I pewnie jeszcze sam Winnicki walnął ją w kolano, żeby mieć alibi.
Boszszsz...
Po takim meczu porażka ujmy nie przynosi. Zagraliśmy piękne (generalnie) zawody, koledze kristoferowi gratuluje humoru przy porównywaniu zawodniczek

Skoro na papierze mamy lepszy (z Christon) skład od Spartaka, to czemu one zdobył trzy razy z rzędu mistrzostwo a nie my?
W sumie grając w szóstkę zawodniczek (plus naprawdę dobry jak na taki poziom mecz Sosny, jeszcze jakby laska czasem pomyślała o tym, że może rzucać jak ma pozycję...) nie siedliśmy kondycyjnie, nie robiliśmy wiatru w ataku, nie mieliśmy dziurawej obrony. Naprawdę aż się chciało to oglądać.
Alana w końcu zagrała to co umie i ma grać. Ivana ustała Fowlesowej i w ataku też dawała radę, gdyby nie kilka bezsensownych rzutów z półdystansu. Lecia zasadziła dwa paskudne grzyby, ale w sumie zrobiliśmy ledwo 14 strat, jak na nas to chyba szczyt możliwości.
Taurasi jak nie ma dnia to rzuca 15, jak ma dzień to trzeba jej pouprzykrzać życie, to rzuci 25. Dzisiaj zaczęła ostro, ale potem rzut przestał siedzieć. Więc rzucały te, co to są niby słabsze od naszych. Jak nie Jekabsone, to Grzywka, albo Lawson (odpuszczana w strefie). Jak już miało mi kogoś brakować to takiej Katii ( ;( ), która potrafi coś więcej w ofensywie niż streaky shooter Christon.
W końcówce wynik długo stał w miejscu i żadna drużyna nie mogła się przebić. I szkoda, że po tym jak się zrobiło tylko -3 po raz trzeci w tym meczu zostaliśmy zrolowani na jedną akcję i znowu zaczął się tym razem ostatni już odjazd. W sumie trzy kontrowersje (żeby nie powiedzieć oczywistości) i obrót o 9pkt (czysty przechwyt na kontrę zabrany i 2+1, ewidentny faul na Podrug pod koszem i kontra i trója Taurasi, i jeszcze coś trzeciego po drodze, też zakończone chyba 2+1). Trudno, walczyliśmy, mam nadzieję, że w sobotę pogra sekcja turystyczna i w czwartek laski wyjdą podobnie zmobilizowane.
Brawo Lotosik, brakło niewiele, szkoda
