Rottweiler w Dudzie Leszno
Dwie słynne amerykańskie koszykarki wkrótce zagrają w barwach Dudy Leszno. Ale słynne nie ze swoich sportowych umiejętności, choć i te są bardzo wysokie...
Po fatalnej serii leszczyńskich koszykarek, które przegrały już pięć spotkań z rzędu, w klubie postanowiono wzmocnić zespół.
Pierwsza z nowych Amerykanek - środkowa Jamie Cavey - trenuje w Lesznie już od początku tygodnia. Ona akurat gwiazdą drużyny nie będzie. - Nieźle się czuje pod koszem, ma dość wysoką skuteczność spod samej obręczy. Ale im dalej od kosza, tym gorzej z tą skutecznością - opisuje trener Dudy Jarosław Krysiewicz. Znacznie ciekawsze są za to dwie pozostałe zawodniczki.
Pierwsza z nich - weteranka Latasha Byears - to postrach parkietów i koszykarka, która w zawodowej lidze WNBA zapisała się wieloma... karami za brutalną grę. Ma 35 lat, dwukrotnie doprowadziła Los Angeles Sparks do mistrzostwa ligi. Nazywano ją nawet Dennisem Rodmanem ligi - to z uwagi na częste bójki i niesportowe zachowania, za które była zawieszana. Byears nie wstydzi się mówić, że jest lesbijką. Pięć lat temu, podczas świętowania przez Sparks zdobytego rok wcześniej mistrzostwa ligi, wykorzystana seksualnie została jedna z koszykarek Sparks. O udział w tym zdarzeniu podejrzewana była Byears - za to zwolniono ją z klubu. Sprawę wyjaśniono w 2005 r., wkrótce Byears wróciła do ligi. Wtedy mocno złagodniała. - Ja się nie boję, to moja kategoria wagowa. Ale dziewczyny w drużynie już tak, nazywają ją rottweilerem - śmieje się trener Dudy Jarosław Krysiewicz. I dodaje: - Dwóch agentów koszykarskich mówiło nam, że się uspokoiła. Z drugiej strony, nam jest potrzebny taki walczak, a ona bije się o każdą piłkę, ma mentalność zwycięzcy. Chodzi o to, by tą mentalnością zaraziła inne dziewczyny - przyznaje trener, którego drużyna w poprzednim sezonie słynęła z walki do samego końca.
Byears wczoraj przyleciała do Poznania, a później pojechała do Leszna. W sobotę w Krakowie jeszcze nie zagra - ma trenować na miejscu. - Mamy z nią taki kontrakt, który wcześniej można rozwiązać. Zawsze jest jakieś ryzyko, jak się sprowadza takiego gracza, ale liczę, że zgra się z drużyną - mówi trener Dudy.
We wtorek do Leszna ma za to dotrzeć inna Amerykanka - Ashley Shields. Jest obrońcą, ma 175 cm wzrostu, a kilkanaście dni temu z Detroit Shock zdobyła mistrzostwo ligi WNBA. - Miała być w czwartek, ale poprosiła nas o cztery dni opóźnienia, bo musi wypełnić jakieś zobowiązania wobec klubu - tłumaczy Krysiewicz. Czym zasłynęła Shields? Choćby tym, że była jedną z najlepszych koszykarek w lidze collegów. Tyle że w barwach Northwest Mississippi Community College grała wtedy, gdy była... w ósmym miesiącu ciąży! - Rodzice się nie zgadzali, ale ich ubłagałam, że bardzo chcę grać. No i trener nic nie wiedział, a rodziców trzymałam daleko od niego - mówiła koszykarka. Gdy trener zauważył ciążę, Shields dostała zakaz gry. - To jest dziewczyna, która kocha koszykówkę - opisuje trener Dudy. - I bardzo się ucieszyła, że będzie w drużynie z Byears, one grały ze sobą przez dwa lata - dodaje.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Wisła Can Pack Kraków- Tęcza Duda Super-Pol Leszno 88:65
Moderator: patrese
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Wisła Can Pack Kraków- Tęcza Duda Super-Pol Leszno 88:65
Ostatnio zmieniony 20 października 2008, 09:29 przez patrese, łącznie zmieniany 1 raz.
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Po Eurolidze Wisła w PLKK
Podbudowane zwycięstwem w Eurolidze koszykarki Wisły Can-Pack podejmują Dudę Leszno.
To będzie okazja do spotkania dwóch koleżanek z Korony Kraków. Edyta Krysiewicz (Łapka) i Anna Wielebnowska są wychowankami klubu z Podgórza. - Pamiętam doskonale Anię, od najmłodszych lat miała zadatki na świetną koszykarkę - przyznała Krysiewicz, rozgrywająca Dudy i reprezentacji. Wielebnowską zapamiętała także z innego powodu. - Uwielbiała słodycze. Andrzej Włodarz, trener Korony, zobaczył kiedyś, jak zjadła cały tort na tylnym siedzeniu autobusu.
Krysiewicz jest starsza o osiem lat i niższa o 24 cm. Z powodu wzrostu (164 cm) Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes TS-u Wisła, nie widział jej w składzie. Jedno zdanie zawodniczka z Leszna zapamiętała szczególnie: - Prezes Miętta powiedział: "Za każdy centymetr daję milion złotych. Pewnie żałował, że nie urosłam".
W ciągu 30 lat kariery występowała też w: Starze Starachowice, Polonii Warszawa, Ślęzie Wrocław, Cukierkach Brzeg i AZS-ie Poznań. Trenerem Dudy jest jej mąż. - W domu nie rozmawiam z Jarkiem o koszykówce. Jak na nas nakrzyczy na treningu, szybko wychodzę z szatni, by koleżanki mogły swobodnie się wygadać.
Duda przyjeżdża do Krakowa z chęcią sprawienia niespodzianki. - Niebawem dojadą do nas kolejne Amerykanki - ostrzega Krysiewicz.
Wisła przystąpi do meczu nie tylko opromieniona wygraną w Orenburgu, ale mocno zmęczona. Z Nadieżdą grało zaledwie siedem koszykarek. - Gdybyśmy poszły za ciosem, nasza wygrana byłaby okazalsza. Wkradła się dekoncentracja wynikająca ze zmęczenia - podkreśliła Wielebnowska.
W Rosji Wisła nie wykorzystała aż 14 rzutów osobistych. - Gdyby wpadła choć połowa, nie byłoby dogrywki - zaznaczyła wiślaczka. W zamian krakowianki trafiły trzy razy z dystansu, a Wielebnowska zdobyła decydujące o zwycięstwie punkty. - Każda z nas miała dobre momenty gry. Marta Fernandez trzymała wynik w czwartej kwarcie, zasłużyłyśmy na wygraną.
Skrzydłowa Wisły z szacunkiem wypowiada się o polskiej lidze. - To nie jest takie sobie tam granie. O porażce z AZS-em Gorzów do dziś nie mogę zapomnieć i spędza mi sen z powiek.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Podbudowane zwycięstwem w Eurolidze koszykarki Wisły Can-Pack podejmują Dudę Leszno.
To będzie okazja do spotkania dwóch koleżanek z Korony Kraków. Edyta Krysiewicz (Łapka) i Anna Wielebnowska są wychowankami klubu z Podgórza. - Pamiętam doskonale Anię, od najmłodszych lat miała zadatki na świetną koszykarkę - przyznała Krysiewicz, rozgrywająca Dudy i reprezentacji. Wielebnowską zapamiętała także z innego powodu. - Uwielbiała słodycze. Andrzej Włodarz, trener Korony, zobaczył kiedyś, jak zjadła cały tort na tylnym siedzeniu autobusu.
Krysiewicz jest starsza o osiem lat i niższa o 24 cm. Z powodu wzrostu (164 cm) Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes TS-u Wisła, nie widział jej w składzie. Jedno zdanie zawodniczka z Leszna zapamiętała szczególnie: - Prezes Miętta powiedział: "Za każdy centymetr daję milion złotych. Pewnie żałował, że nie urosłam".
W ciągu 30 lat kariery występowała też w: Starze Starachowice, Polonii Warszawa, Ślęzie Wrocław, Cukierkach Brzeg i AZS-ie Poznań. Trenerem Dudy jest jej mąż. - W domu nie rozmawiam z Jarkiem o koszykówce. Jak na nas nakrzyczy na treningu, szybko wychodzę z szatni, by koleżanki mogły swobodnie się wygadać.
Duda przyjeżdża do Krakowa z chęcią sprawienia niespodzianki. - Niebawem dojadą do nas kolejne Amerykanki - ostrzega Krysiewicz.
Wisła przystąpi do meczu nie tylko opromieniona wygraną w Orenburgu, ale mocno zmęczona. Z Nadieżdą grało zaledwie siedem koszykarek. - Gdybyśmy poszły za ciosem, nasza wygrana byłaby okazalsza. Wkradła się dekoncentracja wynikająca ze zmęczenia - podkreśliła Wielebnowska.
W Rosji Wisła nie wykorzystała aż 14 rzutów osobistych. - Gdyby wpadła choć połowa, nie byłoby dogrywki - zaznaczyła wiślaczka. W zamian krakowianki trafiły trzy razy z dystansu, a Wielebnowska zdobyła decydujące o zwycięstwie punkty. - Każda z nas miała dobre momenty gry. Marta Fernandez trzymała wynik w czwartej kwarcie, zasłużyłyśmy na wygraną.
Skrzydłowa Wisły z szacunkiem wypowiada się o polskiej lidze. - To nie jest takie sobie tam granie. O porażce z AZS-em Gorzów do dziś nie mogę zapomnieć i spędza mi sen z powiek.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Mistrzynie podejmują Dudę Super-Pol
18.10.2008.
Koszykarki Ford Germaz Ekstraklasy rozegrają ósmą serię spotkań. Bardzo trudno o przełamanie złej passy będzie koszykarkom PKM Duda Super-Pol, które zagrają na wyjeździe z mistrzyniami Polski: Wisłą Can-Pack Kraków.
Krakowianki są zdecydowanym faworytem meczu. Mogą być jednak zmęczone środowym spotkaniem inaugurującym rozgrywki w Eurolidze. Zespół spod Wawelu wygrał na wyjeździe z Nadieżdą Orenburg po dogrywce jednym punktem.
Trener Downar-Zapolski ma trochę zmartwień kadrowych. Z drugiej strony ma na tyle długą i wartościową ławkę, że nie musi raczej drżeć o wynik tego meczu.
Zespół PKM Duda Super-Pol wyjechał do Krakowa w dniu spotkania. Ma to być mecz, w którym trener Jarosław Krysiewicz sprawdzi na boisku kilka wariantów gry. Zdaje sobie bowiem sprawę, że trudno będzie w tym pojedynku o sukces.
- My mamy dobrze grać od kolejnego meczu z Gorzowem. Będziemy chcieli się zrewanżować wtedy temu zespołowi za porażkę w walce o 3 miejsce w poprzednim sezonie. Wtedy powinny też już zagrać wszystkie trzy nowe Amerykanki - mówi Krysiewicz.
W Krakowie zagra tylko jedna, ta która już od ponad tygodnia przebywa w Lesznie, czyli Jamie Lee Cavey. Koszykarka powinna wzmocnić siłę zespołu głównie na desce. Uchodzi za zawodniczkę, która dobrze zbiera i zdobywa punkty spod samego kosza. Gorzej trochę u niej z rzutem z półdystansu.
W Lesznie jest już Latasha Byears, 35-letnia silna skrzydłowa. Gwiazda WNBA przyleciała do Polski w czwartek. Wtedy miała też dotrzeć Ashley Shields. Nie doleciała. Poprosiła jeszcze o cztery dni wolnego, by pozałatwiać swoje sprawy z Detroit Shock. Shields powinna zameldować się w Lesznie na początku nowego tygodnia.
Spotkanie Wisły Can-Pack Kraków z PKM Duda Super-Pol rozpocznie się dzisiaj, w sobotę o godzinie 17.00.
www.panorama.media.pl
18.10.2008.
Koszykarki Ford Germaz Ekstraklasy rozegrają ósmą serię spotkań. Bardzo trudno o przełamanie złej passy będzie koszykarkom PKM Duda Super-Pol, które zagrają na wyjeździe z mistrzyniami Polski: Wisłą Can-Pack Kraków.
Krakowianki są zdecydowanym faworytem meczu. Mogą być jednak zmęczone środowym spotkaniem inaugurującym rozgrywki w Eurolidze. Zespół spod Wawelu wygrał na wyjeździe z Nadieżdą Orenburg po dogrywce jednym punktem.
Trener Downar-Zapolski ma trochę zmartwień kadrowych. Z drugiej strony ma na tyle długą i wartościową ławkę, że nie musi raczej drżeć o wynik tego meczu.
Zespół PKM Duda Super-Pol wyjechał do Krakowa w dniu spotkania. Ma to być mecz, w którym trener Jarosław Krysiewicz sprawdzi na boisku kilka wariantów gry. Zdaje sobie bowiem sprawę, że trudno będzie w tym pojedynku o sukces.
- My mamy dobrze grać od kolejnego meczu z Gorzowem. Będziemy chcieli się zrewanżować wtedy temu zespołowi za porażkę w walce o 3 miejsce w poprzednim sezonie. Wtedy powinny też już zagrać wszystkie trzy nowe Amerykanki - mówi Krysiewicz.
W Krakowie zagra tylko jedna, ta która już od ponad tygodnia przebywa w Lesznie, czyli Jamie Lee Cavey. Koszykarka powinna wzmocnić siłę zespołu głównie na desce. Uchodzi za zawodniczkę, która dobrze zbiera i zdobywa punkty spod samego kosza. Gorzej trochę u niej z rzutem z półdystansu.
W Lesznie jest już Latasha Byears, 35-letnia silna skrzydłowa. Gwiazda WNBA przyleciała do Polski w czwartek. Wtedy miała też dotrzeć Ashley Shields. Nie doleciała. Poprosiła jeszcze o cztery dni wolnego, by pozałatwiać swoje sprawy z Detroit Shock. Shields powinna zameldować się w Lesznie na początku nowego tygodnia.
Spotkanie Wisły Can-Pack Kraków z PKM Duda Super-Pol rozpocznie się dzisiaj, w sobotę o godzinie 17.00.
www.panorama.media.pl
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Przegrana w Krakowie
Koszykarki PKM Duda Super-Pol Leszno w meczu ósmej serii spotkań Ford Germaz Ekstraklasy poczynały sobie dość ambitnie, ale nie były w stanie przeciwstawić się mistrzyniom Polski: Wiśle Can-Pack i przegrały w Krakowie 88:65.
Mecz rozpoczął się od niecelnego rzutu za 3 punkty Krężel, ale za chwilę poprawiła Edyta Krysiewicz i było (0:3). Wisła odpowiedziała punktami Fernandez i Kobryń i objęła prowadzenie.
Leszczynianki próbowały ambitnie dotrzymywać kroku gospodyniom. W 4 minucie notowano remis (10:10) po trafieniu Koc. Końcówka tej kwarty należała już do zespołu spod Wawelu, który wygrał tę część spotkania (28:19).
W 15 minucie meczu, po rzucie Canty przewaga Wisły osiągnęła już 15 punktów (38:23). Przyjezdne jeszcze na chwilę się zerwały, bo w 16 minucie po akcji (2+1) dobrze grającej Czarneckiej zbliżyły się na 10 punktów (39:29). Potem jednak znów ,,Biała Gwiazda" była górą. Na przerwę oba zespoły schodziły do szatni przy stanie (47:33).
Ostatecznie losy spotkania zostały rozstrzygnięte w trzeciej ,,ćwiartce" pojedynku. Różnica na korzyść mistrzyń Polski przekroczyła 20 punktów i stało się jasne, że do żadnej niespodzianki, czy emocjonującej końcówki w tym meczu nie dojdzie.
Na osłodę podopieczne trenera Jarosława Krysiewicza wygrały ostatnie 10 minut (17:20), ale cały mecz bez problemów wygrała Wisła (88:65).
- Na pewno nie było to jeszcze to czego oczekuję, ale zauważalny był postęp w ataku. Potrafiliśmy zdobywać pozycje w ataku. Także skuteczność poszła w górę, więc jakieś pozytywy z tego meczu są. Myślę, że mały krok do przodu został zrobiony. Problemy dalej mamy z obroną. Zagrała już Cavey. Jest po ciężkim treningu. Sama przyznała, że jeszcze tak ciężko nie pracowała. Widać, że potrafi się znaleźć pod koszem i zastawić. To gracz porównywalny do Czarneckiej. Trzeba jeszcze w jej przypadku poczekać 2-3 mecze, by wystawić jej ocenę i określić przydatność do drużyny. Dzisiaj wpajałem już zespołowi, że kolejny mecz trzeba wygrać. To ma być już w głowach dziewczyn. Chcemy się zrewanżować drużynie z Gorzowa za poprzedni sezon - powiedział Jarosław Krysiewicz, trener PKM Duda Super-Pol Leszno.
Wisła Can-Pack Kraków - PKM Duda Super-Pol Leszno 88:65 (28:19, 19:14, 24:12, 17:20)
Punkty dla PKM Duda Super-Pol Leszno zdobywały: Czarnecka 16, Drzewińska 11, Cavey 11, Koc 8, Krysiewicz 8, Siwczak 5, Krężel 4, Durak 2, Makowska 0.
Najwięcej dla Wisły Can-Pack: Kobryń 25, Holdsclaw 16, Fernandez 15, Canty 12.
www.panorama.media.pl
.........................................................................................................
Świetnie walczyły "młode wilczyce"
Niespełna 60 godzin po powrocie ze zwycięskiej euroligowej wyprawy do Orenburga koszykarki Wisły Can-Pack rozpoczęły swój kolejny mecz. Tym razem w rodzimej ekstraklasie. Zakończony wysoką i w żadnym momencie niezagrożoną wygraną 88:65 z Dudą Leszno.
- Mamy duże problemy kadrowe i dziś najważniejsza była możliwość dania oddechu niektórym podstawowym zawodniczkom. Młodzież pokazała się z dobrej strony i to jest cenne - zauważył trener Wojciech Downar-Zapolski.
Szkoleniowiec miał na myśli Anetę Kotnis i Paulinę Gajdosz, które spędziły na parkiecie, odpowiednio, blisko 17 i 11 minut.
- Może być z nich pociecha - zawyrokował jeden ze starszych kibiców. I niech to będzie komentarzem do gry "młodych wilczyc", a także... zachętą do jeszcze większej pracy.
- Wierzę, że będziemy dostawały więcej takich szans - "puściła oko do trenera" Paulina Gajdosz. Spokojnie, jak znamy wiślackiego szkoleniowca, to dziewczyny jeszcze sobie pograją.
Jak wspomnieliśmy, Duda nie miała z Wisłą żadnych szans. Już do przerwy przegrywając różnicą
14 punktów.
W drugiej odsłonie dystans systematycznie się powiększał. Największy był w 31 min, po trafieniu Gajdosz. Wynosił 28 "oczek" (73:45).
Co ciekawe, choć dominacja "Białej Gwiazdy" nie podlegała dyskusji, zespół Dudy okazał się... lepszy w rzutach wolnych i za trzy punkty.
W wolnych miał 100-procentową skuteczność (11 na 11), a Wisła 67-procentową (19 na 28 ). Natomiast w tych z dystansu ekipa Dudy skończyła mecz z 25-procentową skutecznością (6 celnych na 24 oddane), przy 16 procentach wiślaczek (1 na 6).
- To nie ma znaczenia. Liczy się przecież końcowy wynik - nie miał wątpliwości trener gości Jarosław Krysiewicz. - Mam też nadzieję, że nie bardzo zmęczyliśmy Wisłę przed jej potyczką z Bourges...
A ta już w środę. Być może z udziałem rekonwalescentki Jeleny Skerović.
Gazeta Krakowska
...........................................................................................................
Duda obiecuje pomoc Wiśle
Koszykarki Wisły Can-Pack wygrały ligowe przetarcie z Dudą Leszno przed środowym meczem z Bourges Basket. - Zagraliśmy tak, że dziewczyny z Krakowa za bardzo nie odczują tego spotkania, gdy zagrają w Eurolidze - przyznał Jarosław Krysiewicz, trener lesznianek
Jego kolega po fachu Wojciech Downar-Zapolski dysponował liczniejszą kadrą niż w pojedynku w Orenburgu. Z Nadieżdą zagrało raptem siedem zawodniczek, w Krakowie o dwie więcej. Mimo to trener wciąż wyliczał brakujące ogniwa w składzie. - Liczę przede wszystkim, że na mecz z Francuzkami wróci po kontuzji Jelena Skerović. Choć już wiadomo, że nie będzie na sto procent przygotowana do gry - narzekał.
Naprzeciwko siebie stanęły wychowanki Korony Kraków. Jednak ani Edyta Krysiewicz, ani Anna Wielebnowska nie zapiszą tego występu do udanych. Co prawda żona trenera Dudy na początku trafiła za trzy punkty, ale szybko zgasła. Z kolei wiślaczka zdobyła jedynie cztery punkty przy słabej skuteczności rzutów (33 proc.).
Prowadzenie gospodyń ani na moment nie było zagrożone. Tylko przez kilka minut pierwszej kwarty pojedynek był wyrównany, ale przy stanie 10:10 impuls do ataku dała Ewelina Kobryn i gospodynie wyszły na czteropunktowe prowadzenie. To był mecz 26-letniej zawodniczki grającej na pozycji centra. Jej dorobek w całym meczu to 25 punktów przy 60-proc. skuteczności.
Po widowiskowej akcji Holdsclaw - Kobryn zakończonej punktami trener gości nie wytrzymał i poprosił o czas. - Robią z wami, co chcą, tylko na szczęście nie zawsze trafiają - krzyczał.
Jego uwagi nic jednak nie dały i Wisła powiększała prowadzenie. Czyniła to bez forsowania tempa, co było celem trenera Downara-Zapolskiego. - Wiadomo, że meczu nie da się wygrać na stojąco, ale chcieliśmy zrobić to możliwie najmniejszym nakładem sił. Widać było, że po przerwie moje zawodniczki myślały już o środzie - przyznał szkoleniowiec.
Bourges Basket był w czwórce najlepszych drużyn w Europie i dlatego trener dał odpocząć niektórym zawodniczkom. - Nikt nie ma przecież wątpliwości, że czeka nas bardzo ciężki mecz we własnej hali - przestrzega Downar-Zapolski.
Okazję pokazania się dostały Aneta Kotnis oraz Paulina Gajdosz, i nie zmarnowały jej. - Bardzo cieszę się ze zwycięstwa, a z Anetą chyba wykorzystałyśmy daną nam szansę. Dałyśmy odpocząć podstawowym zawodniczkom, ale oby więcej takich okazji dla nas - przyznała Gajdosz.
Po meczu nie brakowało kurtuazji z ust trenerów. Krysiewicz: - Zaskoczę państwa, bo chcemy zacząć wygrywać od meczu z Gorzowem, by m.in. pomóc Wiśle wdrapać się na szczyt tabeli. Downar-Zapolski: - Trzymam trenera za słowo.
A dlaczego trener Dudy zapowiada "cuda"? Bo już w najbliższym spotkaniu powinny wystąpić dwie nowe gwiazdy Dudy - Latasha Byears i Ashley Shields.
Wisła Can-Pack - Duda Leszno 88:65
Kwarty: 28:19, 19:14, 24:12, 17:20.
Wisła: Holdsclaw 16, Canty 12, Fernandez 15, Wielebnowska 4, Kobryn 25 oraz Gajdosz 8, Maksimović 6, Kotnis 2, Gburczyk.
Duda: Krysiewicz 8, Drzewińska 11, Krężel 4, Czarnecka 16, Koc 8 oraz Siwczak 5, Durak 2, Cavey 11, Makowska.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków/Poznań
Koszykarki PKM Duda Super-Pol Leszno w meczu ósmej serii spotkań Ford Germaz Ekstraklasy poczynały sobie dość ambitnie, ale nie były w stanie przeciwstawić się mistrzyniom Polski: Wiśle Can-Pack i przegrały w Krakowie 88:65.
Mecz rozpoczął się od niecelnego rzutu za 3 punkty Krężel, ale za chwilę poprawiła Edyta Krysiewicz i było (0:3). Wisła odpowiedziała punktami Fernandez i Kobryń i objęła prowadzenie.
Leszczynianki próbowały ambitnie dotrzymywać kroku gospodyniom. W 4 minucie notowano remis (10:10) po trafieniu Koc. Końcówka tej kwarty należała już do zespołu spod Wawelu, który wygrał tę część spotkania (28:19).
W 15 minucie meczu, po rzucie Canty przewaga Wisły osiągnęła już 15 punktów (38:23). Przyjezdne jeszcze na chwilę się zerwały, bo w 16 minucie po akcji (2+1) dobrze grającej Czarneckiej zbliżyły się na 10 punktów (39:29). Potem jednak znów ,,Biała Gwiazda" była górą. Na przerwę oba zespoły schodziły do szatni przy stanie (47:33).
Ostatecznie losy spotkania zostały rozstrzygnięte w trzeciej ,,ćwiartce" pojedynku. Różnica na korzyść mistrzyń Polski przekroczyła 20 punktów i stało się jasne, że do żadnej niespodzianki, czy emocjonującej końcówki w tym meczu nie dojdzie.
Na osłodę podopieczne trenera Jarosława Krysiewicza wygrały ostatnie 10 minut (17:20), ale cały mecz bez problemów wygrała Wisła (88:65).
- Na pewno nie było to jeszcze to czego oczekuję, ale zauważalny był postęp w ataku. Potrafiliśmy zdobywać pozycje w ataku. Także skuteczność poszła w górę, więc jakieś pozytywy z tego meczu są. Myślę, że mały krok do przodu został zrobiony. Problemy dalej mamy z obroną. Zagrała już Cavey. Jest po ciężkim treningu. Sama przyznała, że jeszcze tak ciężko nie pracowała. Widać, że potrafi się znaleźć pod koszem i zastawić. To gracz porównywalny do Czarneckiej. Trzeba jeszcze w jej przypadku poczekać 2-3 mecze, by wystawić jej ocenę i określić przydatność do drużyny. Dzisiaj wpajałem już zespołowi, że kolejny mecz trzeba wygrać. To ma być już w głowach dziewczyn. Chcemy się zrewanżować drużynie z Gorzowa za poprzedni sezon - powiedział Jarosław Krysiewicz, trener PKM Duda Super-Pol Leszno.
Wisła Can-Pack Kraków - PKM Duda Super-Pol Leszno 88:65 (28:19, 19:14, 24:12, 17:20)
Punkty dla PKM Duda Super-Pol Leszno zdobywały: Czarnecka 16, Drzewińska 11, Cavey 11, Koc 8, Krysiewicz 8, Siwczak 5, Krężel 4, Durak 2, Makowska 0.
Najwięcej dla Wisły Can-Pack: Kobryń 25, Holdsclaw 16, Fernandez 15, Canty 12.
www.panorama.media.pl
.........................................................................................................
Świetnie walczyły "młode wilczyce"
Niespełna 60 godzin po powrocie ze zwycięskiej euroligowej wyprawy do Orenburga koszykarki Wisły Can-Pack rozpoczęły swój kolejny mecz. Tym razem w rodzimej ekstraklasie. Zakończony wysoką i w żadnym momencie niezagrożoną wygraną 88:65 z Dudą Leszno.
- Mamy duże problemy kadrowe i dziś najważniejsza była możliwość dania oddechu niektórym podstawowym zawodniczkom. Młodzież pokazała się z dobrej strony i to jest cenne - zauważył trener Wojciech Downar-Zapolski.
Szkoleniowiec miał na myśli Anetę Kotnis i Paulinę Gajdosz, które spędziły na parkiecie, odpowiednio, blisko 17 i 11 minut.
- Może być z nich pociecha - zawyrokował jeden ze starszych kibiców. I niech to będzie komentarzem do gry "młodych wilczyc", a także... zachętą do jeszcze większej pracy.
- Wierzę, że będziemy dostawały więcej takich szans - "puściła oko do trenera" Paulina Gajdosz. Spokojnie, jak znamy wiślackiego szkoleniowca, to dziewczyny jeszcze sobie pograją.
Jak wspomnieliśmy, Duda nie miała z Wisłą żadnych szans. Już do przerwy przegrywając różnicą
14 punktów.
W drugiej odsłonie dystans systematycznie się powiększał. Największy był w 31 min, po trafieniu Gajdosz. Wynosił 28 "oczek" (73:45).
Co ciekawe, choć dominacja "Białej Gwiazdy" nie podlegała dyskusji, zespół Dudy okazał się... lepszy w rzutach wolnych i za trzy punkty.
W wolnych miał 100-procentową skuteczność (11 na 11), a Wisła 67-procentową (19 na 28 ). Natomiast w tych z dystansu ekipa Dudy skończyła mecz z 25-procentową skutecznością (6 celnych na 24 oddane), przy 16 procentach wiślaczek (1 na 6).
- To nie ma znaczenia. Liczy się przecież końcowy wynik - nie miał wątpliwości trener gości Jarosław Krysiewicz. - Mam też nadzieję, że nie bardzo zmęczyliśmy Wisłę przed jej potyczką z Bourges...
A ta już w środę. Być może z udziałem rekonwalescentki Jeleny Skerović.
Gazeta Krakowska
...........................................................................................................
Duda obiecuje pomoc Wiśle
Koszykarki Wisły Can-Pack wygrały ligowe przetarcie z Dudą Leszno przed środowym meczem z Bourges Basket. - Zagraliśmy tak, że dziewczyny z Krakowa za bardzo nie odczują tego spotkania, gdy zagrają w Eurolidze - przyznał Jarosław Krysiewicz, trener lesznianek
Jego kolega po fachu Wojciech Downar-Zapolski dysponował liczniejszą kadrą niż w pojedynku w Orenburgu. Z Nadieżdą zagrało raptem siedem zawodniczek, w Krakowie o dwie więcej. Mimo to trener wciąż wyliczał brakujące ogniwa w składzie. - Liczę przede wszystkim, że na mecz z Francuzkami wróci po kontuzji Jelena Skerović. Choć już wiadomo, że nie będzie na sto procent przygotowana do gry - narzekał.
Naprzeciwko siebie stanęły wychowanki Korony Kraków. Jednak ani Edyta Krysiewicz, ani Anna Wielebnowska nie zapiszą tego występu do udanych. Co prawda żona trenera Dudy na początku trafiła za trzy punkty, ale szybko zgasła. Z kolei wiślaczka zdobyła jedynie cztery punkty przy słabej skuteczności rzutów (33 proc.).
Prowadzenie gospodyń ani na moment nie było zagrożone. Tylko przez kilka minut pierwszej kwarty pojedynek był wyrównany, ale przy stanie 10:10 impuls do ataku dała Ewelina Kobryn i gospodynie wyszły na czteropunktowe prowadzenie. To był mecz 26-letniej zawodniczki grającej na pozycji centra. Jej dorobek w całym meczu to 25 punktów przy 60-proc. skuteczności.
Po widowiskowej akcji Holdsclaw - Kobryn zakończonej punktami trener gości nie wytrzymał i poprosił o czas. - Robią z wami, co chcą, tylko na szczęście nie zawsze trafiają - krzyczał.
Jego uwagi nic jednak nie dały i Wisła powiększała prowadzenie. Czyniła to bez forsowania tempa, co było celem trenera Downara-Zapolskiego. - Wiadomo, że meczu nie da się wygrać na stojąco, ale chcieliśmy zrobić to możliwie najmniejszym nakładem sił. Widać było, że po przerwie moje zawodniczki myślały już o środzie - przyznał szkoleniowiec.
Bourges Basket był w czwórce najlepszych drużyn w Europie i dlatego trener dał odpocząć niektórym zawodniczkom. - Nikt nie ma przecież wątpliwości, że czeka nas bardzo ciężki mecz we własnej hali - przestrzega Downar-Zapolski.
Okazję pokazania się dostały Aneta Kotnis oraz Paulina Gajdosz, i nie zmarnowały jej. - Bardzo cieszę się ze zwycięstwa, a z Anetą chyba wykorzystałyśmy daną nam szansę. Dałyśmy odpocząć podstawowym zawodniczkom, ale oby więcej takich okazji dla nas - przyznała Gajdosz.
Po meczu nie brakowało kurtuazji z ust trenerów. Krysiewicz: - Zaskoczę państwa, bo chcemy zacząć wygrywać od meczu z Gorzowem, by m.in. pomóc Wiśle wdrapać się na szczyt tabeli. Downar-Zapolski: - Trzymam trenera za słowo.
A dlaczego trener Dudy zapowiada "cuda"? Bo już w najbliższym spotkaniu powinny wystąpić dwie nowe gwiazdy Dudy - Latasha Byears i Ashley Shields.
Wisła Can-Pack - Duda Leszno 88:65
Kwarty: 28:19, 19:14, 24:12, 17:20.
Wisła: Holdsclaw 16, Canty 12, Fernandez 15, Wielebnowska 4, Kobryn 25 oraz Gajdosz 8, Maksimović 6, Kotnis 2, Gburczyk.
Duda: Krysiewicz 8, Drzewińska 11, Krężel 4, Czarnecka 16, Koc 8 oraz Siwczak 5, Durak 2, Cavey 11, Makowska.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków/Poznań
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość