2 runda PO: TS Wisla Kraków-AZS PWSZ Gorzów Wlkp.3-0
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Siero
- Senior
- Posty: 3841
- Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
- Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
- Kontaktowanie:
\\\\
Mistrzynie Polski po raz drugi nie dały większych szans swoim rywalkom z Gorzowa Wielkopolskiego, wygrywając drugi mecz przed własną publicznością. Tym razem koszykarki prowadzone przez Elmedina Omanicia zwyciężyły 88:58. Najwięcej punktów dla gospodyń zdobyła Anna De Forge - 15, a dla przyjezdnych tyle samo punktów Aleksandra Chomać.
Spotkanie poprzedziła miła uroczystość. W imieniu kibiców i drużyny Wisły urodzinowe życzenia Monice Krawiec złożył Kierownik Sekcji – Piotr Dunin-Suligostowski. W sobotę kibice przy Reymonta obejrzeli zwycięstwo „Białej Gwiazdy”, ale o wyrafinowanej koszykówce mowy być nie mogło.
AZS PWSZ Sowood sprawił wiślaczkom nie lada problemy w rundzie zasadniczej. Podopieczne Elmedina Omanica, mając ponadto obraz rywalek z soboty, przystąpiły do meczu bardzo skoncentrowane. Świetnie w grę wprowadziły się Anna DeForge i Jelena Skerovic (celne rzuty za 3 punkty). Dzięki wysokiej skuteczności gospodynie wypracowały sobie okazałą przewagę jak na pierwsze minuty spotkania (16:5). Rozczarowywała swoją postawą Katarina Ristic, prowadząc zdecydowanie zbyt wolno grę swojego zespołu. Plany słoweńskiej rozgrywającej czytała znakomicie dysponowana Jelena Skerovic. Na słowa uznania wśród gorzowianek zasługuje jedynie Aleksandra Chomac, która na samym końcu pierwszej odsłony rozegrała akcję „2+1”.
Krakowianki miały 21 punktów przewagi i śmiało można powiedzieć, że były pewne swego. Do gry desygnowane zostały rezerwowe. Przełożyło się to nieco na jakość gry. Drużyna Dariusza Maciejewskiego odrobiła część strat i wydawało się, iż zaczyna „łapać” właściwy rytm gry. Nadzieje rozwiał powrót na boisko podstawowych zawodniczek Wisły. Przewaga utrzymała się i chyba tylko cud mógł pomóc przyjezdnym.
W przerwie zastanawiano się, czy „pęknie” bariera 100 punktów zespołu Wisły. Trzecia kwarta pokazała, że górnolotne życzenia krakowskich sympatyków nie zostaną raczej zrealizowane. Trener Omanic oszczędzał kluczowe zawodniczki. Mimo tego AZS PWSZ Sowood nie potrafił odnaleźć recepty na dobrze dysponowaną drużynę „Białej Gwiazdy”. Do tego przewinienie „numer 4” popełniła Magdalena Kozdroń. Do walki próbowała poderwać zespół Agnieszka Szott, która po indywidualnych akcjach zdobyła kilka „oczek”.
Wisła prowadziła 70:38. Mistrzynie Polski przystąpiły do ostatniej partii spotkania z uśmiechami. Były rozluźnione. Dało się to odczuć, bo popełniły sporo błędów pod koszem. Jednak prezentów nie wykorzystywały gorzowianki. Warto odnotować pojawienie się na placu gry Agnieszki Fikiel, która dała po raz kolejny dobrą zmianę.
Po dwóch spotkaniach Wisła Can-Pack prowadzi z AZS PWSZ Sowood 2:0. W niedzielę wiślaczki zagrały przede wszystkim skutecznie. Były zmotywowane i pokazały się z naprawdę dobrej strony. Gorzowianki walczyły, ale zabrakło im zdecydowanie argumentów. Może „w domu” zagrają inaczej?
Na sam koniec chciałbym wspomnieć o Monice Krawiec. Dzisiejsza solenizantka zaprezentowała się po raz kolejny z bardzo dobrej strony. Widać, że w jej przypadku treningi u boku Amerykanek przynoszą spodziewane efekty. Z każdym meczem gra dojrzalej i sprawia coraz więcej radości swoją postawą w Krakowie.
Spotkanie poprzedziła miła uroczystość. W imieniu kibiców i drużyny Wisły urodzinowe życzenia Monice Krawiec złożył Kierownik Sekcji – Piotr Dunin-Suligostowski. W sobotę kibice przy Reymonta obejrzeli zwycięstwo „Białej Gwiazdy”, ale o wyrafinowanej koszykówce mowy być nie mogło.
AZS PWSZ Sowood sprawił wiślaczkom nie lada problemy w rundzie zasadniczej. Podopieczne Elmedina Omanica, mając ponadto obraz rywalek z soboty, przystąpiły do meczu bardzo skoncentrowane. Świetnie w grę wprowadziły się Anna DeForge i Jelena Skerovic (celne rzuty za 3 punkty). Dzięki wysokiej skuteczności gospodynie wypracowały sobie okazałą przewagę jak na pierwsze minuty spotkania (16:5). Rozczarowywała swoją postawą Katarina Ristic, prowadząc zdecydowanie zbyt wolno grę swojego zespołu. Plany słoweńskiej rozgrywającej czytała znakomicie dysponowana Jelena Skerovic. Na słowa uznania wśród gorzowianek zasługuje jedynie Aleksandra Chomac, która na samym końcu pierwszej odsłony rozegrała akcję „2+1”.
Krakowianki miały 21 punktów przewagi i śmiało można powiedzieć, że były pewne swego. Do gry desygnowane zostały rezerwowe. Przełożyło się to nieco na jakość gry. Drużyna Dariusza Maciejewskiego odrobiła część strat i wydawało się, iż zaczyna „łapać” właściwy rytm gry. Nadzieje rozwiał powrót na boisko podstawowych zawodniczek Wisły. Przewaga utrzymała się i chyba tylko cud mógł pomóc przyjezdnym.
W przerwie zastanawiano się, czy „pęknie” bariera 100 punktów zespołu Wisły. Trzecia kwarta pokazała, że górnolotne życzenia krakowskich sympatyków nie zostaną raczej zrealizowane. Trener Omanic oszczędzał kluczowe zawodniczki. Mimo tego AZS PWSZ Sowood nie potrafił odnaleźć recepty na dobrze dysponowaną drużynę „Białej Gwiazdy”. Do tego przewinienie „numer 4” popełniła Magdalena Kozdroń. Do walki próbowała poderwać zespół Agnieszka Szott, która po indywidualnych akcjach zdobyła kilka „oczek”.
Wisła prowadziła 70:38. Mistrzynie Polski przystąpiły do ostatniej partii spotkania z uśmiechami. Były rozluźnione. Dało się to odczuć, bo popełniły sporo błędów pod koszem. Jednak prezentów nie wykorzystywały gorzowianki. Warto odnotować pojawienie się na placu gry Agnieszki Fikiel, która dała po raz kolejny dobrą zmianę.
Po dwóch spotkaniach Wisła Can-Pack prowadzi z AZS PWSZ Sowood 2:0. W niedzielę wiślaczki zagrały przede wszystkim skutecznie. Były zmotywowane i pokazały się z naprawdę dobrej strony. Gorzowianki walczyły, ale zabrakło im zdecydowanie argumentów. Może „w domu” zagrają inaczej?
Na sam koniec chciałbym wspomnieć o Monice Krawiec. Dzisiejsza solenizantka zaprezentowała się po raz kolejny z bardzo dobrej strony. Widać, że w jej przypadku treningi u boku Amerykanek przynoszą spodziewane efekty. Z każdym meczem gra dojrzalej i sprawia coraz więcej radości swoją postawą w Krakowie.
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/
-
kibic23
Wisła płynie do finału
W półfinale MP Wisła Kraków prowadzi pod dwóch meczach z AZS-em Gorzów Wlkp. 2:0.
