Jaki zespół jest najlepszy w grach zespołowych w Polsce? Łatwe pytanie. Tylko jedna polska drużyny klubowa w 2004 roku była w finale Euroligi, w finale Klubowego Pucharu Świata - w obu finałach niestety przegrała - a jej serial w zdobywaniu tytułów mistrzyń Polski ciągnie się niczym tasiemiec. W mijającym właśnie roku był to siódmy z rzędu krajowy prymat. A końca tego serialu nie widać... Jak koszykarki Lotosu Gdynia, bo o nie właśnie chodzi - sięgają po te sukcesy? - zastanawiają się często przyjaciele i... zawistnicy. W zasadzie odpowiedź zna jeden człowiek. Prezes klubu Mieczysław Krawczyk.
- Panie prezesie więcej ma pan wrogów czy przyjaciół? - zaczynamy rozmowę z Krawczykiem.
- Gdybym nie miał przyjaciół, ludzi którzy mi ufają, to Lotos nie byłby tam gdzie teraz jest. A mam tu na myśli osoby ze szczytów naszych lokalnych władz, przedstawicieli tytularnego sponsora, jak i wielu innych, którzy okazują serce i pomoc koszykówce w kobiecym wydaniu.
- Czyli wrogów brak?
- Są i tacy, może tylko przyczajeni, czekają na potknięcia.
- Może dlatego, że nie chce się pan dzielić receptą na sukces.
- Tu rzeczywiście jestem skąpy w informacje na ten temat. Może kiedyś napiszę książkę i zdradzę swoje sekrety, kto ją kupi jak już teraz wszystko bym opowiedział - śmieje się mój rozmówca.
- Z dokonań drużyny w 2004 roku jest pan oczywiście zadowolony?
- Jestem. Wicemistrzostwo Euroligi i to zdobyte po raz drugi. Podobno raz to i księdzu wolno, a myśmy w finale Klubowych Mistrzostw Europy powtórzyli swój wynik sprzed dwóch lat. Zatem o przypadkowym sukcesie mówić nie można. W Klubowym Pucharze Świata też zasmakowaliśmy występu w finale, ale Samara była wówczas nie do ugryzienia. Podobaliśmy się jednak tak bardzo, że już teraz mamy zaproszenie do następnej edycji tych rozgrywek, które zyskują w środowisku koszykarskim coraz większy prestiż. Warunek jest tylko taki, abyśmy zmieścili się w "ósemce" Euroligi. Wówczas otrzymamy tak zwaną ,dziką kartę" do gry w Pucharze Świata.
- Właśnie Euroliga. Na ostatni finał w Pecsu zaprosił pan z Gdyni orkiestrę. To tak jakby pewny był pan wygranej.
- Lotos i muzyka to się dobrze kojarzy, bo orkiestra towarzyszy nam w Gdyni od wielu lat. Na Węgrzech też się podobali i było to bardzo dobre pociągnięcie promocyjne. Niech wiedzą, że mamy fantazję. Za to zresztą też nas lubią.
- W tym sezonie można dostrzec pewne symptomy nowej polityki kadrowej.
- Nie wiem czy nowej, ale na pewno bardziej zdecydowanie niż to było w poprzednich latach postawiliśmy na młode, polskie koszykarki. Transfery Eweliny Kobryn, Aleksandry Chomać i Katarzyny Motyl są tego najlepszym przykładem. Wydając pieniądze polskiego sponsora chcemy promować polskie koszykarki. A jeżeli ściągamy zagraniczne gwiazdy, to takie, od których ta młodzież może się dużo nauczyć.
- Jest pan też stały w uczuciach. Trener Krzysztof Koziorowicz pracuje już z Lotosem trzy lata, a trener Arkadiusz Koniecki w Wiśle Kraków - która ma przerwać mistrzowski serial Lotosu w lidze - wytrzymał zaledwie trzy miesiące.
- Powiedzmy, że w Krakowie jest bardzo ciężkie powietrze dla trenerów. W środowisku koszykarskim wiedzą dlaczego. I widać Koniecki się zatruł.
- Co z innych wydarzeń 2004 roku było dla pana ważne? Może przestał pan palić, pić...
- Proszę nie żartować z tym piciem. Nie odmawiam toastów, ale bez przesady. Natomiast rzeczywiście przestałem palić. Dokładnie cztery miesiące temu, pewnej soboty o 16.30, powiedziałem sobie, że palę właśnie ostatniego papierosa. I jak na razie wystarcza mi silnej woli, a do tego nie przytyłem nawet kilograma. Natomiast już zupełnie poważnie to szalenie ważnym dla mnie wydarzeniem w mijającym właśnie roku, było rozpoczęcie budowy hali sportowej. Przyznam, iż z utęsknieniem czekamy na przeprowadzkę. Zmiana warunków będzie taka, jakby ktoś z falowca na Przymorzu przeprowadził się do efektownej willi. Oby tylko w budowie nie było poślizgów i zgodnie z planem zakończyła się ona w 2006 roku. Nie ukrywam, że wówczas chcielibyśmy Final Four Euroligi zorganizować w Gdyni.
- Jaki ma być rok 2005?
- Nie jestem minimalistą. Niech nie będzie gorszy i to mi wystarczy. Ponadto życzyłbym sobie, aby ponad 300 młodych koszykarek skupionych w GTK Gdynia robiło postępy i zdobywało tytuły mistrzyń Polski w swoich kategoriach wiekowych.
- Dzisiaj Sylwester. Czy szykuje się koszykarski bal?
- Nic o tym nie wiem. Ja tę specjalną noc w roku spędzę w domu z żoną. Natomiast dzień później będę przyjmował przyjaciół i życzenia, bo 1 stycznia jest dniem moich imienin. A dwa dni z rzędu balować już nie mogę. Nie ten wiek, nie to zdrowie...
Janusz Woźniak - Dziennik Bałtycki
Prezes Krawczyk przestał palić
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Świntuch
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
