"POD KOSZEM" - felietony Henryka Langierowicza.
Moderator: Moderatorzy
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
"POD KOSZEM" - felietony Henryka Langierowicza.
JESIENNA PRZECENA
Po spektakularnych transferach oraz zwyciestwach nad czołówką polskich drużyn w październiku wszyscy najwyżej oceniali szanse Pabianic na mistrzostwo Polski w sezonie 2004/05. Kontuzja Sylwii Wlaźlak tuż przed inauguracją rozgrywek oraz wzmocnienia Wisły i Lotosu koszykarkami zawodowej ligi amerykańskiej nieco ostudziły optymistyczne nastroje w Pabianicach. Jednak nasza drużyna pewnie kroczyła w lidze od zwycięstwa do zwycięstwa, podobnie jak Lotos Gdynia. Nie wszystkie zawodniczki spisywały się jednak na miarę oczekiwań, ale spodziewano się, że w meczu na szczycie z Lotosem pabianiczanki osiągną wysiką formę. Nie robiono tragedii, kiedy z powodu choroby musiała przerwać treningi Renata Piestrzyńska, bo zespół wydawał się być wyjątkowo silny i wyrównany. Tak przynajmniej wynikało to z dotychczasowych osiągnięć poszczególnych zawodniczek, bo na parkiecie nie zawsze Polfa zachwycała swoją grą.
Pierwszym ostrzeżeniem było wymęczone zwyciąstwo z AZS w Poznaniu 61-54, ale szybko wytłumaczono słabą grę męczącą podróżą w czasie śnieżnej zawiei. Jednak na mecz z Meblotapem nasze koszykarki nie wyszły zmęczone i zziebnięte w podróży, bo występowały we własnej hali, a mimo to grały bardzo słabo i szczęśliwie wygrały po dwóch dogrywkach 85-83! Pocieszano się, że pabianiczanki oszczędzały siły na prestiżowy mecz w Gdyni. Jak skończyła się ta konfrontacja niepokonanych drużyn ekstraklasy, wszyscy pamiętają (92-60). Chwilami wydawało się, że lider gra z outsiderem. Po tym niechlubnym występie Polfa przestała być traktowana jako poważny rywal Gdyni do złotego medalu. Uznano, że szczytem możliwości naszej drużyny będzie wyprzedzenie Wisły i gra w finale play off. Okazało się jednak, że może być jeszcze gorzej!
W 11 kolejce spotkań PZU Polfa przegrała w Polkowicach 57-60 i nawet trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji nie jest pewne. Czy zatem przeceniono możliwości zespołu, czy też trenerzy nie trafili z formą na mecz z najgroźniejszymi rywalkami? Prawda jak zwykle leży pośrodku. Na pewno gra zespołu jest daleka od możliwości. Zdumiewa zwłaszcza słaba skuteczność rzutów, nie tylko z dystansu, ale także brak szybkiego ataku, a przecież przy tak doświadczonych koszykarkach jak Trześniewska i Toma powinien to być główny atut zespołu. Gdzie pabianicka zadziorność i wola zwycięstwa? Brakuje też pełnej mobilizacji i koncentracji - od początku do końca. Transfery w ostatnich latach też budzą zastrzeżenia. Odeszło wiele wychowanek, rodowitych pabianiczanek (Predehl, Nowacka, Piątkowska, Szymańska, siostry Włodarskie) oraz utytułowanych koszykarek (Koryzna, Pałka), które są teraz podstawowymi zawodniczkami rywali Włókniarza. W Polkowicach do porażki naszej drużyny przyczyniła się głównie pabianiczanka Agata Nowacka (16pkt) oraz niedawno grające w Polfie: E.Koryzna (10pkt) i najwyższa w lidze(obok M.Dydek) - Agnieszka Pałka (5pkt).
Coraz mniejsza ilość pabianiczanek w składzie pierwszej drużyny odbija się niekorzystnie na stylu gry i frekwencji widzów na meczach. Nie powinno tak być, że sprowadzane za grube pieniądze zagraniczne koszykarki odgrywają drugoplanowe role. Do wygrywania w naszej lidze wystarczy mieć 6-7 doświadczonych koszykarek. Pozostałe - to powinna być utalentowana młodzież z perspektywami na grę w podstawowym składzie.
Nie tylko w Polfie przeceniono swoje możliwości i umiejętności zakupionych zawodniczek. W ogóle przedswiąteczna sobota była czarnym dniem faworytów. Polfa przegrała z CCC, AZS Poznań z Brzegiem, ŁKS z Ostrovią we własnej sali, a Wisła nie zasłużyła na zwycięstwo w Krakowie z ostatnim w tabeli Meblotapem, który był po prostu lepszym zespołem, ale grającym zupełnie bez szczęścia (już siódmy mecz przegrywa różnicą 1-2 pkt). Ciekawostką jest, że w meczu tym wystąpiło aż 11 zagranicznych koszykarek, a trenerem Meblotapu jest Bułgar Todor Mołow, który zdobywał medale, podobnie jak trener Wisły A.Koniecki, w polskiej lidze męskiej.
Koszykarkom ŁKS przepowiadałem serię porażek, ale nie spodziewałem się, że przegrają z Ostrovią. Mogą się pocieszyć, że 7 kolejnych porażek to nie "rekord" ŁKS-u w lidze. W sezonie 1950/51 łodzianki przegrały wszystkie(10) mecze w ekstraklasie i wraz ze Spójnią Gdańsk (obecnie Lotos) zostały zdegradowane do niższej klasy rozgrywkowej. Scenariusz sprzed ponad 50 lat na pewno się nie powtórzy, ponieważ koszykarki z Wybrzeża - jako jedyne w lidze- są w coraz wyższej formie. Natomiast Włókniarz, ŁKS, AZS Poznań, Wisła(także w Eurolidze) sprawiają zawód i zachodzi uzasadniona obawa, że nie kroczą drogą prowadzącą do wytyczonego przed sezonem celu. Czas zmienić drogę lub zmniejszyć aspiracje.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Po spektakularnych transferach oraz zwyciestwach nad czołówką polskich drużyn w październiku wszyscy najwyżej oceniali szanse Pabianic na mistrzostwo Polski w sezonie 2004/05. Kontuzja Sylwii Wlaźlak tuż przed inauguracją rozgrywek oraz wzmocnienia Wisły i Lotosu koszykarkami zawodowej ligi amerykańskiej nieco ostudziły optymistyczne nastroje w Pabianicach. Jednak nasza drużyna pewnie kroczyła w lidze od zwycięstwa do zwycięstwa, podobnie jak Lotos Gdynia. Nie wszystkie zawodniczki spisywały się jednak na miarę oczekiwań, ale spodziewano się, że w meczu na szczycie z Lotosem pabianiczanki osiągną wysiką formę. Nie robiono tragedii, kiedy z powodu choroby musiała przerwać treningi Renata Piestrzyńska, bo zespół wydawał się być wyjątkowo silny i wyrównany. Tak przynajmniej wynikało to z dotychczasowych osiągnięć poszczególnych zawodniczek, bo na parkiecie nie zawsze Polfa zachwycała swoją grą.
Pierwszym ostrzeżeniem było wymęczone zwyciąstwo z AZS w Poznaniu 61-54, ale szybko wytłumaczono słabą grę męczącą podróżą w czasie śnieżnej zawiei. Jednak na mecz z Meblotapem nasze koszykarki nie wyszły zmęczone i zziebnięte w podróży, bo występowały we własnej hali, a mimo to grały bardzo słabo i szczęśliwie wygrały po dwóch dogrywkach 85-83! Pocieszano się, że pabianiczanki oszczędzały siły na prestiżowy mecz w Gdyni. Jak skończyła się ta konfrontacja niepokonanych drużyn ekstraklasy, wszyscy pamiętają (92-60). Chwilami wydawało się, że lider gra z outsiderem. Po tym niechlubnym występie Polfa przestała być traktowana jako poważny rywal Gdyni do złotego medalu. Uznano, że szczytem możliwości naszej drużyny będzie wyprzedzenie Wisły i gra w finale play off. Okazało się jednak, że może być jeszcze gorzej!