W obydwu spotkaniach (sobota i niedziela w Krakowie) przewaga mistrzyń Polski nie podlegała dyskusji. Tylko w pierwszej kwarcie sobotniego meczu gorzowianki nawiązywały walkę z mistrzyniami kraju, prowadząc w siódmej minucie po rzucie zza łuku Aleksandry Karpińskiej 19:14. Z każdą kolejną minutą wiślaczki coraz bardziej dominowały na parkiecie. - Mogę się cieszyć jedynie z pierwszych dziesięciu minut, potem poddaliśmy się - kręcił głową po meczu niezadowolony z postawy swojego zespołu trener Dariusz Maciejewski.
Jeszcze w pierwszej kwarcie - głównie za sprawą Anny DeForge i powracającej do gry po przerwie spowodowanej przeciążeniem kolana Chamique Holdsclaw - wiślaczki objęły pierwsze w meczu prowadzenie, a w drugiej odjechały rywalkom na 10 punktów (40:30). Po zmianie stron koszykarki "Białej Gwiazdy" kontrolowały przebieg meczu, a trener Elmedin Omanić mógł posłać na parkiet zmienniczki.
W drugim spotkaniu krakowianki jeszcze bardziej podkręciły tempo, deklasując akademiczki już w pierwszej ćwiartce wygranej 35:14. Ochotę do gry rywalkom odebrały zwłaszcza skuteczne na dystansie Jelena Skerović i Anna DeForge, które pięciokrotnie trafiły w tej części gry zza linii 6,25 m. Wysoka przewaga krakowianek nie stopniała już do końcowej syreny. - Zagrały supermecz. Nic nie mogłyśmy zrobić ani w ataku, ani w obronie, żeby je powstrzymać - przyznała kapitan gorzowianek Aleksandra Karpińska. - Cieszę się, że dziewczyny zaczęły mecz bardzo skoncentrowane, ale z takim zespołem tak trzeba grać przez 40 minut - dodał Elmedin Omanić.
Oprócz dwóch wygranych cieszy styl, jaki zaprezentowały wiślaczki. Krakowianki grały lepiej w obronie, w drugim meczu zaimponowały też skutecznością, a dzięki wysokiemu prowadzeniu trener Omanić mógł dać odpocząć mocno eksploatowanym ostatnio zawodniczkom pierwszej piątki. Trzeci, być może ostatni, mecz odbędzie się 14 kwietnia w Gorzowie Wielkopolskim.
Mecz sobotni
Wisła Can-Pack Kraków - AZS Sowood Gorzów Wlkp. 84:68
Kwarty: 22:19, 22:17, 21:15, 19:17.
Wisła: DeForge 15, Krawiec 14, Skerović 12, Holdsclaw 12, Vilipić 8, Canty 6, Gburczyk 6, Radwan 4, Wielebnowska 4, Trafimava 2, Fikiel 1, Trześniewska 0.
AZS: Czarnecka 11, Szott 10, Drozg 9, Karpińska 8, Kozdroń 8, Żurowska 7, Chomać 7, Czubak 4, Ristić 3, Kaszewska 1.
Mecz niedzielny
Wisła Can-Pack Kraków - AZS Sowood Gorzów Wlkp. 88:58
Kwarty: 35:14, 15:15, 20:9, 18:20
Wisła: DeForge 15 (3x3), Skerović 13 (3x3, 8 as.), Trafimava 12, Vilipić 10, Krawiec 9, Holdsclaw 7, Canty 6, Wielebnowska 4 (9 zb.), Trześniewska 4, Gburczyk 4, Fikiel 2, Radwan 2.
AZS: Chomać 15, Szott 10, Drozg 7, Ristić 7, Żurowska 5, Czubak 4, Czarnecka 4, Kozdroń 4, Karpińska 2, Kaszewska 0.
Stan rywalizacji: 2:0 dla Wisły Can-Pack. W drugiej parze 1/2 finału: Lotos Gdynia - CCC Polkowice 2:0 (85:79, 83:72). Gra się do trzech zwycięstw.
Dariusz Jaroń - Gazeta Wyborcza
W półfinale MP Wisła Kraków prowadzi pod dwóch meczach z AZS-em Gorzów Wlkp. 2:0.
W obydwu spotkaniach (sobota i niedziela w Krakowie) przewaga mistrzyń Polski nie podlegała dyskusji. Tylko w pierwszej kwarcie sobotniego meczu gorzowianki nawiązywały walkę z mistrzyniami kraju, prowadząc w siódmej minucie po rzucie zza łuku Aleksandry Karpińskiej 19:14. Z każdą kolejną minutą wiślaczki coraz bardziej dominowały na parkiecie. - Mogę się cieszyć jedynie z pierwszych dziesięciu minut, potem poddaliśmy się - kręcił głową po meczu niezadowolony z postawy swojego zespołu trener Dariusz Maciejewski.
Jeszcze w pierwszej kwarcie - głównie za sprawą Anny DeForge i powracającej do gry po przerwie spowodowanej przeciążeniem kolana Chamique Holdsclaw - wiślaczki objęły pierwsze w meczu prowadzenie, a w drugiej odjechały rywalkom na 10 punktów (40:30). Po zmianie stron koszykarki "Białej Gwiazdy" kontrolowały przebieg meczu, a trener Elmedin Omanić mógł posłać na parkiet zmienniczki.
W drugim spotkaniu krakowianki jeszcze bardziej podkręciły tempo, deklasując akademiczki już w pierwszej ćwiartce wygranej 35:14. Ochotę do gry rywalkom odebrały zwłaszcza skuteczne na dystansie Jelena Skerović i Anna DeForge, które pięciokrotnie trafiły w tej części gry zza linii 6,25 m. Wysoka przewaga krakowianek nie stopniała już do końcowej syreny. - Zagrały supermecz. Nic nie mogłyśmy zrobić ani w ataku, ani w obronie, żeby je powstrzymać - przyznała kapitan gorzowianek Aleksandra Karpińska. - Cieszę się, że dziewczyny zaczęły mecz bardzo skoncentrowane, ale z takim zespołem tak trzeba grać przez 40 minut - dodał Elmedin Omanić.
Oprócz dwóch wygranych cieszy styl, jaki zaprezentowały wiślaczki. Krakowianki grały lepiej w obronie, w drugim meczu zaimponowały też skutecznością, a dzięki wysokiemu prowadzeniu trener Omanić mógł dać odpocząć mocno eksploatowanym ostatnio zawodniczkom pierwszej piątki. Trzeci, być może ostatni, mecz odbędzie się 14 kwietnia w Gorzowie Wielkopolskim.
Mecz sobotni
Wisła Can-Pack Kraków - AZS Sowood Gorzów Wlkp. 84:68
Kwarty: 22:19, 22:17, 21:15, 19:17.
Wisła: DeForge 15, Krawiec 14, Skerović 12, Holdsclaw 12, Vilipić 8, Canty 6, Gburczyk 6, Radwan 4, Wielebnowska 4, Trafimava 2, Fikiel 1, Trześniewska 0.
AZS: Czarnecka 11, Szott 10, Drozg 9, Karpińska 8, Kozdroń 8, Żurowska 7, Chomać 7, Czubak 4, Ristić 3, Kaszewska 1.
Mecz niedzielny
Wisła Can-Pack Kraków - AZS Sowood Gorzów Wlkp. 88:58
Kwarty: 35:14, 15:15, 20:9, 18:20
Wisła: DeForge 15 (3x3), Skerović 13 (3x3, 8 as.), Trafimava 12, Vilipić 10, Krawiec 9, Holdsclaw 7, Canty 6, Wielebnowska 4 (9 zb.), Trześniewska 4, Gburczyk 4, Fikiel 2, Radwan 2.
AZS: Chomać 15, Szott 10, Drozg 7, Ristić 7, Żurowska 5, Czubak 4, Czarnecka 4, Kozdroń 4, Karpińska 2, Kaszewska 0.
Stan rywalizacji: 2:0 dla Wisły Can-Pack. W drugiej parze 1/2 finału: Lotos Gdynia - CCC Polkowice 2:0 (85:79, 83:72). Gra się do trzech zwycięstw.
Dariusz Jaroń - Gazeta Wyborcza
cesare pisze:Mikey a ty jak zawsze musisz swoje "5 groszy" dorzucić:D:D:D:D
Lotos będzie mistrzem bo jest lepszyjak komuś nie pasuje argument to niech sobie jakiś wymyśli
Tyle
to kto jest lepszy okaże się pewnie jakoś na początku maja.
cesare proszę Cię.... bo taki tekst to mi KIBICEM "zajeżdża"( sory KIBIC
na jakiej podstawie twierdzisz, że jest lepszy? ile meczy Wisly widzialeś w tym sezonie( 1? ), ile Lotosu( też 1?)
ale rozumiem, że dwie wysokie porażki odniesione w Krakowie przez AZS bolą i teraz "nie lubimy Wisly." cóż plakać z tego powodu nie będziemy
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- Siero
- Senior
- Posty: 3841
- Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
- Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
- Kontaktowanie:
dobry żart to jest temat do tego Hyde Park -> dowcipycesare pisze:w/g mnie mistrzem będzie Lotos:D:D:D
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/
sienot pisze:dobry żart to jest temat do tego Hyde Park -> dowcipycesare pisze:w/g mnie mistrzem będzie Lotos:D:D:D
żart czy nie żart, zobaczymy za miesiąc.
poza tym to nie jest temat: Kto zostanie MP.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
heh niom zobaczy się za miesiąc
..
nasze zawodniczki są po prostu mało doświadczone i mało ograne w takich meczach (o stawkę) i nie wytrzymały trudów tego spotkania (przede wszystkim chyba psychicznie) ..
jednak mam nadzieję że na 3 meczach się nie skończy a być może będzie potrzebny tie-break
?
jedno jest pewne że Wisła i Lotos to w tej chwili dwie najsilniejsze drużyny ligi ... i jak uda nam się wygrać chociaż jedno spotkanie u siebie (w co bardzo wierzę) to i już to będzie nasz wielki sukces
a jak będzie zobaczymy ...

nasze zawodniczki są po prostu mało doświadczone i mało ograne w takich meczach (o stawkę) i nie wytrzymały trudów tego spotkania (przede wszystkim chyba psychicznie) ..
jednak mam nadzieję że na 3 meczach się nie skończy a być może będzie potrzebny tie-break
jedno jest pewne że Wisła i Lotos to w tej chwili dwie najsilniejsze drużyny ligi ... i jak uda nam się wygrać chociaż jedno spotkanie u siebie (w co bardzo wierzę) to i już to będzie nasz wielki sukces
a jak będzie zobaczymy ...
Gorzów To jest Potęga !
Gorzów Najlepszy Jest !
Gorzów Trzeba Szanować!
Gorzów Nasz AZS i ZKS!
:)
Gorzów Najlepszy Jest !
Gorzów Trzeba Szanować!
Gorzów Nasz AZS i ZKS!
cesare pisze:
nasze zawodniczki są po prostu mało doświadczone i mało ograne w takich meczach (o stawkę) i nie wytrzymały trudów tego spotkania (przede wszystkim chyba psychicznie) ..
psychicznie? a jakie one miały obciążenie? nikt nie wymagał od nich wygranej i trudno tu o jakiejś presji mówić. Większą presję na pewno miały w Poznaniu.
W Krakowie były w tych 2 meczach dużo słabszym zespołem i nie ma co tu winy na "głowę" zwalać.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
Zespołem słabszym były i tego nikt nie jest w stanie podważyć
, ale nie sądzę, że grały całkiem bez presji, po meczu w Gorzowie, który był stosunkowo niedawno, mogło się wydawać, że są w stanie powalczyć, jednak rzeczywistość soboty a potem pierwszej kwarty w niedziele ze starconymi 35 punktami, zburzyła morale jakiekolwiek było przed tym meczem, jedyna chyba Ola Chomać zagrała całkiem przyzwoicie, jedyna nie bała się robić czegokolwiek, a Wiślaczki tylko kombinowały jak i gdzie wbić kolejną dotkliwą szpilkę rywalkom 
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 132 gości


