Chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami ze spotkania Odry Brzeg z Toruniem. Po pierwsze: słaby doping. Po drugie: brak jakiejkolwiek organizacji wśród osób, które zdecydowały się pozostać na dzisiejszym meczu w "młynie" (bezsensowne tłuczenie w bęby, zero zgrania, niepotrzebne bluzgi). Słowem - mecz pod względem kibicowskim dla brzeżan stracony. Nie dziwię się części starszym brzeskim fanatykom Odry, że albo zbojkotowali pojedynek albo w innych częściach hali na spokojnie przyglądali się poczynaniom "Cukiereczków".
Jedynym pozytywem w meczu była obecność kilku kibiców z Torunia. Nie wiem dokładnie, ilu ich było, więc najlepiej niech określą się sami (na moje oko 3 kolesi i jedna panna; nie wiem, czy z nimi nie był facet w koszulce Benfiki...). Torunianie mieli ze sobą barwy (szaliki; jedna barwówka prawie do złudzenia przypominała moją Motoru). Jednak niestety musieli zarazić się marazmem, jaki zapanował wśród naszych "fanatyków" i również nie udzielali się wokalnie (może tak podróż ich zmęczyła?). Mimo wszystko ogromny szacunek dla nich za to, że zdecydowali się przebyć prawie całą Polskę po to, aby móc zobaczyć w akcji swoją ukochaną drużynę. Pełny respect! Pzdr!
Lechia - Biało-zielony Kwiat!
Lechia - Najlepszy Śląska Brat!
Lechia! Gdańska Lechia! Hey BKS!