ann pisze:A co do Catch.. to porostu uwielbiam takie bajeczki jak to zawodniczki kochają swój klub, swój zespól itd. Zwłaszcza zagraniczne. Zwłaszcza tuż po przylocie do Polski. Jak zawodnik/zawodniczka gada po przybyciu do Wisły jak to marzył o grze w tym klubie i że zrobi dla niego wszystko to mam go od razu chęć wyslac z powrotem. podobnie jak wtedy gdy całuje Białą Gwiazde itd, itp..
ona to na końcu sezonu powiedziała.
poza tym 90% zawodniczek made in USA tak gada, nie jest to pierwszy ani zapewne ostatni taki tekst.
Wiem kiedy to powiedziała, po pelnych 3 miesiacach pobytu w Gdyni (za to Beard była pewna ze ja pokochają już na lotnisku chyba

) . I wiem ze tak gada 90% amerykanek (i spora cześć innych pan).. tym bardziej zabawne jest przyjmowanie tych słów za dobra monete i wierzenie im bezgraniczne.
Don Kichocie.. wyluzować to raczej ty powinnaś, bo Twoja reakcja była "nieco" bardziej nerwowa niż moja, choć rozumiem że perspektywa oglądania Pauli w naszym stroju (choć osobiści mam cicha nadzieję że jednak do tego nie dojdzie - tu chyba akurat sie ze mną zgadzasz) musi byc bolesna i może się objawiać na psychice.
A jeśli już przyjdzie.. to raczej dowód na to że nasza finansowa jest i będzie całkiem niezła, wiec Gorzowskie obawy o nasz budżet radze zachować dla swojego klubu.. rok temu ktoś prognozował ze brak Wisły w finale bedzie oznaczał jej koniec finansowo -sportowy, cóz.. w finale nas nie było, w Eurolidze mieliśmy nie grać a jednak budżet był (jest) przyzoity a sytuacja finansowa lepsza niż u mistrza.. wiec i tym razem może byc róznie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...