W 11 kolejce spotkań PZU Polfa przegrała w Polkowicach 57-60 i nawet trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji nie jest pewne. Czy zatem przeceniono możliwości zespołu, czy też trenerzy nie trafili z formą na mecz z najgroźniejszymi rywalkami? Prawda jak zwykle leży pośrodku. Na pewno gra zespołu jest daleka od możliwości. Zdumiewa zwłaszcza słaba skuteczność rzutów, nie tylko z dystansu, ale także brak szybkiego ataku, a przecież przy tak doświadczonych koszykarkach jak Trześniewska i Toma powinien to być główny atut zespołu. Gdzie pabianicka zadziorność i wola zwycięstwa? Brakuje też pełnej mobilizacji i koncentracji - od początku do końca. Transfery w ostatnich latach też budzą zastrzeżenia. Odeszło wiele wychowanek, rodowitych pabianiczanek (Predehl, Nowacka, Piątkowska, Szymańska, siostry Włodarskie) oraz utytułowanych koszykarek (Koryzna, Pałka), które są teraz podstawowymi zawodniczkami rywali Włókniarza. W Polkowicach do porażki naszej drużyny przyczyniła się głównie pabianiczanka Agata Nowacka (16pkt) oraz niedawno grające w Polfie: E.Koryzna (10pkt) i najwyższa w lidze(obok M.Dydek) - Agnieszka Pałka (5pkt).
Coraz mniejsza ilość pabianiczanek w składzie pierwszej drużyny odbija się niekorzystnie na stylu gry i frekwencji widzów na meczach. Nie powinno tak być, że sprowadzane za grube pieniądze zagraniczne koszykarki odgrywają drugoplanowe role. Do wygrywania w naszej lidze wystarczy mieć 6-7 doświadczonych koszykarek. Pozostałe - to powinna być utalentowana młodzież z perspektywami na grę w podstawowym składzie.
Nie tylko w Polfie przeceniono swoje możliwości i umiejętności zakupionych zawodniczek. W ogóle przedswiąteczna sobota była czarnym dniem faworytów. Polfa przegrała z CCC, AZS Poznań z Brzegiem, ŁKS z Ostrovią we własnej sali, a Wisła nie zasłużyła na zwycięstwo w Krakowie z ostatnim w tabeli Meblotapem, który był po prostu lepszym zespołem, ale grającym zupełnie bez szczęścia (już siódmy mecz przegrywa różnicą 1-2 pkt). Ciekawostką jest, że w meczu tym wystąpiło aż 11 zagranicznych koszykarek, a trenerem Meblotapu jest Bułgar Todor Mołow, który zdobywał medale, podobnie jak trener Wisły A.Koniecki, w polskiej lidze męskiej.
Koszykarkom ŁKS przepowiadałem serię porażek, ale nie spodziewałem się, że przegrają z Ostrovią. Mogą się pocieszyć, że 7 kolejnych porażek to nie "rekord" ŁKS-u w lidze. W sezonie 1950/51 łodzianki przegrały wszystkie(10) mecze w ekstraklasie i wraz ze Spójnią Gdańsk (obecnie Lotos) zostały zdegradowane do niższej klasy rozgrywkowej. Scenariusz sprzed ponad 50 lat na pewno się nie powtórzy, ponieważ koszykarki z Wybrzeża - jako jedyne w lidze- są w coraz wyższej formie. Natomiast Włókniarz, ŁKS, AZS Poznań, Wisła(także w Eurolidze) sprawiają zawód i zachodzi uzasadniona obawa, że nie kroczą drogą prowadzącą do wytyczonego przed sezonem celu. Czas zmienić drogę lub zmniejszyć aspiracje.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
KAR - NAWAŁ POD KOSZEM
Tegoroczny karnawał jest wyjątkowo krótki, a do tego fani koszykówki w Pabianicach i w Łodzi nie mają powodów do radosnej zabawy.
Koszykarki PZU Polfy przegrały prestiżowe spotkania w Krakowie oraz w Polkowicach. Skompromitowały się kompletnie, ponosząc porażkę z AZS Gorzów Wlkp.. Jednocześnie Polkowice niespodziewanie pokonały 62-61 Wisłę Kraków. Można powiedzieć, że doszło do klęski jednych z najstarszych drużyn, które przeprowadziły przed sezonem kosztowne transfery - z zespołami o ustabilizowanych składach i bez zagranicznych koszykarek. Te wyniki mocno skomplikowały sytuację pabianiczanek. Właściwie szans na drugie miejsce po rundzie zasadniczej nasze koszykarki już nie mają, bo czeka je mecz z niepokonanym Lotosem, natomiast Wisła grać bedzie ze słabszymi rywalkami i ma do tego przewagę punktową. Mimo gorszej sytuacji w tabeli, Włókniarz w play off może pokonać Wisłę i zagrać upragniony finał z Gdynią! Wisła spisuje się bowiem poniżej oczekiwań zarówno w Eurolidze, jak i w naszej ekstraklasie - za co zapłacił już utratą posady trener Arkadiusz Koniecki. Wątpię żeby jego następca, Wojciech Downar-Zapolski, pracujący zresztą już z krakowiankami (bez większych sukcesów) w ostatnich latach, gwarantował grę na wyższym poziomie tych licznych i przereklamowanych, nowych zagranicznych koszykarek.
Spadek Włókniarek na czwarte miejsce w tabeli też jest możliwy, ale musiałaby powtórzyć "wyczyn" z Gorzowa, przegrywając np. z AZS Poznań we własnej hali lub z Meblotapem w Chełmie. Wówczas spotkałyby się z Lotosem, ale już w półfinale i zdobycie nawet brązowego medalu byłoby bardzo trudno. Byłaby to najwyższa kara za niezbyt udane transfery, niefrasobliwość zawodniczek na boisku i zbyt obfite ucztowanie przy świątecznym stole. Ciekawe, że zespoły, które zatrudniają znaczną liczbe zagranicznych zawodniczek, grają zawsze słabiej po przerwie świąteczno-noworocznej. wynika to z wyjazdów w rodzinne strony i braku tradycyjnych turniejów i zawodów towarzyskich w przerwie rozgrywek ligowych.
Na dole tabeli niespodziewanie ambitną walkę o ligowy byt podjęła Ostrowia, skazana od początku rozgrywek na pewną degradację. Najpierw zupełnie zasłużenie pokonała w Łodzi ŁKS, następnie zwyciężyła w Ostrowie Wielkopolskim rewelacyjne zwyciężczynie Polfy - koszykarki AZS Gorzów, a ostatnio wygrały w Chełmie! Gwiazdą Ostrovii jest Ilona Mądra, która w sezonie 1997/98 rozegrała 38 spotkań (340pkt.) w barwach Włókniarza Pabianice, a rok później, już jako zawodniczka Wisły Kraków zdobyła złoty medal na ME w Katowicach.
Zespół z Ostrowa ma nawet szanse jeszcze w rundzie zasadniczej, wyprzedzić ŁKS i zakwalifikować się do fazy play off, co byłoby sporą sensacją. Łodzianki mają na swoim koncie koszmarną serię 11 porażek z rzędu i w perspektywie trudne mecze w Polkowicach i Krakowie. Koszykarki ŁKS nie tracą nadziei na grę w play off, bo mają przewagę 1pkt nad Ostrovią i realne szanse na zwycięstwo we własnej sali z AZS Gorzów.
W tych ostatnich stresowych spotkaniach koszykarki ŁKS poprowadzi trener Mirosław Trześniewski, który przed rokiem stracił posadę w Pabianicach, po kompromitujących porażkach ze Starym Browarem Poznań w półfinale play off. Dotychczasowy trener łodzianek - Witold Bak stał się kolejnym kozłem ofiarnym - za słabe wyniki drużyny, będące konsekwencją olbrzymich kłopotów finansowych i kadrowych klubu, kierowanego przecież nie przez szkoleniowca.
