Perlińska "Stać mnie na dużo"
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Perlińska "Stać mnie na dużo"
„ Stać mnie na dużo staram się, to pokazywać myślę, że nie w jednym meczu, to udowodniłam. A to co inni sądzą, że powinno się mnie tylko pokazywać, to jest ich sprawa nie będę tego komentowała” - o plotkach na swój temat , reprezentacji i życiu osobistym specjalnie dla Probasket.pl opowiada Alicja Perlińska .
Jak zaczęła się pani przygoda z koszykówką?
Początkowo chciałam trenować siatkówkę, lekkoatletykę nawet gimnastykę trenowałam przez chwilę. Zaczęło się od tego, że na wf-ie nauczyciel zaprezentował nam zasady gry w koszykówkę. Zaczęłyśmy grać potem był SKS w szkole. Później trafiłam do Widzewa i dalej się to toczyło.
Pierwszy Trener?
Pierwszym moim trenerem był właśnie pan od wf-u Radosław Pietrzykowski, a pierwszym trenerem klubowym pani Jolanta Kurczewska.
Jak na pasję swojej córki reagowali rodzice?
Rodzice trochę się obawiali, ale cieszyli się, że coś robię czymś się interesuje.
Od niedawna jest pani zawodniczką PZU Polfy Pabianice. Przez wiele sezonów broniła pani barw Widzewa Łódź, ŁKS-u. Jak pani ocenia swoje przenosiny do Pabianic?
W ŁKS-ie były problemy finansowe ciężko było się skoncentrować tylko na grze i nie myśleć o tym. Pabianicach jest wszystko poukładane. Atmosfera jest ok. bardzo się cieszę że przeszłam do Pabianic.
Śledzi pani sytuację w ŁKS-ie ?
Śledzę sytuację w ŁKS-ie jestem w stałym kontakcie ze swoimi koleżankami. Chodzę na mecze, jak tylko mogę. Jeśli nie mogę przyjść na mecz to nagrywam i oglądam później. Podziwiam dziewczyny, że chcą tam jeszcze grać bo, jest naprawdę bardzo ciężko.
Jak pani ocenia swoje tegoroczne występy w reprezentacji ?
Jeśli chodzi o eliminacje występy były nie za bardzo udane. Bardziej udany miałam początek przygody z reprezentacją, jak jechałyśmy do Australii, Nowej Zelandii. Tam mi zdecydowanie lepiej szło nawet sama byłam zdziwiona, że tak mi dobrze idzie. Potem nie wiem, co się stało grałam nie tak, jak bym chciała. Stać mnie na dużo więcej.
Trema ?
Myślę, że tak bo praktycznie w Australii, Nowej Zelandii nie grałyśmy o stawkę. Może psychika jakoś zadziałała trema, że tak grałam, a nie inaczej. Poza tym też kontuzję złapałam na dwa mecze, to też z pewnością miał jakiś wpływ na moją grę.
Nie ma w reprezentacji doświadczonych zawodniczek Sylwii Wlaźlak, Beaty Krupskiej Tyszkiewicz. Na, co stać obecną znacznie odmłodzoną Reprezentacje Polski ?
Stać nas na dużo potrzebujemy jednak trochę czasu, by to wszystko się zgrało. Ale myślę, że mamy duże szanse, bo każda z dziewczyn jest bardzo utalentowana i ma duże możliwości. Także wydaje mi się, że w przyszłości na pewno coś osiągniemy.
Jakie ma pani jeszcze pasje poza koszykówką ?
Nie ma innej pasji poza koszem. Nie mam zbyt wiele czasu . Jeśli już mam trochę wolnego poświęcam się nauce lub spotykam się z chłopakiem ze znajomymi i wychodzimy dziś razem poszaleć.
Jest pani szalenie popularną lubianą zawodniczką. Kojarzoną jednak z nieprzeciętną urodą. Niektórzy kibice uważają nawet że panią powinno się pokazywać a nie z panią rozmawiać. Nie obrażają panią takie stwierdzenia ?
Jest mi potwornie przykro z tego powodu. Ja uważam, że stać mnie na dużo jeśli chodzi o moją grę. Ale jeśli tak kibice sądzą, to trudno nie będę tego komentowała, to jest ich sprawa.
Jak na pani sukcesy reagują rodzice, bliscy, chłopak ?
Cieszą się bardzo mi kibicują.
Często jest pani na zgrupowaniach. Czy pani chłopak jest o panią zazdrosny ?
Ufa mi raczej nie jest zazdrosny. Przynajmniej mi tej zazdrości nie okazuje. Ani o niej nie mówi.
Moją idolką, idolem jest..... ?
Jest koleżanka klubowa Sylwia Wlaźlak.
Jaką lubi pani muzykę, zespół ?
Ogólnie słucham wszystkiego, co usłyszę w radiu bo nie mam czasu porządnie posłuchać muzyki . Słucham tylko rano jak wstaje. Ogólnie jestem otwarta na wszystko.
Czytuje pani o sobie w gazetach i internecie ?
Staram się tego nie robić, bo ciężko mi czasami się pozbierać . W internacie jest tyle kłamstw nie pozytywnych opinii na mój temat. Szybko się załamuję ciężko mi później jest. Unikam czytania prasy, przeglądania internetu by się nie dołować tym wszystkim.
A Rodzice, znajomi zbierają wycinki prasowe ?
Rodzice zbierają, znajomi również. Często mi nawet dokuczają.
Jak na pani sukcesy reagują profesorowie na uczelni ?
U mnie jest z tym potwornie ciężko połowa roku nawet nie wieże ja gram profesorowie również. Nie są wyrozumiali, gdy mnie na większości zajęć nie ma. Mam, co prawda indywidualny tok nauczania , ale jest cholernie ciężko. Czasem profesorowie mogli, by mi trochę pomóc okazać więcej wyrozumiałości. Naprawdę jest ciężko, to wszystko pogodzić.
Ma pani jakieś motto życiowe którym kieruje się pani w życiu ?
Nie mam.
Dziękuję bardzo za rozmowę
Ja również bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich czytelników Probasket.pl, kibiców w Łodzi i Pabianicach.
Autor: Łukasz Klin
probasket.pl
Jak zaczęła się pani przygoda z koszykówką?
Początkowo chciałam trenować siatkówkę, lekkoatletykę nawet gimnastykę trenowałam przez chwilę. Zaczęło się od tego, że na wf-ie nauczyciel zaprezentował nam zasady gry w koszykówkę. Zaczęłyśmy grać potem był SKS w szkole. Później trafiłam do Widzewa i dalej się to toczyło.
Pierwszy Trener?
Pierwszym moim trenerem był właśnie pan od wf-u Radosław Pietrzykowski, a pierwszym trenerem klubowym pani Jolanta Kurczewska.
Jak na pasję swojej córki reagowali rodzice?
Rodzice trochę się obawiali, ale cieszyli się, że coś robię czymś się interesuje.
Od niedawna jest pani zawodniczką PZU Polfy Pabianice. Przez wiele sezonów broniła pani barw Widzewa Łódź, ŁKS-u. Jak pani ocenia swoje przenosiny do Pabianic?
W ŁKS-ie były problemy finansowe ciężko było się skoncentrować tylko na grze i nie myśleć o tym. Pabianicach jest wszystko poukładane. Atmosfera jest ok. bardzo się cieszę że przeszłam do Pabianic.
Śledzi pani sytuację w ŁKS-ie ?
Śledzę sytuację w ŁKS-ie jestem w stałym kontakcie ze swoimi koleżankami. Chodzę na mecze, jak tylko mogę. Jeśli nie mogę przyjść na mecz to nagrywam i oglądam później. Podziwiam dziewczyny, że chcą tam jeszcze grać bo, jest naprawdę bardzo ciężko.
Jak pani ocenia swoje tegoroczne występy w reprezentacji ?
Jeśli chodzi o eliminacje występy były nie za bardzo udane. Bardziej udany miałam początek przygody z reprezentacją, jak jechałyśmy do Australii, Nowej Zelandii. Tam mi zdecydowanie lepiej szło nawet sama byłam zdziwiona, że tak mi dobrze idzie. Potem nie wiem, co się stało grałam nie tak, jak bym chciała. Stać mnie na dużo więcej.
Trema ?
Myślę, że tak bo praktycznie w Australii, Nowej Zelandii nie grałyśmy o stawkę. Może psychika jakoś zadziałała trema, że tak grałam, a nie inaczej. Poza tym też kontuzję złapałam na dwa mecze, to też z pewnością miał jakiś wpływ na moją grę.
Nie ma w reprezentacji doświadczonych zawodniczek Sylwii Wlaźlak, Beaty Krupskiej Tyszkiewicz. Na, co stać obecną znacznie odmłodzoną Reprezentacje Polski ?
Stać nas na dużo potrzebujemy jednak trochę czasu, by to wszystko się zgrało. Ale myślę, że mamy duże szanse, bo każda z dziewczyn jest bardzo utalentowana i ma duże możliwości. Także wydaje mi się, że w przyszłości na pewno coś osiągniemy.
Jakie ma pani jeszcze pasje poza koszykówką ?
Nie ma innej pasji poza koszem. Nie mam zbyt wiele czasu . Jeśli już mam trochę wolnego poświęcam się nauce lub spotykam się z chłopakiem ze znajomymi i wychodzimy dziś razem poszaleć.
Jest pani szalenie popularną lubianą zawodniczką. Kojarzoną jednak z nieprzeciętną urodą. Niektórzy kibice uważają nawet że panią powinno się pokazywać a nie z panią rozmawiać. Nie obrażają panią takie stwierdzenia ?
Jest mi potwornie przykro z tego powodu. Ja uważam, że stać mnie na dużo jeśli chodzi o moją grę. Ale jeśli tak kibice sądzą, to trudno nie będę tego komentowała, to jest ich sprawa.
Jak na pani sukcesy reagują rodzice, bliscy, chłopak ?
Cieszą się bardzo mi kibicują.
Często jest pani na zgrupowaniach. Czy pani chłopak jest o panią zazdrosny ?
Ufa mi raczej nie jest zazdrosny. Przynajmniej mi tej zazdrości nie okazuje. Ani o niej nie mówi.
Moją idolką, idolem jest..... ?
Jest koleżanka klubowa Sylwia Wlaźlak.
Jaką lubi pani muzykę, zespół ?
Ogólnie słucham wszystkiego, co usłyszę w radiu bo nie mam czasu porządnie posłuchać muzyki . Słucham tylko rano jak wstaje. Ogólnie jestem otwarta na wszystko.
Czytuje pani o sobie w gazetach i internecie ?
Staram się tego nie robić, bo ciężko mi czasami się pozbierać . W internacie jest tyle kłamstw nie pozytywnych opinii na mój temat. Szybko się załamuję ciężko mi później jest. Unikam czytania prasy, przeglądania internetu by się nie dołować tym wszystkim.
A Rodzice, znajomi zbierają wycinki prasowe ?
Rodzice zbierają, znajomi również. Często mi nawet dokuczają.
Jak na pani sukcesy reagują profesorowie na uczelni ?
U mnie jest z tym potwornie ciężko połowa roku nawet nie wieże ja gram profesorowie również. Nie są wyrozumiali, gdy mnie na większości zajęć nie ma. Mam, co prawda indywidualny tok nauczania , ale jest cholernie ciężko. Czasem profesorowie mogli, by mi trochę pomóc okazać więcej wyrozumiałości. Naprawdę jest ciężko, to wszystko pogodzić.
Ma pani jakieś motto życiowe którym kieruje się pani w życiu ?
Nie mam.
Dziękuję bardzo za rozmowę
Ja również bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich czytelników Probasket.pl, kibiców w Łodzi i Pabianicach.
Autor: Łukasz Klin
probasket.pl
krótko i na temat
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Re: Perlińska "Stać mnie na dużo"
kula pisze:W ŁKS-ie były problemy finansowe ciężko było się skoncentrować tylko na grze i nie myśleć o tym. ...
Śledzi pani sytuację w ŁKS-ie ?
Śledzę sytuację w ŁKS-ie jestem w stałym kontakcie ze swoimi koleżankami. Chodzę na mecze, jak tylko mogę. Jeśli nie mogę przyjść na mecz to nagrywam i oglądam później. Podziwiam dziewczyny, że chcą tam jeszcze grać bo, jest naprawdę bardzo ciężko.
No ale Alu ten sam ŁKS był dla ciebie rajem kiedy właśnie z powodu swojej kiepskej kondycji finansowej zdecydował się jesienią 2001 roku sięgnąć po mało znaną zawodniczkę jednego z najsłabszych zespołów I ligi, - czyli Ciebie. Widzisz zatem jak łatwo zmienia się światopogląd.
Widzew z którego trafiłaś do ŁKSu funkcjonował sama wiesz na jakich zasadach, i jakie tam miałaś warunki. Zamiast "dziwić się że mozna grać w takich warunkach" - przypomnij sobie jak sama grałaś tu w warunkach dużo gorszych i właściwie wyłącznie dlatego że takie były i klub nie mógł sobie pozwolić na markowe zawodniczki.
W ŁKSie na poczatku występowałaś tylko za możliwość nauki gry w koszykówkę, a i tak byłaś w siódmym niebie że zainteresował się tobą klub ekstraklasy. Pamiętam twoje szerokie ze zdziwienia oczy kiedy mówiałś o tej przepaści jaka dzieliła to z czym miałaś do czynienia dotychczaś z grą i treningami w ekstraklasie, a byłaś zagubiona jak mały kurczak w lesie.
Czy jesteś pewna, że gdyby wtedy nie przygarnął Cię ŁKS nadal grałabyś w koszykówkę? Przecież wtedy nie miałaś żadnych innych propozycji zmiany barw klubowych. Mirek z Polfy nawet pewnie nie wiedział że taka zawodniczka biega po parkietach, a tym bardziej nie miał najmniejszego zamiaru zawracać sobie głowę sciąganiem Cię do Pabianic i uczeniem Cię gry w koszykówkę.
Mówisz, że teraz jest ci cięzko pogoszić studia z grą. Czy gdybyś była skazana na grę w Widzewie, też byłabyś gotowa dla takich wyrzeczeń dla gry zespole, który teraz nawet nie wytępuje w I lidze?
Na twój obecny sukces oprócz twojego talentu załozyła się dobra wola i cięzka praca nad tobą wielu ludzi w ŁKSie - trenerów, zawodniczek, które pomagały ci jak tylko potrafiły przełamać kompleksy i zachamowania. Dzięki nim wypłynęłaś na szerokie wody i byłoby fair o tym nie zapominać. Bo to tutaj stałaś się i nadal jesteś koszykarką, a myślę że ten fakt coś dla Ciebie znaczy.
pozdrawiam
-
Hellraiser nzlg
Re: Perlińska "Stać mnie na dużo"
majoneez pisze:kula pisze:W ŁKS-ie były problemy finansowe ciężko było się skoncentrować tylko na grze i nie myśleć o tym. ...
Śledzi pani sytuację w ŁKS-ie ?
Śledzę sytuację w ŁKS-ie jestem w stałym kontakcie ze swoimi koleżankami. Chodzę na mecze, jak tylko mogę. Jeśli nie mogę przyjść na mecz to nagrywam i oglądam później. Podziwiam dziewczyny, że chcą tam jeszcze grać bo, jest naprawdę bardzo ciężko.
No ale Alu ten sam ŁKS był dla ciebie rajem kiedy właśnie z powodu swojej kiepskej kondycji finansowej zdecydował się jesienią 2001 roku sięgnąć po mało znaną zawodniczkę jednego z najsłabszych zespołów I ligi, - czyli Ciebie. (...)[/b]
U mnie w piekle to się nazywa:...nadinterpretacja słów (ostatnio modne w polityce)
edit Admin:Prosiłbym bardzo przy cytowaniu tak długich wpisów o zostawianie jedynie początku. Każdy i tak może się wyżej zapoznać z całością... Dziękuje!
Fajny wywiad. Myslę, że Ala bardzo szybko zyskała sympatię Pabianickich kibiców przede wszystkim swoja grą. A to, że przy tym jest też bardzo ładną kobietą to według mnie pozostaje się tylko z tego cieszyć i mam nadzieje, ze na dłuzej zwiąże się z Pabianicami.
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
Re: Perlińska "Stać mnie na dużo"
Hellraiser nzlg pisze:U mnie w piekle to się nazywa:...nadinterpretacja słów (ostatnio modne w polityce)
Moim zdaniem to zupełnie normalna interpretacja objawu braku refleksji nad sobą dorosłej kobiety.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Re: Perlińska "Stać mnie na dużo"
To są już twoje majo podyktowane różnymi okolicznosciami przejawy złośliwościmajoneez pisze:Hellraiser nzlg pisze:U mnie w piekle to się nazywa:...nadinterpretacja słów (ostatnio modne w polityce)
Moim zdaniem to zupełnie normalna interpretacja objawu braku refleksji nad sobą dorosłej kobiety.


- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Niepokoi mnie że zaczynasz majo uderzac w te same tony co redaktorzy pewnej gazety. Z pewnościa przyznałbyś i ułozył własną antydziesiatkę roku... Wracając do sprawy nie wiem dlaczego chcesz wyciągnąć na forum sprawy klubowe, wiesz jak jest i wiesz jak było, wiesz w jakich okolicznościach Ala odeszła i wiesz że odeszła na pewnych warunkach, które koniec końcem okazały się ulgą dla ŁKS i strata dla niej. Co do złośliwości, jakos sie nie dopatrzyłem takowej z jej strony, bo trudno nia nazwać wypowiedź, prawdziwą niestety, o stanie finansowym sekcji. Brak refleksji?? Nad czym na boga? Nikt nie podważa zasługi ŁKS gdy przygarnął Alę z klubu półamatorskiego, ale wtedy decydował się jej los o decyzji zyciowej, a gdy przechodząc do naszego klubu zadecydowała o poświeceniu sie karierze sportowej i zarabianiu na chleb własnie w tej dziedzinie nie powinno nikogo dziwic że będąc osobą, która chce zacząc układac sobie życie tak własnie postrzega sprawę. Gdy przechodziła z widzewa miała 17 lat i troche inaczej patrzy się wtedy na zycie i kwestie finansów. Granie w klubie zawodowym jak ŁKS to jednak cięższa praca, wiecej obowiązków, mniej czasu na życie osobiste, częstrze i dalsze wyjazdy-wieć porównywanie obu klubow i gry w nich jest nietrafiona. Tymbardzie więc oczekiwania finansowe powinny być nieco wyższe. A co do zapominania o ŁKS... ja wyraźnie wyczytałem w jej wypowiedzi ze interesuje się naszym klubem, utrzymue kontakt z zawodniczkami, wiem ze bywa na meczach, więc o jakiej postawie fair czy niefair mówisz? pzdr


- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Mikey pisze:Niepokoi mnie że zaczynasz majo uderzac w te same tony co redaktorzy pewnej gazety. Z pewnościa przyznałbyś i ułozył własną antydziesiatkę roku...
Z pewnością, to wszyscy kiedyś zejdziemy z tego świata, a resztę kategorycznych sądów zwłaszcza dotyczących cudzych intencji lepiej zostawić w sferze fantazji. Po drugie, zapewniam Cię, że gdybym sobie już taką listę wymyślał, to w antydziesiątce Ala nie znalazłaby miejsca, bo to by byłó zwyczajnie niesprawiedliwe i nieuzasadnione wobecj jej dokonań sportowych.
Mikey pisze:Wracając do sprawy nie wiem dlaczego chcesz wyciągnąć na forum sprawy klubowe, wiesz jak jest i wiesz jak było, wiesz w jakich okolicznościach Ala odeszła i wiesz że odeszła na pewnych warunkach, które koniec końcem okazały się ulgą dla ŁKS i strata dla niej
Mikey po pierwsze nie rozmawiamy na ten temat, po drugie jeśli już te warunki to strata dla Ali, to dlaczego je przyjęłą, przecież nadal mogła grać u nas.
Mikey pisze:Co do złośliwości, jakos sie nie dopatrzyłem takowej z jej strony, bo trudno nia nazwać wypowiedź, prawdziwą niestety, o stanie finansowym sekcji.
A no nieprawda, już od dłuższego czasu informaje sprzed kilku miesięcy są przeterminowane, bo zespół jest z wypłatami na bieżąco, i jeśli Ala jest w rzeczywiście w kontakcie z naszmi dziewczynami, to powinna o tym wiedzieć
Mikey pisze:Brak refleksji?? Nad czym na boga? Nikt nie podważa zasługi ŁKS gdy przygarnął Alę z klubu półamatorskiego...
Ależ Mikey, ja cieszszę się i jest to dla mnie oczywiste, że ty to widzisz, i pewnie jak piszesz nikt nie podważa, ale ja dyskutuję nie z twoim punktem widzenia, a tym co powiedziałą Alicja w swoim wywiadzie, a tam taka refleksja sie nie pojawia. Ala mówi to co mówi, czyli podziwia dziewczyny że chcą tam jeszcze grać
Przepraszam najmocniej, lecz nie widzę w tej wypowiedzi cienia szacunku dla klubu któremu tyle się zawdzięcza, tym bardziej ze samemu grało się kiedyś z zapałem w warukach dużo gorszych, a obecna sytuacje finansowa sekcji jest na szczęscie wyprostowana. Jak więc ocenić wypowiedź Ali?
P.S
Gdybym chciał być złosliwy wtedy zapytałbym tak:
Dlaczego Ala w 2001 roku nie wybrała ofery z Pabianic zamiast ŁKSu, skoro tak użala się nad losem ełkaesianek? Trzeba było wcześniej dokonać własciwego wyboru a nie przez tyle lat zawracać sobie główę i do tego tyle tracić przy przejściu tam gdzie powinno sie być i grać juz dawno?
pozdro
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości




