Wisła Kraków - AZS PWSZ Gorzów W. 78:52
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
oooooo, "Skoriusz" wyszła na pięć minut - przy meczu ze słabym i jeszcze osłabionym Gorzowem i wyniku +26 to nie daje zbyt ciekawych perspektyw na granie - no ale w sumie w tym roku ma już 22 minuty na parkiecie (tyle co w ubiegłym roku średnio na mecz) - do końca ligi może dojdzie do sumy jednego meczu. A to moja ulubienica, zresztą widać z lewej
. Szkoda, że tak utalentowana zawodniczka tak marnuje czas... Magda, to jakoś akurat równo rok jak zdecydowałaś się nie grać - najpierw w ŁKS-ie a później w Wiśle. Pomyśl coś, czas ucieka. Wiem, że Wisła pewnie chociarz płaci, ale...
Zresztą Kaśka też - jeden z najlepszych strzelców ligi niedawno - a teraz w sumie 53 punkty - szkoda Was dziewczyny, szkoda że to tak wyszło...
Zresztą Kaśka też - jeden z najlepszych strzelców ligi niedawno - a teraz w sumie 53 punkty - szkoda Was dziewczyny, szkoda że to tak wyszło...
Ekstraklasa koszykarek
Rządziły wiślaczki
Z piłką Shannon Johnson
Fot. Andrzej Wiśniewski
Wisła Can-Pack - AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp. 78-52 (19-16, 25-20, 15-11, 19-5).
Wisła Can-Pack: Johnson 13 (1x3), Perovanovic 10, Gburczyk 10 (2x3), Skerovic 6, Smith - Kress 12 (1x3), Czepiec 10 (2x3), Trafimava 10 (2x3), Radwan 3 (1x3), Krawiec 2, Czarnecka 2, Skorek. AZS PWSZ TelecomMedia: Żurowska 16, Kozdroń 12 (4x3), Mroczek 9 (1x3), Czubak 2, Kaszewska 2 - Suwary 9, Żyłczyńska 2, Kramer, Pawłowska, Toporowska, Zalesiak. Widzów 400.
Wiślaczki wygrały bez problemu. Gorzowianki dotrzymywały im kroku jedynie do przerwy. W drugiej połowie na parkiecie rządziła już tylko drużyna "Białej Gwiazdy".
Zespół AZS PWSZ wystąpił bez swojej liderki Agnieszki Szott, która wczoraj przeszła zabieg artroskopii kolana. Natomiast mająca również kłopoty z kolanem wiślaczka Tangela Smith zagrała tylko na początku spotkania (w sumie 10 minut), które obfitowało w rzuty za 3 punkty. Oba zespoły oddały ich aż 45 (Wisła - 25, celnych 9, AZS PWSZ - 20/5).
Początek meczu nie zapowiadał łatwego zwycięstwa Wisły. Po 4 minutach gry gorzowianki prowadziły 11-6, a minutę później po celnej "trójce" Kozdroń AZS PWSZ odskoczył na 14-8. To obudziło krakowianki. Trafiały kolejno: Gburczyk (za 3) oraz dwa razy Johnson i w 7 min Wisła wygrywała 15-14, a I kwartę zakończyła prowadzeniem 19-16. W pierwszych minutach II kwarty gra w dalszym ciągu była wyrównana. W 15 min gorzowianki prowadziły 30-29. Od tego momentu wiślaczki, którym oberwało się od trenera za brak uwagi w grze obronnej, zmieniły styl gry.
Efekt przyniosła agresywniejsza walka pod tablicami i blokowanie rzutów z dystansu. Do tego doszły dwa celne rzuty za 3 Czepiec oraz Kress i w 18 min krakowianki prowadziły 40-32, a do przerwy na tablicy widniał wynik 44-36.
Bardzo skutecznie wiślaczki rozpoczęły również III kwartę. W 23 minucie wygrywały już 50-36. Po 30 minutach miały 12-punktową przewagę (59-47). W ostatniej kwarcie gorzowianki zagrały bardzo niefrasobliwe. Rzuciły w niej jedynie 5 punktów. To pozwoliło krakowiankom "odjeżdżać" z prowadzeniem. Robiły to na pełnym luzie. Pod koniec meczu na parkiet wyszły rezerwowe: Czarnecka, Radwan i Skorek, które również bardzo swobodnie radziły sobie z zagubionymi rywalkami.
Pozostałe wyniki 15 kolejki: AZS Poznań - Lotos Gdynia 54-73, ŁKS - Polfa Pabianice 57-76, Meblotap Chełm - TS Ostrovia 68-73, Cukierki Brzeg - CCC Polkowice 68-67.
1. Lotos 15 30 1285-961
2. Wisła 15 26 1188-932
3. Polfa 15 26 1154-953
4. Polkowice 15 24 1074-1011
5. AZS P. 15 22 1008-1046
6. Cukierki 15 21 1007-1068
7. AZS PWSZ 15 21 904-1003
8. ŁKS 15 19 917-1109
9. Ostrovia 15 19 899-1190
10. Meblotap 15 17 962-1125
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
Wypowiedzi po meczu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły Can-Pack:
- Uczulałem moją drużynę przed nonszalancją i lekceważeniem przeciwnika. Tak chyba moja drużyna zachowała się w pierwszej połowie, chociaż trzeba przyznać, że do przerwy gorzowski zespół zagrał bardzo dobrze. Zadecydowało jednak to, że graliśmy pełnym składem, który jest na pewno bardziej wyrównany niż skład naszych gości. Zawodniczkom z Gorzowa z czasem zaczęło więc brakować sił. Nasza przewaga w IV kwarcie była już zdecydowana.
Patrycja Czepiec:
- W naszej grze było troszeczkę nonszalancji. W takich spotkaniach nie możemy sobie pozwalać na przestoje, głupie zagrania czy też straty, które nam się zdarzały.
Dariusz Maciejewski, trener AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp.:
- Do Krakowa przyjechał zespół budowany w inny sposób, za dużo mniejsze pieniądze. Staraliśmy się zagrać po akademicku i się nam to udało. Mimo że nie było dzisiaj naszej liderki Agnieszki Szott, to zdobyliśmy 52 punkty. Przegraliśmy z honorem i momentami zaprezentowaliśmy grę na dobrym poziomie.
Magdalena Kozdroń:
- Wyszłyśmy bardzo zdeterminowane. Każda z nas podjęła walkę i wierzyła, że możemy wygrać. Udało nam się Wiśle dotrzymać kroku do początku IV kwarty.

Rządziły wiślaczki
Z piłką Shannon Johnson
Fot. Andrzej Wiśniewski
Wisła Can-Pack - AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp. 78-52 (19-16, 25-20, 15-11, 19-5).
Wisła Can-Pack: Johnson 13 (1x3), Perovanovic 10, Gburczyk 10 (2x3), Skerovic 6, Smith - Kress 12 (1x3), Czepiec 10 (2x3), Trafimava 10 (2x3), Radwan 3 (1x3), Krawiec 2, Czarnecka 2, Skorek. AZS PWSZ TelecomMedia: Żurowska 16, Kozdroń 12 (4x3), Mroczek 9 (1x3), Czubak 2, Kaszewska 2 - Suwary 9, Żyłczyńska 2, Kramer, Pawłowska, Toporowska, Zalesiak. Widzów 400.
Wiślaczki wygrały bez problemu. Gorzowianki dotrzymywały im kroku jedynie do przerwy. W drugiej połowie na parkiecie rządziła już tylko drużyna "Białej Gwiazdy".
Zespół AZS PWSZ wystąpił bez swojej liderki Agnieszki Szott, która wczoraj przeszła zabieg artroskopii kolana. Natomiast mająca również kłopoty z kolanem wiślaczka Tangela Smith zagrała tylko na początku spotkania (w sumie 10 minut), które obfitowało w rzuty za 3 punkty. Oba zespoły oddały ich aż 45 (Wisła - 25, celnych 9, AZS PWSZ - 20/5).
Początek meczu nie zapowiadał łatwego zwycięstwa Wisły. Po 4 minutach gry gorzowianki prowadziły 11-6, a minutę później po celnej "trójce" Kozdroń AZS PWSZ odskoczył na 14-8. To obudziło krakowianki. Trafiały kolejno: Gburczyk (za 3) oraz dwa razy Johnson i w 7 min Wisła wygrywała 15-14, a I kwartę zakończyła prowadzeniem 19-16. W pierwszych minutach II kwarty gra w dalszym ciągu była wyrównana. W 15 min gorzowianki prowadziły 30-29. Od tego momentu wiślaczki, którym oberwało się od trenera za brak uwagi w grze obronnej, zmieniły styl gry.
Efekt przyniosła agresywniejsza walka pod tablicami i blokowanie rzutów z dystansu. Do tego doszły dwa celne rzuty za 3 Czepiec oraz Kress i w 18 min krakowianki prowadziły 40-32, a do przerwy na tablicy widniał wynik 44-36.
Bardzo skutecznie wiślaczki rozpoczęły również III kwartę. W 23 minucie wygrywały już 50-36. Po 30 minutach miały 12-punktową przewagę (59-47). W ostatniej kwarcie gorzowianki zagrały bardzo niefrasobliwe. Rzuciły w niej jedynie 5 punktów. To pozwoliło krakowiankom "odjeżdżać" z prowadzeniem. Robiły to na pełnym luzie. Pod koniec meczu na parkiet wyszły rezerwowe: Czarnecka, Radwan i Skorek, które również bardzo swobodnie radziły sobie z zagubionymi rywalkami.
Pozostałe wyniki 15 kolejki: AZS Poznań - Lotos Gdynia 54-73, ŁKS - Polfa Pabianice 57-76, Meblotap Chełm - TS Ostrovia 68-73, Cukierki Brzeg - CCC Polkowice 68-67.
1. Lotos 15 30 1285-961
2. Wisła 15 26 1188-932
3. Polfa 15 26 1154-953
4. Polkowice 15 24 1074-1011
5. AZS P. 15 22 1008-1046
6. Cukierki 15 21 1007-1068
7. AZS PWSZ 15 21 904-1003
8. ŁKS 15 19 917-1109
9. Ostrovia 15 19 899-1190
10. Meblotap 15 17 962-1125
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
Wypowiedzi po meczu
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły Can-Pack:
- Uczulałem moją drużynę przed nonszalancją i lekceważeniem przeciwnika. Tak chyba moja drużyna zachowała się w pierwszej połowie, chociaż trzeba przyznać, że do przerwy gorzowski zespół zagrał bardzo dobrze. Zadecydowało jednak to, że graliśmy pełnym składem, który jest na pewno bardziej wyrównany niż skład naszych gości. Zawodniczkom z Gorzowa z czasem zaczęło więc brakować sił. Nasza przewaga w IV kwarcie była już zdecydowana.
