Wisła Kraków - Włókniarz Pabianice 73-56
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Gość
Nie ma takiego klubu"WŁÓKNIARZ"Pabianice.10 lat temu powstało MIEJSKIE TOWARZYSTKO KOSZYKÓWKI i od tamtej pory mamy MTK Pabianice.Inna sprawa to to,że nowo powstały klub nie wziął sie z próżni bo kontynuuje tradycje "Włókniarza".Przejął zawodniczki i miejsce w lidze.Szkoda,ze sie o tym nie pamięta i obchodzi rocznice 10-lecie MTK zamiast 40-lecia koszykówki kobiecej w Pabianicach.Przecież początki koszykówki to nie "WŁÓKNIARZ" ale MKS Pabianice.To zawodniczki tego klubu utworzyły sekcje koszykówki we "WŁÓKNIARZU".
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Anonymous pisze:Nie ma takiego klubu"WŁÓKNIARZ"Pabianice.10 lat temu powstało MIEJSKIE TOWARZYSTKO KOSZYKÓWKI i od tamtej pory mamy MTK Pabianice.Inna sprawa to to,że nowo powstały klub nie wziął sie z próżni bo kontynuuje tradycje "Włókniarza".Przejął zawodniczki i miejsce w lidze.Szkoda,ze sie o tym nie pamięta i obchodzi rocznice 10-lecie MTK zamiast 40-lecia koszykówki kobiecej w Pabianicach.Przecież początki koszykówki to nie "WŁÓKNIARZ" ale MKS Pabianice.To zawodniczki tego klubu utworzyły sekcje koszykówki we "WŁÓKNIARZU".
W kwestii obchodów to bez komentarza!!!!
Jeśli chodzi o WŁÓKNIARZ PABIANICE to taki klub był,jest i będzie!!!
To historia, to tradycje, to 4 tytuły mistrzowskie!!!
Wreszcie....... WŁÓKNIARZ TO MY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
Tomek
Marco TS pisze:glang nzl pisze:Marco TS pisze:glang nzl. Tak jak dla kibiców Wisły nie ma Wisły Can-pack Kraków tylko TS WISŁA KRAKÓW tak dla kibiców ich klub to Włókniarz Pabianice bo to jest prawdziwa nazwa klubu. Pzu Polfę to sobie mogą pisać gazety, mowic dziennikarze dla niektorych kibiców jest to Włókniarz taks amo jak dla nas [oczywiście w wiekszosci] nie istnieje taki twor jak teraz ma miejsce w meskiej koszykowce Platinum Wisła Kraków dla nas jest to WISŁA KRAKÓW. Uwazam ze danie sponsroa przed nazwe klubu tjest nie na miejscu. Jakas hierarchia musi byc zachowana. tak jak to ma miejsce w przypadku Wisły Can-Pack. Nazwy narzucone przez sponosra to sobie moga gazety i telewizja podawac. Kibic ma praw do nazywania swojego klubu tak jak naprawde brzmi jego nazwa.
ah, już sobie przypominam kiedyśna kkforum jechaliśmy ten temat
w zasadzie wszystko co piszesz to prawda.
kibic ma prawo nazywać swój zespół jak chce ale też fajnie by było jakby szanował sponsora.
![]()
pzdr
Grzegorz L.
Nie chce mi sie dyskutowac bo to temat rzeka ale w pilce nie ma nazwy sponsora kazdy wie ze kase ładuje Tele-Fonika i wsyzscy wiedzą o tym i cieszymy się ze tak jest. Jelsi chodzi o Can-Pack to czy uwazasz ze nie piszac nazwy sposnora to brak szacunku?? bo moim zdaniem nie. Bo dla kibica nazwa jest jedna jedyna ta prawdziwa. Doceniam to co robi ta firma dla Wisły za remont hali za kase jaka łozy na klub ale mnie jako kibica Wisły Kraków nie obliguje do pisania Wisła Can-pack Kraków bo dla mnie istnieje tylko Wisła KRaków. A firma Platinum sposnorująca koszykarzy juz przegieła dajac swoją nazwe przed nazwą WISŁA , postawila warunek albo Platinum przed Wisłą albo nie ma sponsoringu. Ktos powie lepiej miec nazwe przed i grac w EBL niz nie miec rozwiązac sekcje i grac juniorami w III lidze. Ale dla mnie ppojawienie sie sponsora przed nazwa WISŁA jest wielka ujmą. W piłkarskiej Wiśle zagwarantowano z esposnor nie bedzie w nazwie, w żenskim koszu sponsor występuje na drugim miejscu. jak kazdy kibic pewnie wie na pierwszym miescu powinna byc ta prawdziwa nazwa klubu. teraz w sporcie zadzi kasa ale jak sie chce to mozna pewną hierarchie zachować zawłaszcza jelsi chodzi o tak zasłużony klub jak Wisła. PZU Polfa Pabianice przecyzta to jakis młody kibic z Pabianic i jelsi nie znajdzie sie ktos kto mu wytlumaczy ze jego klub to Włókniarz a nie PZU Polfa to pamieć o tym klubie zginie , przetrwa tylko w swiadomości niewielu. Tak samo wygląda sprawa z Lotosem, ja pamietam tylko tą nazwe i VBW Clime a ze porusyzlem ten temat na basketmanii to dowiedziałem sie ten klub miał wszelakie nazwy. Jak czytam dzis ze mecz sitakowki wygrał jastrzębski węgiel z energią sosnowiec to ja nie wiem na jakiej planecie jestem A jak czytam Wisła Kraków wygrała z Włókniarzem, Włokniarz pokonał ŁKS to wiem i jakie kluby chodzi.
Ciekawe od ilu lat kibicujesz (chodzisz na mecze) koszykarką Wisły.Założe się że od pół roku (albo niewiele dłużej) kiedy przeczytałeś żę Wisła ma super skład na mistrza a już pouczasz innych..Masz szczęscie że akurat u ciebie sponsor zostawił nazwe.Zabawne jest porównywanie sytuacji w piłce nożnej do koszykówki żeńskiej.No i co z tego że są takie nazwy jak Polfa, Meblotap ,Lotos,CCC ,Cukierki.Nikt w Pabianicach nie płacze z tego powodu bo kibicuje w koszykówce żenskiej od 10 lat a nie "od wczoraj".Dla kibiców liczy się głównie drużyna (konkretne twarze) to jak zagra Trześniewska,rozwinie się Perlińska.Dla kibiców innych drużyn też.Dlaczego kibice Wisły którzy ztak pięknie mówią barwach potem...żałują 5 zł na bilet i nie przychodzą na mecz.Kibicem jest ten kto jest na meczu .Jeżeli ktoś chodzi na mecz tylko piłki nożnej a nie koszykówki żeńskiej to jest tylko kibicem p.n. a z koszykarską Wisła nie ma nic wspólnego.I jeszcze jedno jeżeli Wisła to jedna rodzina to dlaczego gdy 'siostra' koszykówka żeńska była niedawno blisko wycofania to pomóc jej musiała zaprzyjaźniona Gdynia (a konkretnie VBW Clime gdybyś chodził dłużej to byś wiedział) a bogaty piłkarski "brat " nawet nie ruszył dupy aby pomóc "siostrze".Nie jestem kibicem Gdyni ale poprostu najpierw pokibicuj koszykarką min.4 lata przyjrzyj się realią a potem kogoś (albo inne kluby) pouczaj.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Tomek pisze:.Nikt w Pabianicach nie płacze z tego powodu bo kibicuje w koszykówce żenskiej od 10 lat a nie "od wczoraj"....
.......Nie jestem kibicem Gdyni ale poprostu najpierw pokibicuj koszykarką min.4 lata przyjrzyj się realią a potem kogoś (albo inne kluby) pouczaj.
Hmmmm..... przyganiał kocioł garnkowi
Pouczasz Marco TS a sam chyba za długo nie chodzisz na mecze. W Pabianicach kibicuje się koszykówce od ok. 30 lat więc nie wypisuj tutaj bredni o jakiś tam 10 latach!
Nie znam osobiście Marco, ale wydaje mi sie że kibicuje Wiśle o wiele dłużej niż 4 lata..
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
Tomek
Szymon pisze:Tomek pisze:.Nikt w Pabianicach nie płacze z tego powodu bo kibicuje w koszykówce żenskiej od 10 lat a nie "od wczoraj"....
.......Nie jestem kibicem Gdyni ale poprostu najpierw pokibicuj koszykarką min.4 lata przyjrzyj się realią a potem kogoś (albo inne kluby) pouczaj.
Hmmmm..... przyganiał kocioł garnkowi![]()
Pouczasz Marco TS a sam chyba za długo nie chodzisz na mecze. W Pabianicach kibicuje się koszykówce od ok. 30 lat więc nie wypisuj tutaj bredni o jakiś tam 10 latach!
Nie znam osobiście Marco, ale wydaje mi sie że kibicuje Wiśle o wiele dłużej niż 4 lata..
10 lat to jest metafora człowieku(jak nie potrafisz wyczaić sensu to trudno) mogłem napisać ze od 50 latChodzi mi oto ze są kibice którzy kibicują zespołowi od "najmłodszych lat" jak i tacy co kibicują od "wczoraj"..(I jeszcze jedno w swoim tekście broniłem twój klub i to że teraz inaczej się nazywa to wina sytuacji w koszykówce żeńskiej a nie czyjeś widzimisie).
Chodzi mi oto że w obecnej sytaucji w koszykówce żeńskiej atakowanie klubów za to że mają sponsora w reklamie to prościzna.NIECH LEPIEJ KTOŚ MI POKAŻE JAKĄŚ SENSOWNĄ ALTERNATYWE.Bo widzisz w naszej dyscyplinie nie ma takich przetargów typu Era czy Idea.Krytykować każdy potrafi
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
No i po tym meczu zacząłem ... wierzyć. Wierzyć że w końcu będzie lepiej.
Zawodniczki skoncentrowane, zmobilizowane, chętne i walczące. Może gra nie wygląda jeszcze zbyt imponująco ale powoli forma powinna rosnąć. Już zaczęła ...
Co do meczu - miło było popatrzeć jak dziewczyny walczą i się starają - choć nie zawsze im wszystko wychodziło, a do tego jeszcze troszke przeszkadzali sędziowie. Przy agresywnej obronie każdy kontak naszej zawodniczki z wiślaczką był odgwizdywany. I niestety bardzo dużo takich sytuacji miała miejsce po celnym koszu wiślaczek, które dostawały bonusem 1pkt. I zdobyły tym sposobem te kilka punktów więcej. Oczywiście nie przesadzajmy - to nie sędziowie są winni naszej porażki lecz ... Johnson i Smith. Fenomenalnie zagrały pierwszą połowę rzucając razem 31pkt. W drugiej nie grały już tak efektywnie, za to nadal bardzo efektownie (np: bloki Johnson na wiele wyższych zawodniczkach).
W naszym zespole bardzo dobrze zaczęła Ivlieva, jednak bolesny upadek i uraz głowy nie pozwolił jej później na grę z takim wigorem jak od początku. Tradycyjnie ton grze nadawała Panti i gdyby jeszcze któraś z dziewczyn (Ela, Gabi ,Szpila) mocniej jej pomogły mecz mógłby wyglądać całkiem inaczej. A tak ponownie brakuje nam zawodniczki która dorzuci ok 15pkt więc czekamy na przełamanie niemocy strzeleckiej i bariery 60pkt. Patrząc na statystyki wydaje się że za krótko na boisku przebywała Leo, która w krótkim czasie zdobyła sporo punktów i oby tą formę strzelecką udało się utrzymać. W końcu musi zacząć siedzieć to i przyjdzie pewność siebie, co powinno się odbić na postawie całego zespołu.
Zawodniczki skoncentrowane, zmobilizowane, chętne i walczące. Może gra nie wygląda jeszcze zbyt imponująco ale powoli forma powinna rosnąć. Już zaczęła ...
Co do meczu - miło było popatrzeć jak dziewczyny walczą i się starają - choć nie zawsze im wszystko wychodziło, a do tego jeszcze troszke przeszkadzali sędziowie. Przy agresywnej obronie każdy kontak naszej zawodniczki z wiślaczką był odgwizdywany. I niestety bardzo dużo takich sytuacji miała miejsce po celnym koszu wiślaczek, które dostawały bonusem 1pkt. I zdobyły tym sposobem te kilka punktów więcej. Oczywiście nie przesadzajmy - to nie sędziowie są winni naszej porażki lecz ... Johnson i Smith. Fenomenalnie zagrały pierwszą połowę rzucając razem 31pkt. W drugiej nie grały już tak efektywnie, za to nadal bardzo efektownie (np: bloki Johnson na wiele wyższych zawodniczkach).
W naszym zespole bardzo dobrze zaczęła Ivlieva, jednak bolesny upadek i uraz głowy nie pozwolił jej później na grę z takim wigorem jak od początku. Tradycyjnie ton grze nadawała Panti i gdyby jeszcze któraś z dziewczyn (Ela, Gabi ,Szpila) mocniej jej pomogły mecz mógłby wyglądać całkiem inaczej. A tak ponownie brakuje nam zawodniczki która dorzuci ok 15pkt więc czekamy na przełamanie niemocy strzeleckiej i bariery 60pkt. Patrząc na statystyki wydaje się że za krótko na boisku przebywała Leo, która w krótkim czasie zdobyła sporo punktów i oby tą formę strzelecką udało się utrzymać. W końcu musi zacząć siedzieć to i przyjdzie pewność siebie, co powinno się odbić na postawie całego zespołu.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Tomek pisze:10 lat to jest metafora człowieku(jak nie potrafisz wyczaić sensu to trudno) mogłem napisać ze od 50 latChodzi mi oto ze są kibice którzy kibicują zespołowi od "najmłodszych lat" jak i tacy co kibicują od "wczoraj"..(I jeszcze jedno w swoim tekście broniłem twój klub i to że teraz inaczej się nazywa to wina sytuacji w koszykówce żeńskiej a nie czyjeś widzimisie).
Chodzi mi oto że w obecnej sytaucji w koszykówce żeńskiej atakowanie klubów za to że mają sponsora w reklamie to prościzna.NIECH LEPIEJ KTOŚ MI POKAŻE JAKĄŚ SENSOWNĄ ALTERNATYWE.Bo widzisz w naszej dyscyplinie nie ma takich przetargów typu Era czy Idea.Krytykować każdy potrafi
Człowieku, spokojnie.
Jednak nadal uważam że użycie w stosunku do MarcoTS zwrotu "że kibicuje od wczoraj" jest nadużyciem z Twojej strony.
Zgadzam się z Tobą w sprawie sponsorów i ogólnie specyficznej sytuacji w koszykówce. Sponsorzy są potrzebni, ale nie oznacza to że trzeba stawać na głowie i tańczyć jak zagrają. Można dodać nazwę np: Wisła CanPack, ŁKS Lotto itp Taką sytuację jestem w stanie zaakceptować, bo nazwa sponsora jest dodatkiem do nazwy kluby, często historycznej. Jednak zjawisko typu pzu polfa, lotos czy meblotap AZS jest według mnie chore!
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
PLKK: Wisła zwycięża w meczu na szczycie
W najciekawszym meczu 13. kolejki ekstraklasy koszykarek, Wisła Can-Pack Kraków wygrała przed własną publicznością z PZU Polfą Pabianice. Stawką tego pojedynku było drugie miejsce w ligowej tabeli.
Koszykarki Wisły po serii słabszy meczów wreszcie zagrały na dobrym poziomie. Na początku prowadzenie objęła Polfa, ale krakowianki szybko odrobiły straty i zdobyły przewagę. Wiślaczki w 5. minucie prowadziły różnicą pięciu punktów. Chwilę później był jednak remis 12:12.
Wisła grała z minuty na minutę coraz lepiej. Zwłaszcza Amerykanki Shannon Johnson oraz Tangela Smith popisywały się celnymi rzutami. Przewaga krakowianek rosła, mimo że w pierwszej kwarcie na parkiecie występowała tylko pierwsza piątka. W 9 min Wisła prowadziła 26:16.
Także w drugiej części gry przeważały wiślaczki, mimo słabszej postawy Tangeli Smith. Wisła po 20 minutach wygrywała różnicą 14 pkt i to przesądziło o losach spotkania.
Koszykarki Polfy ustępowały krakowiankom w walce pod tablicami. Słabo grały też w defensywie. Największym mankamentem koszykarek z Pabianic była jednak słaba skuteczność. Jedynie Olga Pantelejewa oraz Leona Krystofova ratowały swój zespół przed bardzo wysoką porażką.
W trzeciej kwarcie krakowianki utrzymały wysokie prowadzenie, a w czwartej miały już nawet 20-punktową przewagę. Pod pod koniec meczu zwolniły nieco tempo. Trener Wojciech Downar-Zapolski zdjął z parkietu w 36. min Shannon Johnson, która w sobotę wreszcie przebudziła i poprowadziła zespół do efektownego zwycięstwa nad zgłaszającą aspiracje do walki w finale mistrzostw Polski Polfą.
Trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski: "Odetchnąłem z ulgą. Potrzeba było nam tego zwycięstwa. Dzięki ambitnej i skutecznej grze mojego zespołu odnieśliśmy cenną wygraną. Zmieniłem trochę styl gry drużyny i to pomogło. Pomogła również rozmowa z Johnson, która zagrała nareszcie dobrze".
Trener Polfy Tadeusz Aleksandrowicz: "Wisła wygrała zasłużenie, bo przewyższała nas skutecznością i walką na tablicach. Przegraliśmy wysoko pierwszą połowę i potem nie było już szans na odrobienie tych strat".
źródło: onet.pl
W najciekawszym meczu 13. kolejki ekstraklasy koszykarek, Wisła Can-Pack Kraków wygrała przed własną publicznością z PZU Polfą Pabianice. Stawką tego pojedynku było drugie miejsce w ligowej tabeli.
Koszykarki Wisły po serii słabszy meczów wreszcie zagrały na dobrym poziomie. Na początku prowadzenie objęła Polfa, ale krakowianki szybko odrobiły straty i zdobyły przewagę. Wiślaczki w 5. minucie prowadziły różnicą pięciu punktów. Chwilę później był jednak remis 12:12.
Wisła grała z minuty na minutę coraz lepiej. Zwłaszcza Amerykanki Shannon Johnson oraz Tangela Smith popisywały się celnymi rzutami. Przewaga krakowianek rosła, mimo że w pierwszej kwarcie na parkiecie występowała tylko pierwsza piątka. W 9 min Wisła prowadziła 26:16.
Także w drugiej części gry przeważały wiślaczki, mimo słabszej postawy Tangeli Smith. Wisła po 20 minutach wygrywała różnicą 14 pkt i to przesądziło o losach spotkania.
