Rozmowa z Elmedinem Omaniciem trenerem koszykarek Energi.
- Dlaczego nie udało się pokonać Wisły?
- Ciężko grać z takim zespołem, Wisła to moim zdaniem obecnie najlepsza drużyna w polskiej lidze. Mieliśmy swoją szansę, bo dzień wcześniej krakowianki stoczyły walkę o Superpuchar. Choć to drużyna, która ma przynajmniej dziesięć koszykarek na bardzo wysokim poziomie.
- Słaby początek meczu miał jakieś znaczenie?
- Początek nie jest ważny w koszykówce. W poprzednim sezonie Lotos wygrywał wszystko, a mistrzostwo odebrała mu Anna DeForge, która trafiła w ostatniej sekundzie. Byłem przekonany, że nawet przegrywając wysoko na początku jesteśmy w stanie wrócić do gry. Szkoda, że tak słabo zagrały nasze rozgrywające Moore i Waligórska, kilka piłek w ważnych momentach rozegrały fatalnie. Do tego doszło kilka strat i błędów w ostatnich minutach.
-
Wyrównana walka z faworytami ligi musi cieszyć, ale punktów od tego nie przybywa...
- Dlatego tak ważne było zwycięstwo z CCC. To był cel minimum na cztery pierwsze kolejki. Tak naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy mieli teraz bilans 3:0. Naszym głównym celem wciąż jest miejsce w ósemce i nawet zwycięstwa z Lotosem czy Wisłą tego by nie zmieniły.
-
Pomijając te indywidualne błędy jest Pan zadowolony z gry zespołu w pierwszych meczach sezonu?
- Nie mogę być niezadowolony. Spójrzmy choćby na Wisłę. Tam pewnie jedna Holdsclaw kosztuje tyle, co cały nasz zespół. A tymczasem powyżej dziesięciu punktów rzuciły w tym meczu Moore, Krawiec, Jasnowska, Gulak. Dużo korzystamy z kontrataków, zmieniamy obronę, gramy naprawdę dobrą koszykówkę.
www.pomorska.pl