AZS Gorzów - Polfa Pabianice 61:58

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Mikey
Senior
Posty: 3547
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
Lokalizacja: Z Lans Ekipy
Kontaktowanie:

Postautor: Mikey » 09 stycznia 2005, 16:42

Szymon pisze:A dziwisz się??? Przecież on jest ślepo zapatrzony w Pantelejewą i według niego tylko ona potrafi rzucać. :?
Zgadzam się ze Pantalejewa bierze odpowiedzialnośc rzutowa na siebie, ale tak jak pokazał wczorajszy mecz nie zawsze jej to wychodzi i stawianie ślepo na Panti jest błędem bo tak ak napisałem czasem warto postawic na inną zawodniczke która danego dnia czuje się lepiej strzelecko
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Viallos
Administrator
Posty: 1827
Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Viallos » 09 stycznia 2005, 17:19

Mikey pisze:
Szymon pisze:A dziwisz się??? Przecież on jest ślepo zapatrzony w Pantelejewą i według niego tylko ona potrafi rzucać. :?
Zgadzam się ze Pantalejewa bierze odpowiedzialnośc rzutowa na siebie, ale tak jak pokazał wczorajszy mecz nie zawsze jej to wychodzi i stawianie ślepo na Panti jest błędem bo tak ak napisałem czasem warto postawic na inną zawodniczke która danego dnia czuje się lepiej strzelecko


Jasne poza Panti świata nie widzę :lol: - co za bzdura.
Chyba napisałem że błędem jest to że tylko ona rzuca. Napisałem też że np. dwie nasze centerki wczoraj były razem wzięte słabsze niż Ela. Czy to oznacza że ona jest słaba - nie wydaje mi się. Jasne Mikey, Ala być może jest uzdolniona rzutowo tylko że w ostatnich meczach jakoś tego nie pokazała i byc może meczem w Gorzowie się przełamała i zacznie zdobywać swoje punkty - czego jej z całego serca i całemu zespołowi życzę.

Nie zmienia to faktu że zawodniczek uzdolnionych rzutowo nam brakuje!!!

Awatar użytkownika
Mikey
Senior
Posty: 3547
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
Lokalizacja: Z Lans Ekipy
Kontaktowanie:

Postautor: Mikey » 09 stycznia 2005, 17:44

Nie zgadzam się po raz drugi. W kwestii Ali-rzucała wczoraj duzo nie dlatego ze się przełamala tylko dlatego ze musiala rzucac, skoro koleżanki pudłowały niemiłosiernie. Kiedy gracie w pełnym składzie przy normalnej skuteczności Ala nie ma takich zadań i takiej potzreby. Teraz gdy brak 4 zawodniczek jasne jest że bierze częśc ciezaru rzutowego na siebie-stąd rzuciła wlasnie tyle. Faktem jest ze oprócz Elki i Ali wczoraj graliście padaczkę, ale nie wyciągałbym z tego tak daleko idących wniosów o braku uzdolnionych rzutowo graczy. Myśle ze to kwestia czasu zeby przebudziła sie Kristofowa, doszła do siebie Piestrzyńska czy Głaszcz, moze do starej formy wróci Gabi, która ma talent rzutowy i nie mów mi ze nie bo grając w ŁKSie sama wygrywała nam mecze
Obrazek

Obrazek

drjekyll
Nowy na forum
Posty: 2
Rejestracja: 09 stycznia 2005, 17:40

Postautor: drjekyll » 09 stycznia 2005, 17:48

WIELKIE GRATULACJĘDZIĘKI DEZIEWCZYNY ZA WSPANIAŁY WYSTĘP A TO CO POKAZAŁYŚCIE W OBRONIE W 4 KWARCIE TO BYŁO COS CZEGO NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ OBY TAK DALEJ TO MEDAL BĘDZIE NASZ. DZIEKUJĘ

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 09 stycznia 2005, 17:58

Zgadzam się z Mikey'em. Mamy zawodniczki które potrafią rzucać. Do wymienionych dodałbym jeszcze Jaroszewicz i Lamparską, które niejednokrotnie to udowadniały. I to nie jest tak- jak twierdzisz Viallos- że Pantelejewa rzuca dużo bo inne zawodniczki nie potrafią.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Obrazek

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 09 stycznia 2005, 19:13

Pabianiczanki sprawiły chyba największą sensację tego sezonu - niestety negatywną

Porażka koszykarek PZU Polfy Pabianice z AZS Gorzów to największa sensacja rozgrywek. Wprawdzie drużyna występuje w osłabionym składzie (bez Wlaźlak, Piestrzyńskiej, Jaroszewicz i Głaszcz), ale kandydatowi do medalu nie przystoi przegrywać beniaminkiem.

Na początku spotkania z AZS Gorzów trzy wysokie pabianiczanki - Gabriela Toma, Elżbieta Trześniewska i Leona Krystofova - dość łatwo radziły sobie pod koszem gospodyń. Dzięki temu na początku drugiej kwarty PZU Polfa prowadziła 25:12. - Jesteśmy na tyle doświadczone, że powinniśmy przewagę utrzymać, a my szybko ją roztrwoniłyśmy - tłumaczyła po meczu pabianicka rozgrywająca Alicja Perlińska.

Później jednak gorzowianki walczyły z olbrzymią zawziętością i w 19 min doprowadziły do remisu 31:31. Drużyna z Pabianic nie rezygnowała i odzyskała prowadzenie (49:40). Ale do końca meczu została jeszcze jeszcze jedna kwarta. Grające strefą gospodynie spisywały się znakomicie. Do skuteczniej Agnieszki Szott meczu dołączyła Justyna Żurowska, ale najważniejsze punkty w meczu zdobyła była widzewianka Dagmara Mroczek.

Po meczu Aleksandrowicz był załamany: - Prowadząc różnicą 13 punktów zaczęliśmy grać jak drużyna amatorska. Nie mieliśmy prawa przegrać na tablicach, a jednak zebraliśmy o 11 piłek mniej od rywalek - mówił.

AZS GORZÓW - PZU POLFA PABIANICE 61:58 (12:20, 19:11, 17:18, 13:9)

Polfa: Perlińska 15, Pantelejewa 13, Trześniewska 12, Krystofova 5, Lamparska, Toma po 4, Iwliejewa 3, Korzeniewska 2.

ikj Gorzów, jw Gazeta Wyborcza

Awatar użytkownika
Konstanty Indelfons Gałcz
Żak
Posty: 230
Rejestracja: 18 grudnia 2004, 21:38
Lokalizacja: Gorzów
Kontaktowanie:

Postautor: Konstanty Indelfons Gałcz » 09 stycznia 2005, 19:53

Hersi pisze:Pabianiczanki sprawiły chyba największą sensację tego sezonu - niestety negatywną


Kto to pisze te art ? To Gorzowianki sprawiły najwieksza sensacje że beniaminek pokonał pretendęta do medalu 8)
Wygramy z Wami !!Obrazek

Awatar użytkownika
Kowalik
Kadet
Posty: 1919
Rejestracja: 27 czerwca 2004, 02:03
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Kowalik » 09 stycznia 2005, 19:59

A moje zdanie jest takie. Jeżeli Panti nie wchodzi (juz kilka meczy z rzędu) to dlaczego inne dziewczyny nie rzucają??. Przecież wszyscy doskonale wiemy, że potrafią. A jeżeli boja sie wziąć odpowiedzialność na swoje barki to od czego jest trener. Przecież chyba widzi co sie dzieje na parkiecie. Ja rozumiem, ze gdy działa adrenalina to nie wszystko do wszystkich dociera ale na Boga nie jesteśmy druzyna, która gra w ekstraklasie od wczoraj. Mamy dobre zawodniczki a gramy padaczke!!! Mam nadzieję, że ten stan bardzo szybko minie i tego zyczę dziewczynom!!!
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!

Awatar użytkownika
Viallos
Administrator
Posty: 1827
Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Viallos » 09 stycznia 2005, 23:29

Kowalik pisze:A moje zdanie jest takie. Jeżeli Panti nie wchodzi (juz kilka meczy z rzędu) to dlaczego inne dziewczyny nie rzucają??. Przecież wszyscy doskonale wiemy, że potrafią. A jeżeli boja sie wziąć odpowiedzialność na swoje barki to od czego jest trener. Przecież chyba widzi co sie dzieje na parkiecie. Ja rozumiem, ze gdy działa adrenalina to nie wszystko do wszystkich dociera ale na Boga nie jesteśmy druzyna, która gra w ekstraklasie od wczoraj. Mamy dobre zawodniczki a gramy padaczke!!! Mam nadzieję, że ten stan bardzo szybko minie i tego zyczę dziewczynom!!!


I tutaj się zgodzę z kolegą w całej rozciągłości.

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 10 stycznia 2005, 07:14

Show Agnieszki

Ekstraligowy mecz gorzowskich akademiczek z brązowymi medalistkami obfitował w dramatyczne momenty i nagłe zwroty sytuacji. I przyniósł sensację!


Zespół gości przystąpił do meczu bez Marzeny Głaszcz, Renaty Piestrzyńskiej i Agnieszki Jaroszewicz, jednak trener Tadeusz Aleksandrowicz ma tak silną kadrę, że ich absencja była niezauważalna. Do czasu. Gorzowianki do piątej minuty dzielnie stawiały czoła znacznie bardziej doświadczonym rywalkom - było wówczas 11:11. Gdy jednak boisko opuściła mająca już trzy przewinienia osobiste Agnieszka Szott, a u pabianiczanek ,,sprawy w swoje ręce'' wzięły rutynowane Elżbieta Trześ-niewska i Olga Pantelejewa, szybko przejęły inicjatywę i w 15 min prowadziły już 29:16! Udana akcja Justyny Żurowskiej oraz celny rzut zza linii 6,25 m Dagmary Mroczek, przywróciły jednak gorzowiankom wiarę w możliwość zwycięstwa. Koncert gry znakomicie usposobionej Szott (szalała w ataku, rozgrywała, a w całym meczu zebrała aż 11 piłek, z czego 10 pod bronioną tablicą!) oraz świetna postawa w obronie jej koleżanek, zwłaszcza Barbary Kaszewskiej, spowodowały, że na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 31:31. Napięcie rosło...
Trzecia kwarta rozpoczęła się od pięknego rzutu za trzy Żurowskiej i natychmiastowej kontry Leony Krystofovej. Nerwową atmosferę ,,podkręciła'' awaria tablicy świetlnej, po której gorzowianki straciły rytm gry. Po rzutach Trześniewskiej, Alicji Perlińskiej zza linii 6,25 m, Gabrieli Tomy i Pantelejewej, PZU Polfa prowadziła znów różnicą 9 pkt. - 45:36, a następnie 47:38 i 49:40. Gorzowianki jednak nie kapitulowały. Na koniec kwarty przegrywały już tylko 48:49, a tuż po rozpoczęciu ostatniej odsłony, po akcjach Szott i Żurowskiej oraz trafieniu Mroczek za 3 pkt., prowadziły 55:50!
Horror jednak trwał, bo Pantelejewa i Perlińska trafiły za trzy, niwelując straty do dwóch punktów - było 58:56. 11 sekund przed końcem gry Mroczek z zimną krwią wykorzystała dwa rzuty wolne po taktycznym faulu Krystofovej, przesądzając o losach zwycięstwa gospodyń.

AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW WLKP. – PZU POLFA PABIANICE 61:58 (12:20, 19:11, 17:18, 13:9)


AZS PWSZ TELECOMMEDIA: Szott 23, Żurowska 15, Czubak 7, Kaszewska 6 i Żyłczyńska 0 oraz Mroczek 8, Kozdroń 1, Suwary 1 i Pawłowska 0.
PZU POLFA: Perlińska 15, Pantelejewa 13, Trześniewska 12, Krystofova 5 i Lamparska 4 oraz Toma 4, Iwliejewa 3 i Korzeniewska 2.
Sędziowali: Tomasz Trawicki i Piotr Pastusiak (obaj ze Szczecina). Widzów 1.000.


JANUSZ DOBRZYŃSKI Gazeta Lubuska

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 10 stycznia 2005, 08:41

Popsuł się duch w zespole PZU Polfa Pabianice

Poniedziałek, 10 stycznia 2005r.

Trwa kryzys drużyny PZU Polfa, która przegrała trzeci mecz z ostatnich czterech. Nie tłumaczy pabianiczanek nawet to, że przed spotkaniem na listę kontuzjowanych i chorych trzeba było dopisać obok Sylwii Wlaźlak i Renaty Piestrzyńskiej również Agnieszkę Jaroszewicz i Marzenę Głaszcz.



• AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp. – PZU Polfa Pabianice 61:58 (12:20, 19:11, 17:18, 13:9)

AZS: Szott 23, Żurowska 15, Mroczek 8, Czubak 7, Kaszewska 6, Suwary i Kozdroń po 1, Żyłczyńska 0. Trener: Dariusz Maciejewski.

PZU Polfa: Perlińska 15, Pantelejewa 13, Trześniewska 12, Krystofova 5, Lamparska i Toma po 4. Trener: Tadeusz Aleksandrowicz.

W Gorzowie pabianiczanki zaczęły efektownie i na początku drugiej kwarty prowadziły trzynastoma punktami (12:25). Nic więc nie zapowiadało sensacji. Najszybciej uwierzyły w to... zawodniczki PZU Polfy.

Kiedy trener Tadeusz Aleksandrowicz dał odpocząć rozgrywającej Alicji Perlińskiej, gorzowianki odnalazły rytm gry. Szybko odrobiły straty, przejmując inicjatywę. Pabianiczanki nie potrafiły zatrzymać Agnieszki Szott. Nie udało im się odwrócić losów meczu rzutami z dystansu i m.in. Emilia Lamparska spudłowała osiem rzutów za 3! Najdziwniejsze, że dużo wyższy zespół z Pabianic przegrał zbiórki 31-42!

Najkrótszą recenzją meczu są słowa Szott: – My po prostu bardzo chciałyśmy wygrać. Trener Aleksandrowicz powiedział natomiast: – Popsuł się duch w zespole. Niepokojąco przedłuża się brak formy.

(mk) - Dziennik Łódzki

Obrazek

Najskuteczniejszą zawodniczką PZU Polfy w Gorzowie była Alicja Perlińska. Fot. Krzysztof Szymczak

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 10 stycznia 2005, 13:47

Wielka sensacja w Gorzowie w koszykarskiej ekstraklasie kobiet. Beniaminek ograł trzeci zespół w Polsce.

Trener PZU Polfy Tadeusz Aleksandrowicz, który po dłuższej przerwie znów przyjechał do Gorzowa - na początku lat 90-tych przez kilka sezonów prowadził kobiecy zespół Stilonu - przeklina ostatnio pecha, który dopada jego zespół. Od początku sezonu w pabianickiej drużynie nie mogą grać z powodu kontuzji Sylwia Wlaźlak i Renata Piestrzyńska. W ostatnich dniach grudnia urazu doznała Agnieszka Jaroszewicz, a w tygodniu poprzedzającym wyjazdowy pojedynek z AZS PWSZ TelecomMedia do gipsu poszła Marzena Głaszcz. Mimo takich strat kadrowych szkoleniowiec gości ma jeszcze w składzie kilka klasowych zawodniczek, dla których przegrywać z beniaminkiem to wstyd. U siebie zespół Aleksandrowicza pokonał nasze akademiczki 83:57. Trener bardzo się cieszył, że w Gorzowie znów jest drużyna ekstraklasy, która jednak musi się jeszcze dużo uczyć.

Sobotnie starcie pokazało, że koszykarki AZS PWSZ TelecomMedia to bardzo pilne uczennice. Na początku meczu pabianiczanki miały przewagę przede wszystkim pod koszem. Mierząca 192 cm Gabriela Toma oraz o 2 cm niższe Elżbieta Trześniewska i Leona Krystofova co chwilę rozbijały obronę gorzowianek. Na domiar złego już w 7. min spotkania trzeci faul złapała liderka naszego zespołu Agnieszka Szott. Na początku drugiej kwarty PZU Polfa wygrywała już 25:12. - Gra falami tym razem okazała się dla nas zgubna - powiedziała rozgrywająca zespołu gości Alicja Perlińska. - Jesteśmy na tylko doświadczone, że powinniśmy tą przewagę utrzymać, a jednak cały dorobek szybko roztrwoniłyśmy.

Gorzowiankom drogę do sukcesu pokazała Agnieszka Szott. Niespełna 23-letnia "Pysia" od drugiej kwarty zaczęła grać koncertowo. Umiejętnie ustawiała się w obronie, gdzie aż cztery razy przechwyciła piłkę, zebrała w całym meczu 11 piłek z tablic. Brylowała także w ataku. Mijała rywalki przy linii, trafiała po akcjach rozpoczynanych tyłem do kosza. Prawie nie myliła się na linii rzutów osobistych. Ostatecznie zdobyła 23 pkt, przy znakomitej skuteczności 64 procent. - W moich osiągnięciach bardzo pomógł mi zespół, który wypracowywał mi miejsca do rzutów - opowiadała liderka AZS PWSZ TelecomMedia. - Bez cegiełki każdej z dziewczyn na pewno nie byłoby dzisiejszej sensacyjnej wygranej. A zbiórki? Taka jest rola skrzydłowych, aby zabrać piłkę, gdy środkowe przeciwniczek są dobrze zastawiane.

Oprócz zawodniczek dużą cegłę dołożył także do sukcesu gorzowski sztab trenerski. Dariusz Maciejewski wymyślił, że z Polfą można skutecznie powalczyć broniąc strefą. Taki sposób defensywy, z którego AZS PWSZ TelecomMedia wcześniej w ekstraklasie nie korzystał, sprawdził się w sobotę znakomicie. Gorzowianki przez długie okresy spotkania były w swoim żywiole. Wszystkie bez wyjątku walczyły z olbrzymią zawziętością i dzięki temu w 19. min doprowadziły do remisu 31:31.

Na początku trzeciej kwarty przez chwilę wydawało się, że pabianiczanki wezwały na pomoc siły nadprzyrodzone. Zepsuła się tablica wyników, a po kilkunastu minutach przerwy i potem kilku nieudanych akcjach gospodyń, prowadziła znów PZU Polfa 49:40. AZS PWSZ TelecomMedia miał jednak na boisku Szott, która znów zaczęła punktować, do niej dołączyła Justyna Żurowska - 11 pkt po przerwie - ważną "trójkę" z niesłychanie trudnej pozycji rzuciła także Dagmara Mroczek. Gorzowianki miały także strefę, na którą w czwartej kwarcie Pabianice nie znalazły już żadnej recepty.



AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW - PZU POLFA PABIANICE 61:58 (12:20, 19:11, 17:18, 13:9)

AZS PWSZ: Szott 23, Żurowska 15 (1), Czubak 7 (1), Kaszewska 6, Żyłczyńska oraz Mroczek 8 (2), Kozdroń 1, Suwary 1, Pawłowska.

Polfa: Perlińska 15 (3), Pantelejewa 13 (2), Trześniewska 12, Krystofova 5 (1), Lamparska 4 oraz Toma 4, Ivlieva 3, Korzhenevska 2.

Ireneusz Klimczak Gazeta Wyborcza

Gość

Postautor: Gość » 10 stycznia 2005, 13:56

Może już czas podziękować panu A.Nie piewrwszy to klub w którym nie doczekałby do końca i pewno nie ostatni..

Awatar użytkownika
Viallos
Administrator
Posty: 1827
Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Viallos » 10 stycznia 2005, 14:05

Anonymous pisze:Może już czas podziękować panu A.Nie piewrwszy to klub w którym nie doczekałby do końca i pewno nie ostatni..


Być może masz racje - na szczęście nie ty o tym decydujesz :wink:

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 10 stycznia 2005, 22:23

Niestety po raz kolejny nasze koszykarki muszą sprawić kibicom niemiłą niespodziankę. Po raz kolejny głupio przegrywamy mecz z teoretycznie słabszym rywalem. Tak było w zeszłych sezonach. Tak jest i w tym. Kryzys trwa już chyba zbyt długo, bo zbliża się już drugi miesiąc jak nasze koszykarki zaczęły grać słabiej.
Martwi mnie fakt, że nie potrafimy wykorzystać wysokich zawodniczek (nie mam tu na mysli Eli, bo ona akurat gra najlepiej). Przecież jest Toma i Krystofova. Jak mogliśmy przegrać z Gorzowem w zbiórkach :? :? Jak to się stało, że zawodniczki podkoszowe (Toma i Leo) wykonują w meczu 3 (słownie: trzy) rzuty spod kosza :? Albo wogole nie ma zagrywek na nie, albo one są tak słabe, że nie umieją się ustawić.
Niestety mecz z Gorzowem i nie tylko pokazuje, że pozostawienie Julii Korzeniewskiej było błędem. Ta zawodniczka niestety od ubiegłego sezonu nie odnotowała żadnych postępów. Najlepszym meczem w jej wykonaniu (jaki widziałem) był chyba mecz z Lotosem (pierwszy w którym zagrała). Co do drugiej Julii też nie mogę powiedzieć, że był to udany transfer. Ta zawodniczka wniosła bardzo niewiele do naszego zespołu, a zapewne nas sporo kosztuje, zwłaszcza, że jej menagerem jest Dragan.
Jak to jest, że koszykarka grająca od kilku lat w ekstraklasie wykonuje 8 rzutów z dystansu i żadnego nie trafia :shock: :shock: Nie mam pojęcia czym to wytłumaczyć.
Kryzys formy niestety dopadł także Pantelejewą. Dobry właściwie tylko początek sezonu. Oczywiście wiele jej zawdzięczamy (m.in. dogrywkę i zwycięstwo z Meblotapem, dobry mecz z Wisła), ale wiele też popsuła. Ostatnio gra bardzo egoistycznie, ale pytanie czy to przez jej nawyki, czy bezradność pozostałych koszykarek.
Mamy w tym sezonie wyjątkowego pecha: kontuzje, choroby. Dziwi mnie fakt, że działacze odpuścili sobie transfery. Trudno liczyć na powrót Wlaźlak i Piestrzyńskiej. Mam nadzieję, że szybko wrócą Jaroszewicz i Głaszcz, jednak cały czas chyba brakuje nam zawodniczki, która by mogła rozstrzygnąć losy spotkania. Zastanawiam się czy działacze zauważyli, że ten sezon jest już stracony czy też sponsorzy zakręcili kurek z pieniędzmi.

Póki co nie wygląda to najlepiej. Dziwi mnie fakt, że niektórzy tak bardzo usprawiedliwiają obecnych trenerów zwalając całą winę na poprzedników. I jestem bardzo daleki od usprawiedliwiania Trześniewskiego, ale czy to on jest winny, że Toma i Ivlieva są w beznadziejnej formie :? Na Boga, minęło osiem miesięcy jak go nie ma w klubie. W pierwszych meczach sezonu jakoś Trześniewski nie "przeszkadzał" zawodniczkom w odniesieniu sukcesów z Wisłą, a teraz nagle "powrócił" i wszystko psuje. Bez sensu.
To tyle moich wywodów. Teraz bardzo trudny mecz z Wisłą, która pauzuje w Eurolidze, więc zawodniczki mogą odpocząć i spokojnie się przygotować do meczu z nami. Szczerze mówiąc, trudno wierzyć (zwłaszcza po meczu z Gorzowem), że to spotkanie przechylimy na swoją korzyść. Ale kobieta zmienną jest - może się uda.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 150 gości