Euroliga - 3. kolejka
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Bibrzycka 22 pkt (w tym 4 "trójki"), 5 zbiórek, 4 przechwyty, 2 asysty. Świetny mecz jednym słowem. Musiało być bardzo emocjonująco, skoro do przerwy Valencia prowadziła różnicą 15 pkt... Z mojego punktu widzenia trochę szkoda, że UMMC wygrał tak wyraźnie dogrywkę.
Wygrana Gambrinusa z CSKA to raczej niespodzianka. W innym meczu gdyńskiej grupy Sibenik ograł Pragę 76-70. W chorwackiej drużynie zagrała dobrze znana w Gdyni Monika Veselovski. W poprzednich kolejkach nie wystąpiła, więc to chyba całkiem świeży transfer.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Jesli ktoś z Krakusów jest zainteresowany oglądaniem jutrzejszego meczu Wiślaczek to znalazłem lokal, w którym zapewniono mnie o możliwości oglądnięcia tej transmisji. Info na privach.
"Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co gotów jest umrzeć, nie jest godzien, by żyć."
https://bartolino78.wordpress.com
https://bartolino78.wordpress.com
Do Francji po pierwsze zwycięstwo!
Pierwsze zwycięstwo w Eurolidze - taki cel mają na czwartkowy wieczór koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia. Wicemistrzynie Polski w środę po południu wyleciały do Francji na mecz z Union Hainaut Basket. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 20:30.
Union Hainaut to nazwa niewiele mówiąca mniej zorientowanym kibicom. Ci bardziej zorientowani wiedzą jednak, że jest to nowa nazwa jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Europie, czyli Olympic Valenciennes. Przed rozpocząciem tego sezonu we francuskim klubie doszło do zmian właścicielskich i w ich efekcie zespół przystąpił do rozgrywek pod nową nazwą. Zmienił się także skład. W porównaniu z minionym sezonem w zespole została praktycznie jedna podstawowa zawodniczka, skrzydłowa Sabrina Reghaissa. Oprócz niej o sile zespołu stanowi jego motor napędowy, rozgrywająca Kathy Wambe. Czarnoskóra reprezentantka Belgii w dwóch meczach zdobyła 27 punktów na bardzo dobrej skuteczności. Gdyńskim fanom przypomni się także Vedrana Grgin Fonseca, która kilka lat temu z powodzeniem grała w Gdyni. Teraz chorwacka skrzydłowa zdobywa punkty dla drużyny francuskiej, aczkolwiek w dwóch pierwszych meczach Euroligi, poza walczenością na tablicach nie pokazała nic szczególnego. Zapewne jednak w starciu ze swoim byłym klubem będzie chciała pokazać się z dobrej strony. Union Hainaut ma w swoim składzie jedną Amerykankę. To środkowa Tiffany Stansbury, która ociera się o WNBA, ale jak na razie wielkiej kariery w amerykańskiej lidze zawodowej nie zrobiła. Zagraniczny zaciąg uzupełniają czarnoskóra reprezentantka Belgii Kathy Wambe oraz środkowa z Kongo Mudju Ngoyisa.
Union Hainaut z pewnością personalnie jest słabszy od Lotosu PKO BP Gdynia, ale na własnym boisku jest to drużyna mogąca wygrać praktycznie z każdym. Gdynianki wiedzą jednak, jak wygrywać w tej hali. Z Valenciennes Lotos PKO BP Gdynia rywalizował w ubiegłym sezonie. Po niespodziewanej porażce przed własną publicznością, wicemistrzynie Polski zrewanżowały się Francuzkom i wywiozły z Valenciennes cenne zwycięstwo. Olympic Valenciennes to drużyna, której historia nierozerwalnie związana jest z historią gdyńskiego klubu. To właśnie ten zespół dwukrotnie stawał gdyniankom na przeszkodzie w wywalczeniu mistrzostwa Euroligi. W 2002 i 2004 roku Lotos PKO BP Gdynia w finale Euroligi grał właśnie z Valenciennes i dwa razy musiał uznać wyższość rywalek. Dzisiaj obie drużyny lata świetności mają za sobą, ale nadal są to uznane europejskie firmy i zapewne tylko kwestią czasu jest, gdy znowu grać będą o najwyższe cele. W tym sezonie oba zespoły liczą na awans co najmniej do fazy play - off Euroligi. Aby tego dokonać trzeba zająć w grupie co najmniej czwarte miejsce. Na razie bliżej tego celu są podopieczne Fabrice'a Courciera, które na inaugurację wygrały z ZVVZ USK Praga 78:62, by w drugim meczu niespodziewanie przegrać z Jolly Sibenik 70:79. Gdynianki przegrały dwa razy, ale za to grały z absolutnymi faworytami rozgrywek, czyli z Ros Casares Walencja i UMMC Ekaterinburg. O ile w Walencji ich gra wołała o pomstę do nieba, to w meczu z rosyjskim gigantem było już znacznie lepiej, stąd też można mieć nadzieję na dobry występ i dobry rezultat we Francji.
- Nasza forma zwyżkuje i nie ukrywam, że liczę na zwycięstwo. Jedziemy do Francji po komplet punktów, w przeciwnym wypadku nasza sytuacja mocno się skomplikuje. Union to zespół potrafiący wykorzystać atut swojego parkietu, bardzo dobrze grający w defensywie. Oglądaliśmy ich mecze i trzeba przyznać, że Francuzki bardzo dobrze zacieśniają strefę podkoszową, przechwytują sporo piłek, po których wyprowadzają szybkie kontrataki. Musimy zwrócić uwagę na ten element gry. Uczulam moje zawodniczki także na grę pod koszem, szczególnie własnym. Union bardzo dobrze gra na atakowanej tablicy. 35 zbiórek ofensywnych w dwóch meczach to znakomity wynik, mam nadzieję, że my nie damy im aż tak poszaleć - mówi trener Lotosu PKO BP Gdynia Jacek Winnicki.
lotospkob.pl
Pierwsze zwycięstwo w Eurolidze - taki cel mają na czwartkowy wieczór koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia. Wicemistrzynie Polski w środę po południu wyleciały do Francji na mecz z Union Hainaut Basket. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 20:30.
Union Hainaut to nazwa niewiele mówiąca mniej zorientowanym kibicom. Ci bardziej zorientowani wiedzą jednak, że jest to nowa nazwa jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Europie, czyli Olympic Valenciennes. Przed rozpocząciem tego sezonu we francuskim klubie doszło do zmian właścicielskich i w ich efekcie zespół przystąpił do rozgrywek pod nową nazwą. Zmienił się także skład. W porównaniu z minionym sezonem w zespole została praktycznie jedna podstawowa zawodniczka, skrzydłowa Sabrina Reghaissa. Oprócz niej o sile zespołu stanowi jego motor napędowy, rozgrywająca Kathy Wambe. Czarnoskóra reprezentantka Belgii w dwóch meczach zdobyła 27 punktów na bardzo dobrej skuteczności. Gdyńskim fanom przypomni się także Vedrana Grgin Fonseca, która kilka lat temu z powodzeniem grała w Gdyni. Teraz chorwacka skrzydłowa zdobywa punkty dla drużyny francuskiej, aczkolwiek w dwóch pierwszych meczach Euroligi, poza walczenością na tablicach nie pokazała nic szczególnego. Zapewne jednak w starciu ze swoim byłym klubem będzie chciała pokazać się z dobrej strony. Union Hainaut ma w swoim składzie jedną Amerykankę. To środkowa Tiffany Stansbury, która ociera się o WNBA, ale jak na razie wielkiej kariery w amerykańskiej lidze zawodowej nie zrobiła. Zagraniczny zaciąg uzupełniają czarnoskóra reprezentantka Belgii Kathy Wambe oraz środkowa z Kongo Mudju Ngoyisa.
Union Hainaut z pewnością personalnie jest słabszy od Lotosu PKO BP Gdynia, ale na własnym boisku jest to drużyna mogąca wygrać praktycznie z każdym. Gdynianki wiedzą jednak, jak wygrywać w tej hali. Z Valenciennes Lotos PKO BP Gdynia rywalizował w ubiegłym sezonie. Po niespodziewanej porażce przed własną publicznością, wicemistrzynie Polski zrewanżowały się Francuzkom i wywiozły z Valenciennes cenne zwycięstwo. Olympic Valenciennes to drużyna, której historia nierozerwalnie związana jest z historią gdyńskiego klubu. To właśnie ten zespół dwukrotnie stawał gdyniankom na przeszkodzie w wywalczeniu mistrzostwa Euroligi. W 2002 i 2004 roku Lotos PKO BP Gdynia w finale Euroligi grał właśnie z Valenciennes i dwa razy musiał uznać wyższość rywalek. Dzisiaj obie drużyny lata świetności mają za sobą, ale nadal są to uznane europejskie firmy i zapewne tylko kwestią czasu jest, gdy znowu grać będą o najwyższe cele. W tym sezonie oba zespoły liczą na awans co najmniej do fazy play - off Euroligi. Aby tego dokonać trzeba zająć w grupie co najmniej czwarte miejsce. Na razie bliżej tego celu są podopieczne Fabrice'a Courciera, które na inaugurację wygrały z ZVVZ USK Praga 78:62, by w drugim meczu niespodziewanie przegrać z Jolly Sibenik 70:79. Gdynianki przegrały dwa razy, ale za to grały z absolutnymi faworytami rozgrywek, czyli z Ros Casares Walencja i UMMC Ekaterinburg. O ile w Walencji ich gra wołała o pomstę do nieba, to w meczu z rosyjskim gigantem było już znacznie lepiej, stąd też można mieć nadzieję na dobry występ i dobry rezultat we Francji.
- Nasza forma zwyżkuje i nie ukrywam, że liczę na zwycięstwo. Jedziemy do Francji po komplet punktów, w przeciwnym wypadku nasza sytuacja mocno się skomplikuje. Union to zespół potrafiący wykorzystać atut swojego parkietu, bardzo dobrze grający w defensywie. Oglądaliśmy ich mecze i trzeba przyznać, że Francuzki bardzo dobrze zacieśniają strefę podkoszową, przechwytują sporo piłek, po których wyprowadzają szybkie kontrataki. Musimy zwrócić uwagę na ten element gry. Uczulam moje zawodniczki także na grę pod koszem, szczególnie własnym. Union bardzo dobrze gra na atakowanej tablicy. 35 zbiórek ofensywnych w dwóch meczach to znakomity wynik, mam nadzieję, że my nie damy im aż tak poszaleć - mówi trener Lotosu PKO BP Gdynia Jacek Winnicki.
lotospkob.pl


Wisła musi zatrzymać Annę Vajdę
Rozmawiał Waldemar Kordyl
Z drużyną pojechała Dorota Gburczyk, która leczyła kontuzjowany bark. Trener Wisły jeszcze bardziej cieszy się z powrotu do formy Jeleny Skerović. Po dwóch kolejkach w grupie C pierwszy jest Bourges Basket. Wisła po wygranej z Nadieżdą Orenburg i porażce z mistrzyniami Francji jest na trzecim miejscu w tabeli tuż za MiZo.
Największa w tym zasługa 24-letniej Anny Vajdy. Silna skrzydłowa jest liderką snajperek Euroligi ze średnią 26,5 pkt. W tej samej klasyfikacji wiślaczka Chamique Holdsclaw jest piąta. Koleżanka Vajdy, Dalma Ivanyi, prowadzi wśród najlepiej podających (9,5 asysty).
Rozmowa z Patrycją Czepiec
Waldemar Kordyl: Jakie szanse ma Wisła z MiZo?
Patrycja Czepiec: Powinna wygrać. Jeśli tylko nie powtórzy się ostatnia kwarta meczu z Bourges. Personalnie Węgierki są dużo słabsze. Od dwóch sezonów Wisła nie umie potwierdzić swojej przewagi na boisku. Liczę, że dziewczyny zrobiły rachunek sumienia, bo przegrały z Francuzkami na własną prośbę. Przecierałam oczy ze zdumienia.
Grała Pani przeciwko Annie Vajdzie.
- Z roku na rok robi postępy. Od dawna uznawana była za talent.
Czego brakuje Wiśle do klasy mistrzowskiej?
- Na pewno trochę zgrania. Wymaga się od niej zdecydowanie więcej niż od innych. Czasem razi nieskuteczność i denerwują niewykorzystane rzuty osobiste.
Duet Holdsclaw - Canty jest lepszy od DeForge - Dupree?
- Byłam mile zaskoczona Dupree, bo przez 3/4 sezonu spisywała się rewelacyjnie. Forma DeForge była różna. Są tacy, którzy do dziś za nią tęsknią. Holdsclaw dobrze rozumie się na parkiecie z Dominique Canty.
Wisła celuje w ósemkę najlepszych drużyn w Europie.
- Grupę wylosowaliśmy bardzo szczęśliwie. Do tego doszła fartowna wygrana w Rosji. Dawno nie było takiej szansy. Wisła musi jeszcze popracować nad lukami w obronie.
Może Pani porównać Euroleasing z MiZo?
- Wicemistrzynie Węgier to zespół bez gwiazd. Prezentują solidną koszykówkę. To coś więcej niż koszykarskie rzemiosło z dobrą obroną. Wisła ma wyższy skład. Jestem optymistką przed tym spotkaniem.
* Patrycja Czepiec dwa lata temu zdobyła mistrzostwo Polski na stulecie Wisły. Jest mistrzynią Europy z 1999 r. Grała na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 r. W reprezentacji Polski wystąpiła 75 razy
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Rozmawiał Waldemar Kordyl
Z drużyną pojechała Dorota Gburczyk, która leczyła kontuzjowany bark. Trener Wisły jeszcze bardziej cieszy się z powrotu do formy Jeleny Skerović. Po dwóch kolejkach w grupie C pierwszy jest Bourges Basket. Wisła po wygranej z Nadieżdą Orenburg i porażce z mistrzyniami Francji jest na trzecim miejscu w tabeli tuż za MiZo.
Największa w tym zasługa 24-letniej Anny Vajdy. Silna skrzydłowa jest liderką snajperek Euroligi ze średnią 26,5 pkt. W tej samej klasyfikacji wiślaczka Chamique Holdsclaw jest piąta. Koleżanka Vajdy, Dalma Ivanyi, prowadzi wśród najlepiej podających (9,5 asysty).
Rozmowa z Patrycją Czepiec
Waldemar Kordyl: Jakie szanse ma Wisła z MiZo?
Patrycja Czepiec: Powinna wygrać. Jeśli tylko nie powtórzy się ostatnia kwarta meczu z Bourges. Personalnie Węgierki są dużo słabsze. Od dwóch sezonów Wisła nie umie potwierdzić swojej przewagi na boisku. Liczę, że dziewczyny zrobiły rachunek sumienia, bo przegrały z Francuzkami na własną prośbę. Przecierałam oczy ze zdumienia.
Grała Pani przeciwko Annie Vajdzie.
- Z roku na rok robi postępy. Od dawna uznawana była za talent.
Czego brakuje Wiśle do klasy mistrzowskiej?
- Na pewno trochę zgrania. Wymaga się od niej zdecydowanie więcej niż od innych. Czasem razi nieskuteczność i denerwują niewykorzystane rzuty osobiste.
Duet Holdsclaw - Canty jest lepszy od DeForge - Dupree?
- Byłam mile zaskoczona Dupree, bo przez 3/4 sezonu spisywała się rewelacyjnie. Forma DeForge była różna. Są tacy, którzy do dziś za nią tęsknią. Holdsclaw dobrze rozumie się na parkiecie z Dominique Canty.
Wisła celuje w ósemkę najlepszych drużyn w Europie.
- Grupę wylosowaliśmy bardzo szczęśliwie. Do tego doszła fartowna wygrana w Rosji. Dawno nie było takiej szansy. Wisła musi jeszcze popracować nad lukami w obronie.
Może Pani porównać Euroleasing z MiZo?
- Wicemistrzynie Węgier to zespół bez gwiazd. Prezentują solidną koszykówkę. To coś więcej niż koszykarskie rzemiosło z dobrą obroną. Wisła ma wyższy skład. Jestem optymistką przed tym spotkaniem.
* Patrycja Czepiec dwa lata temu zdobyła mistrzostwo Polski na stulecie Wisły. Jest mistrzynią Europy z 1999 r. Grała na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 r. W reprezentacji Polski wystąpiła 75 razy
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Na Węgry po zwycięstwo
29 października - W czwartek koszykarki Wisły Can-Pack Kraków zmierzą się na wyjeździe z MiZo Pecs w spotkaniu trzeciej kolejki grupy A Euroligi. Pod Wawelem podkreślają, że zespół na Węgry udał się po pełną pulę. Rywalki, podobnie jak mistrzynie Polski, do tej pory zanotowały po jednej wygranej i jednej porażce.
Na inaugurację MiZo pewnie pokonało Halcon Avenidę 82:65, by w następnej kolejce dość niespodziewanie przegrać na wyjeździe po dogrywce z Besiktasem Cola Turka 82:84. Natomiast podopieczne Wojciecha Downar-Zapolskiego najpierw wygrały z Nadieżdą w Orenburgu (80:79 po dogrywce), a później nie sprostały w Krakowie Bourges Basket 66-78
Motorem napędowym gry węgierskiej drużyny jest Anna Vajda. 24-letnia silna skrzydłowa w dwóch dotychczasowych spotkaniach przeciętnie notowała po 26,5 punktu i 8 zbiórek na mecz. Równie imponującymi statystykami może pochwalić się liderka Wisły Can-Pack, Chamique Holdsclaw (odpowiednio 21 pkt i 6,5 zb w każdym spotkaniu).
Po porażce z Bourges trener Downar-Zapolski podkreślał, że jego drużyna będzie teraz lepiej spisywać się na parkietach Euroligi. - Myślę, że pozostałe zespoły w grupie są na pewno w naszym zasięgu. Na Węgry na mecz z MiZo Pecs jedziemy żeby wygrać i podnieść się po tej porażce - zadeklarował szkoleniowiec Wisły Can-Pack. Miejmy nadzieję, że tak też się stanie i wiślaczki będą wracać z Węgier w równie dobrych nastrojach, co z Orenburga!
Przypominamy wszystkim sympatykom koszykówki, że mecz MiZo Pecs - Wisła Can-Pack zostanie rozegrany w czwartek o godzinie 18. Transmisję przeprowadzi TVP Sport, a bezpośredniej relacji będzie można posłuchać na antenie Radia Kraków.
Informację o wyniku, wraz z krótkim podsumowaniem każdej z kwart, znajdą Państwo także na łamach naszego serwisu.
(Biuro Prasowe Wisły Can-Pack)
29 października - W czwartek koszykarki Wisły Can-Pack Kraków zmierzą się na wyjeździe z MiZo Pecs w spotkaniu trzeciej kolejki grupy A Euroligi. Pod Wawelem podkreślają, że zespół na Węgry udał się po pełną pulę. Rywalki, podobnie jak mistrzynie Polski, do tej pory zanotowały po jednej wygranej i jednej porażce.
Na inaugurację MiZo pewnie pokonało Halcon Avenidę 82:65, by w następnej kolejce dość niespodziewanie przegrać na wyjeździe po dogrywce z Besiktasem Cola Turka 82:84. Natomiast podopieczne Wojciecha Downar-Zapolskiego najpierw wygrały z Nadieżdą w Orenburgu (80:79 po dogrywce), a później nie sprostały w Krakowie Bourges Basket 66-78
Motorem napędowym gry węgierskiej drużyny jest Anna Vajda. 24-letnia silna skrzydłowa w dwóch dotychczasowych spotkaniach przeciętnie notowała po 26,5 punktu i 8 zbiórek na mecz. Równie imponującymi statystykami może pochwalić się liderka Wisły Can-Pack, Chamique Holdsclaw (odpowiednio 21 pkt i 6,5 zb w każdym spotkaniu).
Po porażce z Bourges trener Downar-Zapolski podkreślał, że jego drużyna będzie teraz lepiej spisywać się na parkietach Euroligi. - Myślę, że pozostałe zespoły w grupie są na pewno w naszym zasięgu. Na Węgry na mecz z MiZo Pecs jedziemy żeby wygrać i podnieść się po tej porażce - zadeklarował szkoleniowiec Wisły Can-Pack. Miejmy nadzieję, że tak też się stanie i wiślaczki będą wracać z Węgier w równie dobrych nastrojach, co z Orenburga!
Przypominamy wszystkim sympatykom koszykówki, że mecz MiZo Pecs - Wisła Can-Pack zostanie rozegrany w czwartek o godzinie 18. Transmisję przeprowadzi TVP Sport, a bezpośredniej relacji będzie można posłuchać na antenie Radia Kraków.
Informację o wyniku, wraz z krótkim podsumowaniem każdej z kwart, znajdą Państwo także na łamach naszego serwisu.
(Biuro Prasowe Wisły Can-Pack)
Przechwyt Boby Maksymowycz i Fernandez ustala wynik kwarty na 41:32.
Kurde faktycznie Wisła, na cały sezon ma siodemkę zawodniczek - odbije się to czkawką, chyba ze szykują jakiś supertransfer w styczniu. Nawet zreszta wtedy to tylko 8 w perspektywie całego sezonu...
Miłybyłby powrot Krychy Lary i wyduszenie Międzikowej z Rybnika

Kurde faktycznie Wisła, na cały sezon ma siodemkę zawodniczek - odbije się to czkawką, chyba ze szykują jakiś supertransfer w styczniu. Nawet zreszta wtedy to tylko 8 w perspektywie całego sezonu...
Miłybyłby powrot Krychy Lary i wyduszenie Międzikowej z Rybnika
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Jakub i 1 gość





