Postautor: romek » 22 września 2008, 16:24
Trochę mam wrażenie, że trenerce Jabłońskiej brakło wiary w umiejętności własnych wychowanek. Był moment w czwartej kwarcie, że MUKS doszedł AZS na 4 punkty i zaczęło się robić nerwowo, tym bardziej, żę Ristić zeszła za 5 fauli. Wtedy zabrakło agresywnej obrony, z której MUKS był dotąd znany. Niestety zawodniczki pierwszej piątki albo zeszły za 5, albo ledwo dyszały. Wtedy moim zdaniem wtedy, a nie minutę przed końcem należało wpuścić Paulinę Nowicką czy Martę Mistygacz, które są typowymi "walczakami" i przycinąć AZS na całym boisku. Może przyniosłoby to lepszy efekt, niż kompletnie nieudane próby trójek potwornie zmęczonej Oli Semmler.