Żyłczyńska wróciła do zdrowia i już gra
28.11.2007.
Marta Żyłczyńska, w ubiegłym sezonie koszykarka zespołu Duda PWSZ Leszno wróciła do pełni sił i znów gra w koszykówkę. Zawodniczka dzięki rodzicom, którzy poruszyli niebo i ziemię trafiła do najlepszego specjalisty w Szczecinie. Choroba się cofnęła, a zawodniczka już gra!
Problemy zawodniczki rozpoczęły się w połowie poprzedniego sezonu. Zawodniczka zachorowała na sarkoidozę. To dość rzadka choroba, która atakuje między innymi płuca oraz skórę, a która powoduje szybkie zmęczenie organizmu.
Żyłczyńska przeszła badania w Lesznie, później w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski stwierdzili, że wymagana jest przerwa w treningach i odpoczynek.
Tuż przed obecnym sezonem zawodniczka wraz z koleżankami z zespołu z Leszna przechodziła rutynowe badania. Lekarz w Lesznie stwierdził, że choroba się pogłębia i nie ma mowy o grze. To było jak wyrok.
Zawodniczka straciła więc możliwość gry w zespole PKM Duda PWSZ Leszno. Wróciła do rodzinnego Stargardu Szczecińskiego i nie dała za wygraną. Za wygraną nie dali przede wszystkim jej rodzice.
- Poruszyli niebo i ziemię, bym dostała się do najlepszego specjalisty. Trafiłam na oddział pulmunologii szpitala w Szczecinie. Tam przeleżałam trzy tygodnie. Kamień spadł mi z serca. Lekarz stwierdził, że choroba się cofnęła, a nie pogłębiła - mówi zawodniczka.
Koszykarka wyjechała w październiku do Charleroi. Tam przebywa też jej sympatia - Sebastian Zwolak, w ubiegłym sezonie grający w Polonii 1912 Leszno. Zwolak gra w zespole z Charleroi. Gra też już i Marta Żyłczyńska, która kontaktowała się wcześniej, po radosnej nowinie z klubem z Leszna.
- Klub był trochę zaskoczony tym, że wróciłam do zdrowia. Zatrudniono inne zawodniczki i dobrze to rozumiem. Rozmawiałam też z trenerem Jarosławem Krysiewiczem, który powiedział, że w Lesznie jest zawsze dla mnie miejsce. Wstępnie powiedziano mi, że mogłabym grać od stycznia. Nie mogłam czekać tyle czasu - kontynuuje Żyłczyńska.
Koszykarka zdecydowała się na podpisanie umowy w belgijskiej ekstraklasie w zespole Spirou Monceau Charleroi. Żyłczyńska gra i zbiera siły.
- To dobre wprowadzenie do gry na wyższym poziomie. Na razie zostaję w Belgii do wiosny. Mam nadzieję, że wrócę w przyszłym sezonie do polskiej ligi i do Leszna. Tam są wspaniali kibice i niepowtarzalna atmosfera. To moje marzenie - kończy Żyłczyńska.
Więcej o tych niecodziennych przejściach, chwilach niepewności zawodniczki w najbliższym, czwartkowym wydaniu Panoramy Leszczyńskiej. (andre/fot.andre).
Powrót Żyły :)
Moderator: patrese
no super ze Zyla wrocila do zdrowia i gra pozdro
ale co zrobil klub? odpuscil dobra zawodniczke? dlaczego napewno wymagania marty nei byly wysokie a klub moze sobie pozwolic na tę zawodniczke zawsze jest to alternatywa dla naszej druzyny ze pomimo kontuzji pewien poziom bedzie zachowany a nie to co wejscie 3 swietej z Leszczynskeij rezerwy bo tka to trzeba nazywac Krol-Soroczynska-Krzywicka ...jak one sa na parkiecie to ciezko punkty zdobywamy a ostatnio to tylko dzieki Krysiewicz cos tam sie ugralo w tej 4 kwarcie przeciwko Sms
ale co zrobil klub? odpuscil dobra zawodniczke? dlaczego napewno wymagania marty nei byly wysokie a klub moze sobie pozwolic na tę zawodniczke zawsze jest to alternatywa dla naszej druzyny ze pomimo kontuzji pewien poziom bedzie zachowany a nie to co wejscie 3 swietej z Leszczynskeij rezerwy bo tka to trzeba nazywac Krol-Soroczynska-Krzywicka ...jak one sa na parkiecie to ciezko punkty zdobywamy a ostatnio to tylko dzieki Krysiewicz cos tam sie ugralo w tej 4 kwarcie przeciwko Sms
Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają silni i szybsi, lecz prędzej czy później TYM, który wygrywa, jest TEN, który nieustannie myśli, że może wygrać.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości