Postautor: zancia_a » 12 października 2009, 22:36
07.10.2009 (środa)
MUKS Poznań - AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 48:86Na pierwszy zorganizowany wyjazd zbieramy się w ilości jednego busa, czyli jakieś 19 osób. Ekipa mieszana, tj. od "starych wyjadaczy" począwszy, a na "najmłodszym narybku" skończywszy. Start troszkę się opóźnił ze względu na oczekiwanie na dwie panny, które bez napojów wiadomego pochodzenia nigdzie by się nie ruszyły.
Droga mija przyjemnie i bez żadnych ekscesów, ale już wtedy można było wyczuć, że kierowca naszego wesołego busika ma w sobie krew rajdowca. Do samego Poznania wszystko było tak jak należy, ale że Poznań to nie Gorzów to zaczęły się schody w postaci korków, przez co na halę docieramy z lekkim spóźnieniem. Po opróżnieniu obolałych i przepełnionych pęcherzy wchodzimy na halę, gdzie zastajemy kilkanaście głów z GW, w większości sponsorzy i inne tam osobistości. Doping od początku do końca na fajnym poziomie. Bez rewelacji, ale mam nadzieję, że jak wejdziemy pełną parą w sezon jakość doping będzie rosła. Mimo tego, że wynik był jaki był, a i emocji nie za wiele, My bawimy się w najlepsze. Starania poruszenia "piknikowej" części Gorzowa przynosi wymierny skutek i "szkocja" wychodzi całkiem nieźle. W międzyczasie kilkukrotnie pozdrawiamy przyjaciół z Leszna. Oprawy brak, bo sektorówki nie traktujmy jako oprawy. Kibiców z Poznania gdzieś o połowę mniej od rzeszy gorzowskiej, nie zaobserwowano zorganizowanej formy dopingu. Po meczu jeszcze chwilkę zostajemy na hali skandując nazwisko naszej kapitan i trenejro. Po wszystkim pakujemy się do busa i udajemy się w drogę powrotną, oczywiście zatrzymując się na posiłek. Ledwo kończymy, wpadają koszykary, przez co nasz powrót się troszkę opóźnia. Chwilka rozmowy z Żurą i jedziemy do domu. W GW meldujemy się około 22:30. Wyjazd bez jakichś specjalnych fajerwerków, ale mam nadzieję, że na następnym natrafimy na "opór" miejscowych kibiców i będzie można się jeszcze lepiej pobawić.Relacja napisana przez Tadzia

Kozak w necie - pizda w świecie!
