. Tym bardziej żal straconej szansy na zwycięstwo.

Wiślaczki przebywały na Ukrainie na kilka dni przed niedzielnymi, powtórzonymi wyborami prezydenckimi. W 850-tysięcznym Zaporożu nie było jeszcze widać przedwyborczej gorączki, choć oczywiście dominował kolor niebieski. Przy jednej z głównych ulic jakaś grupka opozycjonistów rozdawała jednak pomarańczowe wstążki i 8-stronicową gazetkę "Prawda Ukrainy", na której na pierwszej stronie zamieszczono zdjęcie bokserskiego mistrza świata WBC Witalija Kliczki (który oficjalnie popiera opozycjonistów), nokautującego Amerykanina Danny Williamsa. Opozycja zapewne liczy na nokaut wyborczy.

Zarówno w Zaporożu, jak i w całej tej części Ukrainy zdecydowanie więcej zwolenników ma Wiktor Janukowycz. Ale jeden z pracowników klubu i spotkany pracownik zakładów metalurgicznych pytani o obu kandydatów określili ich jednakowo... niezbyt parlamentarnym słowem. Obaj są zadowoleni z tego, jak im się żyje, obaj boją się zmian, tego, że - gdy prezydentem zostanie Wiktor Jaszczenko - Zaporoże ze swymi 179 zakładami pracy będzie pracować na rzecz Kijowa. Sprzedawczyni w sklepie z alkoholami zarabia miesięcznie (w przeliczeniu na dolary) 50 "zielonych", wspomniany jegomość z zakładów metalurgicznych 150 dolarów. Wystarczy, by przeżyć i jeszcze się napić...

JERZY FILIPIUK Dziennik Polski

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 24 grudnia 2004, 08:22

Brakuje serca do gry

Piątek, 24 grudnia 2004r.

Ostre słowa reprezentantki Polski, Katarzyny Kenig, nie pozostawiają wątpliwości, iż proces budowania silnej Wisły jakby zabrnął w ślepą uliczkę. Koszykarki z Krakowa przegrały w fatalnym stylu mecz Euroligi z jedną z najsłabszych drużyn tych rozgrywek, mimo że ich skład jest naszpikowany gwiazdami, a rywalki nie mają w składzie ani jednej zagranicznej koszykarki. Kenig skwitowała to krótko: brakuje serca do gry!

Mecz z Kozaczką nie był ot taką sobie grą, nad którą można przejść do porządku dziennego. Wygrana w Zaporożu dawała Wiśle stuprocentową pewność awansu do fazy play off, a w obecnej sytuacji istnieje zagrożenie, że Ukrainki w tabeli grupy A mogą nasz zespół wyprzedzić. I przy tej dyspozycji wcale nie jest to aż tak nierealne.

- Zaczęło się dla mnie dobrze, myślałam że wstrzeliłam się w kosz na tyle dobrze, iż z każdą minutą może być tylko lepiej - mówi Marina Kress. - Ale w jednej chwili nastąpił przestój, taki marazm, że w żaden sposób nie potrafiłyśmy z niego wyjść. To się nie powinno zdarzyć, bo personalnie skład mamy dużo silniejszy niż Kozaczka. Takich meczów ze zwykłej przyzwoitości się nie przegrywa!

Reprezentantka Białorusi ma rację, a trener Arkadiusz Koniecki potwierdził te wątpliwości swoich podopiecznych co do sposobu rozegrania meczu jeszcze jednym mocnym stwierdzeniem ,sposób, w jaki przegraliśmy ten mecz, to jest coś, czego nienawidzę".

No cóż, raczej trudno byłoby polubić porażki i to odnoszone na własne życzenie. Szkoda, że złość Shannon Johnson bardziej wyraża się poza boiskiem. Jej przekonanie, że sama może mecz wygrać kończy się tak jak w Zaporożu, wpadką. A mistrzyni olimpijska z Aten tylko momentami pokazuje jak się grać powinno, po czym przez dłuższy czas instruuje koleżanki, w jaki sposób w żadnym wypadku grać nie można.

W Zaporożu postawiono na dwie dyscypliny sportu. 10 razy mistrzem Ukrainy są miejscowi piłkarze ręczni, a 7 razy koszykarki. W warunkach tego kraju oba zespoły stanowią potęgę za którą stoją pieniądze huty aluminium, ale nawet w wymiarze rosysjkim czy białoruskim, skąd ewentualnie można by dobre zawodniczki ściągać, nie jest to bogactwo Kozaczki imponujące.

Miejscowy komentator telewizji twierdził, że jest Kozaczka mistrzem swojego podwórka i tu rzeczywiście wygrywa mecz za meczem. Ale nie jest to trudne, bo rywalki klepią biedę i ich celem na kolejne sezony jest przetrwać, a nie wygrywać. Obecnie ta ukraińska liga liczy zresztą tylko 7 zespołów, z których jeden - Dynamo Kijów - chce się właśnie z ligi wycofać. Bo w stolicy pieniądze są, ale tylko na futbol. Inne dyscypliny poszły w zapomnienie.

I w takich właśnie warunkach Kozaczka z 8 reprezentantkami kraju jest miejscową potęgą.

Janusz Kozioł - Gazeta Krakowska


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość