Zag'..., spokojnie..., nie wszystko od razu...Zagloba pisze:Na razie sie nie da bo kibicuje dwom polowka
Przed meczem: ŁKS Łódź - AZS PWSZ Gorzów
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: mati niezalog
mati pisze:Wytrzymam oczywiscie z tym spokojem jak AZS będzie spokojnie wygrywał![]()
Oj to bedzie w takim razie bardzo nerwowy dla Ciebie mecz
mati pisze:Mam nadzieję, że przed meczem jakieś złociste się przechyli. Pozdrawiam!!
Ja na długo przed meczem mam sporo roboty przy przygotowaniach ale napewno te piwożłopy (czyt. Simon, Mikey, Majo - pozdro chłopaki
Walka o ligowe życie koszykarek ŁKS
Czwartek, 10 lutego 2005r.
Dzisiejszy mecz koszykarek ŁKS może zadecydować, czy łodzianki zakwalifikują się do pierwszej ósemki ekstraklasy i przestaną się martwić o utrzymanie w lidze.
Dziś o godz.18 odbędzie się w hali przy al. Unii najważniejszy mecz sezonu dla koszykarek ŁKS. Aby znaleźć się w pierwszej ósemce drużyn ekstraklasy łodzianki muszą wygrać z AZS Gorzów.
Ewentualne niepowodzenie zepchnie automatycznie ŁKS do strefy spakowej, co spowoduje, że trzeba będzie w barażach walczyć o utrzymanie się w gronie najlepszych. A to już jest gra na granicy wielkiego ryzyka.
Mirosław Trześniewski, I trener ŁKS: – Nie dopuszczam myśli, abyśmy dzisiaj ponieśli porażkę, chociaż w sporcie wszystko zdarzyć się może. Liczę bardzo na pomoc ze strony doświadczonej Daivy Jodeikaite, jej dobrą grę pod koszami. Bardzo potrzebna nam była wysoka zawodniczka. Mimo kilkumiesięcznej przerwy Daiva na treningach prezentowała się całkiem przyzwoicie. Zrozumiałe, że ona sama meczu nam nie wygra. Potrzebna jest przez cały czas spotkania pełna mobilizacja i koncentracja każdej naszej zawodniczki z osobna.
W pojedynku przeciwko akademiczkom z Gorzowa nie można sobie pozwolić na moment przestoju. To rywal, jak ja go określam, nieobliczalny, na pograniczu pozytywnego szaleństwa w swoich działaniach na parkiecie. Jeżeli jednak moje podopieczne będą konsekwetnie realizować ustalone założenia taktyczne, jeżeli nie zeżrą je nerwy to, moim zdaniem, mamy szansę na zdobycie kompletu punktów.
Daiva Jodeikaite, koszykarka ŁKS: – Trochę czuję się zdeprymowana ciężarem odpowiedzialności, jaką wzięłam na swe barki. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że daleko mi jeszcze do wysokiej formy. Nie mogłam jednak odmówić pomocy mojej drużynie, z którą związana jestem całym sercem nieprzerwanie od sezonu 1989/1990. Będę niewymownie szczęśliwa, jeżeli swoją postawą na parkiecie w jakimś tam stopniu przyczynię się do odniesienia przez nas końcowego sukcesu. Jestem głęboka przekonana, że moim młodszym koleżankom nie zabraknie ambicji i determinacji w tym decydującym pojedynku.
Wojciech Smaczny, kierownik drużyny: – Muszę powiedzieć, że atmosfera w naszym zespole jest bardzo bojowa, że każda z dziewcząt walczyć będzie w myśl dobrze pojętej zasady sportowej: wszystkie za jedną, jedna za wszystkie. Nasze koszykarki oczekują, że w tym wielce ważnym dla nich pojedynku, wspomoże je swym dopingiem liczne grono kibiców.
Na dzisiejszym meczu obecna będzie również Agata Kasprzak, która przyjedzie prosto z rodzinnego domu w Lublinie. Jest calkiem prawdopodobne, że wkrótce wznowi już normalne treningi.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Daiva Jodeikaite (z lewej) przygotowuje się do meczu z Gorzowem. Obok Joanna Szymańska. Fot. Kamil Jóźwiak
Czwartek, 10 lutego 2005r.
Dzisiejszy mecz koszykarek ŁKS może zadecydować, czy łodzianki zakwalifikują się do pierwszej ósemki ekstraklasy i przestaną się martwić o utrzymanie w lidze.
Dziś o godz.18 odbędzie się w hali przy al. Unii najważniejszy mecz sezonu dla koszykarek ŁKS. Aby znaleźć się w pierwszej ósemce drużyn ekstraklasy łodzianki muszą wygrać z AZS Gorzów.
Ewentualne niepowodzenie zepchnie automatycznie ŁKS do strefy spakowej, co spowoduje, że trzeba będzie w barażach walczyć o utrzymanie się w gronie najlepszych. A to już jest gra na granicy wielkiego ryzyka.
Mirosław Trześniewski, I trener ŁKS: – Nie dopuszczam myśli, abyśmy dzisiaj ponieśli porażkę, chociaż w sporcie wszystko zdarzyć się może. Liczę bardzo na pomoc ze strony doświadczonej Daivy Jodeikaite, jej dobrą grę pod koszami. Bardzo potrzebna nam była wysoka zawodniczka. Mimo kilkumiesięcznej przerwy Daiva na treningach prezentowała się całkiem przyzwoicie. Zrozumiałe, że ona sama meczu nam nie wygra. Potrzebna jest przez cały czas spotkania pełna mobilizacja i koncentracja każdej naszej zawodniczki z osobna.
W pojedynku przeciwko akademiczkom z Gorzowa nie można sobie pozwolić na moment przestoju. To rywal, jak ja go określam, nieobliczalny, na pograniczu pozytywnego szaleństwa w swoich działaniach na parkiecie. Jeżeli jednak moje podopieczne będą konsekwetnie realizować ustalone założenia taktyczne, jeżeli nie zeżrą je nerwy to, moim zdaniem, mamy szansę na zdobycie kompletu punktów.
Daiva Jodeikaite, koszykarka ŁKS: – Trochę czuję się zdeprymowana ciężarem odpowiedzialności, jaką wzięłam na swe barki. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że daleko mi jeszcze do wysokiej formy. Nie mogłam jednak odmówić pomocy mojej drużynie, z którą związana jestem całym sercem nieprzerwanie od sezonu 1989/1990. Będę niewymownie szczęśliwa, jeżeli swoją postawą na parkiecie w jakimś tam stopniu przyczynię się do odniesienia przez nas końcowego sukcesu. Jestem głęboka przekonana, że moim młodszym koleżankom nie zabraknie ambicji i determinacji w tym decydującym pojedynku.
Wojciech Smaczny, kierownik drużyny: – Muszę powiedzieć, że atmosfera w naszym zespole jest bardzo bojowa, że każda z dziewcząt walczyć będzie w myśl dobrze pojętej zasady sportowej: wszystkie za jedną, jedna za wszystkie. Nasze koszykarki oczekują, że w tym wielce ważnym dla nich pojedynku, wspomoże je swym dopingiem liczne grono kibiców.
Na dzisiejszym meczu obecna będzie również Agata Kasprzak, która przyjedzie prosto z rodzinnego domu w Lublinie. Jest calkiem prawdopodobne, że wkrótce wznowi już normalne treningi.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Daiva Jodeikaite (z lewej) przygotowuje się do meczu z Gorzowem. Obok Joanna Szymańska. Fot. Kamil Jóźwiak
W rozgrywkach żeńskiej ekstraklasy pozostały do rozegrania dwie kolejki, jednak AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp. zakończy tę część sezonu tydzień wcześniej niż rywalki.
W związku z niedzielnym wyjazdem na tygodniowy obóz zimowy do Austrii, gorzowianki już dziś rozegrają - awansem z ostatniej kolejki - mecz w Łodzi z miejscowym ŁKS-em. Łodzianki zaciekle walczą z Ostrovią o miejsce w ósemce, gwarantujące utrzymanie w ekstraklasie. Można się więc spodziewać, że mimo widocznego w tym sezonie kryzysu formy, przystąpią do dzisiejszego meczu zdeterminowane i świadome stawki, o jaką idzie gra. W ich zespole nie występuje w tym sezonie niezwykle doświadczona Daiva Jodeikaite (przebywa na urlopie macierzyńskim, pełniąc funkcję prezesa sekcji koszykówki), co widać na boisku. Siłę ŁKS osłabiło także odejście kilku innych zawodniczek, których nie udało się zastąpić wychowankami, ani transferami Magdaleny Arażny i Agnieszki Golemskiej (obie z BS Sure Shot Wołomin) i Agaty Kas-przak z Wisły Can Pack Kraków. Przypomnijmy, że listopadowy mecz z ŁKS-em w Gorzowie zakończył się wygraną akademiczek 55:49, lecz dopiero po dogrywce (w normalnym czasie gry było 49:49). Czy gorzowianki potrafią powtórzyć sukces także w hali rywalek?
(dob) Gazeta Lubuska
W związku z niedzielnym wyjazdem na tygodniowy obóz zimowy do Austrii, gorzowianki już dziś rozegrają - awansem z ostatniej kolejki - mecz w Łodzi z miejscowym ŁKS-em. Łodzianki zaciekle walczą z Ostrovią o miejsce w ósemce, gwarantujące utrzymanie w ekstraklasie. Można się więc spodziewać, że mimo widocznego w tym sezonie kryzysu formy, przystąpią do dzisiejszego meczu zdeterminowane i świadome stawki, o jaką idzie gra. W ich zespole nie występuje w tym sezonie niezwykle doświadczona Daiva Jodeikaite (przebywa na urlopie macierzyńskim, pełniąc funkcję prezesa sekcji koszykówki), co widać na boisku. Siłę ŁKS osłabiło także odejście kilku innych zawodniczek, których nie udało się zastąpić wychowankami, ani transferami Magdaleny Arażny i Agnieszki Golemskiej (obie z BS Sure Shot Wołomin) i Agaty Kas-przak z Wisły Can Pack Kraków. Przypomnijmy, że listopadowy mecz z ŁKS-em w Gorzowie zakończył się wygraną akademiczek 55:49, lecz dopiero po dogrywce (w normalnym czasie gry było 49:49). Czy gorzowianki potrafią powtórzyć sukces także w hali rywalek?
(dob) Gazeta Lubuska
Hersi pisze: W ich zespole nie występuje w tym sezonie niezwykle doświadczona Daiva Jodeikaite (przebywa na urlopie macierzyńskim, pełniąc funkcję prezesa sekcji koszykówki), co widać na boisku.
(dob) Gazeta Lubuska
NIby tak ale nie za bardzo. Akurat w meczu z AZS Daiva ma zagrać - to jakby mniej skomplikowane wyjaśnienie. Bardziej pogmatwana jest sprawa "prezesa" sekcji. Otóż Daiva była okrzyknięta wszem i wobec przez pana Witowskiego nowym prezesem sekcji kiedy zespół się rozsypywał nie miał widoków na kaskę przed nowymi rozgrywkami. Kiedy pani w ciąży latała w upały za zawodniczkami, trenerami, kaską, odkręcał różne śmieci po byłym "prezesostwie" wtedy o panu Witowskim ani widu ani slychu, ani kukuryku. Sytuacja zmienił się nie do poznania jak pierwsze pieniądze pojawiły się na koncie sekcji. Nagle pan marcin W. przypomniał sobie o pełnionej funkcji i wspólnie z kilkkoma kolegami doszli do wniosku że daiva to sobie może, ale bawić się rządzenie koszykówką młodzieżową a nie zajmować sie poważnymi sprawami. Zatem decyzją zarządu STOWARZYSZENIA ŁKS prezesem sekcji jest nasz nieoceniony Marcin W, a zarząd sekcji koszykówki ŁKS ( którego kiierownikiem jest Daiwa), choć wybrany w trakcie zebrania w którym udział wzięli i sam prezes witowski, i kierowniik zespołu i zawodniczki oraz trener Bak - mimo to odpowiada tylko za sekcje młodzieżowe. Argumentacja był podobno następująca -ten rządzi kto przynosi pieniądze - o ironio
Gorzowskie koszykarki kończą sezon zasadniczy meczami w czwartek w Łodzi i w sobotę w Poznaniu.
Olbrzymie znaczenie przede wszystkim dla gospodyń będzie miał dzisiejszy pojedynek gorzowianek z ŁKS. Rywalki naszej drużyny znalazły się w bardzo trudnej, ale jeszcze nie beznadziejnej sytuacji. Przegrały aż 12 spotkań z rzędu, są na ósmym, ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli. Mają tyle samo punktów co dziewiąta Ostrovia, ale wyprzedzają ostrowianki lepszym stosunkiem koszy zdobytych do straconych. W bezpośrednich pojedynkach tych zespołów łodzianki wygrały różnicą 8 pkt w Ostrowie, a niedawno w identycznych rozmiarach Ostrovia zwyciężyła na boisku ŁKS.
Łodziankom do zapewnienia sobie ósmej lokaty i tym samym utrzymania się w ekstraklasie bez baraży, praktycznie brakuje jednej wygranej. Ostrovia w dwóch ostatnich kolejkach ma szansę pokonać tylko zespół z Brzegu, bo w Gdyni w starciu z Lotosem będzie na straconej pozycji.
ŁKS zbiera wszystkie możliwe siły na spotkanie z Gorzowem. Na stanowisku trenera Witolda Baka zastąpił Mirosław Trześniewski. Łodzianie szykują jednak inną wielką niespodziankę. Specjalnie na pojedynek z AZS PWSZ TelecomMedia ma wrócić 39-letnia Daiva Jodeikaite. - Namawialiśmy ją kilka tygodni, aby swoim doświadczeniem pomogła nam choć w samej końcówce sezonu - mówił wiceprezes ŁKS Marcin Witowski. - Jestem pewien, że z jej pomocą zdobędziemy brakujące punkty i w ten sposób unikniemy baraży.
Była reprezentantka Litwy związana jest z Łodzią już ponad 15 lat. W ŁKS nie była tylko zawodniczką. W styczniu ubiegłego roku została wybrana szefową sekcji koszykówki. - Nie boję się odpowiedzialności, zawsze brałam ciężar gry na siebie na boisku, podołam także poza nim - mówiła po wyborze Jodeikaite. - Czuję się łodzianką i nie wyobrażam sobie, aby z mojego miasta znikła drużyna koszykarek.
W kwietniu 2004 r. Litwinka postanowiła zakończyć karierę. W listopadzie urodziła córeczkę. Nie przypuszczała, że będzie jeszcze potrzebna drużynie na boisku. Owszem, wznowiła treningi, ale nie ćwiczyła na pełnych obrotach. Po przyjściu trenera Trześniewskiego nie było jednak dnia, gdy w ŁKS nie rozmawiano o powrocie Daivy do gry. - Przyjmę ją z otwartymi ramionami - mówił łódzki szkoleniowiec. - Jej doświadczenie będzie w najważniejszych momentach sezonu bezcenne dla młodszych zawodniczek.
Jodeikaite została uprawniona do gry i zapewne jeśli tylko sytuacja na boisku będzie tego wymagała pomoże ŁKS.
Łodzianki nie mogą liczyć na żadne ulgowe traktowanie. Gorzowski zespół już nie może spaść niżej (w tej chwili jest na siódmym miejscu), ale wciąż ma szansę powędrować wyżej. W pierwszej rundzie po dramatycznym pojedynku i dogrywce AZS PWSZ TelecomMedia zwyciężył ŁKS 55:49. Gorzowianki mają teraz pełne prawo powtórzyć ten wynik na boisku rywalek. W ostatnich spotkaniach w Krakowie i u siebie z Cukierkami Brzeg pokazały, mimo porażek, że i bez swojej liderki Agnieszki Szott, potrafią walczyć. Trener Dariusz Maciejewski obiecał też gospodarzom po meczu w Ostrowie, że jego zespół na pewno nie odda nikomu punktów za darmo. I znając jego ambicję możemy być pewni, że gorzowianki, mimo pewnego utrzymania w ekstraklasie, z wielką determinacją powalczą o całą pulę.
W swoim rodzinnym mieście zagra dzisiaj koszykarka AZS PWSZ TelecomMedia Dagmara Mroczek. Będzie więc okazja do spotkania z rodzicami, ale i do ponownego pokazania się łódzkiej publiczności. Jedna z najskuteczniejszych zawodniczek ekstraklasy w rzutach za 3 pkt wychowała się w Widzewie, zawsze rywalizującym z ŁKS. "Dadze" i pozostałym gorzowiankom motywacji na pewno nie zabraknie.
Warto pokonać ŁKS, aby jeszcze ciekawiej było w sobotę w poznańskiej Arenie - gorzowianki rozgrywają dwa mecze w jednym tygodniu, bo już po niedzieli pojadą na obóz do Austrii. AZS Poznań to o wiele trudniejszy rywal od łodzianek. Wciąż aktualny wicemistrz Polski. Opierający swoją grę na trzech bardzo doświadczonych zawodniczkach - Beacie Krupskiej-Tyszkiewicz, Monice Ciecierskiej i Redzie Aleliunaite. W Gorzowie minimalnie lepszy - 69:64 - był zespół gości. U siebie poznanianki też bardzo będą uważnie pilnować korzystnego wyniku, bo walczą o piąte miejsce w tabeli.
FINAŁ SEZONU ZASADNICZEGO
czwartek 10 lutego (godz. 18): ŁKS Łódź - AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów; sobota 12 lutego: AZS Poznań - AZS PWSZ TelecomMedia (godz. 17), Wisła Can Pack Kraków - ŁKS Łódź, CCC Polkowice - Meblotap AZS PWSZ Chełm; niedziela 13 lutego: Ostrovia Ostrów - Cukierki Odra Brzeg, PZU Polfa Pabianice - Lotos Gdynia; piątek 18 lutego: AZS Poznań - CCC Polkowice; sobota 19 lutego: Lotos Gdynia - Ostrovia Ostrów, Cukierki Odra Brzeg - Wisła Can Pack Kraków; niedziela 20 lutego: Meblotap AZS PWSZ Chełm - PZU Polfa Pabianice.
Ireneusz Klimczak Gazeta Wyborcza
Olbrzymie znaczenie przede wszystkim dla gospodyń będzie miał dzisiejszy pojedynek gorzowianek z ŁKS. Rywalki naszej drużyny znalazły się w bardzo trudnej, ale jeszcze nie beznadziejnej sytuacji. Przegrały aż 12 spotkań z rzędu, są na ósmym, ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli. Mają tyle samo punktów co dziewiąta Ostrovia, ale wyprzedzają ostrowianki lepszym stosunkiem koszy zdobytych do straconych. W bezpośrednich pojedynkach tych zespołów łodzianki wygrały różnicą 8 pkt w Ostrowie, a niedawno w identycznych rozmiarach Ostrovia zwyciężyła na boisku ŁKS.
Łodziankom do zapewnienia sobie ósmej lokaty i tym samym utrzymania się w ekstraklasie bez baraży, praktycznie brakuje jednej wygranej. Ostrovia w dwóch ostatnich kolejkach ma szansę pokonać tylko zespół z Brzegu, bo w Gdyni w starciu z Lotosem będzie na straconej pozycji.
ŁKS zbiera wszystkie możliwe siły na spotkanie z Gorzowem. Na stanowisku trenera Witolda Baka zastąpił Mirosław Trześniewski. Łodzianie szykują jednak inną wielką niespodziankę. Specjalnie na pojedynek z AZS PWSZ TelecomMedia ma wrócić 39-letnia Daiva Jodeikaite. - Namawialiśmy ją kilka tygodni, aby swoim doświadczeniem pomogła nam choć w samej końcówce sezonu - mówił wiceprezes ŁKS Marcin Witowski. - Jestem pewien, że z jej pomocą zdobędziemy brakujące punkty i w ten sposób unikniemy baraży.
Była reprezentantka Litwy związana jest z Łodzią już ponad 15 lat. W ŁKS nie była tylko zawodniczką. W styczniu ubiegłego roku została wybrana szefową sekcji koszykówki. - Nie boję się odpowiedzialności, zawsze brałam ciężar gry na siebie na boisku, podołam także poza nim - mówiła po wyborze Jodeikaite. - Czuję się łodzianką i nie wyobrażam sobie, aby z mojego miasta znikła drużyna koszykarek.
W kwietniu 2004 r. Litwinka postanowiła zakończyć karierę. W listopadzie urodziła córeczkę. Nie przypuszczała, że będzie jeszcze potrzebna drużynie na boisku. Owszem, wznowiła treningi, ale nie ćwiczyła na pełnych obrotach. Po przyjściu trenera Trześniewskiego nie było jednak dnia, gdy w ŁKS nie rozmawiano o powrocie Daivy do gry. - Przyjmę ją z otwartymi ramionami - mówił łódzki szkoleniowiec. - Jej doświadczenie będzie w najważniejszych momentach sezonu bezcenne dla młodszych zawodniczek.
Jodeikaite została uprawniona do gry i zapewne jeśli tylko sytuacja na boisku będzie tego wymagała pomoże ŁKS.
Łodzianki nie mogą liczyć na żadne ulgowe traktowanie. Gorzowski zespół już nie może spaść niżej (w tej chwili jest na siódmym miejscu), ale wciąż ma szansę powędrować wyżej. W pierwszej rundzie po dramatycznym pojedynku i dogrywce AZS PWSZ TelecomMedia zwyciężył ŁKS 55:49. Gorzowianki mają teraz pełne prawo powtórzyć ten wynik na boisku rywalek. W ostatnich spotkaniach w Krakowie i u siebie z Cukierkami Brzeg pokazały, mimo porażek, że i bez swojej liderki Agnieszki Szott, potrafią walczyć. Trener Dariusz Maciejewski obiecał też gospodarzom po meczu w Ostrowie, że jego zespół na pewno nie odda nikomu punktów za darmo. I znając jego ambicję możemy być pewni, że gorzowianki, mimo pewnego utrzymania w ekstraklasie, z wielką determinacją powalczą o całą pulę.
W swoim rodzinnym mieście zagra dzisiaj koszykarka AZS PWSZ TelecomMedia Dagmara Mroczek. Będzie więc okazja do spotkania z rodzicami, ale i do ponownego pokazania się łódzkiej publiczności. Jedna z najskuteczniejszych zawodniczek ekstraklasy w rzutach za 3 pkt wychowała się w Widzewie, zawsze rywalizującym z ŁKS. "Dadze" i pozostałym gorzowiankom motywacji na pewno nie zabraknie.
Warto pokonać ŁKS, aby jeszcze ciekawiej było w sobotę w poznańskiej Arenie - gorzowianki rozgrywają dwa mecze w jednym tygodniu, bo już po niedzieli pojadą na obóz do Austrii. AZS Poznań to o wiele trudniejszy rywal od łodzianek. Wciąż aktualny wicemistrz Polski. Opierający swoją grę na trzech bardzo doświadczonych zawodniczkach - Beacie Krupskiej-Tyszkiewicz, Monice Ciecierskiej i Redzie Aleliunaite. W Gorzowie minimalnie lepszy - 69:64 - był zespół gości. U siebie poznanianki też bardzo będą uważnie pilnować korzystnego wyniku, bo walczą o piąte miejsce w tabeli.
FINAŁ SEZONU ZASADNICZEGO
czwartek 10 lutego (godz. 18): ŁKS Łódź - AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów; sobota 12 lutego: AZS Poznań - AZS PWSZ TelecomMedia (godz. 17), Wisła Can Pack Kraków - ŁKS Łódź, CCC Polkowice - Meblotap AZS PWSZ Chełm; niedziela 13 lutego: Ostrovia Ostrów - Cukierki Odra Brzeg, PZU Polfa Pabianice - Lotos Gdynia; piątek 18 lutego: AZS Poznań - CCC Polkowice; sobota 19 lutego: Lotos Gdynia - Ostrovia Ostrów, Cukierki Odra Brzeg - Wisła Can Pack Kraków; niedziela 20 lutego: Meblotap AZS PWSZ Chełm - PZU Polfa Pabianice.
Ireneusz Klimczak Gazeta Wyborcza
-
Gość
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości







