Wisla Kraków - Gambrinus Brno 56:63
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wisla Kraków - Gambrinus Brno 56:63
Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków przegrały przed własną publicznością z czeskim Gambrinusem Brno 56:63 (17:19, 14:9, 14:17, 11:18) w meczu 9. kolejki grupy A Euroligi.
To piąta porażka wiślaczek w obecnych rozgrywkach Euroligi, a druga z rzędu. W spotkaniu z Czeszkami Wisłę prowadził Wojciech Downar-Zapolski, który zastąpił Arkadiusza Konieckiego. Koniecki zrezygnował z prowadzenia zespołu w zeszłym tygodniu. Głównym powodem dymisji szkoleniowca była porażka w kiepskim stylu z Kozaczką Zaporoże.
(INTERIA.PL)
To piąta porażka wiślaczek w obecnych rozgrywkach Euroligi, a druga z rzędu. W spotkaniu z Czeszkami Wisłę prowadził Wojciech Downar-Zapolski, który zastąpił Arkadiusza Konieckiego. Koniecki zrezygnował z prowadzenia zespołu w zeszłym tygodniu. Głównym powodem dymisji szkoleniowca była porażka w kiepskim stylu z Kozaczką Zaporoże.
(INTERIA.PL)
-
What is this????
Re: Wisla Kraków - Gambrinus Brno 56:63
To była katastrofa.Wynik troche zaciemnia.Brno nie trafiło mase rzutów z banalnych sytuacji.Bezradnośc Wisły w ataku była zastraszająca.Johnson grała padake (taką jak w San Antonio) i jest moim zdaniem najbardzej przeceniana amerykańska rozgrywająca.
A najgorsze jest to że Krakowska młodziesz będzie miała jeszcze mniejszą szanse gry niż za Konieckiego.
A najgorsze jest to że Krakowska młodziesz będzie miała jeszcze mniejszą szanse gry niż za Konieckiego.
Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków przegrały przed własną publicznością z czeskim Gambrinusem Brno 56:63 (17:19, 14:9, 14:17, 11:18) w meczu 9. kolejki grupy A Euroligi.
To piąta porażka wiślaczek w obecnych rozgrywkach Euroligi, a trzecia z rzędu. O wyniku w tym słabym pojedynku zdecydowało pięć i pół minuty IV kwarty, które fatalnie grające w tym okresie krakowianki przegrały 0:9 i ze stanu 45:45 zrobiło 45:54 dla przyjezdnych. Trochę lepsza dyspozycja ofensywna Gambrinusa w IV kwarcie (m.in. celne rzuty z półdystansu Hany Machovej) wystarczyła by wygrać ten mecz.
- To było bardzo nerwowe spotkanie i nasz najsłabszy występ w Eurolidze - powiedział Jan Bobrovsky, szkoleniowiec ekipy z Brna, dla której 19 punktów zdobyła wicemistrzyni WNBA z Connecticut Sun, Taj McWilliams-Franklin.
Do przerwy prowadziły krakowianki 31:28, a słabo w pierwszych dwóch kwartach prezentującym się rzutowo Gambrinusie wyróżniła się tylko wspomniana Amerykanka.
Tangela Smith zdobyła 15, a Shannon Johnson 11 punktów dla Wisły. To było stanowczo za mało zwłaszcza, gdy pozostałe zawodniczki także zawodziły rzutowo.
- To był najgorszy moment dla Amerykanek. Trzecia doba po powrocie zza oceanu - stwierdził trener "Białej Gwiazdy" Wojciech Downar-Zapolski, który 28 grudnia zastąpił na tym stanowisku Arkadiusza Konieckiego. - Zespół jednak zagrał z zaangażowaniem i do końca.
