Na trybunach bardzo niska frekwencja. Było to spowodowane terminem meczu. Mimo naszych wcześniejszych próśb aby mecz rozpoczął się ok. 18.30/18.00 ewentualnie 17.30, działacze przystali na prośbę Telewizji Kablowej Toya która zażyczyła sobie mecz o 16.30. Powodem była ramówka która jest żelazna i nie można w niej nic zmienić. No cóż TV Toya jest potentatem na rynku medialny zdecydowanie lepszym od Polsatu czy TVN a więc nie mogą od tak zmieniać ramówki dla jakiegoś tam meczu

Ciekawe czy ktoś w ogóle ogląda coś więcej w tej telewizji poza meczami ŁKSu?
Od początku meczu nasz sektor pozostaje pusty. W miejscu naszych flag wisi transparent "Jesteśmy przed telewizorami".
Plan był aby wrócić na sektor po przerwie jednak tak nam się spodobało siedzenie przed telewizorem że na halę wróciliśmy w czwartej kwarcie
Ze śpiewem wbijamy się na halę i zajmujemy nasz sektor za koszem. W miejscu transparentu pojawia się nasza flaga "ŁKS Łódź". Jak na jedną kwartę to doping jest całkiem porządny. Po za standardowymi piosenkami leci kilka "okazjonalnych" przyśpiewek:
"Ramówka, ramówka, bo ramówka jest od tego, alby zmieniać ją , aby zmieniać ją, aby zmieniać ją na całego...."
"Gdzie jest Prezes?"
"Ogląda Toyę, hej Prezes ogląda Toyę"
itp.
Szkoda, że tak zakończył się sezon. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie działacze będą bardziej liczyć się ze zdaniem kibiców którzy przez cały sezon płacą za bilety i zdzierają gardła tak w Łodzi jak i na wyjazdach.
Z Poznania było 4 (?) kibiców z którymi mieliśmy okazję porozmawiać po meczu w naszym klubowym barze.
Następny mecz ligowy koszykarek w naszej hali już za ... pół roku!