Orzeł Polkowice - Wisła Kraków (o 3. miejsce FGE)

forum dyskusji o sprawach pozaboiskowych

Moderatorzy: rzymi, Lisu, Marco

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Orzeł Polkowice - Wisła Kraków (o 3. miejsce FGE)

Postautor: Kuba » 23 kwietnia 2009, 22:41

spokojnie tytułem może być "pierwszy taki wyjazd w karierze. dlaczego? już tłumaczę:


1) wyjeżdżamy punktualnie, tak jak sobie założyliśmy, czyli 5:15 z dworca PKS w Polkowicach w kierunku Krakowa. Po drodze (we Wrocławiu), do naszej dwójki dołącza kolejny fan Orzełka i w sile trzech ciał śmigami do Krakowa celem dopingowania naszych Pań w meczach o "brązy". Po drodze w Opolu zawieramy zakład w Totomixie (Kurs na Orzełka to aż 3,45) na pierwszy mecz, w którym naszym zdaniem zwycięży Orzełek. każdy do puli dorzuca 5zł i w sumie do wygrania mamy ponad 45PLN.

2) na miejsce docieramy ok. 15min przed czasem (12:30) i wstepnie rozglądamy się za ofertami PKP i PKS w ramach powrotu do P-ce. Po krótkim rozpoznaniu wyruszamy w około 15 minutową trasę do miejsca zakwaterowania. potem krótkie odwiedzimy Rynku i wymarsz na Reymonta, gdzie pierwszym celem naszej podróży jest "Restauracja u Wiślaków". Fantastyczne, klimatyczne miejsce. Poza krzesłami, nie przystosowanymi do wszystkich kategorii wagowych ;-) - jest jak najbardziej w porządku :) Po paru chwilach przy piwku dołączają do nas Bartolino, Betti i J.(którym bardzo serdecznie dziękujemy za gościnę :) ) i śmigamy na mecz. Bez problemów uzyskujemy wejściówki darmowe od szefostwa klubu i meldujemy się na trybunie za ławką naszych dziewczyn. Przez pierwszą połowę na hali panuje piknik, od czasu do czasu my coś krzykniemy i ogólnie (nieskromnie mówiąc) panujemy na trybunach we trójkę ;-). na trzecią kwartę mobilizuje się grupa około 15-20 Wiślaków, ale średnia wieku nie przekracza 15 lat (wg nas) i nasze trzy gardła dają radę całej Wiślackiej Braci. (co potwierdzają m.in. słowa jednego z miejscowych skierowane do nas, żeby nie śpiewać tak głośno bo wstyd robimy). Pod koniec meczu nasz "młyn" poszerza się o dziewczyny rezerwowe, które nakręcają przyśpiewki i klaszczą razem z nami ;-) . Przy opuszczaniu hali małe zamieszanie z jednym z nie do końca trzeźwych pajaców, który koniecznie chciał nasz jedyny szalik, jednak barw udaje się nie stracić. konferencja, podziękowania Darii za przyjazd i rozejście się w miasto.

2) Nocleg mija spokojnie, choć stosunkowo wcześnie musimy opuścić nasz hotel, bowiem jego doba kończy się już o godzinie 10:00. Udajemy się więc na skromne śniadanko do "Telepizzy", po czym za cel obieramy sobie rynek i tam rodzi się nowa zgoda Orzełka. otóż panie i panowie - od 22.o4 Orzeł ma zgodę z Gołębiami :lol: . Zapewniamy im katering, wspólnie spędzamy szmat czasu i zaprzyjaźniamy się z wzajemnością (tylko jednemu z nas ta przyjaźń nie odpowiadała ;-) ). Po paru godzinach wysiedzianych wsród naszych nowych przyjaciół wędrujemy na R22. po drodze ostatnie zakupy w żabce i ponownie meldujemy się na "zupce" w Restauracji u Wiślaków. po jakimś czasie dołączają do na Bartolino z Betti (J. towarzyszy nam od śniadania ;-) ) i po paru chwilach ponownie stawiamy się na trybunach hali, by dopingować laski w meczu nr 4. Tym razem po stronie Wisły ustawia się dość spory młyn (ok 30? osób) i nasz "doping" jedynie urywkowo przez pierwszą połowę meczu, choć wzmozcniony jednym gardłem więcej w porównaniu do pierwszego meczu w Krakowie. siły już jednak nie te co dzień wcześniej i drugą połowę obserwujemy na siedząco. po meczu już bez żadnych spięć i po konferencji prezes Korsak bez problemów zgadza się na podróż naszej trójki w klubowym autokarze, za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy. w ostatniej chwili znajduje się auto z miejscami wolnymi, gdzie koniec końców lądujemy i po 3,5h podróży, o 1:30 w nocy z środy na czwartek, meldujemy się w swoich domach.

Jeszcze raz ogromne dzięki dla Krakusów za goscinę, zapraszamy do Polkowic :)

jesli coś pominąłem- proszę kolegów o uzupełnienie mojej relacji. mysle ze i fotki niebawem uda się wrzucić :)

tak więc pierwszy raz w karierze wyjazdowej mieliśmy wyjazd:
-do Krakowa
-punktualny
-3osobowy
-z noclegiem, na dwa mecze
-problemowy z barwami
- itd ;-)

pozdrawiam

marcinek1989
Żak
Posty: 443
Rejestracja: 15 listopada 2007, 21:17

Postautor: marcinek1989 » 23 kwietnia 2009, 23:40

Teraz wyjazd widziany moimi oczami.

Jak wspomniał Kuba pierwszy wyjazd, na który wybieramy się według planu.
We Wrocławiu dosiada się trzeci Orzeł-fan. Korzystając z dłuższej przerwy w Opolu, stawiamy po burzliwych dyskusjach u buka 15 zł na wygraną Orzełka we wtorkowym meczu. Po 12:30 docieramy na PKS w Krakowie, skąd udajemy się do hostelu gdzie zostawiamy nasze rzeczy. Po 30 minutowym odpoczynku, udajemy się na rynek skąd po krótkim czasie podążamy na Reymonta. Pozostały czas do meczu spędzamy w barze koło hali. Po krótkim czasie dołączają do nas Betti i Bartolino z koleżanką, Którym również pragnę podziękować za okazaną gościnnośći, po krótkiej rozmowie udajemy się na mecz w czasie, którego prowadzimy doping w trzy osoby(do czego nie był nam potrzebny bęben). Na hali, ku mojemu zdziwieniu zero dopingu ze strony gospodarzy. Dopiero grupka około 20 kibiców zmobilizowana naszą obecnością w drugiej połowie próbuje pomóc swojej drużynie. W przerwie między trzecią a czwartą kwartą poszedłem z drugim kolegą na piwo. Po drodze zaczepił nas jeden z Wiślaków i Powiedział żebyśmy siedzieli cicho bo wstyd robimy. Po meczu gdy udawaliśmy się na konferencję jeden z kibiców Wisły próbował przechwycić mój szalik co mu się nie udało. W czasie konferencji miłe słowa ze strony Didi i podziękowania za przyjazd.

Drugiego dnia po zdaniu pokoju wybieramy się odebrać naszą nagrodę co nam się nie udaje ze względu na awarię systemu, a później nie znajdujemy już totomixa. Większość czasu do meczu spędzamy na runku gdzie zawiązujemy nową zgodę Orzeł-Gołębie. Po drodze na halę zostają zakupione szampany. W czasie meczu śpiewamy od czasu do czasu z pomocą jeszcze jednego fana orzełka tylko w pierwszej połowie. Na więcej nie pozwalały nasze gardła. Po konferencji szybkie pożegnanie z Wiślakami i planowany powrót do Polkowic z koszykarkami dzięki uprzejmości prezesa Korsaka. Gdy wsiadaliśmy do autobusu okazało się że jest możliwy powrót samochodem, na który się decydujemy, jednak musimy czekać na niego godzinkę co wykorzystujemy na posiłek zakupiony w budce przy stadionie gdzie (ku naszemu zdziwieniu) można konkretnie i tanio zjeść . W Polkowicach jesteśmy około 1:30.

plk_ONeal
Amator
Posty: 150
Rejestracja: 09 sierpnia 2004, 14:05
Lokalizacja: Polkowice

Postautor: plk_ONeal » 24 kwietnia 2009, 09:39

Szybko jeździ AG, jeśli już 1:30 byliście w Polko.

Ja tam nie jestem de facto kibicem, jednak trzeba przyznać, że chłopaki spisali się na medal. W pierwszym meczu przy Reymonta zrobili dziewczynom naprawdę wspaniałą robotę i dokładają swoje "trzy grosze" do (oby) zdobytego medalu.

Chłopaki, jednak w Polkowicach nie wadźcie piknikom (as usual - gadaliśmy o tym), by to, co żeście zrobili w Krakowie nie zostało zaprzepaszczone. Na spory, zwady i kłótnie będzie czas do października - ale by te kłótnie toczyły się po trzecim brązie w historii klubu, bo wszyscy gramy do jednej bramki.

PS: Szampan krakowski jest u mnie w lodówce, na mecz w P-ce mogę Wam też wnieść, Guy's. Jeszcze raz: WIELKIE GRATKI!!
PLKK: Where amazing happens... With beauty!!!


Wróć do „Kibice”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości