Co słychać w Gdyni?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
Zrezygnowała z dużej kasy dla Lotosu!
Dariusz Jaroń
Poniedziałek, 3 września (14:48)
Gwiazda Indiany Fever i jedna z najlepszych koszykarek świata - Tamika Catchings - w przyszłym sezonie będzie grać na polskich parkietach. Dla Lotosu PKO BP Gdynia zrezygnowała z lukratywnej oferty z Rosji.
O zaangażowaniu Catchings przez klub wicemistrzyń kraju pisaliśmy już 25 sierpnia.
W poniedziałek nasze informacje potwierdzili włodarze gdyńskiej drużyny na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Zakontraktowanie jednej z największych gwiazd WNBA nie przyszło Lotosowi PKO BP łatwo. - Nasze kontakty z agentem Tamiki trwały trzy miesiące. Wymieniliśmy setki maili i 250 smsów zanim udało się nam nieco zbliżyć - wylicza w rozmowie z INTERIA.PL dyrektor ds. marketingu gdynianek Marcin Kicior.
O 28-letnią Catchings zabiegały kluby z pierwszej półki europejskiego basketu, w tym jeden z finansowych krezusów, UMMC Jekaterinburg, którego menedżerowie oferowali Amerykance dwukrotnie wyższe zarobki niż wicemistrzynie Polski. Dlaczego zatem wybrała ofertę dołującego w ostatnich latach w Eurolidze Lotosu PKO BP? - Tamika źle wspomina pobyt w Spartaku Moskwa. Nie chodziło o grę, bo była liderką zespołu, ani o finanse, tylko o kontakty międzyludzkie. W Rosji była odizolowana od świata i nie chciała tam wracać - tłumaczy Marcin Kicior.
Liderka Fever związała się z klubem wicemistrzyń Polski trzymiesięczną umową, która będzie obowiązywać od lutego przyszłego roku. W Gdyni liczą, że uda się ją sprowadzić do Polski na dłużej. W planach jest nawet pięcioletni kontrakt, o ile Amerykance spodoba się w pomorskim klubie.
O tym ile daje przywiązanie zawodniczek z WNBA do klubu świadczy przykład Anny DeForge. Klubowa koleżanka Catchings z Indiany w październiku rozpocznie trzeci sezon w Wiśle Can-Pack Kraków. W ostatnich dwóch sezonach poprowadziła "Białą Gwiazdę" do mistrzostwa Polski, w ostatnim finale zastąpiła nawet mentalnie trenera Elmedina Omanicia, gdy ten przestał sobie radzić z presją meczy o złoto.
W nadchodzących rozgrywkach szyki wiślaczkom będzie chciała pokrzyżować Catchings. - Dzięki Tamice zbliżyliśmy się poziomem do składu Wisły. Na pewno jednak nie jesteśmy murowanym faworytem do tytułu. Proszę pamiętać, że Wisła ma jeszcze jedno wolne miejsce dla amerykańskiej koszykarki na drugą połowę sezonu. Z tego co wiem, będzie to spektakularny transfer - przyznaje Marcin Kicior. - Jednego można być pewnym, zapowiada się najlepsza liga w historii rozgrywek! - dodaje.
Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
www.interia.pl
Dariusz Jaroń
Poniedziałek, 3 września (14:48)
Gwiazda Indiany Fever i jedna z najlepszych koszykarek świata - Tamika Catchings - w przyszłym sezonie będzie grać na polskich parkietach. Dla Lotosu PKO BP Gdynia zrezygnowała z lukratywnej oferty z Rosji.
O zaangażowaniu Catchings przez klub wicemistrzyń kraju pisaliśmy już 25 sierpnia.
W poniedziałek nasze informacje potwierdzili włodarze gdyńskiej drużyny na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Zakontraktowanie jednej z największych gwiazd WNBA nie przyszło Lotosowi PKO BP łatwo. - Nasze kontakty z agentem Tamiki trwały trzy miesiące. Wymieniliśmy setki maili i 250 smsów zanim udało się nam nieco zbliżyć - wylicza w rozmowie z INTERIA.PL dyrektor ds. marketingu gdynianek Marcin Kicior.
O 28-letnią Catchings zabiegały kluby z pierwszej półki europejskiego basketu, w tym jeden z finansowych krezusów, UMMC Jekaterinburg, którego menedżerowie oferowali Amerykance dwukrotnie wyższe zarobki niż wicemistrzynie Polski. Dlaczego zatem wybrała ofertę dołującego w ostatnich latach w Eurolidze Lotosu PKO BP? - Tamika źle wspomina pobyt w Spartaku Moskwa. Nie chodziło o grę, bo była liderką zespołu, ani o finanse, tylko o kontakty międzyludzkie. W Rosji była odizolowana od świata i nie chciała tam wracać - tłumaczy Marcin Kicior.
Liderka Fever związała się z klubem wicemistrzyń Polski trzymiesięczną umową, która będzie obowiązywać od lutego przyszłego roku. W Gdyni liczą, że uda się ją sprowadzić do Polski na dłużej. W planach jest nawet pięcioletni kontrakt, o ile Amerykance spodoba się w pomorskim klubie.
O tym ile daje przywiązanie zawodniczek z WNBA do klubu świadczy przykład Anny DeForge. Klubowa koleżanka Catchings z Indiany w październiku rozpocznie trzeci sezon w Wiśle Can-Pack Kraków. W ostatnich dwóch sezonach poprowadziła "Białą Gwiazdę" do mistrzostwa Polski, w ostatnim finale zastąpiła nawet mentalnie trenera Elmedina Omanicia, gdy ten przestał sobie radzić z presją meczy o złoto.
W nadchodzących rozgrywkach szyki wiślaczkom będzie chciała pokrzyżować Catchings. - Dzięki Tamice zbliżyliśmy się poziomem do składu Wisły. Na pewno jednak nie jesteśmy murowanym faworytem do tytułu. Proszę pamiętać, że Wisła ma jeszcze jedno wolne miejsce dla amerykańskiej koszykarki na drugą połowę sezonu. Z tego co wiem, będzie to spektakularny transfer - przyznaje Marcin Kicior. - Jednego można być pewnym, zapowiada się najlepsza liga w historii rozgrywek! - dodaje.
Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
www.interia.pl
Gwiazda światowej koszykówki Tamika Catchings będzie występować w Lotosie Gdynia
Marcin Dajos
Lotos PKO BP potwierdził do gry ostatnią Amerykankę, która w nadchodzącym sezonie wzmocni zespół z Gdyni. Tak jak już informowaliśmy, będzie nią jedna z najlepszych skrzydłowych na świecie Tamika Catchings.
W poniedziałek prezes Lotosu PKO BP Mieczysław Krawczyk oraz agent reprezentujący interesy Catchings Bruce Levy podpisali kontrakt na grę zawodniczki w nadchodzącym sezonie w Gdyni. Koszykarka występować będzie w Lotosie najwcześniej od 1 lutego 2008 r. - Tylko taka opcja na ten sezon interesowała Tamikę - wytłumaczył Levy.
Catchings obecnie reprezentuje barwy klubu WNBA Indiana Fever, z którym występuje w fazie półfinałowej play-off amerykańskiej ligi. Gra toczy się tam do dwóch zwycięstw, a rywalkami drużyny Indiany jest Detroit Shock, które broni tytułu zdobytego przed rokiem (stan rywalizacji 1:1). Catchings średnio w każdym spotkaniu play-off zdobywa ponad 17 punktów oraz zbiera z tablic ponad 12 piłek na mecz.
Zawodniczka posiada bardzo mocną pozycję w lidze WNBA nie tylko ze względu na wspaniałą grę. Jest także prezydentem związku zawodniczek WNBA oraz kieruje własną fundacją "Catch the stars", która została utworzona została w 2004 r. Celem fundacji jest kreowanie zachowań społecznych i tworzenie pozytywnych wzorców dla młodzieży.
Dlaczego więc jedna z najlepszych koszykarek świata wybrała właśnie gdyński zespół? - Stwierdziliśmy razem z Tamiką, że Gdynia jest dla niej najbardziej odpowiednią drużyną, ponieważ panuje tu świetna atmosfera. Sam doradziłem jej by tu przeszła, gdyż wiem, że zespół jest jak rodzina, ma wspaniałych fanów oraz odpowiednią kadrę szkoleniową - tłumaczy Levy. - W ostatnim klubie, w którym była, czyli w Spartaku Moskwa, czuła się bardzo wyizolowana od życia poza koszykówką, a zwłaszcza od fanów. To, co najbardziej ceni, to rodzinna atmosfera i dlatego właśnie odrzuciliśmy oferty kontraktów nawet dwa razy wyższych od tego w Gdyni, by tylko mogła zagrać w Polsce - dodaje agent zawodniczki.
Skład Lotosu wygląda już na prawie skompletowany. - Wyczerpaliśmy możliwy limit Amerykanek w drużynie, jednak nie wykluczamy kolejnych wzmocnień koszykarkami europejskimi - powiedział prezes Krawczyk.
Catchings w Lotosie występować będzie na pozycji silnej skrzydłowej. Jej umiejętności na pewno pozwolą być jedną z najbardziej wartościowych zawodniczek naszej ligi, ale także Euroligi, jeśli gdyński zespół zakwalifikuje się do fazy pucharowej europejskich rozgrywek. Gdy to się uda, to z Catchings w składzie można liczyć na niezłe występy Lotosu na europejskich parkietach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
to nic że 3 Amerykanka. ale na F4 Euro się załapie
Marcin Dajos
Lotos PKO BP potwierdził do gry ostatnią Amerykankę, która w nadchodzącym sezonie wzmocni zespół z Gdyni. Tak jak już informowaliśmy, będzie nią jedna z najlepszych skrzydłowych na świecie Tamika Catchings.
W poniedziałek prezes Lotosu PKO BP Mieczysław Krawczyk oraz agent reprezentujący interesy Catchings Bruce Levy podpisali kontrakt na grę zawodniczki w nadchodzącym sezonie w Gdyni. Koszykarka występować będzie w Lotosie najwcześniej od 1 lutego 2008 r. - Tylko taka opcja na ten sezon interesowała Tamikę - wytłumaczył Levy.
Catchings obecnie reprezentuje barwy klubu WNBA Indiana Fever, z którym występuje w fazie półfinałowej play-off amerykańskiej ligi. Gra toczy się tam do dwóch zwycięstw, a rywalkami drużyny Indiany jest Detroit Shock, które broni tytułu zdobytego przed rokiem (stan rywalizacji 1:1). Catchings średnio w każdym spotkaniu play-off zdobywa ponad 17 punktów oraz zbiera z tablic ponad 12 piłek na mecz.
Zawodniczka posiada bardzo mocną pozycję w lidze WNBA nie tylko ze względu na wspaniałą grę. Jest także prezydentem związku zawodniczek WNBA oraz kieruje własną fundacją "Catch the stars", która została utworzona została w 2004 r. Celem fundacji jest kreowanie zachowań społecznych i tworzenie pozytywnych wzorców dla młodzieży.
Dlaczego więc jedna z najlepszych koszykarek świata wybrała właśnie gdyński zespół? - Stwierdziliśmy razem z Tamiką, że Gdynia jest dla niej najbardziej odpowiednią drużyną, ponieważ panuje tu świetna atmosfera. Sam doradziłem jej by tu przeszła, gdyż wiem, że zespół jest jak rodzina, ma wspaniałych fanów oraz odpowiednią kadrę szkoleniową - tłumaczy Levy. - W ostatnim klubie, w którym była, czyli w Spartaku Moskwa, czuła się bardzo wyizolowana od życia poza koszykówką, a zwłaszcza od fanów. To, co najbardziej ceni, to rodzinna atmosfera i dlatego właśnie odrzuciliśmy oferty kontraktów nawet dwa razy wyższych od tego w Gdyni, by tylko mogła zagrać w Polsce - dodaje agent zawodniczki.
Skład Lotosu wygląda już na prawie skompletowany. - Wyczerpaliśmy możliwy limit Amerykanek w drużynie, jednak nie wykluczamy kolejnych wzmocnień koszykarkami europejskimi - powiedział prezes Krawczyk.