Koszykarki Polfy ustępowały krakowiankom w walce pod tablicami. Słabo grały też w defensywie. Największym mankamentem koszykarek z Pabianic była jednak słaba skuteczność. Jedynie Olga Pantelejewa oraz Leona Krystofova ratowały swój zespół przed bardzo wysoką porażką.
W trzeciej kwarcie krakowianki utrzymały wysokie prowadzenie, a w czwartej miały już nawet 20-punktową przewagę. Pod pod koniec meczu zwolniły nieco tempo. Trener Wojciech Downar-Zapolski zdjął z parkietu w 36. min Shannon Johnson, która w sobotę wreszcie przebudziła i poprowadziła zespół do efektownego zwycięstwa nad zgłaszającą aspiracje do walki w finale mistrzostw Polski Polfą.
Trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski: "Odetchnąłem z ulgą. Potrzeba było nam tego zwycięstwa. Dzięki ambitnej i skutecznej grze mojego zespołu odnieśliśmy cenną wygraną. Zmieniłem trochę styl gry drużyny i to pomogło. Pomogła również rozmowa z Johnson, która zagrała nareszcie dobrze".
Trener Polfy Tadeusz Aleksandrowicz: "Wisła wygrała zasłużenie, bo przewyższała nas skutecznością i walką na tablicach. Przegraliśmy wysoko pierwszą połowę i potem nie było już szans na odrobienie tych strat".
źródło: onet.pl
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Tomek pisze:Ciekawe od ilu lat kibicujesz (chodzisz na mecze) koszykarką Wisły.Założe się że od pół roku (albo niewiele dłużej) kiedy przeczytałeś żę Wisła ma super skład na mistrza a już pouczasz innych..
Dla mnie nie ma koszyakrska WISŁA dla mnie WISŁA to jedno nie rozrozniam tego na pilke czy kosza bo ja ie jestem kibicem dyscypliny tylko klubu. PO 2 skład tutaj nie ma nic do rzeczy bo ja nawet nie potrafei wymienic pierwszej piatki zespołu i nie zabrdzo mnie to interesuje kto tam gra. Dlatego nie jestem kibicem sukcesu jak to modne jest wsrod tych do ktorych przychodzi sponsor.
Tomek pisze:Masz szczęscie że akurat u ciebie sponsor zostawił nazwe.
Dla mnie to zadne szczescie czy by był czy nie kibicował bym dalej Wisle czy to w III lidze czy w I lidze
Tomek pisze:Zabawne jest porównywanie sytuacji w piłce nożnej do koszykówki żeńskiej.No i co z tego że są takie nazwy jak Polfa, Meblotap ,Lotos,CCC ,Cukierki.Nikt w Pabianicach nie płacze z tego powodu bo kibicuje w koszykówce żenskiej od 10 lat a nie "od wczoraj".Dla kibiców liczy się głównie drużyna (konkretne twarze) to jak zagra Trześniewska,rozwinie się Perlińska.
Dla kibiców innych drużyn też.
ja sobie nie wyobrazam aby moj klub ktory ma 100 lat niemalze nagle z dnia na dzien nazywał się Cukierki Kraków czy Polfa Kraków[bez urazy dla kibiców tych klubów]
Bo krakusy to centusie nie slyszales tego???Tomek pisze:Dlaczego kibice Wisły którzy zak pięknie mówią barwach potem...żałują 5 zł na bilet i nie przychodzą na mecz.Kibicem jest ten kto jest na meczu .Jeżeli ktoś chodzi na mecz tylko piłki nożnej a nie koszykówki żeńskiej to jest tylko kibicem p.n. a z koszykarską Wisła nie ma nic wspólnego.
Tomek pisze:I jeszcze jedno jeżeli Wisła to jedna rodzina to dlaczego gdy 'siostra' koszykówka żeńska była niedawno blisko wycofania to pomóc jej musiała zaprzyjaźniona Gdynia (a konkretnie VBW Clime gdybyś chodził dłużej to byś wiedział) a bogaty piłkarski "brat " nawet nie ruszył dupy aby pomóc "siostrze".Nie jestem kibicem Gdyni ale poprostu najpierw pokibicuj koszykarką min.4 lata przyjrzyj się realią a potem kogoś (albo inne kluby) pouczaj.
Tutaj masz adres do ludiz ktorzy byc moze odpowiedzą CI na to pytanie.
WISLA KRAKÓW S.S.A.
ADRES: ul. Reymonta 22, 30-059 Kraków
TELEFONY:
Sekretariat Zarządu:
Biuro:
Marketing:
(012) 630 76 00
(012) 630 76 02
(012) 630 76 92
FAXY:
Sekretariat Zarządu:
Biuro:
(012) 630 76 91
(012) 630 76 92
E-MAIL:
Klub:
Marketing:
sekretariat@wisla.krakow.pl
kobylarczyk@wisla.krakow.pl


WislaLive.pl
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Kolejne porażki ŁKS i PZU Polfy Pabianice
jw 16-01-2005 , ostatnia aktualizacja 16-01-2005 18:31
ŁKS i PZU Polfie nie udało się przerwać fatalnej passy porażek - łodzianki przegrały dziewiąte, a pabianiczanki trzecie spotkanie z rzędu.
Klęska pod Wawelem
PZU Polfa w Krakowie prowadziła z Wisłą zaledwie dwa razy. Po raz pierwszy 2:0, a po chwili 4:2. Na początku meczu dwa faule złapała Elżbieta Trześniewska i od tego momentu większość czasu spędzała na ławce rezerwowych, co ułatwiło zadanie gospodyniom. Podopiecznym trenera Tadeusza Aleksandrowicza wprawdzie udało się doprowadzić do remisu (12:12), lecz po rzucie Shannon Johnson krakowianki już tylko systematyczne powiększały przewagę. Gospodynie zaskoczyły rywalki mocną obroną, z której do tej pory bardziej znane były pabianiczanki.
Dopiero w 14 min pierwszy raz trafiła Trześniewska, a do końca meczu zdobyła jeszcze tylko dwa punkty. Trener Aleksandrowicz cały czas dokonywał zmian, ale tak naprawdę nie zawodziły tylko Leona Krystofova i Olga Pantelejeva.
Po 20 min Wisła wygrywała 47:33, a po trzech kwartach - 60:42. Na początku ostatniej części - po trafieniu Doroty Gburczyk - Wisła osiągnęła największą przewagę w meczu (67:44).
W sobotę pabianiczanki zdecydowanie ustępowały drużynie z Karkowa. Miały gorszą skuteczność rzutów za dwa punkty (42-56) oraz gorzej zbierały piłki z tablic (24-37), choć miały przewagę wzrostu. Niestety, spotkanie potwierdziło, że pabianiczanki nadal przechodzą kryzys formy.
WISŁA KRAKÓW - PZU POLFA PABIANICE 73:56 (28:21, 19:12, 13:9, 13:14)
Wisła: Smith 18, Johnson 17, Perovanović 11, Gburczyk 9, Czepiec 7, Kress 6, Skerović 5.
PZU Polfa: Pantelejeva 20, Krystofova 18, Perlińska 7, Iwliejewa 5, Trześniewska 4, Jaroszewicz 2 oraz Korzeniewska, Toma.
ws, Kraków
źródło: Gazeta Wyborcza
jw 16-01-2005 , ostatnia aktualizacja 16-01-2005 18:31
ŁKS i PZU Polfie nie udało się przerwać fatalnej passy porażek - łodzianki przegrały dziewiąte, a pabianiczanki trzecie spotkanie z rzędu.
Klęska pod Wawelem
PZU Polfa w Krakowie prowadziła z Wisłą zaledwie dwa razy. Po raz pierwszy 2:0, a po chwili 4:2. Na początku meczu dwa faule złapała Elżbieta Trześniewska i od tego momentu większość czasu spędzała na ławce rezerwowych, co ułatwiło zadanie gospodyniom. Podopiecznym trenera Tadeusza Aleksandrowicza wprawdzie udało się doprowadzić do remisu (12:12), lecz po rzucie Shannon Johnson krakowianki już tylko systematyczne powiększały przewagę. Gospodynie zaskoczyły rywalki mocną obroną, z której do tej pory bardziej znane były pabianiczanki.
Dopiero w 14 min pierwszy raz trafiła Trześniewska, a do końca meczu zdobyła jeszcze tylko dwa punkty. Trener Aleksandrowicz cały czas dokonywał zmian, ale tak naprawdę nie zawodziły tylko Leona Krystofova i Olga Pantelejeva.
Po 20 min Wisła wygrywała 47:33, a po trzech kwartach - 60:42. Na początku ostatniej części - po trafieniu Doroty Gburczyk - Wisła osiągnęła największą przewagę w meczu (67:44).
W sobotę pabianiczanki zdecydowanie ustępowały drużynie z Karkowa. Miały gorszą skuteczność rzutów za dwa punkty (42-56) oraz gorzej zbierały piłki z tablic (24-37), choć miały przewagę wzrostu. Niestety, spotkanie potwierdziło, że pabianiczanki nadal przechodzą kryzys formy.
WISŁA KRAKÓW - PZU POLFA PABIANICE 73:56 (28:21, 19:12, 13:9, 13:14)
Wisła: Smith 18, Johnson 17, Perovanović 11, Gburczyk 9, Czepiec 7, Kress 6, Skerović 5.
PZU Polfa: Pantelejeva 20, Krystofova 18, Perlińska 7, Iwliejewa 5, Trześniewska 4, Jaroszewicz 2 oraz Korzeniewska, Toma.
ws, Kraków
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Nowy skład pierwszej piątki i gra na dwie rozgrywające - trener wiślaczek chyba wreszcie znalazł optymalne ustawienie i sposób gry swojego zespołu. W sobotnim meczu krakowianki nie dały nawet cienia nadziei zawodniczkom z Pabianic, pokazując, że chętnie przejmą od Polfy rolę drugiej (co najmniej!) siły w krajowej koszykówce kobiet.
Wisła przegrywała w tym meczu tylko dwa razy i to na samym początku (0:2 i 2:4). Szybko dwa faule złapała podkoszowa Polfy Elżbieta Trześniewska i od tego momentu większość czasu spędzała na ławce rezerwowych, co ułatwiło zadanie gospodyniom. Pabianiczankom jeszcze raz udało się doprowadzić do remisu (12:12), lecz od "trójki" Shannon Johnson wiślaczki systematycznie zaczęły powiększać przewagę. Trener Wojciech Downar-Zapolski zdecydował, że w rozgrywaniu Amerykankę Johnson wesprze Jelena Skerović. I przy takim wsparciu Johnson wreszcie pokazała pełnię swoich możliwości, już w pierwszej kwarcie, zdobywając dziewięć punktów. Nieźle, zwłaszcza pod własnym koszem, zbierała Dorota Gburczyk, a skład pierwszej piątki uzupełniały Iva Perovanović i skuteczna Tangela Smith. Mocna obrona i pomysłowa, dojrzała gra w ataku już po pierwszej kwarcie zapewniła wiślaczkom siedem punktów przewagi.
Wisła kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie, dlatego też trener Downar-Zapolski dopiero w 13. min dokonał pierwszej zmiany: za Gburczyk weszła kapitan drużyny Patrycja Czepiec. Dla niej oraz Maryny Kress zabrakło tym razem miejsca w pierwszym składzie, lecz obie były wartościowymi zmienniczkami zdobywając - odpowiednio - siedem i sześć punktów. W drużynie rywalek dopiero po czternastu minutach pierwszy raz trafiła Trześniewska, a do końca meczu ta sztuka udała się jej jeszcze tylko raz. Trener Polfy Tadeusz Aleksandrowicz cały czas "mieszał" składem, ale tak naprawdę nie zawiodły go tylko Czeszka Leona Krystofova i doświadczona Rosjanka Olga Pantelejeva.
Po pierwszej połowie Wisła prowadziła już 14 punktami (47:33), a po trzech kwartach osiemnastoma (60:42). Warto zwrócić uwagę na kapitalne powroty do obrony i walkę pod własną tablicą niewysokiej przecież Johnson. Amerykanka często rozpoczynała akcję swego zespołu - spoglądała wtedy na trenera i konsultowała wybór wariantu gry. - Porozmawiałem z Johnson i ustaliśmy pewne rzeczy. Rozgrywająca ma być prawą ręką trenera. Najważniejsze dla wyniku jest porozumienie między trenerem i zawodniczkami - podsumował opiekun wiślaczek.
Czwartą kwartę zaczęły krakowianki od pierwszych punktów Kress, a wkrótce, po "trójce" Gburczyk, Wisła osiągnęła największą przewagę w meczu (67:44).
Krakowianki były lepsze od Polfy w każdym elemencie gry. Skuteczniej rzucały (56 do 42 proc.) i lepiej zbierały (37 do 24), a co najważniejsze - wreszcie przystąpiły do meczu zmotywowane, z dużą chęcią odniesienia zwycięstwa. Wisła odrobiła straty z pierwszego meczu i umocniła się na drugim miejscu w tabeli. Sobotni mecz pokazał, że w drodze do mistrzostwa Polski tak naprawdę trzeba się chyba obawiać tylko jednego rywala - Lotosu Gdynia. Mecz sprzed tygodnia pokazał, że pokonanie gdynianek może być sztuką zbyt trudną. Ale sobotnie spotkanie z Polfą dało nadzieję, że może jednak...
WISŁA CAN-PACK 73
PZU POLFA 56
Kwarty: 28:21, 19:12, 13:9, 13:14.
Wisła: Smith 18, Johnson 17 (1x3), Perovanović 11, Gburczyk 9 (1), Skerović 5 (1) oraz Czepiec 7, Kress 6, Krawiec 0.
Polfa: Pantelejeva 20 (2), Krystofova 18 (1), Perlińska 7 (1), Ivlieva 5, Trześniewska 4 oraz Jaroszewicz 2, Korzhenevska 0, Toma 0.
Sędziowali Marcin Kowalski i Dariusz Włodkowski. Widzów 600.
Powiedzieli po meczu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Odetchnąłem z ulgą, bo obawiałem się tego meczu. Myślę, że jest to prolog do play-offu, gdzie najprawdopodobniej znów się spotkamy. Cieszę się, że zafunkcjonował nowy system gry, podniosła się skuteczność i gra obronna. Dobra gra w defensywie i na tablicach pozwoliła nam poprawić skuteczność gry. Przerwaliśmy serię porażek i mam nadzieję, że zaczęła się seria zwycięstw.
Co do wprowadzenia duetu rozgrywających, to mogę powiedzieć, że jako młody trener wyciągam wnioski, słucham podpowiedzi i po dwóch przegranych w podobnym stylu coś musiałem zmienić. Dzięki dwóm rozgrywającym Johnson może od razu biec do przodu, gra jest przyspieszona, a ona sama może pokazać pełnię swych możliwości. Przećwiczyliśmy nowy sposób gry i to przyniosło efekt. Teraz jedziemy na mecz Euroligi do Valenciennes i bez obciążeń psychicznych możemy powalczyć o dobry wynik. Nie jesteśmy faworytem i będzie nam się grało łatwiej, bo gdy przegramy, nikt nie powie nam złego słowa.
Tadeusz Aleksandrowicz, trener Polfy: Gratuluję świetnego meczu i zasłużonego zwycięstwa zawodniczkom Wisły. Ustępowaliśmy krakowiankom w skuteczności rzutowej za dwa i trzy punkty, a przede wszystkim w grze na tablicach. 37:24 w zbiórkach dla Wisły to zbyt dużo, gdyż aż takiej przewagi wzrostu krakowianki nie miały. Jest to tym bardziej bolesne, że nie chodzi tu nawet o umiejętności, ale o determinację i wolę walki. W pierwszej połowie najlepsze na boisku były obie grające w Wiśle Amerykanki. Zdobyły wiele punktów, na co nie byliśmy w stanie znaleźć lekarstwa. Po przerwie "nie siedziały" nam rzuty, a bez tego trudno wygrywać.
Jelena Skerović, zawodniczka Wisły: Wygrałyśmy, bo zagrałyśmy bardzo szybką koszykówkę. Wisła miała więcej zbiórek oraz lepszą skuteczność gry, co było kluczem do sukcesu.
Agnieszka Jaroszewicz, zawodniczka Polfy: Na wyniku zaważyła głównie pierwsza połowa meczu, kiedy nie zdołałyśmy zatrzymać rozgrywających Wisły. Przegrałyśmy zdecydowanie "deskę", a z tym się wiążą kontrataki, co miało ogromne znaczenie dla wyniku.
Waldemar Stelmach Gazeta Wyborcza
Wisła przegrywała w tym meczu tylko dwa razy i to na samym początku (0:2 i 2:4). Szybko dwa faule złapała podkoszowa Polfy Elżbieta Trześniewska i od tego momentu większość czasu spędzała na ławce rezerwowych, co ułatwiło zadanie gospodyniom. Pabianiczankom jeszcze raz udało się doprowadzić do remisu (12:12), lecz od "trójki" Shannon Johnson wiślaczki systematycznie zaczęły powiększać przewagę. Trener Wojciech Downar-Zapolski zdecydował, że w rozgrywaniu Amerykankę Johnson wesprze Jelena Skerović. I przy takim wsparciu Johnson wreszcie pokazała pełnię swoich możliwości, już w pierwszej kwarcie, zdobywając dziewięć punktów. Nieźle, zwłaszcza pod własnym koszem, zbierała Dorota Gburczyk, a skład pierwszej piątki uzupełniały Iva Perovanović i skuteczna Tangela Smith. Mocna obrona i pomysłowa, dojrzała gra w ataku już po pierwszej kwarcie zapewniła wiślaczkom siedem punktów przewagi.
Wisła kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie, dlatego też trener Downar-Zapolski dopiero w 13. min dokonał pierwszej zmiany: za Gburczyk weszła kapitan drużyny Patrycja Czepiec. Dla niej oraz Maryny Kress zabrakło tym razem miejsca w pierwszym składzie, lecz obie były wartościowymi zmienniczkami zdobywając - odpowiednio - siedem i sześć punktów. W drużynie rywalek dopiero po czternastu minutach pierwszy raz trafiła Trześniewska, a do końca meczu ta sztuka udała się jej jeszcze tylko raz. Trener Polfy Tadeusz Aleksandrowicz cały czas "mieszał" składem, ale tak naprawdę nie zawiodły go tylko Czeszka Leona Krystofova i doświadczona Rosjanka Olga Pantelejeva.
Po pierwszej połowie Wisła prowadziła już 14 punktami (47:33), a po trzech kwartach osiemnastoma (60:42). Warto zwrócić uwagę na kapitalne powroty do obrony i walkę pod własną tablicą niewysokiej przecież Johnson. Amerykanka często rozpoczynała akcję swego zespołu - spoglądała wtedy na trenera i konsultowała wybór wariantu gry. - Porozmawiałem z Johnson i ustaliśmy pewne rzeczy. Rozgrywająca ma być prawą ręką trenera. Najważniejsze dla wyniku jest porozumienie między trenerem i zawodniczkami - podsumował opiekun wiślaczek.
Czwartą kwartę zaczęły krakowianki od pierwszych punktów Kress, a wkrótce, po "trójce" Gburczyk, Wisła osiągnęła największą przewagę w meczu (67:44).
Krakowianki były lepsze od Polfy w każdym elemencie gry. Skuteczniej rzucały (56 do 42 proc.) i lepiej zbierały (37 do 24), a co najważniejsze - wreszcie przystąpiły do meczu zmotywowane, z dużą chęcią odniesienia zwycięstwa. Wisła odrobiła straty z pierwszego meczu i umocniła się na drugim miejscu w tabeli. Sobotni mecz pokazał, że w drodze do mistrzostwa Polski tak naprawdę trzeba się chyba obawiać tylko jednego rywala - Lotosu Gdynia. Mecz sprzed tygodnia pokazał, że pokonanie gdynianek może być sztuką zbyt trudną. Ale sobotnie spotkanie z Polfą dało nadzieję, że może jednak...
WISŁA CAN-PACK 73
PZU POLFA 56
Kwarty: 28:21, 19:12, 13:9, 13:14.
Wisła: Smith 18, Johnson 17 (1x3), Perovanović 11, Gburczyk 9 (1), Skerović 5 (1) oraz Czepiec 7, Kress 6, Krawiec 0.
Polfa: Pantelejeva 20 (2), Krystofova 18 (1), Perlińska 7 (1), Ivlieva 5, Trześniewska 4 oraz Jaroszewicz 2, Korzhenevska 0, Toma 0.
Sędziowali Marcin Kowalski i Dariusz Włodkowski. Widzów 600.
Powiedzieli po meczu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Odetchnąłem z ulgą, bo obawiałem się tego meczu. Myślę, że jest to prolog do play-offu, gdzie najprawdopodobniej znów się spotkamy. Cieszę się, że zafunkcjonował nowy system gry, podniosła się skuteczność i gra obronna. Dobra gra w defensywie i na tablicach pozwoliła nam poprawić skuteczność gry. Przerwaliśmy serię porażek i mam nadzieję, że zaczęła się seria zwycięstw.
Co do wprowadzenia duetu rozgrywających, to mogę powiedzieć, że jako młody trener wyciągam wnioski, słucham podpowiedzi i po dwóch przegranych w podobnym stylu coś musiałem zmienić. Dzięki dwóm rozgrywającym Johnson może od razu biec do przodu, gra jest przyspieszona, a ona sama może pokazać pełnię swych możliwości. Przećwiczyliśmy nowy sposób gry i to przyniosło efekt. Teraz jedziemy na mecz Euroligi do Valenciennes i bez obciążeń psychicznych możemy powalczyć o dobry wynik. Nie jesteśmy faworytem i będzie nam się grało łatwiej, bo gdy przegramy, nikt nie powie nam złego słowa.
Tadeusz Aleksandrowicz, trener Polfy: Gratuluję świetnego meczu i zasłużonego zwycięstwa zawodniczkom Wisły. Ustępowaliśmy krakowiankom w skuteczności rzutowej za dwa i trzy punkty, a przede wszystkim w grze na tablicach. 37:24 w zbiórkach dla Wisły to zbyt dużo, gdyż aż takiej przewagi wzrostu krakowianki nie miały. Jest to tym bardziej bolesne, że nie chodzi tu nawet o umiejętności, ale o determinację i wolę walki. W pierwszej połowie najlepsze na boisku były obie grające w Wiśle Amerykanki. Zdobyły wiele punktów, na co nie byliśmy w stanie znaleźć lekarstwa. Po przerwie "nie siedziały" nam rzuty, a bez tego trudno wygrywać.
Jelena Skerović, zawodniczka Wisły: Wygrałyśmy, bo zagrałyśmy bardzo szybką koszykówkę. Wisła miała więcej zbiórek oraz lepszą skuteczność gry, co było kluczem do sukcesu.
Agnieszka Jaroszewicz, zawodniczka Polfy: Na wyniku zaważyła głównie pierwsza połowa meczu, kiedy nie zdołałyśmy zatrzymać rozgrywających Wisły. Przegrałyśmy zdecydowanie "deskę", a z tym się wiążą kontrataki, co miało ogromne znaczenie dla wyniku.
Waldemar Stelmach Gazeta Wyborcza
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Viallos pisze:Zdjęcia z meczu w galerii na oficjalnej stronce www.pzupolfa.kkforum.pl
Hmmm..... niestety, jak zwykle jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Błysk i przyspieszenie
WISŁA CAN-PACK - PZU POLFA PABIANICE 73-56 (28-21, 19-12, 13-9, 13-14). Punkty: Smith 18, Johnson 17 (1x3), Perovanović 11, Gburczyk 9 (1x3), Skerović 5 (1x3) oraz Czepiec 7, Kress 6, Krawiec 0 - Pantelejewa 20 (2x3), Krystofova 18 (1x3), Perlińska 7 (1x3), Iwliewa 5, Trześniewska 4 oraz Jaroszewicz 2, Korzhenevska, Lamparska, Toma. Widzów 1000.
Wiślaczki pewnie wygrały spotkanie, którego stawką było drugie miejsce w tabeli. Krakowianki - szczególnie w pierwszej połowie meczu - zagrały szybko i skutecznie. Trafnym posunięciem okazała się zmiana ustawienia i wyjście w pierwszej piątce Shannon Johnson oraz Jeleny Skerović. Ten duet umiejętnie pokierował grą zespołu "Białej Gwiazdy".
Po porażkach z Kozaczką Zaporoże i Gambrinusem Brno w Eurolidze oraz Lotosem Gdynia w ekstraklasie mecz z Polfą okazał się arcyważnym pojedynkiem. Wiślackie gwiazdy wreszcie zagrały z "błyskiem", którego ostatnio brakowało.
Początek meczu należał do pabianiczanek, które prowadziły 2-0, a później 4-2. W 3 min Skerović celną "trójką" dała wiślaczkom sygnał do ataku. Po trafieniach Smith i Gburczyk w 5 min krakowianki prowadziły 9-4. Polfa nie chciała oddać inicjatywy i w 6 min na tablicy widniał wynik 12-12. To podrażniło gospodynie, które wrzuciły wyższy bieg. Przyspieszenie przyniosło oczekiwany efekt. Za 3 punkty trafiła Johnson, za 2 poprawiła Smith i zrobiło się 17-12 dla Wisły. W kolejnych minutach w dalszym ciągu na parkiecie brylowały Amerykanki i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 28-21 dla "Białej Gwiazdy". Na początku drugiej kwarty krakowianki jeszcze bardziej podkręciły tempo i w 15 min miały już przewagę 15 punktów (38-23), a na przerwę schodziły prowadząc 47-33.
Po zmianie stron emocji było mniej. Z zawodniczek Polfy uszło powietrze; grały jakby nie wierzyły w odwrócenie losów meczu. Natomiast wiślaczki spokojnie kontrolowały grę i stopniowo powiększały przewagę - w 33 min urosła do 23 punktów (67-44). Pod koniec meczu parkiet opuściła Shannon Johnson, która po przerwie nie zdobyła ani jednego punktu. W tym okresie gry mniej skuteczna (tylko 4 punkty) była również mająca kłopoty z kolanem Tangela Smith.
Ulga po przełamaniu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły Can-Pack: - Odetchnąłem z ulgą. Bardzo się obawiałem tego meczu. Nasz zespół zagrał ambitnie, poprawiła się skuteczność i gra w obronie. To spotkanie było udanym prologiem przed rozgrywkami play off, w których prawdopodobnie spotkamy się z Polfą. Dziewczyny potrzebowały psychicznego przełamania. Dobrze funkcjonował zmieniony system gry. Pee-Wee (przydomek Johnson) uwolniona od rozgrywania, biegała do przodu i zdecydowanie lepiej zagrała. Cały tydzień przygotowywaliśmy się do tego systemu gry. Chyba się udało i nie będziemy go zmieniać.
Tadeusz Aleksandrowicz, trener PZU Polfy: - Wisła wygrała zasłużenie. O naszej porażce zadecydowała słaba skuteczność i postawa pod tablicami. W zbiórkach przegraliśmy 37-24. To duża różnica, a przecież tak dużej różnicy nie było we wzroście zawodniczek. Świadczy to więc również o braku determinacji z naszej strony. W pierwszej połowie w Wiśle bardzo dobrze prezentowały się Amerykanki. Nie znaleźliśmy lekarstwa na ich grę.
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
WISŁA CAN-PACK - PZU POLFA PABIANICE 73-56 (28-21, 19-12, 13-9, 13-14). Punkty: Smith 18, Johnson 17 (1x3), Perovanović 11, Gburczyk 9 (1x3), Skerović 5 (1x3) oraz Czepiec 7, Kress 6, Krawiec 0 - Pantelejewa 20 (2x3), Krystofova 18 (1x3), Perlińska 7 (1x3), Iwliewa 5, Trześniewska 4 oraz Jaroszewicz 2, Korzhenevska, Lamparska, Toma. Widzów 1000.
Wiślaczki pewnie wygrały spotkanie, którego stawką było drugie miejsce w tabeli. Krakowianki - szczególnie w pierwszej połowie meczu - zagrały szybko i skutecznie. Trafnym posunięciem okazała się zmiana ustawienia i wyjście w pierwszej piątce Shannon Johnson oraz Jeleny Skerović. Ten duet umiejętnie pokierował grą zespołu "Białej Gwiazdy".
Po porażkach z Kozaczką Zaporoże i Gambrinusem Brno w Eurolidze oraz Lotosem Gdynia w ekstraklasie mecz z Polfą okazał się arcyważnym pojedynkiem. Wiślackie gwiazdy wreszcie zagrały z "błyskiem", którego ostatnio brakowało.
Początek meczu należał do pabianiczanek, które prowadziły 2-0, a później 4-2. W 3 min Skerović celną "trójką" dała wiślaczkom sygnał do ataku. Po trafieniach Smith i Gburczyk w 5 min krakowianki prowadziły 9-4. Polfa nie chciała oddać inicjatywy i w 6 min na tablicy widniał wynik 12-12. To podrażniło gospodynie, które wrzuciły wyższy bieg. Przyspieszenie przyniosło oczekiwany efekt. Za 3 punkty trafiła Johnson, za 2 poprawiła Smith i zrobiło się 17-12 dla Wisły. W kolejnych minutach w dalszym ciągu na parkiecie brylowały Amerykanki i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 28-21 dla "Białej Gwiazdy". Na początku drugiej kwarty krakowianki jeszcze bardziej podkręciły tempo i w 15 min miały już przewagę 15 punktów (38-23), a na przerwę schodziły prowadząc 47-33.
Po zmianie stron emocji było mniej. Z zawodniczek Polfy uszło powietrze; grały jakby nie wierzyły w odwrócenie losów meczu. Natomiast wiślaczki spokojnie kontrolowały grę i stopniowo powiększały przewagę - w 33 min urosła do 23 punktów (67-44). Pod koniec meczu parkiet opuściła Shannon Johnson, która po przerwie nie zdobyła ani jednego punktu. W tym okresie gry mniej skuteczna (tylko 4 punkty) była również mająca kłopoty z kolanem Tangela Smith.
Ulga po przełamaniu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły Can-Pack: - Odetchnąłem z ulgą. Bardzo się obawiałem tego meczu. Nasz zespół zagrał ambitnie, poprawiła się skuteczność i gra w obronie. To spotkanie było udanym prologiem przed rozgrywkami play off, w których prawdopodobnie spotkamy się z Polfą. Dziewczyny potrzebowały psychicznego przełamania. Dobrze funkcjonował zmieniony system gry. Pee-Wee (przydomek Johnson) uwolniona od rozgrywania, biegała do przodu i zdecydowanie lepiej zagrała. Cały tydzień przygotowywaliśmy się do tego systemu gry. Chyba się udało i nie będziemy go zmieniać.
Tadeusz Aleksandrowicz, trener PZU Polfy: - Wisła wygrała zasłużenie. O naszej porażce zadecydowała słaba skuteczność i postawa pod tablicami. W zbiórkach przegraliśmy 37-24. To duża różnica, a przecież tak dużej różnicy nie było we wzroście zawodniczek. Świadczy to więc również o braku determinacji z naszej strony. W pierwszej połowie w Wiśle bardzo dobrze prezentowały się Amerykanki. Nie znaleźliśmy lekarstwa na ich grę.
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 0 gości



