W piątek ruszyły cztery turnieje półfinałowe mistrzostw Polski juniorek starszych. Ekipa z Gorzowa o awans do finałów walczy w hali Wisły w Krakowie. W pierwszym meczu swojej grupy nasze dziewczęta pokonały drużynę Lotnika Wierzawice 75:59.
W rozgrywkach juniorek starszych (grają tam zawodniczki do 20 lat) AZS PWSZ chce w tym roku znów powalczyć o finał. Do tego etapu jednak jeszcze daleka droga. Jesteśmy dopiero w fazie walki o awans do grona ośmiu najlepszych zespołów w Polsce w tej kategorii. Gorzowianki grają w Krakowie. Mają już na swoim koncie pierwsze zwycięstwo. W pierwszym dniu półfinałowego turnieju na dużym spokoju pokonały ekipę z Wierzawic 75:59. W weekend czekają je jeszcze dwa mecze - z Wisłą Kraków i RMKS Rybnik.
Z Lotnikiem nie było łatwo… przede wszystkim na początku meczu. Jeszcze w połowie pierwszej kwarty rywalki prowadziły 8:6. Później jednak do głosu doszły gorzowianki. Głównie za sprawą Justyny Maruszczak, która dwa razy trafiła za trzy i była bezbłędna z linii rzutów osobistych. Chwilę po rozpoczęciu drugiej odsłony ekipa AZS PWSZ odskoczyła Lotnikowi na siedem punktów (24:17). - To był dobry moment Justyny. Trafiła dziewięć z 10 rzutów, licząc wolne i z gry. Ale zasługuje ona nie tylko na pochwałę za pierwszą kwartę i kawałek drugiej, ale za cały mecz - powiedział nam szkoleniowiec juniorek starszych z Gorzowa Robert Pieczyrak.
Koncert gorzowianek dopiero się wtedy rozpoczął. Po 16 minutach nasze dziewczęta prowadziły już 38:19 (w kwarcie było 19:2). - Wszystko nam świetnie zagrało, najlepiej obrona. Na początku graliśmy słabo w tym elemencie, ale gdy zaczęliśmy normalnie bronić, to nie mieliśmy o czym z rywalem rozmawiać - opowiadał trener Pieczyrak. Po 20 minutach AZS PWSZ był znacznie lepszy od Wierzawic. Była pełna kontrola i 42:26 dla naszych.
Po przerwie zmieniło się niewiele. W trzeciej odsłonie gorzowianki nadal nakręcały tempo. 67:43 prowadziły na 10 minut przed końcem i trener Pieczyrak chciał całkowicie zluzować liderki, a mecz miały dokończyć zmienniczki. Na trzy minuty przed końcem wrócił jednak do podstawowych graczy. Dlaczego? - Chciałem spokoju. Gdy zrobiłem dużo zmian, powstało na boisku spore zamieszanie. Musiałem wrócić do ogranych zawodniczek, aby zagrały wolniejsze akcje i spokojnie dowiozły zwycięstwo do końca meczu. Biorąc pod uwagę czas gry, jaki dostały dziś Justyna Maruszczak i Claudia Trębicka, to wynik wygląda naprawdę dobrze. Zagrały zaledwie po 20 minut. A pamiętajmy, że nawet na sekundę nie musiałem wprowadzać w spotkaniu z Wierzawicami Agnieszki Kaczmarczyk, nie było takiej potrzeby. Musieliśmy ten mecz wygrać. I go wygraliśmy. Czy jest jakieś zmartwienie? Z niskim zespołem przegraliśmy deskę 29:43. To jest nieporozumienie. Na pewno sobie na ten temat z moimi podopiecznymi poważnie porozmawiam - zakończył Pieczyrak.
Lotnik Wierzawice - AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 59:75 (17:19, 9:23, 17:25, 16:8)
Lotnik: Musijowska 21 (6x3), Majkut 9, Gronowicz 6, Niemczyk 6 (1), Kaszuba 0 oraz Kromka 7 (1), Dedio 6 (2), Kuras 2, Strojny 2, Kryla, Tołpa, Wach.
AZS PWSZ: Maruszczak 22 (2x3), Lelek 13, Łodygowska 10, Trębicka 10 (1), Głębocka 0 oraz Świencicka 8, Kononowicz 5 (1), Cieślak 2, Grelewicz 2, Zachorska 2, Wierzbicka 1.
źródło:
www.gorzow24.pl