Catchings w Lotosie występować będzie na pozycji silnej skrzydłowej. Jej umiejętności na pewno pozwolą być jedną z najbardziej wartościowych zawodniczek naszej ligi, ale także Euroligi, jeśli gdyński zespół zakwalifikuje się do fazy pucharowej europejskich rozgrywek. Gdy to się uda, to z Catchings w składzie można liczyć na niezłe występy Lotosu na europejskich parkietach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
to nic że 3 Amerykanka. ale na F4 Euro się załapie
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
nie zaglądajmy Lotosowi do skarbonki. nie oglądajmy się na innych tylko róbmy swoje, a wszystko bedzie tak jak trzeba 
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Gratulacje. Jeżeli z tym UMMC to prawda, to na pewno nie decydowały pieniądze. To zresztą powtarzają w Gdyni. Ale Catch w Polsce, możliwość oglądania jej gry na żywo... eh, piękna sprawa.
Co do ruchu Wisły... Mam nadzieję, że strój Wisły przywdzieje Tweety... To by idealnie wpisało się do atmosfery finałów... Nieprawdaż?
Co do ruchu Wisły... Mam nadzieję, że strój Wisły przywdzieje Tweety... To by idealnie wpisało się do atmosfery finałów... Nieprawdaż?
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Co do ruchu Wisły... Mam nadzieję, że strój Wisły przywdzieje Tweety... To by idealnie wpisało się do atmosfery finałów... Nieprawdaż?
ze sportowego punktu widzenie byłoby milo.
ale...hmmm... nie muszę chyba wspominać pamietnego wydarzenia
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
fearless pisze:Co do ruchu Wisły... Mam nadzieję, że strój Wisły przywdzieje Tweety... To by idealnie wpisało się do atmosfery finałów... Nieprawdaż?
Na pewno tak, choć nie wydaje mi się to realne, bo nawet jeśli Nolan nie wyląduje w Jekaterinburgu, to nie bardzo widzę ją w jednej drużynie ze Skerą + E. Powell na trybunach (ale może mam ubogą wyobraźnię).
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Zrobiło się zdecydowanie ciekawiej, jeśli chodzi o potencjalny finał. Szkoda tylko, ża Tamika dopiero od lutego.Z musu Lotos odpuszcza Euroligę i skupia się na krajowym podwórku, tylko, czy Tamika jest w stanie zrównoważyć braki (w stosunku do Wisły), jeśli chodzi o rozgrywajkę i pole 3 sekund. Mnie się wydaje, że niekoniecznie tak musi być. Nie mniej jednak Jej obecność mocno da się we znaki koszykarkom Wisły. Po za tym Holdsclaw od początku sezonu......sezon długi, oby dociagnęła do końca ligi. Po drugiej strony barykady.....Fernandez, na którą, obok niesamowitej koszykarki i trenerki
ADF i wszystko widzącej Skery liczyłbym najbardziej. To właśnie, w moim przekonaniu, na 1,5 miesiąca przed rozpoczęciem FGE powoduje, że "na papierze" obecnie postawiłbym więcej na Wisłę niż na Lotos. Całe szczęście jednak, że "papiery" nie grają, tylko wszystkie znakomite Panie z Lotosu i Wisły rozstrzygną na parkiecie. Nic, tylko zyczyć zaciętych 7 meczów finałowych.
Ja ze swojej strony mogę tylko liczyć na spotkanie z Lotosem w półfinale, bo raczej nie dane mi będzie zobaczyć Tamiki na żywo, no chyba, że już 2 lutego pojawi się na parkiecie w Gdyni na meczu z Gorzowem.
Ja ze swojej strony mogę tylko liczyć na spotkanie z Lotosem w półfinale, bo raczej nie dane mi będzie zobaczyć Tamiki na żywo, no chyba, że już 2 lutego pojawi się na parkiecie w Gdyni na meczu z Gorzowem.
- Siero
- Senior
- Posty: 3841
- Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
- Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
- Kontaktowanie:
czyli 2 pierwsze miejsca są już zajete Wisła i Lotos... wiec zostaje walka o 3 
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/
Bruce Levy: Z najwyższymi honorami
W jaki sposób Tamika Catchings trafiła do Lotosu PKO BP? Czym gdyńscy działacze przebili oferty innych, głównie mających nieograniczony budżet rosyjskich klubów? O kulisach transferu oraz o sportowych i pozasportowych walorach amerykańskiej koszykarki opowiada jej menedżer, Bruce Levy.
Marcin Domański: Czym Lotos PKO BP okazał się lepszy od innych, często znacznie bogatszych drużyn?
- Bruce Levy, menedżer Tamiki Catchings: Zawsze kiedy przyjeżdżam do Gdyni jestem goszczony z najwyższymi honorami. Ta serdeczność ujęła także Tamikę i dlatego zdecydowała się przejść do tego zespołu.
Czyżby Catchings nie miała propozycji z innych klubów?
- Wręcz przeciwnie! Ofert, i to zdecydowanie lepszych od propozycji Lotosu PKO BP, nie brakowało. Wiele czołowych europejskich klubów było w stanie wyłożyć dwa razy tyle, ile dostanie w Gdyni, aby tylko mieć ją u siebie. Dla Tamiki pieniądze nie są jednak teraz najważniejsze. Kasa liczyła się tylko wtedy, kiedy szła do Spartaka Moskwa. Obecnie równie istotne są także kwestie pozasportowe.
Co zatem przesądziło o wyborze Lotosu PKO BP?
- Zadecydowały głównie trzy czynniki. Catchings koniecznie chciała występować w zespole, w którym panuje rodzinna atmosfera. W Spartaku, gdzie każda zawodniczka chodziła swoimi ścieżkami, nie mogła się odnaleźć. Poza tym zamierzała trafić do klasowego teamu, który preferuje zespołową koszykówkę i jest oczkiem w głowie miasta i społeczności. A w Gdyni kobieca koszykówka jest niezwykle popularna. A w tak wielkim mieście jak Moskwa to wszystko ginęło w tłumie i Tamika była tam postacią anonimową. Zależy jej również na tym, aby mieć jak najlepszy kontakt z kibicami.
Skąd zaczerpnęła takie wiadomości o Lotosie PKO BP? Tylko od pana?
- Nie tylko. Takie informacje przekazały jej także występujące w tym klubie Edna Campbell oraz Chasity Melvin, które przy okazji serdecznie pozdrawiają gdyńskich fanów.
Dlaczego jednak przez całą swoją dotychczasową karierę tylko dwa razy wyjechała ze Stanów Zjednoczonych? Miała tak wiele ofert i nie chciała z nich skorzystać? Wydaje się to trochę dziwne.
- Tamika jest bardzo zżyta ze swoją rodziną. Naprawdę trudno wyrwać ją z domu. Poza Rosją występowała jeszcze w Korei Południowej i na tym koniec.
Czy Catchings jest wizytówką pańskiej „stajni”?
- I to pod każdym względem. W swojej menedżerskiej karierze prowadziłem ponad 100 zawodniczek i Catchings jest bez wątpienia najlepsza z nich. Zwróciłbym jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt. Poza ogromną sportową klasą i charyzmą jest to bardzo wartościowa osoba. Nie spotkałem jeszcze człowieka o tak wielkim sercu i oddaniu dla innych osób.
Przejawia się to tym, że Tamika prowadzi własną fundację?
- Nazywa się ona „Catch the Stars”, a jej wizytówką jest koszykarski obóz „Catch the Fever”, który organizowany jest po raz szósty. Za każdym razem bierze w nim udział ponad 100 dzieci w wieku od 9 do 14 lat. Mają okazję uczestniczyć w zajęciach prowadzonych właśnie przez Catchings.
Pańska zawodniczka dotknięta jest poważną wadą słuchu. Czy nie przeszkadza to jej w normalnym funkcjonowaniu, o grze w koszykówkę nie wspominając?
- Tamika słyszy zaledwie 10 procent tego, co każdy zdrowy człowiek, zatem jest praktycznie osobą głuchą. I dlatego mam dla niej jeszcze większy podziw, że będąc właściwie osobą niepełnosprawną zdołała wspiąć się na sportowy Olimp.
Czy Tamika używa aparatu słuchowego?
- Kiedy chodziła do szkoły podstawowej nosiła aparat słuchowy, ale wielu rówieśników się z niej śmiało. Mając 10-11 lat postanowiła, że da sobie radę bez niego i teraz w ogóle już nie korzysta z tego urządzenia. Nauczyła się czytać z ruchu warg oraz ustawiać w takich miejscach, aby zawsze widzieć twarz trenerów.
Marcin Domański
plkk.pl
-------------------------------------------------------------------
o tym jak wielkie serce do gry ma Tamika można było dobitnie przekonać się wczoraj w nocy, gdy w połowie meczu doznała kontuzji stopy i mając świadomość co to oznacza dla Fever chciała grać dalej, ale niestety nie była w stanie- co pewnie przeżywać jeszcze trochę będzie...
o tym, że praktycznie nie słyszy wiem od dawna (bo to ulubiony tekst pana Michałowskiego z Canal + zaraz po opowieści o hipoglikemii ADF), a mimo to jak oglądam mecze w których gra Tamika to jego nie widzę... po prostu wielka zawodniczka do Gdyni na 3 miesiące przyjedzie.
ps. jeśli Catchings rzeczywiście zerwała ścięgno Achillesa -take są obecnie rokowania...to chyba jej przyjazd do Gdyni stanie pod znakiem zapytania.
W jaki sposób Tamika Catchings trafiła do Lotosu PKO BP? Czym gdyńscy działacze przebili oferty innych, głównie mających nieograniczony budżet rosyjskich klubów? O kulisach transferu oraz o sportowych i pozasportowych walorach amerykańskiej koszykarki opowiada jej menedżer, Bruce Levy.
Marcin Domański: Czym Lotos PKO BP okazał się lepszy od innych, często znacznie bogatszych drużyn?
- Bruce Levy, menedżer Tamiki Catchings: Zawsze kiedy przyjeżdżam do Gdyni jestem goszczony z najwyższymi honorami. Ta serdeczność ujęła także Tamikę i dlatego zdecydowała się przejść do tego zespołu.
Czyżby Catchings nie miała propozycji z innych klubów?
- Wręcz przeciwnie! Ofert, i to zdecydowanie lepszych od propozycji Lotosu PKO BP, nie brakowało. Wiele czołowych europejskich klubów było w stanie wyłożyć dwa razy tyle, ile dostanie w Gdyni, aby tylko mieć ją u siebie. Dla Tamiki pieniądze nie są jednak teraz najważniejsze. Kasa liczyła się tylko wtedy, kiedy szła do Spartaka Moskwa. Obecnie równie istotne są także kwestie pozasportowe.
Co zatem przesądziło o wyborze Lotosu PKO BP?
- Zadecydowały głównie trzy czynniki. Catchings koniecznie chciała występować w zespole, w którym panuje rodzinna atmosfera. W Spartaku, gdzie każda zawodniczka chodziła swoimi ścieżkami, nie mogła się odnaleźć. Poza tym zamierzała trafić do klasowego teamu, który preferuje zespołową koszykówkę i jest oczkiem w głowie miasta i społeczności. A w Gdyni kobieca koszykówka jest niezwykle popularna. A w tak wielkim mieście jak Moskwa to wszystko ginęło w tłumie i Tamika była tam postacią anonimową. Zależy jej również na tym, aby mieć jak najlepszy kontakt z kibicami.
Skąd zaczerpnęła takie wiadomości o Lotosie PKO BP? Tylko od pana?
- Nie tylko. Takie informacje przekazały jej także występujące w tym klubie Edna Campbell oraz Chasity Melvin, które przy okazji serdecznie pozdrawiają gdyńskich fanów.
Dlaczego jednak przez całą swoją dotychczasową karierę tylko dwa razy wyjechała ze Stanów Zjednoczonych? Miała tak wiele ofert i nie chciała z nich skorzystać? Wydaje się to trochę dziwne.
- Tamika jest bardzo zżyta ze swoją rodziną. Naprawdę trudno wyrwać ją z domu. Poza Rosją występowała jeszcze w Korei Południowej i na tym koniec.
Czy Catchings jest wizytówką pańskiej „stajni”?
- I to pod każdym względem. W swojej menedżerskiej karierze prowadziłem ponad 100 zawodniczek i Catchings jest bez wątpienia najlepsza z nich. Zwróciłbym jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt. Poza ogromną sportową klasą i charyzmą jest to bardzo wartościowa osoba. Nie spotkałem jeszcze człowieka o tak wielkim sercu i oddaniu dla innych osób.
Przejawia się to tym, że Tamika prowadzi własną fundację?
- Nazywa się ona „Catch the Stars”, a jej wizytówką jest koszykarski obóz „Catch the Fever”, który organizowany jest po raz szósty. Za każdym razem bierze w nim udział ponad 100 dzieci w wieku od 9 do 14 lat. Mają okazję uczestniczyć w zajęciach prowadzonych właśnie przez Catchings.
Pańska zawodniczka dotknięta jest poważną wadą słuchu. Czy nie przeszkadza to jej w normalnym funkcjonowaniu, o grze w koszykówkę nie wspominając?
- Tamika słyszy zaledwie 10 procent tego, co każdy zdrowy człowiek, zatem jest praktycznie osobą głuchą. I dlatego mam dla niej jeszcze większy podziw, że będąc właściwie osobą niepełnosprawną zdołała wspiąć się na sportowy Olimp.
Czy Tamika używa aparatu słuchowego?
- Kiedy chodziła do szkoły podstawowej nosiła aparat słuchowy, ale wielu rówieśników się z niej śmiało. Mając 10-11 lat postanowiła, że da sobie radę bez niego i teraz w ogóle już nie korzysta z tego urządzenia. Nauczyła się czytać z ruchu warg oraz ustawiać w takich miejscach, aby zawsze widzieć twarz trenerów.
Marcin Domański
plkk.pl
-------------------------------------------------------------------
o tym jak wielkie serce do gry ma Tamika można było dobitnie przekonać się wczoraj w nocy, gdy w połowie meczu doznała kontuzji stopy i mając świadomość co to oznacza dla Fever chciała grać dalej, ale niestety nie była w stanie- co pewnie przeżywać jeszcze trochę będzie...
o tym, że praktycznie nie słyszy wiem od dawna (bo to ulubiony tekst pana Michałowskiego z Canal + zaraz po opowieści o hipoglikemii ADF), a mimo to jak oglądam mecze w których gra Tamika to jego nie widzę... po prostu wielka zawodniczka do Gdyni na 3 miesiące przyjedzie.
ps. jeśli Catchings rzeczywiście zerwała ścięgno Achillesa -take są obecnie rokowania...to chyba jej przyjazd do Gdyni stanie pod znakiem zapytania.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
wg. oficjalnej strony Indiany Fever Catchings zerwała ścięgno Achillesa i najprawdopodobniej czeka ją przerwa 6-9 miesięcy...aczkolwiek więcej informacji na ten temat ma być podanych dziś...mimo wszystko chyba trudno liczyć na cudowne ozdrowienie i jej przyjazd na PO do Polski. Okropny pech Tamiki
, który pewnie oznacza, że Lotos musi zacząć poszukiwania od nowa.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Ałgaja pisze:wg. oficjalnej strony Indiany Fever Catchings zerwała ścięgno Achillesa i najprawdopodobniej czeka ją przerwa 6-9 miesięcy...aczkolwiek więcej informacji na ten temat ma być podanych dziś...mimo wszystko chyba trudno liczyć na cudowne ozdrowienie i jej przyjazd na PO do Polski. Okropny pech Tamiki, który pewnie oznacza, że Lotos musi zacząć poszukiwania od nowa.
przy dobrych lekarzach i rehabilitacji do lutego powinna być gotowa do gry ale jak zagra, to już inna sprawa.
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Ogromny pech wicemistrzyń Polski!
Nowa zawodniczka Lotosu PKO BP Gdynia Tamika Catchings z powodu poważnej kontuzji może nie zagrać w nadchodzącym sezonie na polskich parkietach. Przerwa w grze koszykarki potrwa od trzech miesięcy do roku!
W środę późnym wieczorem polskiego czasu zakontraktowana w ostatni poniedziałek przez gdyński klub Catchings czeka zabieg kontuzjowanego ścięgna Achillesa. Na razie nie wiadomo na ile poważny to uraz, pewne jest, że gwiazda Indiany Fever nie wróci do treningów wcześniej niż za trzy miesiące.
- Czekamy na wieści ze Stanów - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL dyrektor ds. marketingu Lotosu PKO BP Gdynia Marcin Kicior. - Po operacji okaże się, czy jest to zerwanie ścięgna, czy naderwanie. W najgorszym razie rekonwalescencja potrwa nawet rok - kręci głową.
Pod sporym znakiem zapytania stanęła w ten sposób gra Catchings w zespole wicemistrzyń Polski. Jedna z najbardziej utytułowanych koszykarek świata miała przylecieć do Polski w ostatnich dniach stycznia przyszłego roku i w rozpoczynającej się w lutym fazie play-off Ford Germaz Ekstraklasy pomóc drużynie odzyskać mistrzostwo kraju. - Kontrakt nie wejdzie jednak w życie, jeśli Tamika nie przejdzie u nas badań lekarskich - zaznacza Marcin Kicior. Badania zostaną przeprowadzone do 48 godzin od przylotu zawodniczki.
Catchings doznała kontuzji w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego w trzecim spotkaniu finałów Konferencji Wschodniej WNBA pomiędzy Indianą Fever a Detroit Shock. W końcówce pierwszej połowy upadła na parkiet i z grymasem bólu na twarzy złapała się za stopę. Halę rywalek opuściła na wózku inwalidzkim. - Niestety taki jest sport. Jeszcze w poniedziałek tak bardzo cieszyliśmy się z kontraktu, a chwilę później przytrafiła się tak poważna kontuzja. Ale jestem dobrej myśli. Tamika ma niesamowity charakter, wiem, że zrobi wszystko, aby jak najszybciej dojść do zdrowia - dodaje dyrektor ds. marketingu gdynianek.
Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
http://sport.interia.pl/koszykowka/plkk/news/gwiazda-wnba-nie-zagra-w-polsce,971820
Nowa zawodniczka Lotosu PKO BP Gdynia Tamika Catchings z powodu poważnej kontuzji może nie zagrać w nadchodzącym sezonie na polskich parkietach. Przerwa w grze koszykarki potrwa od trzech miesięcy do roku!
W środę późnym wieczorem polskiego czasu zakontraktowana w ostatni poniedziałek przez gdyński klub Catchings czeka zabieg kontuzjowanego ścięgna Achillesa. Na razie nie wiadomo na ile poważny to uraz, pewne jest, że gwiazda Indiany Fever nie wróci do treningów wcześniej niż za trzy miesiące.
- Czekamy na wieści ze Stanów - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL dyrektor ds. marketingu Lotosu PKO BP Gdynia Marcin Kicior. - Po operacji okaże się, czy jest to zerwanie ścięgna, czy naderwanie. W najgorszym razie rekonwalescencja potrwa nawet rok - kręci głową.
Pod sporym znakiem zapytania stanęła w ten sposób gra Catchings w zespole wicemistrzyń Polski. Jedna z najbardziej utytułowanych koszykarek świata miała przylecieć do Polski w ostatnich dniach stycznia przyszłego roku i w rozpoczynającej się w lutym fazie play-off Ford Germaz Ekstraklasy pomóc drużynie odzyskać mistrzostwo kraju. - Kontrakt nie wejdzie jednak w życie, jeśli Tamika nie przejdzie u nas badań lekarskich - zaznacza Marcin Kicior. Badania zostaną przeprowadzone do 48 godzin od przylotu zawodniczki.
Catchings doznała kontuzji w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego w trzecim spotkaniu finałów Konferencji Wschodniej WNBA pomiędzy Indianą Fever a Detroit Shock. W końcówce pierwszej połowy upadła na parkiet i z grymasem bólu na twarzy złapała się za stopę. Halę rywalek opuściła na wózku inwalidzkim. - Niestety taki jest sport. Jeszcze w poniedziałek tak bardzo cieszyliśmy się z kontraktu, a chwilę później przytrafiła się tak poważna kontuzja. Ale jestem dobrej myśli. Tamika ma niesamowity charakter, wiem, że zrobi wszystko, aby jak najszybciej dojść do zdrowia - dodaje dyrektor ds. marketingu gdynianek.
Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
http://sport.interia.pl/koszykowka/plkk/news/gwiazda-wnba-nie-zagra-w-polsce,971820
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 156 gości



