Postautor: Szymon » 16 stycznia 2005, 18:55
Kolejne porażki ŁKS i PZU Polfy Pabianice
jw 16-01-2005 , ostatnia aktualizacja 16-01-2005 18:31
ŁKS i PZU Polfie nie udało się przerwać fatalnej passy porażek - łodzianki przegrały dziewiąte, a pabianiczanki trzecie spotkanie z rzędu.
Od pierwszych minut meczu ŁKS - Meblotap Chełm łodzianki sprawiały wrażenie sparaliżowanych wagą spotkania. Wygrana mogła już teraz zapewnić im utrzymanie w lidze. Zaczęło się jednak źle, bowiem początek spotkania należał do chełmianek, które po czterech minutach prowadziły 12:5. Ełkaesianki miały w tym czasie wielkie kłopoty z zatrzymaniem Lauren Bull, która trafiała niemal z każdej pozycji. W pierwszej kwarcie Amerykanka była najskuteczniejsza na boisku. Z dystansu punktowała Natalia Marszanka, a Shaquala Williams nie dała pograć łódzkim rozgrywającym.
W drugiej i trzeciej kwarcie gospodynie zagrały jeszcze gorzej. Podopieczne trenera Witolda Baka miały ogromne kłopoty z trafieniem spod kosza, a udane akcje można było policzyć na palcach jednej ręki.
W 34 min - po rzucie Birute Dominauskaite z dystansu - ŁKS zmniejszył straty do dwóch punktów (50:52), ale na prowadzenie nie pozwoliła mu wyjść Williams, popisując się trzypunktową akcją. Wkrótce jednak Meblotap miał już dziewięć punktów przewagi (65:56) i wiadomo było, że ŁKS nie będzie w stanie wygrać.
Wśród gospodyń walkę z rywalkami podjęła jedynie Dominauskaite, która w całym meczu aż pięć razy trafiła za trzy punkty. Dobrze zaprezentowała się też Agnieszka Golemska, która zdobyła dziewięć punktów (wszystkie w trzeciej kwarcie). Pozostałe ełkaesianki kolejny raz zawiodły: Agnieszka Makowska, zaliczyła aż osiem strat, Magdalena Arażny nie oddała żadnego celnego rzutu z gry, a doświadczona Milena Owczarek zdobyła zaledwie dwa punkty. Niemal wszystkie łodzianie miały kłopoty ze skutecznością, a także dokładnym podaniem piłki nawet do stojącej obok koleżanki.
- Słabo zagrałyśmy też w obronie - stwierdziła po meczu Makowska, która od spotkania z Wisłą Kraków przechodzi wyraźny kryzys formy. - Gdy przychodziłem do ŁKS ostrzegano mnie, że Agnieszka jest zawodniczką, która może wygrać i przegrać mecz. Niestety, tych drugich sytuacji mamy więcej - żalił się trener Bak.
Po przegranej z Meblotapem sytuacja ŁKS w tabeli jest bardzo trudna. Żeby zakończyć rundę zasadniczą w pierwszej ósemce, i tym samym utrzymać się, łodzianki muszą wygrać jedno z pięciu spotkań.
ŁKS - MEBLOTAP CHEŁM 60:70 (17:20, 14:17, 14:10, 15:23)
ŁKS: Dominauskaite 17, Włodarska, Makowska, Golemska po 9, Szymańska 7, Stefańczyk 4, Arażny 3, Owczarek 2.
Meblotap: Williams 18, Marszanka 17, Bull 13, Zdziesińska 12, Pazur 10.
źródło: Gazeta wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS
