może się myle, ale tak sobie myślę, że jaka jakość treningu, taka jakość gry...
aha. od kiedy pamiętam jak to niby na tego kosz chodzę, jest taki przesąd, taka kwestia, że zespół , który pierwszy zdobędzie 55 punkt, ten mecz wygrywa. Zwykle ten 55 jest gdzieś na 2,3 minuty do końca trzeciej kwarty. "tom razom " czterech kwart nie starczyło do tych piatek dwóch...
II kolejka FGE:ŁKS Łódź-Tęcza Leszno 48:53
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Longerinho
- Młodzik
- Posty: 528
- Rejestracja: 19 lutego 2007, 16:40
- Lokalizacja: .:Leszno:.
- Kontaktowanie:
-
Książe_Nibeusz
- Nowy na forum
- Posty: 2
- Rejestracja: 19 czerwca 2008, 13:42
- Lokalizacja: Łódź
majoneez pisze:od kiedy pamiętam jak to niby na tego kosz chodzę, jest taki przesąd, taka kwestia, że zespół , który pierwszy zdobędzie 55 punkt, ten mecz wygrywa. Zwykle ten 55 jest gdzieś na 2,3 minuty do końca trzeciej kwarty. "tom razom " czterech kwart nie starczyło do tych piatek dwóch...
w ramach ciekawostki:
owa liczba wzięła się (o ile dobrze pamiętam) od swego rodzaju konkursu, który były sponsor ŁKS, firma "Żywiec", organizował co mecz. polegał na tym, że koszykarka, która jako pierwsza zdobyła 55. punkt w meczu, nagradzana była torbą perfum, czy coś takiego.
nagrodę zwykle zgarniały Ełkaesiaczki, ale parę razy zdarzyło się, że ktoś z innego zespołu (czyt. z Gdyni, z Olimpii Poznań i z Włókniarza Pabianice) wygrywał tą nagrodę, a koszykarki ŁKS w rezultacie przegrywały spotkanie. i chyba stąd powstał ten przesąd.
Książe_Nibeusz pisze:majoneez pisze:od kiedy pamiętam jak to niby na tego kosz chodzę, jest taki przesąd, taka kwestia, że zespół , który pierwszy zdobędzie 55 punkt, ten mecz wygrywa. Zwykle ten 55 jest gdzieś na 2,3 minuty do końca trzeciej kwarty. "tom razom " czterech kwart nie starczyło do tych piatek dwóch...
w ramach ciekawostki:
owa liczba wzięła się (o ile dobrze pamiętam) od swego rodzaju konkursu, który były sponsor ŁKS, firma "Żywiec", organizował co mecz. polegał na tym, że koszykarka, która jako pierwsza zdobyła 55. punkt w meczu, nagradzana była torbą perfum, czy coś takiego.![]()
nagrodę zwykle zgarniały Ełkaesiaczki, ale parę razy zdarzyło się, że ktoś z innego zespołu (czyt. z Gdyni, z Olimpii Poznań i z Włókniarza Pabianice) wygrywał tą nagrodę, a koszykarki ŁKS w rezultacie przegrywały spotkanie. i chyba stąd powstał ten przesąd.
Torbą "perfum" nagradzana była po meczu najlepsza zaawodniczka zespołu gospodyń - a konkretnie dwiema torbami - dwie zawodniczki... - sponsorem była zaś Pollena-Eva
Nagroda za 55-ty punkt - bo była duża zgrzewka (napewno nie 6-ciopak...
* Oczywiście w tamtych czasach jednak zwykle gospodyń...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 103 gości