Patrycja Czepiec:
- W naszej grze było troszeczkę nonszalancji. W takich spotkaniach nie możemy sobie pozwalać na przestoje, głupie zagrania czy też straty, które nam się zdarzały.
Dariusz Maciejewski, trener AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp.:
- Do Krakowa przyjechał zespół budowany w inny sposób, za dużo mniejsze pieniądze. Staraliśmy się zagrać po akademicku i się nam to udało. Mimo że nie było dzisiaj naszej liderki Agnieszki Szott, to zdobyliśmy 52 punkty. Przegraliśmy z honorem i momentami zaprezentowaliśmy grę na dobrym poziomie.
Magdalena Kozdroń:
- Wyszłyśmy bardzo zdeterminowane. Każda z nas podjęła walkę i wierzyła, że możemy wygrać. Udało nam się Wiśle dotrzymać kroku do początku IV kwarty.

Zgodnie z przewidywaniami: wiślaczki wygrały kolejny mecz ligowy i obroniły pozycję wicelidera tabeli. To był ostatni sprawdzian przed kolejnym ważnym meczem w Eurolidze w Sankt Petersburgu.
Krakowscy kibice byli nieco zawiedzeni: z zespołem gorzowskim nie przyjechała Agnieszka Szott, dobra koszykarka i liderka zespołu, ale też prawie medialna gwiazda znana z sesji fotograficznej dla "Playboya". Bez niej gorzowianki zagrały jednak niezwykle ambitnie, a przez długie minuty walczyły z faworyzowanymi krakowiankami jak równy z równym.
W 4. min dzięki najskuteczniejszej na parkiecie Justynie Żurowskiej i rzucającej za trzy punkty Magdalenie Kozdroń przyjezdne prowadziły 11:6. Krakowianki grały w tym czasie bardzo nierówno. Dla przykładu: Dorota Gburczyk potrafiła trafić za "trójkę" i efektownie zablokować rywalkę pod koszem, ale też niecelnie podać i zgubić piłkę przy zbiórce. Nie zagrała jeszcze nowa w Wiśle Amerykanka Iciss Tillis, a nie do końca sprawna Tangela Smith wystąpiła tylko w pierwszej kwarcie i do tego słabo. Jedyną jej zdobyczą były raptem trzy zbiórki. Wkrótce zawodniczkę czeka artroskopia.
W drugiej kwarcie za sprawą Kozdroń gorzowianki prowadziły 25:23, ale wówczas wiślaczki zabrały się ostro do pracy. Gdyby nie niecelne podania (!) i błędy 24 sekund (13 strat w całym meczu) do przerwy (44:36) przewaga krakowianek byłaby zdecydowanie wyższa.
Wiślaczki należy pochwalić za twardą i skuteczną obronę w drugiej połowie, w której pozwoliły sobie rzucić tylko 16 pkt (tylko pięć w ostatniej kwarcie).
Im bliżej końca dominacja Wisły stawała się coraz bardziej widoczna, zwłaszcza kiedy udało się trafić za trzy punkty Patrycji Czepiec, Natalii Trafimavej i Marynie Kress.
W całym spotkaniu oba zespoły oddały aż 45 (!) rzutów zza łuku, ale ze skutecznością (Wisła 9/25 - 36 proc., AZS 5/20 - 25 proc.) było już zdecydowanie gorzej. Shannon Johnson (pięć razy zabrała piłkę rywalkom) rzuciła za trzy punkty tylko raz na siedem prób.
W 36. min Wisła prowadziła pewnie 70:59 i trener Wojciech Downar-Zapolski pozwolił wszystkim zawodniczkom wejść na parkiet. Magdalena Skorek dwa razy zebrała piłkę, Joanna Czarnecka obok punktów zaliczyła blok, a Magdalena Radwan ku uciesze koleżanek trafiła zza linii 6,25 m.
Teraz wiślaczki czeka kolejna wyprawa w ramach rozgrywek Euroligi - już we wtorek lecą do Sankt Petersburga, a w środę grają tam mecz z Baltiskają Zwiezdą. Muszą wygrać.
Wisła Can-Pack 78
TelekomMedia 52
Kwarty: 19:16, 25:20, 15:11, 19:5.
Wisła: Johnson 13 (1x3), Gburczyk (2) i Perovanović po 10, Skerović 6, Smith 0 oraz Kress 12 (1), Czepiec (2) i Trafimowa (2) po 10, Radwan 3 (1), Czarnecka i Krawiec po 2, Skorek 0.
AZS: Żurowska 16, Kozdroń 12 (4), Mroczek 9 (1), Czubak i Kaszewska po 2 oraz Suwary 9, Żyłczyńska 2, Kramer, Pawłowska, Toporowska i Zalesiak po 0.
Sędziowali: Dariusz Lenczowski i Tomasz Trojanowski. Widzów 400.
Pozostałe mecze: AZS Poznań - Lotos Gdynia 54:73, ŁKS Łódź - PZU Polfa Pabianice 57:76, Meblotap AZS PWSZ Chełm - TS Ostrovia Ostrów Wlkp. 68:73, Cukierki Odra Brzeg - CCC Polkowice 68:67.
1. Lotos 15 30 1285:961
2. WISŁA 15 26 1188:932
3. Polfa 15 26 1154:953
4. CCC 15 24 1074:1011
5. AZS P. 15 22 1008:1046
6. Odra 15 21 1007:1068
7. AZS G. 15 21 904:1003
8. Ostrovia 15 19 899:1190
9. ŁKS 15 19 917:1109
10. AZS Ch. 15 17 962:1125
Powiedzieli po meczu
Dariusz Maciejewski, trener AZS Gorzów: Mój zespół jest budowany w inny sposób i za dużo mniejsze pieniądze niż Wisła. Staraliśmy się zagrać po akademicku i to nam się udało. Choć nie było naszej liderki Agnieszki Szott, udało nam się rzucić 52 punkty. Szott ma problemy z kolanem i niedawno przeszła zabieg artroskopii. Przegraliśmy z honorem, a momentalnie nasza gra była naprawdę dobra. Bardzo mnie cieszy, że pokazaliśmy koszykówkę na poziomie ekstraklasy.
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Ostrzegałem moją drużynę przed nonszalancją i lekceważeniem przeciwnika. Tak się chyba stało w pierwszej połowie, choć zespół z Gorzowa bardzo dobrze grał do przerwy: ambitnie w obronie i nie pozwalał nam na spokojną grę. Wygraliśmy, bo mieliśmy pełniejszy i bardziej wyrównany skład niż nasi goście, którym zabrakło trochę sił po zmianie stron. Skąd tyle prostych błędów? Jak się - podświadomie - wychodzi z założenia, że jesteśmy faworytem i jakoś wygramy, to potem coś nie wychodzi. Zawodniczki niby chcą się skoncentrować i coś naprawić. I wtedy zaczynają się hece. Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy.
Magdalena Kozdroń, koszykarka AZS: Wyszłyśmy bardzo zdeterminowane, choć wiadomo, kto był faworytem. Nie było z nami Agnieszki, ale każda z nas podjęła walkę i uwierzyła w to, że możemy wygrać. Do początku czwartej kwarty mecz był wyrównany, z czego bardzo się cieszymy.
Patrycja Czepiec, kapitan Wisły: Nie wolno sobie pozwalać na jakieś przestoje, bez względu czy gra się z beniaminkiem czy z Lotosem lub Polfą. Zespół z Gorzowa prezentuje się bardzo dobrze i na pewno nie jest ligowym outsiderem. A my? Grając w Eurolidze nie możemy sobie pozwolić na głupie zagrania i straty. Łatwiej gra się jednak spotkania prestiżowe. Było trochę nonszalancji, dobrze, że się skończyło wysoką wygraną.
Not. Wak Gazeta Wyborcza
Krakowscy kibice byli nieco zawiedzeni: z zespołem gorzowskim nie przyjechała Agnieszka Szott, dobra koszykarka i liderka zespołu, ale też prawie medialna gwiazda znana z sesji fotograficznej dla "Playboya". Bez niej gorzowianki zagrały jednak niezwykle ambitnie, a przez długie minuty walczyły z faworyzowanymi krakowiankami jak równy z równym.
W 4. min dzięki najskuteczniejszej na parkiecie Justynie Żurowskiej i rzucającej za trzy punkty Magdalenie Kozdroń przyjezdne prowadziły 11:6. Krakowianki grały w tym czasie bardzo nierówno. Dla przykładu: Dorota Gburczyk potrafiła trafić za "trójkę" i efektownie zablokować rywalkę pod koszem, ale też niecelnie podać i zgubić piłkę przy zbiórce. Nie zagrała jeszcze nowa w Wiśle Amerykanka Iciss Tillis, a nie do końca sprawna Tangela Smith wystąpiła tylko w pierwszej kwarcie i do tego słabo. Jedyną jej zdobyczą były raptem trzy zbiórki. Wkrótce zawodniczkę czeka artroskopia.
W drugiej kwarcie za sprawą Kozdroń gorzowianki prowadziły 25:23, ale wówczas wiślaczki zabrały się ostro do pracy. Gdyby nie niecelne podania (!) i błędy 24 sekund (13 strat w całym meczu) do przerwy (44:36) przewaga krakowianek byłaby zdecydowanie wyższa.
Wiślaczki należy pochwalić za twardą i skuteczną obronę w drugiej połowie, w której pozwoliły sobie rzucić tylko 16 pkt (tylko pięć w ostatniej kwarcie).
Im bliżej końca dominacja Wisły stawała się coraz bardziej widoczna, zwłaszcza kiedy udało się trafić za trzy punkty Patrycji Czepiec, Natalii Trafimavej i Marynie Kress.
W całym spotkaniu oba zespoły oddały aż 45 (!) rzutów zza łuku, ale ze skutecznością (Wisła 9/25 - 36 proc., AZS 5/20 - 25 proc.) było już zdecydowanie gorzej. Shannon Johnson (pięć razy zabrała piłkę rywalkom) rzuciła za trzy punkty tylko raz na siedem prób.
W 36. min Wisła prowadziła pewnie 70:59 i trener Wojciech Downar-Zapolski pozwolił wszystkim zawodniczkom wejść na parkiet. Magdalena Skorek dwa razy zebrała piłkę, Joanna Czarnecka obok punktów zaliczyła blok, a Magdalena Radwan ku uciesze koleżanek trafiła zza linii 6,25 m.
Teraz wiślaczki czeka kolejna wyprawa w ramach rozgrywek Euroligi - już we wtorek lecą do Sankt Petersburga, a w środę grają tam mecz z Baltiskają Zwiezdą. Muszą wygrać.
Wisła Can-Pack 78
TelekomMedia 52
Kwarty: 19:16, 25:20, 15:11, 19:5.
Wisła: Johnson 13 (1x3), Gburczyk (2) i Perovanović po 10, Skerović 6, Smith 0 oraz Kress 12 (1), Czepiec (2) i Trafimowa (2) po 10, Radwan 3 (1), Czarnecka i Krawiec po 2, Skorek 0.
AZS: Żurowska 16, Kozdroń 12 (4), Mroczek 9 (1), Czubak i Kaszewska po 2 oraz Suwary 9, Żyłczyńska 2, Kramer, Pawłowska, Toporowska i Zalesiak po 0.
Sędziowali: Dariusz Lenczowski i Tomasz Trojanowski. Widzów 400.
Pozostałe mecze: AZS Poznań - Lotos Gdynia 54:73, ŁKS Łódź - PZU Polfa Pabianice 57:76, Meblotap AZS PWSZ Chełm - TS Ostrovia Ostrów Wlkp. 68:73, Cukierki Odra Brzeg - CCC Polkowice 68:67.
1. Lotos 15 30 1285:961
2. WISŁA 15 26 1188:932
3. Polfa 15 26 1154:953
4. CCC 15 24 1074:1011
5. AZS P. 15 22 1008:1046
6. Odra 15 21 1007:1068
7. AZS G. 15 21 904:1003
8. Ostrovia 15 19 899:1190
9. ŁKS 15 19 917:1109
10. AZS Ch. 15 17 962:1125
Powiedzieli po meczu
Dariusz Maciejewski, trener AZS Gorzów: Mój zespół jest budowany w inny sposób i za dużo mniejsze pieniądze niż Wisła. Staraliśmy się zagrać po akademicku i to nam się udało. Choć nie było naszej liderki Agnieszki Szott, udało nam się rzucić 52 punkty. Szott ma problemy z kolanem i niedawno przeszła zabieg artroskopii. Przegraliśmy z honorem, a momentalnie nasza gra była naprawdę dobra. Bardzo mnie cieszy, że pokazaliśmy koszykówkę na poziomie ekstraklasy.
Wojciech Downar-Zapolski, trener Wisły: Ostrzegałem moją drużynę przed nonszalancją i lekceważeniem przeciwnika. Tak się chyba stało w pierwszej połowie, choć zespół z Gorzowa bardzo dobrze grał do przerwy: ambitnie w obronie i nie pozwalał nam na spokojną grę. Wygraliśmy, bo mieliśmy pełniejszy i bardziej wyrównany skład niż nasi goście, którym zabrakło trochę sił po zmianie stron. Skąd tyle prostych błędów? Jak się - podświadomie - wychodzi z założenia, że jesteśmy faworytem i jakoś wygramy, to potem coś nie wychodzi. Zawodniczki niby chcą się skoncentrować i coś naprawić. I wtedy zaczynają się hece. Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy.
Magdalena Kozdroń, koszykarka AZS: Wyszłyśmy bardzo zdeterminowane, choć wiadomo, kto był faworytem. Nie było z nami Agnieszki, ale każda z nas podjęła walkę i uwierzyła w to, że możemy wygrać. Do początku czwartej kwarty mecz był wyrównany, z czego bardzo się cieszymy.
Patrycja Czepiec, kapitan Wisły: Nie wolno sobie pozwalać na jakieś przestoje, bez względu czy gra się z beniaminkiem czy z Lotosem lub Polfą. Zespół z Gorzowa prezentuje się bardzo dobrze i na pewno nie jest ligowym outsiderem. A my? Grając w Eurolidze nie możemy sobie pozwolić na głupie zagrania i straty. Łatwiej gra się jednak spotkania prestiżowe. Było trochę nonszalancji, dobrze, że się skończyło wysoką wygraną.
Not. Wak Gazeta Wyborcza
Do utraty tchu
Rewanżowy mecz gorzowskich koszykarek z krakowiankami w 15. kolejce Torell Basket Ligi przyniósł powszechnie oczekiwane zwycięstwo wiślaczek, choć przez trzy kwarty rywalki stawiały im silny opór.
WISŁA CAN PACK KRAKÓW - AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW WLKP. 78:52 (19:16, 25:20, 15:11, 19:5)
WISŁA CAN PACK: Johnson 13, Perovanović i Gburczyk po 10, Skerović 6 i Smith 0 oraz Kress 12, Trofimowa i Czepiec po 10, Radwan 3, Krawiec i Czarnecka po 2 i Skorek 0.
AZS PWSZ TELECOMMEDIA: Żurowska 16, Kozdroń 12, Mroczek 9, Czubak i Kaszewska po 2 oraz Suwary 9, Żyłczyńska 2, Pawłowska, Toporowska, Kramer i Zalesiak po 0.
Sędziowali: Dariusz Lenczowski i Tomasz Trojanowski (obaj z Krakowa). Widzów 400.
Gorzowianki wystąpiły w tym meczu bez swojej liderki Agnieszki Szott, która wczoraj została poddana artroskopii uszkodzonej łąkotki i przynajmniej do końca rundy zasadniczej będzie wyłączona z gry. Zaczęło się jednak od niespodziewanego prowadzenia akademiczek po trafieniu Justyny Żurowskiej, a po pięciu minutach gry i celnym rzucie Magdaleny Kozdroń zza linii 6,25, przewaga AZS wzrosła do sześciu ,,oczek'' - 14:8! Dorota Gburczyk natychmiast zrewanżowała się podobnym rzutem, a w 6 min krakowianki odzyskały prowadzenie po dwóch rzutach wolnych Amerykanki Shannon Johnson oraz jej solowej akcji po odebraniu piłki Marcie Pawłowskiej. Było 15:14, a wynik pierwszej kwarty został ustalony po rzutach Moniki Krawiec, Żurowskiej i Mariny Kress. Od początku drugiej odsłony gorzowianki walczyły z determinacją i w 14 min gry zmniejszyły straty do jednego punktu - 28:29, a chwilę później prowadziły 30:29! W tym momencie celnym rzutem za trzy popisała się jednak Natalia Trofimowa, a po kilku kolejnych akcjach wiślaczek, inicjowanych przez ich kapitana Patrycję Czepiec, przewaga gospodyń wzrosła do 8 ,,oczek'' - 42:34. Przed przerwą oba zespoły zdobyły jeszcze po dwa punkty, a kwestia zwycięstwa była wciąż otwarta.
Od początku trzeciej kwarty mocno zaatakowały gospodynie i w 23 min, po celnych rzutach Ivy Perovanović oraz Jeleny Skerović, zwiększyły swą przewagę do 14 pkt. - 50:36. Na szczęście w zespole AZS PWSZ skuteczna była Żurowska, a kilkoma udanymi akcjami popisała się też Alicja Suwary, więc w 28 min gry było już tylko 52:45. W końcówce kwarty krakowianki dorzuciły jeszcze kilka ,,oczek'' i po trzech aktach prowadziły 59:47. Ostatnie 10 min gry to już popis wiślaczek, na tle których beniaminek był momentami bezradny. W sumie jednak gorzowianki zasłużyły na brawa, a obok Żurowskiej i celnie rzucającej z dystansu Kozdroń, można wyróżnić debiutującą w ekstraklasie 16-let-nią Joannę Zalesiak.
JANUSZ DOBRZYŃSKI Gazeta Lubuska
Rewanżowy mecz gorzowskich koszykarek z krakowiankami w 15. kolejce Torell Basket Ligi przyniósł powszechnie oczekiwane zwycięstwo wiślaczek, choć przez trzy kwarty rywalki stawiały im silny opór.
WISŁA CAN PACK KRAKÓW - AZS PWSZ TELECOMMEDIA GORZÓW WLKP. 78:52 (19:16, 25:20, 15:11, 19:5)
WISŁA CAN PACK: Johnson 13, Perovanović i Gburczyk po 10, Skerović 6 i Smith 0 oraz Kress 12, Trofimowa i Czepiec po 10, Radwan 3, Krawiec i Czarnecka po 2 i Skorek 0.
AZS PWSZ TELECOMMEDIA: Żurowska 16, Kozdroń 12, Mroczek 9, Czubak i Kaszewska po 2 oraz Suwary 9, Żyłczyńska 2, Pawłowska, Toporowska, Kramer i Zalesiak po 0.
Sędziowali: Dariusz Lenczowski i Tomasz Trojanowski (obaj z Krakowa). Widzów 400.
Gorzowianki wystąpiły w tym meczu bez swojej liderki Agnieszki Szott, która wczoraj została poddana artroskopii uszkodzonej łąkotki i przynajmniej do końca rundy zasadniczej będzie wyłączona z gry. Zaczęło się jednak od niespodziewanego prowadzenia akademiczek po trafieniu Justyny Żurowskiej, a po pięciu minutach gry i celnym rzucie Magdaleny Kozdroń zza linii 6,25, przewaga AZS wzrosła do sześciu ,,oczek'' - 14:8! Dorota Gburczyk natychmiast zrewanżowała się podobnym rzutem, a w 6 min krakowianki odzyskały prowadzenie po dwóch rzutach wolnych Amerykanki Shannon Johnson oraz jej solowej akcji po odebraniu piłki Marcie Pawłowskiej. Było 15:14, a wynik pierwszej kwarty został ustalony po rzutach Moniki Krawiec, Żurowskiej i Mariny Kress. Od początku drugiej odsłony gorzowianki walczyły z determinacją i w 14 min gry zmniejszyły straty do jednego punktu - 28:29, a chwilę później prowadziły 30:29! W tym momencie celnym rzutem za trzy popisała się jednak Natalia Trofimowa, a po kilku kolejnych akcjach wiślaczek, inicjowanych przez ich kapitana Patrycję Czepiec, przewaga gospodyń wzrosła do 8 ,,oczek'' - 42:34. Przed przerwą oba zespoły zdobyły jeszcze po dwa punkty, a kwestia zwycięstwa była wciąż otwarta.
Od początku trzeciej kwarty mocno zaatakowały gospodynie i w 23 min, po celnych rzutach Ivy Perovanović oraz Jeleny Skerović, zwiększyły swą przewagę do 14 pkt. - 50:36. Na szczęście w zespole AZS PWSZ skuteczna była Żurowska, a kilkoma udanymi akcjami popisała się też Alicja Suwary, więc w 28 min gry było już tylko 52:45. W końcówce kwarty krakowianki dorzuciły jeszcze kilka ,,oczek'' i po trzech aktach prowadziły 59:47. Ostatnie 10 min gry to już popis wiślaczek, na tle których beniaminek był momentami bezradny. W sumie jednak gorzowianki zasłużyły na brawa, a obok Żurowskiej i celnie rzucającej z dystansu Kozdroń, można wyróżnić debiutującą w ekstraklasie 16-let-nią Joannę Zalesiak.
JANUSZ DOBRZYŃSKI Gazeta Lubuska
Przyspieszyły po przerwie
Poniedziałek, 31 stycznia 2005r.
Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Telecommedia Gorzów Wlkp. 78:52 (19:16, 25:20, 15:11, 19:5). Punkty dla Wisły: Johnson 13, Kress 12, Czepiec 10, Gburczyk 10, Perovanović 10, Trafimova 10, Skerović 6, Radwan 3, Czarnecka 2, Krawiec 2, Skorek 0, Smith 0; dla AZS-u: Żurowska 16, Kozdroń 12, Mroczek 9, Suwary 9, Czubak 2, Kaszewska 2, Żyłczyńska 2, Kramer 0, Pawłowska 0, Toporowska 0, Zalesiak 0. Widzów: 500.
Koszykarki Wisły Can-Pack pewnie pokonały zespół AZS PWSZ Telecom Media Gorzów Wlkp., ale krakowianki swoją przewagę udokumentowały w pełni dopiero po przerwie. W dwóch pierwszych kwartach wiele było błędów, a momentami nonszalancji.
Podopieczne trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego dość luźno rozpoczęły ten mecz. W pierwszych minutach pozwalały gorzowiankom na wiele. Dlatego też wynik zmieniał się dość często, a koszykarkom AZS-u udało się nawet odskoczyć w 8 minucie na sześć punktów po ,trójce" Kozdroń (14:8). Wisła jednak jeszcze w tej kwarcie odzyskała prowadzenie, a po pierwszej części prowadziła różnicą trzech punktów.
Niestety, w drugiej kwarcie znów było sporo błędów i znów wynik oscylował wokół remisu. W 13 min AZS wyszedł ponownie na prowadzenie i ponownie za trzy punkty trafiła Kozdroń. Na szczęście w chwilę później takim samym rzutem odpowiedziała Czepiec.
W 15 min gorzowianki ostatni raz wczoraj prowadziły (30:29). Po chwili mieliśmy już serię ,trójek" w wykonaniu wiślaczek. Kolejno trafiły Trafimova, Czepiec i Kress. Efektem tego było osiem punktów przewagi po pierwszych dwóch kwartach.
W przerwie wiślaczki chyba zrozumiały, że jeśli chcą wygrać bez nerwowej końcówki, to muszą przyspieszyć i poprawić obronę. Takie podejście do sprawy przyniosło ,odjazd" na czternaście punktów (50:36). Koszykarki AZS-u jeszcze raz potrafiły się zmobilizować, ale wystarczyło to jedynie do chwilowego zmniejszenia strat. W 27 min było 50:43, a w chwilę później 52:47. ,Trójka" Johnson na sekundę przed zakończeniem trzeciej kwarty dała Wiśle jedenaście punktów przewagi przed ostatnią częścią.
A ostatnie dziesięć minut meczu to było już tylko ,dobijanie" zmęczonych rywalek. Przewaga Wisły rosła systematycznie i w końcówce trener Wojciech Downar Zapolski mógł wprowadzić na parkiet zawodniczki rezerwowe. Nie miało to już najmniejszego wpływu na wynik, a swoje punkty mogły przynajmniej zdobyć Czarnecka czy Radwan. Nie udało się tylko młodziutkiej Skorek chociaż była tego blisko.
Dodajmy na koniec, że w barwach Wisły nie zadebiutowała wczoraj Amerykanka Iciss Rose Tillis. Trzeba będzie na to jeszcze poczekać. Z krakowską publicznością pożegnała się natomiast Tangela Smith, która w Wiśle rozegra jeszcze tylko jedno, wyjazdowe spotkanie w Eurolidze, w środę w Sankt Petersburgu.
Bartosz Karcz - Gazeta Krakowska
Poniedziałek, 31 stycznia 2005r.
Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Telecommedia Gorzów Wlkp. 78:52 (19:16, 25:20, 15:11, 19:5). Punkty dla Wisły: Johnson 13, Kress 12, Czepiec 10, Gburczyk 10, Perovanović 10, Trafimova 10, Skerović 6, Radwan 3, Czarnecka 2, Krawiec 2, Skorek 0, Smith 0; dla AZS-u: Żurowska 16, Kozdroń 12, Mroczek 9, Suwary 9, Czubak 2, Kaszewska 2, Żyłczyńska 2, Kramer 0, Pawłowska 0, Toporowska 0, Zalesiak 0. Widzów: 500.
Koszykarki Wisły Can-Pack pewnie pokonały zespół AZS PWSZ Telecom Media Gorzów Wlkp., ale krakowianki swoją przewagę udokumentowały w pełni dopiero po przerwie. W dwóch pierwszych kwartach wiele było błędów, a momentami nonszalancji.
Podopieczne trenera Wojciecha Downar-Zapolskiego dość luźno rozpoczęły ten mecz. W pierwszych minutach pozwalały gorzowiankom na wiele. Dlatego też wynik zmieniał się dość często, a koszykarkom AZS-u udało się nawet odskoczyć w 8 minucie na sześć punktów po ,trójce" Kozdroń (14:8). Wisła jednak jeszcze w tej kwarcie odzyskała prowadzenie, a po pierwszej części prowadziła różnicą trzech punktów.
Niestety, w drugiej kwarcie znów było sporo błędów i znów wynik oscylował wokół remisu. W 13 min AZS wyszedł ponownie na prowadzenie i ponownie za trzy punkty trafiła Kozdroń. Na szczęście w chwilę później takim samym rzutem odpowiedziała Czepiec.
W 15 min gorzowianki ostatni raz wczoraj prowadziły (30:29). Po chwili mieliśmy już serię ,trójek" w wykonaniu wiślaczek. Kolejno trafiły Trafimova, Czepiec i Kress. Efektem tego było osiem punktów przewagi po pierwszych dwóch kwartach.
W przerwie wiślaczki chyba zrozumiały, że jeśli chcą wygrać bez nerwowej końcówki, to muszą przyspieszyć i poprawić obronę. Takie podejście do sprawy przyniosło ,odjazd" na czternaście punktów (50:36). Koszykarki AZS-u jeszcze raz potrafiły się zmobilizować, ale wystarczyło to jedynie do chwilowego zmniejszenia strat. W 27 min było 50:43, a w chwilę później 52:47. ,Trójka" Johnson na sekundę przed zakończeniem trzeciej kwarty dała Wiśle jedenaście punktów przewagi przed ostatnią częścią.
A ostatnie dziesięć minut meczu to było już tylko ,dobijanie" zmęczonych rywalek. Przewaga Wisły rosła systematycznie i w końcówce trener Wojciech Downar Zapolski mógł wprowadzić na parkiet zawodniczki rezerwowe. Nie miało to już najmniejszego wpływu na wynik, a swoje punkty mogły przynajmniej zdobyć Czarnecka czy Radwan. Nie udało się tylko młodziutkiej Skorek chociaż była tego blisko.
Dodajmy na koniec, że w barwach Wisły nie zadebiutowała wczoraj Amerykanka Iciss Rose Tillis. Trzeba będzie na to jeszcze poczekać. Z krakowską publicznością pożegnała się natomiast Tangela Smith, która w Wiśle rozegra jeszcze tylko jedno, wyjazdowe spotkanie w Eurolidze, w środę w Sankt Petersburgu.
Bartosz Karcz - Gazeta Krakowska
Nie no - spokojnie - to nie ma większego znaczenia. Mecz ełksy też sędziował Wacek, który jest z Łodzi. Tak naprawdę tacy sędziowie w takich meczach zwykle zbytnio przejmują się rolą i nie chcąc być posądzani o stronniczość są zwykle... stronniczy, ale dla rywala miejscowych. Wisła na to "poszła" bo była spokojna o wynik. Naprawdę ta obsada meczów to nie jest "klucz" do tych wszystkich bzdur jakie robią - kluczem jest po prostu ich beznadziejny poziom i brak umiejętności prawidłowego "czytania" sytuacji na boisku.
Dokładnie jak pisze simon, nie raz widziałem tak gościnnych arbitrów, że miejscowi chetnie zamienilby ich na sędziów przywiezionych przez przyjezdnych.
Sędziowie gwiżdząc u siebie chcą byćtak nocno poza podejrzeniami, że zdarza im sie ewidentnie krzywdzić własny zespół.( Zresztą zawsze po meczu można przy gorzale pogodzić się z kierownikiem drużyny) 
-
Zenek
simon pisze:oooooo, "Skoriusz" wyszła na pięć minut - przy meczu ze słabym i jeszcze osłabionym Gorzowem i wyniku +26 to nie daje zbyt ciekawych perspektyw na granie - no ale w sumie w tym roku ma już 22 minuty na parkiecie (tyle co w ubiegłym roku średnio na mecz) - do końca ligi może dojdzie do sumy jednego meczu. A to moja ulubienica, zresztą widać z lewej. Szkoda, że tak utalentowana zawodniczka tak marnuje czas... Magda, to jakoś akurat równo rok jak zdecydowałaś się nie grać - najpierw w ŁKS-ie a później w Wiśle. Pomyśl coś, czas ucieka. Wiem, że Wisła pewnie chociarz płaci, ale...
Zresztą Kaśka też - jeden z najlepszych strzelców ligi niedawno - a teraz w sumie 53 punkty - szkoda Was dziewczyny, szkoda że to tak wyszło...
Wydaje mi się że w innym klubie nie miałaby co marzyć o tak dobrych pieniądzach.Zresztą nie oszukujmy się Wisła to najbogatszy klub w Polsce to i płaci najlepiej.Pytanie jest inne :kasa czy gra.Może za rok Magda wróci do ŁKSu albo przybije się do 1 składu Wisły.Wole to drugie
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