Witek Cebulewski, INTERIA.PL
--------------------------------------------------------------------------------
Rekordowe zwycięstwo w Eurolidze - różnicą 67 punktów - odniosły koszykarki Dynamo Moskwa. Rosjanki występujące bez kontuzjowanych Jeleny Szakirowej i Jeleny Baranowej pokonały mistrza Grecji Sporting Ateny 95:28. W zespole z Moskwy zadebiutowała jedna z najlepszych rozgrywających ligi WNBA, złota medalistka z Aten, mistrzyni WNBA z Seattle Storm Sue Bird.
interia.pl
To piąta porażka wiślaczek w obecnych rozgrywkach Euroligi, a trzecia z rzędu. O wyniku w tym słabym pojedynku zdecydowało pięć i pół minuty IV kwarty, które fatalnie grające w tym okresie krakowianki przegrały 0:9 i ze stanu 45:45 zrobiło 45:54 dla przyjezdnych. Trochę lepsza dyspozycja ofensywna Gambrinusa w IV kwarcie (m.in. celne rzuty z półdystansu Hany Machovej) wystarczyła by wygrać ten mecz.
- To było bardzo nerwowe spotkanie i nasz najsłabszy występ w Eurolidze - powiedział Jan Bobrovsky, szkoleniowiec ekipy z Brna, dla której 19 punktów zdobyła wicemistrzyni WNBA z Connecticut Sun, Taj McWilliams-Franklin.
Do przerwy prowadziły krakowianki 31:28, a słabo w pierwszych dwóch kwartach prezentującym się rzutowo Gambrinusie wyróżniła się tylko wspomniana Amerykanka.
Tangela Smith zdobyła 15, a Shannon Johnson 11 punktów dla Wisły. To było stanowczo za mało zwłaszcza, gdy pozostałe zawodniczki także zawodziły rzutowo.
- To był najgorszy moment dla Amerykanek. Trzecia doba po powrocie zza oceanu - stwierdził trener "Białej Gwiazdy" Wojciech Downar-Zapolski, który 28 grudnia zastąpił na tym stanowisku Arkadiusza Konieckiego. - Zespół jednak zagrał z zaangażowaniem i do końca.
Witek Cebulewski, INTERIA.PL
--------------------------------------------------------------------------------
Rekordowe zwycięstwo w Eurolidze - różnicą 67 punktów - odniosły koszykarki Dynamo Moskwa. Rosjanki występujące bez kontuzjowanych Jeleny Szakirowej i Jeleny Baranowej pokonały mistrza Grecji Sporting Ateny 95:28. W zespole z Moskwy zadebiutowała jedna z najlepszych rozgrywających ligi WNBA, złota medalistka z Aten, mistrzyni WNBA z Seattle Storm Sue Bird.
interia.pl
Faktycznie ogladalem ten mecz i musze przyznac ze Johnson zagrala za bardzo egoistycznie, sama chciala wziasc na siebie ciezar zdobywania punktow a to niejest takie proste przeciwko solidnej druzynie mistrza Czech! Widzialem ze tylko grupka kibicow( w szlikach) dopingowala swoj zespol! Dobrze spiker robil gdy pytal publicznosc kto wygra mecz!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Wiślaczki prowadziły przez trzy czwarte meczu i przy wyjątkowo słabej grze mistrza Czech były bliskie zwycięstwa. Ale w ostatniej kwarcie zagrały tragicznie...
To nie był mecz na wysokim poziomie: obie drużyny popełniały za dużo błędów, grały chaotycznie i nieskutecznie. Trzeba oddać wiślaczkom, że włożyły w spotkanie maksimum ambicji. Okazało się, że to za mało.
Gdy po kilku akcjach Wisła prowadziła 11:4, powiało optymizmem. Krakowianki zatrzymały Zuzannę Żirkovą (w całym meczu zdobyła ledwie cztery punkty), ale nie znalazły sposobu na silną środkową Taj McWilliams. I to ona zapewniła swojej drużynie prowadzenie po pierwszej kwarcie (rzuciła wtedy 11 punktów), a tuż przed końcem przeprowadziła akcję "2+1" praktycznie na wagę zwycięstwa.
Pierwszą kwartę wygrały przyjezdne, ale wiślaczki szybko odrobiły stracony dystans. Po dwóch "trójkach" Maryny Kress i Doroty Gburczyk i rzucie spod kosza Shannon Johnson prowadziły 27:21. Nasze zawodniczki nie potrafiły jednak odskoczyć na bezpieczniejszą przewagę, słabo zbierały piłki z tablicy, a Iva Perovanović swoje jedyne punkty zdobyła w 15. min meczu. Na przerwę Wisła schodziła tylko z trzypunktowym prowadzeniem (31:28).
Po zmianie stron dobrym wejściem popisała się Kress, którą w ciężarze zdobywania punktów wspierała Tangela Smith. Trzecia kwarta nic nie zmieniła w wyniku (po 45), ale widać było, że z krakowianek powoli uchodzi powietrze.
- Nie bójcie się podejmować decyzji! Nie bójcie się rzucać! Cały mecz prowadzimy, to musimy go wygrać! - zaklinał swoje podopieczne debiutujący w Eurolidze w roli pierwszego trenera Wojciech Downar-Zapolski.
Tymczasem wiślaczki rozpoczęły ostatnie dziesięć minut najgorzej jak tylko mogły: od straty 9 pkt z rzędu. Przestój trwał prawie sześć minut! Gdy Hana Machova trafiła za trzy punkty (jedyny celny rzut zza łuku brnianek!), Gambrinus prowadził 57:47. Krycie pressingiem na całym boisku przyniosło tylko połowiczny sukces. Na 10,3 s przed zakończeniem meczu Jana Vesela dwa razy spudłowała z linii rzutów osobistych, ale ku rozpaczy kibiców piłkę zebrała najniższa na parkiecie Alicia Poto. Sfaulowanej Australijce nie zadrżały ręce i dwa celne osobiste przesądziły o zwycięstwie Gambrinusa.
Wczorajsza porażka zmniejszyła do minimum szansę Wisły na zajęcie lepszego miejsca niż piąte. Ono daje awans do dalszej rundy, ale tam wiślaczki spotkają bardzo silne rywalki.
Wisła Can-Pack 56
Gambrinus JME 63
Kwarty: 17:19, 14:9, 14:17, 11:18.
Wisła: Smith 15, Johnson 11, Trafimava 6, Czepiec 4 i Perovanović 2 oraz Kress 10 (1x3), Skerović 5 (1), Gburczyk 3 (1), Kenig 0.
Gambrinus: McWilliams 19, Poto 11, Veczerova 10, Vesela 8 i Żirkova 4 oraz Machova 9 (1), Kovaczowa i Viteczkova po 1, Hartigova 0.
Sędziowali: Sergiej Bułanow z Rosji i Mircea Serban z Rumunii. Widzów 700.
Inne wyniki Euroligi gr. A: Euroleasing Sopron - Lietuvos Wilno 84:81, US Olympic Valenciennes - Kozaczka Zaporoże 72:54. Pauzowała Bałtijskaja Zwiezda St.Petersburg
1. Lietuvos 8 14 580:497
2. Gambrinus 7 13 533:407
3. Olympic 8 13 571:504
4. Euroleasing 8 13 642:581
5. Wisła 8 11 539:566
6. Kozaczka 8 10 529:581
7. Bałtiskaja Zwiezda 7 7 383:637
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
To nie był mecz na wysokim poziomie: obie drużyny popełniały za dużo błędów, grały chaotycznie i nieskutecznie. Trzeba oddać wiślaczkom, że włożyły w spotkanie maksimum ambicji. Okazało się, że to za mało.
Gdy po kilku akcjach Wisła prowadziła 11:4, powiało optymizmem. Krakowianki zatrzymały Zuzannę Żirkovą (w całym meczu zdobyła ledwie cztery punkty), ale nie znalazły sposobu na silną środkową Taj McWilliams. I to ona zapewniła swojej drużynie prowadzenie po pierwszej kwarcie (rzuciła wtedy 11 punktów), a tuż przed końcem przeprowadziła akcję "2+1" praktycznie na wagę zwycięstwa.
Pierwszą kwartę wygrały przyjezdne, ale wiślaczki szybko odrobiły stracony dystans. Po dwóch "trójkach" Maryny Kress i Doroty Gburczyk i rzucie spod kosza Shannon Johnson prowadziły 27:21. Nasze zawodniczki nie potrafiły jednak odskoczyć na bezpieczniejszą przewagę, słabo zbierały piłki z tablicy, a Iva Perovanović swoje jedyne punkty zdobyła w 15. min meczu. Na przerwę Wisła schodziła tylko z trzypunktowym prowadzeniem (31:28).
Po zmianie stron dobrym wejściem popisała się Kress, którą w ciężarze zdobywania punktów wspierała Tangela Smith. Trzecia kwarta nic nie zmieniła w wyniku (po 45), ale widać było, że z krakowianek powoli uchodzi powietrze.
- Nie bójcie się podejmować decyzji! Nie bójcie się rzucać! Cały mecz prowadzimy, to musimy go wygrać! - zaklinał swoje podopieczne debiutujący w Eurolidze w roli pierwszego trenera Wojciech Downar-Zapolski.
Tymczasem wiślaczki rozpoczęły ostatnie dziesięć minut najgorzej jak tylko mogły: od straty 9 pkt z rzędu. Przestój trwał prawie sześć minut! Gdy Hana Machova trafiła za trzy punkty (jedyny celny rzut zza łuku brnianek!), Gambrinus prowadził 57:47. Krycie pressingiem na całym boisku przyniosło tylko połowiczny sukces. Na 10,3 s przed zakończeniem meczu Jana Vesela dwa razy spudłowała z linii rzutów osobistych, ale ku rozpaczy kibiców piłkę zebrała najniższa na parkiecie Alicia Poto. Sfaulowanej Australijce nie zadrżały ręce i dwa celne osobiste przesądziły o zwycięstwie Gambrinusa.
Wczorajsza porażka zmniejszyła do minimum szansę Wisły na zajęcie lepszego miejsca niż piąte. Ono daje awans do dalszej rundy, ale tam wiślaczki spotkają bardzo silne rywalki.
Wisła Can-Pack 56
Gambrinus JME 63
Kwarty: 17:19, 14:9, 14:17, 11:18.
Wisła: Smith 15, Johnson 11, Trafimava 6, Czepiec 4 i Perovanović 2 oraz Kress 10 (1x3), Skerović 5 (1), Gburczyk 3 (1), Kenig 0.
Gambrinus: McWilliams 19, Poto 11, Veczerova 10, Vesela 8 i Żirkova 4 oraz Machova 9 (1), Kovaczowa i Viteczkova po 1, Hartigova 0.
Sędziowali: Sergiej Bułanow z Rosji i Mircea Serban z Rumunii. Widzów 700.
Inne wyniki Euroligi gr. A: Euroleasing Sopron - Lietuvos Wilno 84:81, US Olympic Valenciennes - Kozaczka Zaporoże 72:54. Pauzowała Bałtijskaja Zwiezda St.Petersburg
1. Lietuvos 8 14 580:497
2. Gambrinus 7 13 533:407
3. Olympic 8 13 571:504
4. Euroleasing 8 13 642:581
5. Wisła 8 11 539:566
6. Kozaczka 8 10 529:581
7. Bałtiskaja Zwiezda 7 7 383:637
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Opinie po meczu Wisła Can-Pack Kraków - Gambrinus Brno
- To było jedno z najsłabszych naszych spotkań w Eurolidze - powiedział trener Gambrinusa Brno po zwycięstwie swojej drużyny nad Wisłą Can-Pack (63:56).
Jan Bobrovsky, trener Gambrinusa: To było jedno z najsłabszych naszych spotkań w Eurolidze. W pierwszej połowie niektóre moje zawodniczki grały zbyt indywidualnie. Całe szczęście, że w nerwowych ostatnich minutach meczu udało się nam dowieźć zwycięstwo do końca.
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Do 30. minuty graliśmy jak równy z równym i w tym momencie stanęliśmy. Przy naszej zadyszce Gambrinus odjechał nam na 10 punktów, a odrobienie takiej straty w cztery minuty jest niemożliwe. Gdybyśmy zebrali piłkę na 10 s przed końcem, to różnie ten mecz mógłby się jeszcze zakończyć. Częściowym usprawiedliwieniem jest fakt, że to dopiero trzecia doba moich zawodniczek Amerykanek po powrocie z USA. To najgorszy moment dla organizmu.
Shannon Johnson, koszykarka Wisły: Grałyśmy nieźle, ale żeby zwyciężyć Gambrinusa, trzeba było zagrać perfekcyjnie. Dlaczego zagrałyśmy tak nieskutecznie? Naprawdę nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może aklimatyzacją? To prawda, że fizycznie nie najlepiej się czułam.
Patrycja Czepiec, kapitan Wisły: Nie dałyśmy się rozbujać Gambrinusowi, który z reguły rzucał 80 pkt w meczu, a dziś wypadł znacznie poniżej średniej. Nie ma z tego żadnej satysfakcji, bo my też zagrałyśmy nieskutecznie. Teraz musimy zapomnieć o tej porażce skoncentrować się na niedzielnym ligowym meczu z Lotosem.
Not. Wak Gazeta Wyborcza
- To było jedno z najsłabszych naszych spotkań w Eurolidze - powiedział trener Gambrinusa Brno po zwycięstwie swojej drużyny nad Wisłą Can-Pack (63:56).
Jan Bobrovsky, trener Gambrinusa: To było jedno z najsłabszych naszych spotkań w Eurolidze. W pierwszej połowie niektóre moje zawodniczki grały zbyt indywidualnie. Całe szczęście, że w nerwowych ostatnich minutach meczu udało się nam dowieźć zwycięstwo do końca.
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Do 30. minuty graliśmy jak równy z równym i w tym momencie stanęliśmy. Przy naszej zadyszce Gambrinus odjechał nam na 10 punktów, a odrobienie takiej straty w cztery minuty jest niemożliwe. Gdybyśmy zebrali piłkę na 10 s przed końcem, to różnie ten mecz mógłby się jeszcze zakończyć. Częściowym usprawiedliwieniem jest fakt, że to dopiero trzecia doba moich zawodniczek Amerykanek po powrocie z USA. To najgorszy moment dla organizmu.
Shannon Johnson, koszykarka Wisły: Grałyśmy nieźle, ale żeby zwyciężyć Gambrinusa, trzeba było zagrać perfekcyjnie. Dlaczego zagrałyśmy tak nieskutecznie? Naprawdę nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może aklimatyzacją? To prawda, że fizycznie nie najlepiej się czułam.
Patrycja Czepiec, kapitan Wisły: Nie dałyśmy się rozbujać Gambrinusowi, który z reguły rzucał 80 pkt w meczu, a dziś wypadł znacznie poniżej średniej. Nie ma z tego żadnej satysfakcji, bo my też zagrałyśmy nieskutecznie. Teraz musimy zapomnieć o tej porażce skoncentrować się na niedzielnym ligowym meczu z Lotosem.
Not. Wak Gazeta Wyborcza
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:.... Częściowym usprawiedliwieniem jest fakt, że to dopiero trzecia doba moich zawodniczek Amerykanek po powrocie z USA. To najgorszy moment dla organizmu.......
Shannon Johnson- ....Naprawdę nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może aklimatyzacją? To prawda, że fizycznie nie najlepiej się czułam.
Not. Wak Gazeta Wyborcza
Zaraz, zaraz, bo czegoś tutaj nie rozumiem. Profesjonalny klub, profesjonalna zawodniczka(biorąca niezłą kasę), wiedzą że czeka ich ciążki mecz i co??? Klub zezwala zawodniczce na powrót 3 dni przed meczem, pani koszykarka wraca, sama się później przyznaje że nie czuła się najlepiej??? Coś według mnie niewiele ma to wspólnego z profesjonalizmem
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Zabrakło skuteczności
Wisła Can-Pack - Gambrinus JME Brno 56-63 ( 17-19, 14-9, 14-17, 11-18 )
Wisła Can-Pack: Smith 15, Johnson 11, Trafimava 6, Czepiec 4, Perovanovic 2 - Kress 10 (1x3), Skerovic 5 (1x3), Gburczyk 3, Kenig. Gambrinus: McWilliams 19, Poto 11, Vecerova 10, Vesela 8, Żirkova 4 - Machova 9 (1x3), Kovacova 1, Viteckova 1.
Przez pierwsze 5 minut czwartej kwarty wiślaczki nie zdobyły ani jednego punktu. W tym czasie zawodniczki z Brna rzuciły 9 "oczek" i wyszły na prowadzenie 54-45. To przesądziło o losach tego spotkania. Koszykarki Wisły zagrały w nim bez respektu dla utytułowanych rywalek. W najważniejszym momencie zabrakło jednak skuteczności.
Początek spotkania był udany dla krakowianek. Po 3 celnych rzutach Smith wiślaczki prowadziły 11-4. Później zawodniczki Gambrinusa zagęściły obronę i w 9 min drużyna "Białej Gwiazdy" wygrywała już tylko 17-16. W 10 min Gambrinus po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie (19-17).
Drugą kwartę wygrała Wisła. W 12 min krakowianki prowadziły jednym punktem 22-21. "Trójkę" rzuciła Gburczyk i od tej pory wiślaczki utrzymywały niewielką przewagę. Ostatecznie po celnym trafieniu w 20 min Johnson krakowianki zwyciężały do przerwy 31-28.
Trzecia kwarta była bardzo wyrównana. W 32 min na tablicy widniał wynik 31-31. Później swoje pięć minut miała Maryna Kress. Najpierw rzuciła 2 punkty (33-31), po chwili zebrała piłkę pod własną tablicą, by za moment wyprowadzić Wisłę na prowadzenie 35-31. Czteropunktową przewagę wiślaczki utrzymały do 26 min. Od tej pory znów grano kosz za kosz i po 3 kwartach był remis 45-45. Później nadszedł fatalny początek czwartej kwarty. Wiślaczki stały jak zaklęte, a Gambrinus w ciągu 5 minut odskoczył na 54-47. Krakowianki zerwały się jeszcze do odrabiania strat w końcówce. Na 10 sekund przed końcem przewaga zespołu z Brna spotniała do 3 punktów (56-59). W akcji ostatniej szansy nie trafiła jednak Johnson. W Krakowie nie doszło więc do niespodzianki. - Zagrałyśmy ambitnie. Szkoda że w końcówce zabrakło skuteczności. Teraz myślimy już o niedzielnym meczu z Lotosem Gdynia - powiedziała Patrycja Czepiec, kapitan wiślaczek.
Pozostałe mecze grupy A: MKB-Euroleasing Sopron - Lietuvos Wilno 84-81, Olympic Valenciennes - Kozaczka ZALK Zaporoże 72-54. Pauzuje Bałtijskaja Zwiezda St. Petersburg.
Tabela:
1. Lietuvos 8 14 580-497
2. Gambrinus 7 13 533-407
3. Olympic 8 13 571-504
4. Euroleasing 8 13 642-585
5. Wisła 8 12 539-566
6. Kozaczka 8 10 529-581
7. Bałtijskaja 7 7 383-637
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
O piłkę walczy wiślaczka Tangela Smith
Fot. Michał Klag
Wisła Can-Pack - Gambrinus JME Brno 56-63 ( 17-19, 14-9, 14-17, 11-18 )
Wisła Can-Pack: Smith 15, Johnson 11, Trafimava 6, Czepiec 4, Perovanovic 2 - Kress 10 (1x3), Skerovic 5 (1x3), Gburczyk 3, Kenig. Gambrinus: McWilliams 19, Poto 11, Vecerova 10, Vesela 8, Żirkova 4 - Machova 9 (1x3), Kovacova 1, Viteckova 1.
Przez pierwsze 5 minut czwartej kwarty wiślaczki nie zdobyły ani jednego punktu. W tym czasie zawodniczki z Brna rzuciły 9 "oczek" i wyszły na prowadzenie 54-45. To przesądziło o losach tego spotkania. Koszykarki Wisły zagrały w nim bez respektu dla utytułowanych rywalek. W najważniejszym momencie zabrakło jednak skuteczności.
Początek spotkania był udany dla krakowianek. Po 3 celnych rzutach Smith wiślaczki prowadziły 11-4. Później zawodniczki Gambrinusa zagęściły obronę i w 9 min drużyna "Białej Gwiazdy" wygrywała już tylko 17-16. W 10 min Gambrinus po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie (19-17).
Drugą kwartę wygrała Wisła. W 12 min krakowianki prowadziły jednym punktem 22-21. "Trójkę" rzuciła Gburczyk i od tej pory wiślaczki utrzymywały niewielką przewagę. Ostatecznie po celnym trafieniu w 20 min Johnson krakowianki zwyciężały do przerwy 31-28.
Trzecia kwarta była bardzo wyrównana. W 32 min na tablicy widniał wynik 31-31. Później swoje pięć minut miała Maryna Kress. Najpierw rzuciła 2 punkty (33-31), po chwili zebrała piłkę pod własną tablicą, by za moment wyprowadzić Wisłę na prowadzenie 35-31. Czteropunktową przewagę wiślaczki utrzymały do 26 min. Od tej pory znów grano kosz za kosz i po 3 kwartach był remis 45-45. Później nadszedł fatalny początek czwartej kwarty. Wiślaczki stały jak zaklęte, a Gambrinus w ciągu 5 minut odskoczył na 54-47. Krakowianki zerwały się jeszcze do odrabiania strat w końcówce. Na 10 sekund przed końcem przewaga zespołu z Brna spotniała do 3 punktów (56-59). W akcji ostatniej szansy nie trafiła jednak Johnson. W Krakowie nie doszło więc do niespodzianki. - Zagrałyśmy ambitnie. Szkoda że w końcówce zabrakło skuteczności. Teraz myślimy już o niedzielnym meczu z Lotosem Gdynia - powiedziała Patrycja Czepiec, kapitan wiślaczek.
Pozostałe mecze grupy A: MKB-Euroleasing Sopron - Lietuvos Wilno 84-81, Olympic Valenciennes - Kozaczka ZALK Zaporoże 72-54. Pauzuje Bałtijskaja Zwiezda St. Petersburg.
Tabela:
1. Lietuvos 8 14 580-497
2. Gambrinus 7 13 533-407
3. Olympic 8 13 571-504
4. Euroleasing 8 13 642-585
5. Wisła 8 12 539-566
6. Kozaczka 8 10 529-581
7. Bałtijskaja 7 7 383-637
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
O piłkę walczy wiślaczka Tangela Smith
Fot. Michał Klag
Najgorsza trzecia doba
W meczu z Gambrinusem w roli I trenera Wisły Can-Pack ponownie zadebiutował Wojciech Downar-Zapolski: - Do 30 min graliśmy z Gambrinusem jak równy z równym. Od tego momentu stanęliśmy. Odrobienie starty 10 punktów (najwyższe prowadzenie Gambrinusa w meczu w 37 min - przyp. red.) z tak utytułowanym zespołem okazało się już niemożliwe. Na usprawiedliwienie można jedynie powiedzieć, że Shannon Johnson i Tangela Smith po powrocie ze Stanów Zjednoczonych przebywają w Krakowie trzecią dobę. To najgorszy czas dla organizmu. Widać było, że brakło im zdrowia. Mimo przeciwności moja drużyna zagrała walecznie do końca. Przy odrobinie szczęścia w końcówce była jeszcze szansa odwrócenia losów spotkania.
Jan Bobrovsky, trener Gambrinusa: - Przerwa w rozgrywkach nie była dobra dla mojej drużyny. Gra była bardzo nerwowa. To był nasz najsłabszy mecz w tym sezonie.
(TYM) Dziennik Polski
W meczu z Gambrinusem w roli I trenera Wisły Can-Pack ponownie zadebiutował Wojciech Downar-Zapolski: - Do 30 min graliśmy z Gambrinusem jak równy z równym. Od tego momentu stanęliśmy. Odrobienie starty 10 punktów (najwyższe prowadzenie Gambrinusa w meczu w 37 min - przyp. red.) z tak utytułowanym zespołem okazało się już niemożliwe. Na usprawiedliwienie można jedynie powiedzieć, że Shannon Johnson i Tangela Smith po powrocie ze Stanów Zjednoczonych przebywają w Krakowie trzecią dobę. To najgorszy czas dla organizmu. Widać było, że brakło im zdrowia. Mimo przeciwności moja drużyna zagrała walecznie do końca. Przy odrobinie szczęścia w końcówce była jeszcze szansa odwrócenia losów spotkania.
Jan Bobrovsky, trener Gambrinusa: - Przerwa w rozgrywkach nie była dobra dla mojej drużyny. Gra była bardzo nerwowa. To był nasz najsłabszy mecz w tym sezonie.
(TYM) Dziennik Polski
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
MARAS pisze:Faktycznie ogladalem ten mecz i musze przyznac ze Johnson zagrala za bardzo egoistycznie, sama chciala wziasc na siebie ciezar zdobywania punktow a to niejest takie proste przeciwko solidnej druzynie mistrza Czech! Widzialem ze tylko grupka kibicow( w szlikach) dopingowala swoj zespol! Dobrze spiker robil gdy pytal publicznosc kto wygra mecz!
Doping dramat, frekwencja dramat. Ja juz nie wiem co w zenskiej koszykowce trzeba zrobic y ludzie zaczeli przychodzic, Sponsor zagwarantowal gre w Eurolidze po kilku latach niebytu na europejskiej scenie, walka o najwyższe cele w lidze. Pewnie w niedzielnym mecuz z Lotosem bedzie full ale coz tego skoro na nastepnym meczu hala bedzie wygldac tak jak na innym meczu TBL lub Euroligi. Wczoraj na kosyzkarzach bylo full ludzi doping super. ale tydzien temu jak wydwalo sie ze druzyna sie ropzadnie bylo te znie wielu kibiców. Ja rozumiem ze jak jets sukces jest druzyna to jest duzo ludzi to widac po koszykarzach ale sytuacja jelsi chodzi o zenski kosz jest dla mnie niezrozumiala.


WislaLive.pl
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
Marco TS pisze:
... frekwencja dramat. ... Ja rozumiem ze jak jets sukces jest druzyna to jest duzo ludzi to widac po koszykarzach ale sytuacja jelsi chodzi o zenski kosz jest dla mnie niezrozumiala.
masz racje w 100%. jest sponsor, sa pieniadze, jest reklama to sa tez kibice. nie ma sponsora, pieniedzy,reklam: nie ma kibicow. my probowalismy juz reklamy w radio[u zaprzyjaznionego, poczatkujacego redaktora], rozwieszamy plakaty na wydzialach itd... a i tak do Areny przychodzi tyle widzow ile przychodzi....
a probowaliscie namowic jakas wiare z pilkarskiej wisly? teraz jest przerwa w rozgrywkach, moze bylaby chetna grupka osob? my czasami kombinujemy cos z wiara z Kolejarza, czasem wychodz, czasem nie....
pozdrawiam!
reloaded :]
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Mytek pisze:Marco TS pisze:
... frekwencja dramat. ... Ja rozumiem ze jak jets sukces jest druzyna to jest duzo ludzi to widac po koszykarzach ale sytuacja jelsi chodzi o zenski kosz jest dla mnie niezrozumiala.
masz racje w 100%. jest sponsor, sa pieniadze, jest reklama to sa tez kibice. nie ma sponsora, pieniedzy,reklam: nie ma kibicow. my probowalismy juz reklamy w radio[u zaprzyjaznionego, poczatkujacego redaktora], rozwieszamy plakaty na wydzialach itd... a i tak do Areny przychodzi tyle widzow ile przychodzi....
a probowaliscie namowic jakas wiare z pilkarskiej wisly? teraz jest przerwa w rozgrywkach, moze bylaby chetna grupka osob? my czasami kombinujemy cos z wiara z Kolejarza, czasem wychodz, czasem nie....
pozdrawiam!![]()
To my jestesmy ta wiara pilkarska ktora chodzi na mecze. bez nas to bylby dopiero dramat. To wlasnie w wiekszosci chlopaki z pilki tworza ekipe ktora dopinguje i robi oprawy. U nas nie ma podzialu an tych od tego i tego.


WislaLive.pl
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