W Warszawie odbyło się niedawno walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze Plskiego Związku Koszykówki. Ostatnie cztery lata przyniosły zdecydowanie wiecej niepowodzeń niż sukcesów polskiej koszykówce. Reprezentanci poski nie zdobyli medalu na ME w żadnej kategorii wieku! Na parkietach ligowych dominują obcokrajowcy. Koszykówka żeńska, która ma olbrzymie możliwości odnoszenia międzynarodowych sukcesów, jest lekceważona przez prezesa PZKosz. Była to chyba najgorsza kadencja w historii związku. Prezes Marek Pałus został jednak ponownie wybrany szefem polskiej koszykówki. Posady stracili tylko trenerzy kadry.
Źle się bawimy pod koszem w tym karnawale i nie tylko w tym roku.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Tegoroczny karnawał jest wyjątkowo krótki, a do tego fani koszykówki w Pabianicach i w Łodzi nie mają powodów do radosnej zabawy.
Koszykarki PZU Polfy przegrały prestiżowe spotkania w Krakowie oraz w Polkowicach. Skompromitowały się kompletnie, ponosząc porażkę z AZS Gorzów Wlkp.. Jednocześnie Polkowice niespodziewanie pokonały 62-61 Wisłę Kraków. Można powiedzieć, że doszło do klęski jednych z najstarszych drużyn, które przeprowadziły przed sezonem kosztowne transfery - z zespołami o ustabilizowanych składach i bez zagranicznych koszykarek. Te wyniki mocno skomplikowały sytuację pabianiczanek. Właściwie szans na drugie miejsce po rundzie zasadniczej nasze koszykarki już nie mają, bo czeka je mecz z niepokonanym Lotosem, natomiast Wisła grać bedzie ze słabszymi rywalkami i ma do tego przewagę punktową. Mimo gorszej sytuacji w tabeli, Włókniarz w play off może pokonać Wisłę i zagrać upragniony finał z Gdynią! Wisła spisuje się bowiem poniżej oczekiwań zarówno w Eurolidze, jak i w naszej ekstraklasie - za co zapłacił już utratą posady trener Arkadiusz Koniecki. Wątpię żeby jego następca, Wojciech Downar-Zapolski, pracujący zresztą już z krakowiankami (bez większych sukcesów) w ostatnich latach, gwarantował grę na wyższym poziomie tych licznych i przereklamowanych, nowych zagranicznych koszykarek.
Spadek Włókniarek na czwarte miejsce w tabeli też jest możliwy, ale musiałaby powtórzyć "wyczyn" z Gorzowa, przegrywając np. z AZS Poznań we własnej hali lub z Meblotapem w Chełmie. Wówczas spotkałyby się z Lotosem, ale już w półfinale i zdobycie nawet brązowego medalu byłoby bardzo trudno. Byłaby to najwyższa kara za niezbyt udane transfery, niefrasobliwość zawodniczek na boisku i zbyt obfite ucztowanie przy świątecznym stole. Ciekawe, że zespoły, które zatrudniają znaczną liczbe zagranicznych zawodniczek, grają zawsze słabiej po przerwie świąteczno-noworocznej. wynika to z wyjazdów w rodzinne strony i braku tradycyjnych turniejów i zawodów towarzyskich w przerwie rozgrywek ligowych.
Na dole tabeli niespodziewanie ambitną walkę o ligowy byt podjęła Ostrowia, skazana od początku rozgrywek na pewną degradację. Najpierw zupełnie zasłużenie pokonała w Łodzi ŁKS, następnie zwyciężyła w Ostrowie Wielkopolskim rewelacyjne zwyciężczynie Polfy - koszykarki AZS Gorzów, a ostatnio wygrały w Chełmie! Gwiazdą Ostrovii jest Ilona Mądra, która w sezonie 1997/98 rozegrała 38 spotkań (340pkt.) w barwach Włókniarza Pabianice, a rok później, już jako zawodniczka Wisły Kraków zdobyła złoty medal na ME w Katowicach.
Zespół z Ostrowa ma nawet szanse jeszcze w rundzie zasadniczej, wyprzedzić ŁKS i zakwalifikować się do fazy play off, co byłoby sporą sensacją. Łodzianki mają na swoim koncie koszmarną serię 11 porażek z rzędu i w perspektywie trudne mecze w Polkowicach i Krakowie. Koszykarki ŁKS nie tracą nadziei na grę w play off, bo mają przewagę 1pkt nad Ostrovią i realne szanse na zwycięstwo we własnej sali z AZS Gorzów.
W tych ostatnich stresowych spotkaniach koszykarki ŁKS poprowadzi trener Mirosław Trześniewski, który przed rokiem stracił posadę w Pabianicach, po kompromitujących porażkach ze Starym Browarem Poznań w półfinale play off. Dotychczasowy trener łodzianek - Witold Bak stał się kolejnym kozłem ofiarnym - za słabe wyniki drużyny, będące konsekwencją olbrzymich kłopotów finansowych i kadrowych klubu, kierowanego przecież nie przez szkoleniowca.
W Warszawie odbyło się niedawno walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze Plskiego Związku Koszykówki. Ostatnie cztery lata przyniosły zdecydowanie wiecej niepowodzeń niż sukcesów polskiej koszykówce. Reprezentanci poski nie zdobyli medalu na ME w żadnej kategorii wieku! Na parkietach ligowych dominują obcokrajowcy. Koszykówka żeńska, która ma olbrzymie możliwości odnoszenia międzynarodowych sukcesów, jest lekceważona przez prezesa PZKosz. Była to chyba najgorsza kadencja w historii związku. Prezes Marek Pałus został jednak ponownie wybrany szefem polskiej koszykówki. Posady stracili tylko trenerzy kadry.
Źle się bawimy pod koszem w tym karnawale i nie tylko w tym roku.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
CIEKAWY FINISZ KOSZYKAREK
Na finiszu rundy zasadniczej ekstraklasy koszykarek zdarzyło się sporo niespodzianek, dzieki czemu w tabeli nastąpiły istotne zmiany. Pewna drugiego miejsca Wisła Kraków przegrała w Brzegu z Odrą (69-82) w 18 kolejce ligi. Wynik tego spotkania zapewnił awans Włókniarza i Odry w tabeli i zmartwił kibiców Wisły oraz AZS-u Poznań.
Wydarzeniem sezonu była pierwsza porażka Gdyni. Po prawie pięciu latach koszykarki z Pabianic zdołały wreszcie pokonać liderki z Gdyni 86-84, sprawiając olbrzymią satysfakcję swoim opiekunom i rekordowo licznej widowni. Wprawdzie w drużynie Gdyni zabrakło chorej Małgorzaty Dydek, ale przecież w naszej drużynie wciąż nie mogą grać czołowe polskie koszykarki: Renata Piestrzyńska i Sylwia Wlaźlak. W meczu z gdyniankami zostały one, na szczęście, zastąpione przez wspaniale spisujące się w obronie i ataku: Agnieszkę Jaroszewicz i nową rozgrywającą - Brazylijkę Karlę da Costę. Mecz stał na wysokim poziomie i był niezwykle emocjonujący, a bohaterką ostatniej zwycięskiej akcji była grająca pierwsze sezon w Pabianicach - Alicja Perlińska. Gratuluję zarządowi MTK udanych transferów tak klasowych zawodniczek rozgrywających!!!
Ostatnio Włókniarz wygrał z etetowymi mistrzyniami Polski w sezonie 1999/2000 w Pabianicach 73-61 i w Gdyni 62-61. Barw naszego klubu broniły w tych pamiętnych meczach: M.Storożyńska, E.Trześniewska, S.Wlaźlak, A.Jaroszewicz, M.Głaszcz, M.Knop, M. Grabowska, E.Koryzna i jedyna wówczas w Pabianicach zawodniczka zagraniczna - W.Jefremienko. Wtedy mistrzowski tytuł wywalczyły koszykarki z Gdyni, drugie miejsce zajęły pabianiczanki, a trzecie- krakowska Wisła, a więc kolejność taka sama jak teraz przed play off! Nasze koszykarki prawdopodobnie znów walczyć będą w półfinale z Wisłą o prawo gry o złoty medal z Gdynią.
W Krakowie występuje w tym sezonie rekordowa ilość zagranicznych gwiazd z USA, Serbii i Czarnogóry oraz Białorusi, ale zapowiadany mistrzowski tytuł Wisły wydaje się mało realny. Chyba trudno im będzie nawet wyprzedzić pabianiczanki i awansować do finału, bo musi wygrać w Pabianicach, a wszyscy wiedzą, jakim atutem jest własna sala. W tym sezonie nikt jeszcze w hali Włókniarza nie wygrał meczu. Wisła przegrała w Krakowie tylko z Gdynią, który z kolei u siebie nie przegrał z krajowym rywalem od pięciu lat. Nawet w Brzegu udało się wygrać tylko dwóm czołowym zespołom. Nie potrafi grać przed własną widownią Meblotap i dlatego zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Jest to jedyny zespół, który wygrał więcej spotkań na wyjeździe niż we własnej sali. Koszykarki z Chełma potrafiły toczyć wyrównane mecze nawet z Lotosem w Gdyni (84-88) i z Polfą w Pabianicach (83-85 po dwóch dogrywkach). Brakowało im wyraźnie szczęścia i wysokich koszykarek.
Największe wahania formy demonstrowały polkowiczanki. Potrafiły wygrać u siebie z Włókniarzem i Wisłą, ale i przegrać AZS-em Gorzów i Meblotapem. Największe postępy zrobiły koszykarki z Brzegu. W ubiegłym roku zajęły ósme miejsce, a w tym sezonie zdołały wyprzedzić wciąż silny kadrowo AZS Poznań i uplasować się, po rundzie zasadniczej, na piątym miejscu. W rundzie rewanżowej Odra była lepsza od Pabianic, Wisły i Polkowic, bo wygrały o jeden mecz więcej (7) i ustepowały tylko koszykarkom z Gdyni (8 zwycięstw).
Najsłabszą drużyną ostatniej fazy rozgrywek był ŁKS, który po stracie najlepszych koszykarek z trudem uratował ligowy byt. Zdecydowały cztery zwycięstwa odniesione na początku rozgrywek pod wodzą trenera Witolda Baka, który później został zwolniony z funkcji pierwszego trenera, kiedy koszykarki z Łodzi przegrały kolejnych 10 meczów.
Faza play off zapowiada się ciekawie. Tylko w meczu Lotos-ŁKS nie można oczekiwać cudów. Zresztą od wprowadzenia w 1983 roku systemu "play off" nigdy ósma drużyna po rundzie zasadniczej nie wygrała z pierwszą, mimo że dawniej poziom zespołów był bardziej wyrównany. Natomiast w spotkaniach: Włókniarza z AZSem Gorzów, a zwłaszcza Wisły z AZs Poznań i Polkowic z Brzegiem możliwe są niespodzianki, chociaż awansować powinny zespoły wyżej notowane. W barażach więcej szans daję Meblotapowi, który jest chyba lepszym zespołem niż Ostrovia. Uważam jednak, że o utrzymanie w lidze powinny walczyć także zespoły, które przegrają w I rundzie play off. To byłoby korzystne szkoleniowo, bardziej sprawiedliwe i atrakcyjniejsze dla kibiców. Pisałem już o tym, ale czy teraz chce ktoś słuchać starszych?!
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Na finiszu rundy zasadniczej ekstraklasy koszykarek zdarzyło się sporo niespodzianek, dzieki czemu w tabeli nastąpiły istotne zmiany. Pewna drugiego miejsca Wisła Kraków przegrała w Brzegu z Odrą (69-82) w 18 kolejce ligi. Wynik tego spotkania zapewnił awans Włókniarza i Odry w tabeli i zmartwił kibiców Wisły oraz AZS-u Poznań.
Wydarzeniem sezonu była pierwsza porażka Gdyni. Po prawie pięciu latach koszykarki z Pabianic zdołały wreszcie pokonać liderki z Gdyni 86-84, sprawiając olbrzymią satysfakcję swoim opiekunom i rekordowo licznej widowni. Wprawdzie w drużynie Gdyni zabrakło chorej Małgorzaty Dydek, ale przecież w naszej drużynie wciąż nie mogą grać czołowe polskie koszykarki: Renata Piestrzyńska i Sylwia Wlaźlak. W meczu z gdyniankami zostały one, na szczęście, zastąpione przez wspaniale spisujące się w obronie i ataku: Agnieszkę Jaroszewicz i nową rozgrywającą - Brazylijkę Karlę da Costę. Mecz stał na wysokim poziomie i był niezwykle emocjonujący, a bohaterką ostatniej zwycięskiej akcji była grająca pierwsze sezon w Pabianicach - Alicja Perlińska. Gratuluję zarządowi MTK udanych transferów tak klasowych zawodniczek rozgrywających!!!
Ostatnio Włókniarz wygrał z etetowymi mistrzyniami Polski w sezonie 1999/2000 w Pabianicach 73-61 i w Gdyni 62-61. Barw naszego klubu broniły w tych pamiętnych meczach: M.Storożyńska, E.Trześniewska, S.Wlaźlak, A.Jaroszewicz, M.Głaszcz, M.Knop, M. Grabowska, E.Koryzna i jedyna wówczas w Pabianicach zawodniczka zagraniczna - W.Jefremienko. Wtedy mistrzowski tytuł wywalczyły koszykarki z Gdyni, drugie miejsce zajęły pabianiczanki, a trzecie- krakowska Wisła, a więc kolejność taka sama jak teraz przed play off! Nasze koszykarki prawdopodobnie znów walczyć będą w półfinale z Wisłą o prawo gry o złoty medal z Gdynią.
W Krakowie występuje w tym sezonie rekordowa ilość zagranicznych gwiazd z USA, Serbii i Czarnogóry oraz Białorusi, ale zapowiadany mistrzowski tytuł Wisły wydaje się mało realny. Chyba trudno im będzie nawet wyprzedzić pabianiczanki i awansować do finału, bo musi wygrać w Pabianicach, a wszyscy wiedzą, jakim atutem jest własna sala. W tym sezonie nikt jeszcze w hali Włókniarza nie wygrał meczu. Wisła przegrała w Krakowie tylko z Gdynią, który z kolei u siebie nie przegrał z krajowym rywalem od pięciu lat. Nawet w Brzegu udało się wygrać tylko dwóm czołowym zespołom. Nie potrafi grać przed własną widownią Meblotap i dlatego zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Jest to jedyny zespół, który wygrał więcej spotkań na wyjeździe niż we własnej sali. Koszykarki z Chełma potrafiły toczyć wyrównane mecze nawet z Lotosem w Gdyni (84-88) i z Polfą w Pabianicach (83-85 po dwóch dogrywkach). Brakowało im wyraźnie szczęścia i wysokich koszykarek.
Największe wahania formy demonstrowały polkowiczanki. Potrafiły wygrać u siebie z Włókniarzem i Wisłą, ale i przegrać AZS-em Gorzów i Meblotapem. Największe postępy zrobiły koszykarki z Brzegu. W ubiegłym roku zajęły ósme miejsce, a w tym sezonie zdołały wyprzedzić wciąż silny kadrowo AZS Poznań i uplasować się, po rundzie zasadniczej, na piątym miejscu. W rundzie rewanżowej Odra była lepsza od Pabianic, Wisły i Polkowic, bo wygrały o jeden mecz więcej (7) i ustepowały tylko koszykarkom z Gdyni (8 zwycięstw).
Najsłabszą drużyną ostatniej fazy rozgrywek był ŁKS, który po stracie najlepszych koszykarek z trudem uratował ligowy byt. Zdecydowały cztery zwycięstwa odniesione na początku rozgrywek pod wodzą trenera Witolda Baka, który później został zwolniony z funkcji pierwszego trenera, kiedy koszykarki z Łodzi przegrały kolejnych 10 meczów.
Faza play off zapowiada się ciekawie. Tylko w meczu Lotos-ŁKS nie można oczekiwać cudów. Zresztą od wprowadzenia w 1983 roku systemu "play off" nigdy ósma drużyna po rundzie zasadniczej nie wygrała z pierwszą, mimo że dawniej poziom zespołów był bardziej wyrównany. Natomiast w spotkaniach: Włókniarza z AZSem Gorzów, a zwłaszcza Wisły z AZs Poznań i Polkowic z Brzegiem możliwe są niespodzianki, chociaż awansować powinny zespoły wyżej notowane. W barażach więcej szans daję Meblotapowi, który jest chyba lepszym zespołem niż Ostrovia. Uważam jednak, że o utrzymanie w lidze powinny walczyć także zespoły, które przegrają w I rundzie play off. To byłoby korzystne szkoleniowo, bardziej sprawiedliwe i atrakcyjniejsze dla kibiców. Pisałem już o tym, ale czy teraz chce ktoś słuchać starszych?!
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
gość
Trochę brak konsekwencji ze strony p. Langierowicz. Jak Włokniarz przegrywa i gra słabo to pisze, że transfery są nie trafione i wątpliwej jakości. Jeśli jednak dziewczyny z Pabianic wygrywają i grają coraz ciekawszą koszykówkę (chociaż do ideału jeszcze dużo brakuje) to wychwala działaczy za trafione transfery.
Uważam, ze ocena powinna być wystawiona za całokształt i po zakończeniu rozgrywek. Wtedy jest czas na podsumowanie i rozliczenie z przedsezonowych założeń.
Uważam, ze ocena powinna być wystawiona za całokształt i po zakończeniu rozgrywek. Wtedy jest czas na podsumowanie i rozliczenie z przedsezonowych założeń.
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Proponowałbym Ci "gościu" dokładnie poczytać felietony!! W pierwszym zamieszczonym artykule pan Langierowicz napisał:
"Transfery w ostatnich latach też budzą zastrzeżenia"
Według mnie trudno się z tym nie zgodzić.
Natomiast w ostatnim felietonie padło stwierdzenie:
"Gratuluję zarządowi MTK udanych transferów tak klasowych zawodniczek rozgrywających!!! "
Biorąc pod uwagę że przed uzyciem tego sformułowania była mowa o dobrej grze Karli i Ali, to nie pozostaje mi sie zgodzić z panem Langierowiczem.
"Transfery w ostatnich latach też budzą zastrzeżenia"
Według mnie trudno się z tym nie zgodzić.
Natomiast w ostatnim felietonie padło stwierdzenie:
"Gratuluję zarządowi MTK udanych transferów tak klasowych zawodniczek rozgrywających!!! "
Biorąc pod uwagę że przed uzyciem tego sformułowania była mowa o dobrej grze Karli i Ali, to nie pozostaje mi sie zgodzić z panem Langierowiczem.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
PUCHAR PEŁEN WSTYDU
Finałowy turniej koszykarek o Puchar Polski w Krakowie zapowiadał sie pasjonująco, bo spotkały się trzy najlepsze zespoły ubiegłego sezonu, oraz Wisła, która ostatnio dokonała cennych zakupów krajowych i zagranicznych zawodniczek. Lotos Gdynia wcale nie był zdecydowanym faworytem, bo występował bez M.Dydek, która doznała urazów kręgosłupa w wypadku samochodowym. Bez tej znakomitej koszykarki mistrzynie Polski przegrały niedawno z Włókniarzem w Pabianicach, więc wydawało się, że grającą we własnej sali Wisłę też stać na taki wyczyn. Z wypowiedzi trenerów wynikało, że najbardziej na sukces liczył szkoleniowiec Wisły, a najmniej - AZS Poznań i Pabianic.
Koszykarki Poznania za mało ostatnio trenowały z uwagi na sesje egzaminacyjne na wyższych uczelniach, a pabianiczanki ciężko pracowały na obozie w Spale, przygotowując szczyt formy na decydujące o medalach spotkania w ekstraklasie. Okazało się, że trenerom najłatwiej ocenić aktualne możliwości swoich zespołów. W półfinałowych spotkaniach AZS Poznań nie miał nic do powiedzenia w meczu z Wisłą a Polfa Pabianice była cieniem zespołu, który tak wspaniale grał niedawno we własnej hali z Gdynią. Trener Koziorowicz wyciągnął właściwe wnioski z pabianickiej porażki i już do przerwy jego zespół prowadził 50-23. Mogło dojść do pogromu Polfy, gdyby trener Lotosu nie oszczędził podstawowych zawodniczek. Wystarczy powiedzieć, że Bibrzycka grała tylko 19 minut a zdobyła aż 26 punktów. Natomiast najwyższe koszykarki Włókniarza: Trześniewska i Toma, które pod nieobecność Dydek powinny dominować pod tablicami, zdobyły zaledwie razem cztery punkty. Porażka 62-86 martwi kibiców, bo pabianiczanki podobnie jak w ubiegłym roku, nie wykorzystały szansy wywalczenia Pucharu Polski i pokazały że grają dużo słabiej od koszykarek Wisły i Gdyni.
W spalskich lasach nasz zespół stracił formę i Alicje Perlińską, która doznała kontuzji kolana. Stracił też w Krakowie opinię zawsze solidnego i walecznego zespołu. Oby tamtejsi fani koszykówki musieli zmienić zdanie po półfinałach play off, w których Włókniarz ma szansę pokonać Wisłę.
Krakowscy kibice spodziewali się dużych emocji i sukcesu Wisły w finałowym meczu z Lotosem i dlatego wyjątkowo licznie przybyli na to spotkanie. Nie było jednak, ani dobrego sportowego widowiska, ani zwyciestwa krakowskiego zespołu. Zawodniczki obu zespołów twardo, a nawet bezpardonowo, walczyły w obronie, ale brakowało szybkiego tempa i celnych rzutów. Przez 15 minut krakowianki zdobyły tylko 8 pkt., ale na ich szczęście zawodniczki Lotosu też zapomniały, jak się trafia do kosza. W 30 minucie koszykarki z Gdyni prowadziły tylko 40-38, jednak w ostatniej fazie gry Wisła zdobyła tylko 4 punkty i przegrała ostatecznie 42-50. W końcówce spotkania doszło do skandalicznego wydarzenia, jakiego jeszcze nigdy nie oglądaliśmy na meczu koszykarek. Rzucająca na kosz zawodniczka Wisły J. Skerović została sfaulowana przez rozgrywającą Lotosu, czarnoskórą E.Powell. Wislaczka, leżąc na parkiecie, kopnęła w nogę swoją rywalkę z Gdyni, która rozwścieczona zaczęła ją bić pięściami po twarzy. Powell została usunięta z boiska, a Skerović przewieziono do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie kości jarzmowej z przemieszczeniem. Obie już nie zagrają w polskiej lidze w tym sezonie. Amerykance, obok dyskwalifikacji i kary pieniężnej, grozi proces sądowy, a nawet kara więzienia. Takich awantur nikt nie chce oglądać na boiskach sportowych, a w szczególności z udziałem kobiet. Nawet w środowisku największych łobuzów przestrzegano dawniej zasady, że leżącego się nie bije. Teraz na oczach tysiąca kibiców i miliona telewidzów wyjątkową brutalnością popisują się koszykarki. Migawki z tego żenującego widowiska pokazały wszystkie stacje telewizyjne w Europie.
Koszykarki zagraniczne uatrakcyjniają rozgrywki naszej ekstraklasy, ale nie o takie popisy chodzi prawdziwym fanom basketu. Z brutalnością na boisku muszą walczyć przede wszystkim sędziowie, którzy często dla świętego spokoju nie reagują na złośliwe faule i chamskie zachowania aktorów sportowego widowiska.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Finałowy turniej koszykarek o Puchar Polski w Krakowie zapowiadał sie pasjonująco, bo spotkały się trzy najlepsze zespoły ubiegłego sezonu, oraz Wisła, która ostatnio dokonała cennych zakupów krajowych i zagranicznych zawodniczek. Lotos Gdynia wcale nie był zdecydowanym faworytem, bo występował bez M.Dydek, która doznała urazów kręgosłupa w wypadku samochodowym. Bez tej znakomitej koszykarki mistrzynie Polski przegrały niedawno z Włókniarzem w Pabianicach, więc wydawało się, że grającą we własnej sali Wisłę też stać na taki wyczyn. Z wypowiedzi trenerów wynikało, że najbardziej na sukces liczył szkoleniowiec Wisły, a najmniej - AZS Poznań i Pabianic.
Koszykarki Poznania za mało ostatnio trenowały z uwagi na sesje egzaminacyjne na wyższych uczelniach, a pabianiczanki ciężko pracowały na obozie w Spale, przygotowując szczyt formy na decydujące o medalach spotkania w ekstraklasie. Okazało się, że trenerom najłatwiej ocenić aktualne możliwości swoich zespołów. W półfinałowych spotkaniach AZS Poznań nie miał nic do powiedzenia w meczu z Wisłą a Polfa Pabianice była cieniem zespołu, który tak wspaniale grał niedawno we własnej hali z Gdynią. Trener Koziorowicz wyciągnął właściwe wnioski z pabianickiej porażki i już do przerwy jego zespół prowadził 50-23. Mogło dojść do pogromu Polfy, gdyby trener Lotosu nie oszczędził podstawowych zawodniczek. Wystarczy powiedzieć, że Bibrzycka grała tylko 19 minut a zdobyła aż 26 punktów. Natomiast najwyższe koszykarki Włókniarza: Trześniewska i Toma, które pod nieobecność Dydek powinny dominować pod tablicami, zdobyły zaledwie razem cztery punkty. Porażka 62-86 martwi kibiców, bo pabianiczanki podobnie jak w ubiegłym roku, nie wykorzystały szansy wywalczenia Pucharu Polski i pokazały że grają dużo słabiej od koszykarek Wisły i Gdyni.
W spalskich lasach nasz zespół stracił formę i Alicje Perlińską, która doznała kontuzji kolana. Stracił też w Krakowie opinię zawsze solidnego i walecznego zespołu. Oby tamtejsi fani koszykówki musieli zmienić zdanie po półfinałach play off, w których Włókniarz ma szansę pokonać Wisłę.
Krakowscy kibice spodziewali się dużych emocji i sukcesu Wisły w finałowym meczu z Lotosem i dlatego wyjątkowo licznie przybyli na to spotkanie. Nie było jednak, ani dobrego sportowego widowiska, ani zwyciestwa krakowskiego zespołu. Zawodniczki obu zespołów twardo, a nawet bezpardonowo, walczyły w obronie, ale brakowało szybkiego tempa i celnych rzutów. Przez 15 minut krakowianki zdobyły tylko 8 pkt., ale na ich szczęście zawodniczki Lotosu też zapomniały, jak się trafia do kosza. W 30 minucie koszykarki z Gdyni prowadziły tylko 40-38, jednak w ostatniej fazie gry Wisła zdobyła tylko 4 punkty i przegrała ostatecznie 42-50. W końcówce spotkania doszło do skandalicznego wydarzenia, jakiego jeszcze nigdy nie oglądaliśmy na meczu koszykarek. Rzucająca na kosz zawodniczka Wisły J. Skerović została sfaulowana przez rozgrywającą Lotosu, czarnoskórą E.Powell. Wislaczka, leżąc na parkiecie, kopnęła w nogę swoją rywalkę z Gdyni, która rozwścieczona zaczęła ją bić pięściami po twarzy. Powell została usunięta z boiska, a Skerović przewieziono do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie kości jarzmowej z przemieszczeniem. Obie już nie zagrają w polskiej lidze w tym sezonie. Amerykance, obok dyskwalifikacji i kary pieniężnej, grozi proces sądowy, a nawet kara więzienia. Takich awantur nikt nie chce oglądać na boiskach sportowych, a w szczególności z udziałem kobiet. Nawet w środowisku największych łobuzów przestrzegano dawniej zasady, że leżącego się nie bije. Teraz na oczach tysiąca kibiców i miliona telewidzów wyjątkową brutalnością popisują się koszykarki. Migawki z tego żenującego widowiska pokazały wszystkie stacje telewizyjne w Europie.
Koszykarki zagraniczne uatrakcyjniają rozgrywki naszej ekstraklasy, ale nie o takie popisy chodzi prawdziwym fanom basketu. Z brutalnością na boisku muszą walczyć przede wszystkim sędziowie, którzy często dla świętego spokoju nie reagują na złośliwe faule i chamskie zachowania aktorów sportowego widowiska.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
WIELKA GRA O FINAŁ
Rozgrywki koszykarek dobiegają końca. W polskiej ekstraklasie i w Eurolidze wyłoniono już najlepsze zespoły, które niebawem stoczą walke o medale.
Puchar Polski, jak pamietamy, zdobyły zawodniczki Lotosu, ale zostały wygwizdane przez krakowskich kibiców, rozczarowanych zarówno postawą swojej drużyny i poziomem finałowego meczu oraz brutalną grą mistrzyń z Gdyni, zwłaszcza łobuzerskim zachowaniem E.Powell. Nasze koszykarki też chciałyby szybko zapomnieć o półfinałowym meczu z Gdynią, bo grały katastrofalnie. Okazji do rehabilitacji może już nie być w tym sezonie, bo w półfinale play off Włókniarz spotka się z Wisłą i nie będzie ją łatwo pokonać. Natomiast Gdynia najprawdopodobniej wygra z Polkowicami i po raz dziesiąty z rzędu awansuje do finału. W pierwszej rundzie play off doszło do jednej niespodzianki. Grające nierówno w tym sezonie krakowianki przegrały we własnej hali jeden mecz z AZS Poznań. Do kolejnych spotkań Wisła przystąpiła w pełni zmobilizowana i odniosła trzy łatwe zwycięstwa, awansując po 6 latach do pólfinału.
W miarę wyrównane były mecze Polkowic z Brzegiem, ale skończyły sie sukcesem podopiecznych trenera A. Nowakowskiego, głównie dzięki świetnej grze byłych zawodniczek Polfy: Koryzny, Nowackiej i Pałki.
Mecze Lotos-ŁKS i Polfa-AZS Gorzów były jednostronnym popisem koszykarek z Gdyni i Pabianic. Tak więc zgodnie z oczekiwaniami o medale walczyć będą koszykarki Lotosu, Włókniarza, Wisły i CCC Polkowice. Czołowym drużynom trudno będzie utrzymać wysoką formę, bo mają wyjątkowo długą przerwę do półfinałów. To efekt mało wyrównanej ekstraklasy, udziału Lotosu i Wisły w rozgrywkach Euroligi oraz Świąt Wielkanocnych. Podporządkowanie kalendarza rozgrywek krajowych drużynom startującym w Eurolidze niewiele pomogło. Krakowianki odpadły już w pierwszej fazie play off, a wciąż aktualne wicemistrzynie Europy z Gdyni nie zdołały awansować do finałowej czwórki najlepszych drużyn Europy. Lotos przegrał dwukrotnie z Gambrinusem w Brnie, a przyczyniły się do tego niepowodzenia głównie E.Powell i A. Bibrzycka. Pierwsza z nich straciła piłkę w ostatnich sekundach przy prowadzeniu Lotosu różnicą 1 pkt., a druga nie zdobyła żadnego punktu w trzecim decydującym meczu w Brnie. W Gdyni Lotos wygrał wysoko po koncertowej grze i wydawało się, że ma nawet szanse wygrac po raz pierwszy rozgrywki Euroligi. Na pewno Gdynia awansuje do finału ekstraklasy, bo trudno się spodziewać, żeby najsłabszy zespól z czołowej czwórki, który jako jedyny z tej stawki nie zdobył jeszcze medalu. W tym sezonie ma spore szanse na medal, bo ma silniejszy skład, a rywale mają ubytki w składzie. Lotos musi grać bez zdyskwalifikowanej Powell, Wisła bez pobitej przez nią Skerović, a Włókniarz bez chorej Piestrzyńskiej i kontuzjowanych Wlaźlak i Perlińskiej. Na szczęście czołowe kluby mają świetne zawodniczki rezerwowe. Obawy tylko budzi ich dyspozycja w decydujących spotkaniach czołowych koszykarek, które dotąd grały na nierównym poziomie. Szlagierem półfinałów będą niewątpliwie spotkania Włókniarza z Wisłą. Krakowski klub ma obecnie najwięcej klasowych zawodniczek, ale pabianiczanki rozgrywają więcej spotkań we własnej sali, więc szanse na awans do finału wydają się równe. Będą emocje! Dla koszykarek Ostrovii i Meblotapu sezon już się skończył w połowie marca. W barażach zespól z Chełma wygrał trzy mecze, a więc tyle, co w całej rundzie zasadniczej i w ostatniej chwili wyprzedził Ostrovię, zapewniając sobie dalszą grę w ekstraklasie. O miejsca 5-8 grać będą: Odra Brzeg, AZS Poznań, AZS Gorzów i ŁKS. Mecze te ze zrozumiałych względów nie wzbudzają większego zainteresowania i to kolejny powód, że powinno się zmienić w najbliższym sezonie system rozgrywek w ekstraklasie koszykarek. Musi być więcej drużyn i więcej spotkań o wysoką stawke, bo tylko to gwarantuje postęp i wzrost zainteresowania żeńską koszykówką w naszym kraju.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Rozgrywki koszykarek dobiegają końca. W polskiej ekstraklasie i w Eurolidze wyłoniono już najlepsze zespoły, które niebawem stoczą walke o medale.
Puchar Polski, jak pamietamy, zdobyły zawodniczki Lotosu, ale zostały wygwizdane przez krakowskich kibiców, rozczarowanych zarówno postawą swojej drużyny i poziomem finałowego meczu oraz brutalną grą mistrzyń z Gdyni, zwłaszcza łobuzerskim zachowaniem E.Powell. Nasze koszykarki też chciałyby szybko zapomnieć o półfinałowym meczu z Gdynią, bo grały katastrofalnie. Okazji do rehabilitacji może już nie być w tym sezonie, bo w półfinale play off Włókniarz spotka się z Wisłą i nie będzie ją łatwo pokonać. Natomiast Gdynia najprawdopodobniej wygra z Polkowicami i po raz dziesiąty z rzędu awansuje do finału. W pierwszej rundzie play off doszło do jednej niespodzianki. Grające nierówno w tym sezonie krakowianki przegrały we własnej hali jeden mecz z AZS Poznań. Do kolejnych spotkań Wisła przystąpiła w pełni zmobilizowana i odniosła trzy łatwe zwycięstwa, awansując po 6 latach do pólfinału.
W miarę wyrównane były mecze Polkowic z Brzegiem, ale skończyły sie sukcesem podopiecznych trenera A. Nowakowskiego, głównie dzięki świetnej grze byłych zawodniczek Polfy: Koryzny, Nowackiej i Pałki.
Mecze Lotos-ŁKS i Polfa-AZS Gorzów były jednostronnym popisem koszykarek z Gdyni i Pabianic. Tak więc zgodnie z oczekiwaniami o medale walczyć będą koszykarki Lotosu, Włókniarza, Wisły i CCC Polkowice. Czołowym drużynom trudno będzie utrzymać wysoką formę, bo mają wyjątkowo długą przerwę do półfinałów. To efekt mało wyrównanej ekstraklasy, udziału Lotosu i Wisły w rozgrywkach Euroligi oraz Świąt Wielkanocnych. Podporządkowanie kalendarza rozgrywek krajowych drużynom startującym w Eurolidze niewiele pomogło. Krakowianki odpadły już w pierwszej fazie play off, a wciąż aktualne wicemistrzynie Europy z Gdyni nie zdołały awansować do finałowej czwórki najlepszych drużyn Europy. Lotos przegrał dwukrotnie z Gambrinusem w Brnie, a przyczyniły się do tego niepowodzenia głównie E.Powell i A. Bibrzycka. Pierwsza z nich straciła piłkę w ostatnich sekundach przy prowadzeniu Lotosu różnicą 1 pkt., a druga nie zdobyła żadnego punktu w trzecim decydującym meczu w Brnie. W Gdyni Lotos wygrał wysoko po koncertowej grze i wydawało się, że ma nawet szanse wygrac po raz pierwszy rozgrywki Euroligi. Na pewno Gdynia awansuje do finału ekstraklasy, bo trudno się spodziewać, żeby najsłabszy zespól z czołowej czwórki, który jako jedyny z tej stawki nie zdobył jeszcze medalu. W tym sezonie ma spore szanse na medal, bo ma silniejszy skład, a rywale mają ubytki w składzie. Lotos musi grać bez zdyskwalifikowanej Powell, Wisła bez pobitej przez nią Skerović, a Włókniarz bez chorej Piestrzyńskiej i kontuzjowanych Wlaźlak i Perlińskiej. Na szczęście czołowe kluby mają świetne zawodniczki rezerwowe. Obawy tylko budzi ich dyspozycja w decydujących spotkaniach czołowych koszykarek, które dotąd grały na nierównym poziomie. Szlagierem półfinałów będą niewątpliwie spotkania Włókniarza z Wisłą. Krakowski klub ma obecnie najwięcej klasowych zawodniczek, ale pabianiczanki rozgrywają więcej spotkań we własnej sali, więc szanse na awans do finału wydają się równe. Będą emocje! Dla koszykarek Ostrovii i Meblotapu sezon już się skończył w połowie marca. W barażach zespól z Chełma wygrał trzy mecze, a więc tyle, co w całej rundzie zasadniczej i w ostatniej chwili wyprzedził Ostrovię, zapewniając sobie dalszą grę w ekstraklasie. O miejsca 5-8 grać będą: Odra Brzeg, AZS Poznań, AZS Gorzów i ŁKS. Mecze te ze zrozumiałych względów nie wzbudzają większego zainteresowania i to kolejny powód, że powinno się zmienić w najbliższym sezonie system rozgrywek w ekstraklasie koszykarek. Musi być więcej drużyn i więcej spotkań o wysoką stawke, bo tylko to gwarantuje postęp i wzrost zainteresowania żeńską koszykówką w naszym kraju.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
FATALNE FORSOWANIE WISŁY
Naszym koszykarkom nie udało się przejść Wisły i awansowac do finału play off. Nie jest to wielka sensacja, bo siły obu zespołów są niezwykle wyrównane. Muszą jednak denerwować okoliczności porażki w piątym, decydującym meczu we własnej hali.
Pabianiczanki zaczęły znakomicie i już po kilku minutach prowadziły 18-6. W połowie trzeciej kwarty Włókniarz powiększył przewagę do 19 punktów i wszyscy w pabianickiej sali byli pewni, że po rocznej przerwie znów bedzie finał: Lotos-Polfa. Zapomniano, że w meczu koszykarek wszystko może się zdarzyć. Przecież nie tak dawno reprezentacja Polski też wysoko prowadziła z Hiszpanią i w ostatniej kwarcie przegrała olimpijski awans. W meczu równych drużyn karta może się nagle odwrócić i dlatego nawet wysokie prowadzenie nie może uspokajać. Przeciwnie, trzeba wówczas jeszcze zwiększyć tempo, wykorzystać do maksimum dobrą passę, żeby pozbawić rywalki wiary w odniesienie zwycięstwa. Na odpoczynek i świetowanie jest czas dopiero po meczu! Wisła, mimo fatalnej początkowo dyspozycji rzutowej, grała konsekwentnie i stopniowo odrabiała straty. Jednak Polfa jeszcze na początku czwartej kwarty prowadziła różnicą 11pkt. i ten mecz powinna wygrać! Niestety, zabrakło siły, rozwagi i odporności psychicznej w końcowych minutach i najważniejszy mecz sezonu został przegrany 58-60. Wisła lepiej wykorzystała swój główny atut, jakim jest więcej klasowych koszykarek. W czwartym meczu o zwycięstwie krakowianek zadecydowała fenomenalna gra amerykańskiej rozgrywającej Shannon Johnson (37 punktów). a w piątym znakomita skuteczność rezerwowej - Natalii Trafimowej, która zdobyła aż 23pkt. Wszystkie rezerwowe Włókniarza miały dorobek zaledwie 9pkt. Zresztą skuteczność w ataku naszej drużyny nie była imponująca. Obroną się wygrywa, ale trzeba też zdobywać chociaż 70 punktów.
Wisła przewyższała naszą drużynę przygotowaniem motorycznym, a przecież szybkość i wytrzymałość zawsze były poważnym atutem i wizytówką pabianickich koszykarek. Coraz mniej, niestety, sprawnych zawodniczek w Polfie. Nie mamy też takiej przewago pod tablicami, jak w najlepszych latach pabianickiej koszykówki. Czas na racjonalne, ale umiarkowane zmiany personalne w MTK Pabianice, bo drużyna traci swoje złoto-srebrne oblicze. Jakby nie było, nasz zespól mógł i powinien zagrać w tym roku w finale, bo Wisła mimo głośnych transferów, miała liczne wpadki i w Pabianicach wygrała szczęśliwie. Mogła nawet przegrać 1-3! Szkoda straconej szansy gry o złoto, tym bardziej że Gdynia nie jest tak silna jak w poprzednich latach i pabianickich kibiców ominęły wielkie emocje, a może nawet od 13 lat niepowtarzalna szansa na mistrzowski tytuł.
Rozgrywki jeszcze trwają i trzeba sie zmobilizować na mecze z CCC Polkowice o brązowy medal. Koszykarki z Polkowic przegrały trzy mecze półfinałowe z Gdynią, ale w pierwszym i ostatnim były godnymi rywalkami mistrzyń, przegrywając minimalnie 75-78 na wyjeździe i 52-72 we własnej sali. Wyniki te świadczą że grający od lat w tym samym składzie CCC Polkowice jest coraz silniejszy oraz że Gdynia bez zdyskwalifikowanej E.Powell jest do pokonania w tym sezonie. Niemniej Włókniarz powinien pokonać CCC Polkowice, bo ma więcej doświadczonych koszykarek i w perspektywie więcej spotkań we własnej hali. Brązowy medal - to plan minimum dla Polfy w tym sezonie, a dla Polkowic główny cel ligowych zmagań. Faworytkami są koszykarki z Pabianic, ale czeka je trudna rywalizacja.
Niespodziewanie 6 miejsce wywalczył, podobnie jak w ubiegłym roku ŁKS Łódź, mimo straty takich zawodniczek jak: Jodeikaite, Perlińskiej, Kenig, Skorek, Iwliewej. Cieszy nas to, bo w tej drużynie gra aż pięć koszykarek z Pabianic (Owczarek, Włodarska, Makowska, Szymańska i Stefańczyk). Dla nas najważniejsze jest teraz wywalczenie miejsca na podium, na którym pabianiczanki były już 15 razy, począwszy od 1983 roku. Tradycja zobowiązuje, a aktualne umiejętności powinny wystarczyć na zajęcie po raz piąty trzeciego miejsca w mistrzostwach Polski seniorek.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
Naszym koszykarkom nie udało się przejść Wisły i awansowac do finału play off. Nie jest to wielka sensacja, bo siły obu zespołów są niezwykle wyrównane. Muszą jednak denerwować okoliczności porażki w piątym, decydującym meczu we własnej hali.
Pabianiczanki zaczęły znakomicie i już po kilku minutach prowadziły 18-6. W połowie trzeciej kwarty Włókniarz powiększył przewagę do 19 punktów i wszyscy w pabianickiej sali byli pewni, że po rocznej przerwie znów bedzie finał: Lotos-Polfa. Zapomniano, że w meczu koszykarek wszystko może się zdarzyć. Przecież nie tak dawno reprezentacja Polski też wysoko prowadziła z Hiszpanią i w ostatniej kwarcie przegrała olimpijski awans. W meczu równych drużyn karta może się nagle odwrócić i dlatego nawet wysokie prowadzenie nie może uspokajać. Przeciwnie, trzeba wówczas jeszcze zwiększyć tempo, wykorzystać do maksimum dobrą passę, żeby pozbawić rywalki wiary w odniesienie zwycięstwa. Na odpoczynek i świetowanie jest czas dopiero po meczu! Wisła, mimo fatalnej początkowo dyspozycji rzutowej, grała konsekwentnie i stopniowo odrabiała straty. Jednak Polfa jeszcze na początku czwartej kwarty prowadziła różnicą 11pkt. i ten mecz powinna wygrać! Niestety, zabrakło siły, rozwagi i odporności psychicznej w końcowych minutach i najważniejszy mecz sezonu został przegrany 58-60. Wisła lepiej wykorzystała swój główny atut, jakim jest więcej klasowych koszykarek. W czwartym meczu o zwycięstwie krakowianek zadecydowała fenomenalna gra amerykańskiej rozgrywającej Shannon Johnson (37 punktów). a w piątym znakomita skuteczność rezerwowej - Natalii Trafimowej, która zdobyła aż 23pkt. Wszystkie rezerwowe Włókniarza miały dorobek zaledwie 9pkt. Zresztą skuteczność w ataku naszej drużyny nie była imponująca. Obroną się wygrywa, ale trzeba też zdobywać chociaż 70 punktów.
Wisła przewyższała naszą drużynę przygotowaniem motorycznym, a przecież szybkość i wytrzymałość zawsze były poważnym atutem i wizytówką pabianickich koszykarek. Coraz mniej, niestety, sprawnych zawodniczek w Polfie. Nie mamy też takiej przewago pod tablicami, jak w najlepszych latach pabianickiej koszykówki. Czas na racjonalne, ale umiarkowane zmiany personalne w MTK Pabianice, bo drużyna traci swoje złoto-srebrne oblicze. Jakby nie było, nasz zespól mógł i powinien zagrać w tym roku w finale, bo Wisła mimo głośnych transferów, miała liczne wpadki i w Pabianicach wygrała szczęśliwie. Mogła nawet przegrać 1-3! Szkoda straconej szansy gry o złoto, tym bardziej że Gdynia nie jest tak silna jak w poprzednich latach i pabianickich kibiców ominęły wielkie emocje, a może nawet od 13 lat niepowtarzalna szansa na mistrzowski tytuł.
Rozgrywki jeszcze trwają i trzeba sie zmobilizować na mecze z CCC Polkowice o brązowy medal. Koszykarki z Polkowic przegrały trzy mecze półfinałowe z Gdynią, ale w pierwszym i ostatnim były godnymi rywalkami mistrzyń, przegrywając minimalnie 75-78 na wyjeździe i 52-72 we własnej sali. Wyniki te świadczą że grający od lat w tym samym składzie CCC Polkowice jest coraz silniejszy oraz że Gdynia bez zdyskwalifikowanej E.Powell jest do pokonania w tym sezonie. Niemniej Włókniarz powinien pokonać CCC Polkowice, bo ma więcej doświadczonych koszykarek i w perspektywie więcej spotkań we własnej hali. Brązowy medal - to plan minimum dla Polfy w tym sezonie, a dla Polkowic główny cel ligowych zmagań. Faworytkami są koszykarki z Pabianic, ale czeka je trudna rywalizacja.
Niespodziewanie 6 miejsce wywalczył, podobnie jak w ubiegłym roku ŁKS Łódź, mimo straty takich zawodniczek jak: Jodeikaite, Perlińskiej, Kenig, Skorek, Iwliewej. Cieszy nas to, bo w tej drużynie gra aż pięć koszykarek z Pabianic (Owczarek, Włodarska, Makowska, Szymańska i Stefańczyk). Dla nas najważniejsze jest teraz wywalczenie miejsca na podium, na którym pabianiczanki były już 15 razy, począwszy od 1983 roku. Tradycja zobowiązuje, a aktualne umiejętności powinny wystarczyć na zajęcie po raz piąty trzeciego miejsca w mistrzostwach Polski seniorek.
Henryk Langierowicz
źródło: Nowe Życie Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
5 lat mam
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości

