Energa pożegnała się z Pucharem FIBA w dobrym stylu To był debiut pełen radości, emocji i zakończony rozgoryczeniem. W czwartek Energa odpadła z Pucharu FIBA, bo choć w trzeciej kwarcie nawet prowadziła z Dynamem w Kijowie, nie potrafiła zatrzymać szarży gospodyń.
Szarży, bo nagle z niewielkiego prowadzenia gości, zrobiło się pewne prowadzenie Dynama.
28 min. czwartkowego meczu, Energa prowadzi nieznacznie - 41:39. Ale to właśnie wynik, o jaki chodziło i koszykarkom, i ich trenerowi Elmedinowi Omaniciowi.
Torunianki miały przecież jeszcze trzypunktową przewagę z pierwszego spotkania rozgrywanego przed tygodniem w hali "Spożywczaka". Do Kijowa - jak zapowiadały przed podróżą - miały jechać nie po to, by ją bronić, ale po prostu by wygrać i zapewnić sobie awans do 1/8 Pucharu FIBA. Byłaby to sensacja, ale taka, która wydawała się w zasięgu ich możliwości.
Było bardzo blisko wielkiej niespodzianki. Przez większość spotkania w Kijowie torunianki nie pozwalały rywalkom na zdobycie dużej przewagi. Zaskakująco dobrze do zespołu weszła debiutująca w nim w czwartek
Aida Pilav. Nowa, bośniacka skrzydłowa błyskawicznie stała się jedną z najgroźniejszych koszykarek Energi. Grała dokładnie tak, jak opisywał ją znający
Pilav z meczów na Bałkanach trener Omanić. Szybka, zwrotna, wysoka, 190-centymetrowa podkoszowa dobrze współpracowała z obwodowymi, walczyła o pozycję i imponowała aktywnością. Dzięki temu zdobyła przez trzy kwarty 12 punktów. Tyle samo w tym czasie uzbierała również rozgrywająca
Agata Gajda. Ale w statystykach miała jednak bardzo niepokojący element - faule.
Gajda, uznawana za kluczową zawodniczkę dla gry torunianek, przed ostatnią kwartą była już skazana na to, by grać ostrożnie. Miała cztery przewinienia, nie mogła ryzykować - a właśnie na tym opierają się jej akcje w defensywie. Szuka zwykle okazji do przechwytów, które mogą kończyć się faulami. Tym razem na takie akcje już pozwolić sobie nie mogła - miała bronić z mniejszą aktywnością. I to najbardziej wykorzystywały szybkie, zwrotne i chętnie biegające do kontr rozgrywające Dynama. Im mniejsze były możliwości
Gajdy, tym więcej swobody miały rozgrywające gospodyń. I dzięki temu zmieniły się losy spotkania.
Od 28 min., kiedy Energa jeszcze prowadziła 41:39, torunianki nagle opadły z sił. Gospodynie szybko zdobyły aż osiem punktów z rzędu i w zaledwie kilkadziesiąt sekund odrobiły straty z pierwszego meczu, a jednocześnie wyszły na niewielkie prowadzenie w dwumeczu. Czwartą kwartę zaczynały z wynikiem 47:41 - fatalnym dla Energi.
Później Omanić próbował wszystkiego - nawet wystawienia debiutującej w drużynie podobnie jak Pilav Ukrainki
Tatiany Szczypakiny - ale nie przynosiło to żadnych skutków. Gospodynie stopniowo powiększały swoją przewagę i były coraz pewniejsze zwycięstwa. W 36 min. ich przewaga sięgała już nawet 10 punktów, a sytuacja torunianek zrobiła się jeszcze trudniejsza, ponieważ czwarte przewinienie zaliczyła środkowa
Charity Egenti. Oprócz najskuteczniejszej w Enerdze Pilav dobrze zagrała również skrzydłowa
Alicia Gladden, która tradycyjnie imponowała skutecznością. Mecz skończyła nie tylko z 17 punktami, ale także z 9 zbiórkami i 2 przechwytami.
Porażka w Kijowie oznacza pożegnanie Energi z Pucharem FIBA, ale i tak był to znakomity występ torunianek w międzynarodowych rozgrywkach. Choć klub debiutował w tej imprezie i został dołączony do grona uczestników niemal w ostatniej chwili - nie miał więc czasu przygotować się do tego szczebla rozgrywek - w swoim debiucie zaskoczył Energa pozostała niepokonana w meczach we własnej hali, a w starciu w dwumeczu z Dynamem przegrała jedynie różnicą czterech punktów. Wynik meczu
Dynamo - Energa 70:63
Kwarty: 20:15, 11:16, 16:10, 23:22
Energa: Gladden 17, Gajda 14, Pilav 14, Egenti 6, Gulak-Lipka 5, Krawiec 3, Radwan 2, Waligórska 2, Jasnowska 0, Szczypakina 0
http://www.gazeta.pl