Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Trochę gówniane to, zwiększy się tym samym liczba Polskich turystek, którą będą zwiedzały Polskę tylko dlatego że tak nakazuje przepis..No już pomijam fakt że odpadnie możliwość wprowadzenia do składu jakiejś młodej dziewczyny zza granicy.
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
- bart_81
- Senior
- Posty: 3091
- Rejestracja: 21 grudnia 2008, 20:44
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Liquidor pisze:Trochę gówniane to, zwiększy się tym samym liczba Polskich turystek, którą będą zwiedzały Polskę tylko dlatego że tak nakazuje przepis..No już pomijam fakt że odpadnie możliwość wprowadzenia do składu jakiejś młodej dziewczyny zza granicy.
Ależ wprowadzaj sobie..kto Ci broni?
Re: Co słychać w Wiśle?
Przepis na dłuższą metę beznadziejny spadną ceny na rynku Polek (co może się przydac bo mocno dają po kieszeniach klubowi) natomiast w przyszłym sezonie możemy wrócić do przeszłości tak jak koledzy pisali wyżej 4 samograje i jedna polka i finał w zasadzie znany Północ-Południe ;/
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
bart_81 pisze:Liquidor pisze:Trochę gówniane to, zwiększy się tym samym liczba Polskich turystek, którą będą zwiedzały Polskę tylko dlatego że tak nakazuje przepis..No już pomijam fakt że odpadnie możliwość wprowadzenia do składu jakiejś młodej dziewczyny zza granicy.
Ależ wprowadzaj sobie..kto Ci broni?
Broni mi realizm i fakt że jeszcze nie zostałem prezesem klubu (wiem wiem, też jestem tym zszokowany).
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
-
koszykarz
Re: Co słychać w Wiśle?
no pomysł zajebisty...
7 POLEK w składzie - czyli 5 zagranicznych w drużynie.
1 Polka na parkiecie - czyli aż 4 w wyjsciowych piątkach...
Na pewno w ten sposób Polska reprezentacja będzie potęgą....

Ale ma to jeden plus - już nie będzie takiej pogoni za wartościowymi Polkami - bo wystarczy jedna praktycznie...
Więc POLKI z rządaniami będą musiały zejść na ziemie... Czeka nas zalew takich ,,MADE IN USA' ' w przyszłym roku.
i więcej drużyn streetballowych pokroju Odra , Lider
7 POLEK w składzie - czyli 5 zagranicznych w drużynie.
1 Polka na parkiecie - czyli aż 4 w wyjsciowych piątkach...
Na pewno w ten sposób Polska reprezentacja będzie potęgą....
Ale ma to jeden plus - już nie będzie takiej pogoni za wartościowymi Polkami - bo wystarczy jedna praktycznie...
Więc POLKI z rządaniami będą musiały zejść na ziemie... Czeka nas zalew takich ,,MADE IN USA' ' w przyszłym roku.
i więcej drużyn streetballowych pokroju Odra , Lider
Re: Co słychać w Wiśle?
no poziomu Ligi to nie podniesie ale poratuje klubowe kasy ...
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Re: Co słychać w Wiśle?
Akurat ten pomysł z 1 Polką i 5/7 jest lepszy niż 2 Polki i 6/6.
Ja bym zrobił jedna 1 Polka na parkiecie przez cały mecz + druga młoda Polka w 2 kwarcie i budowanie składów jak kto che bez ograniczenia .../....
Ale brakuje jednej najważniejszej rzeczy OGRANICZENIA ZAWODNICZEK Z POZAEUROPEJSKIM PASZPORTEM DO 2!!!! Jesteś taj silny jak możesz pokazać swoją siłę w europejskich pucharach.

Ja bym zrobił jedna 1 Polka na parkiecie przez cały mecz + druga młoda Polka w 2 kwarcie i budowanie składów jak kto che bez ograniczenia .../....
Ale brakuje jednej najważniejszej rzeczy OGRANICZENIA ZAWODNICZEK Z POZAEUROPEJSKIM PASZPORTEM DO 2!!!! Jesteś taj silny jak możesz pokazać swoją siłę w europejskich pucharach.

Re: Co słychać w Wiśle?
hellraiser pisze:Akurat ten pomysł z 1 Polką i 5/7 jest lepszy niż 2 Polki i 6/6.
Ja bym zrobił jedna 1 Polka na parkiecie przez cały mecz + druga młoda Polka w 2 kwarcie i budowanie składów jak kto che bez ograniczenia .../....
Ale brakuje jednej najważniejszej rzeczy OGRANICZENIA ZAWODNICZEK Z POZAEUROPEJSKIM PASZPORTEM DO 2!!!! Jesteś taj silny jak możesz pokazać swoją siłę w europejskich pucharach.![]()
Zgadzam się w 100% i co do młodych i co do europejek i ze 1 + 5/7 lepsze niż 2 + 6/6. Moze nasze panie troszkę obniża swoje oczekiwania i zaczną zarabiać proporcjonalnie do umiejętności.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
no tu z tobą się absolutnie zgodzę co roku Wisła i Lotos a teraz też my mamy problem z tym że cała liga ciągnie z za oceanu różne wynalazki z którymi trzeba się męczyć i brać je pod uwagę budując skład gdyby był nakaz do 2 z po za Europy było by fajnie jeszcze fajnie by było gdyby Polska i cala Europa uwzględniały takie wynalazki z za oceanu z europejskimi paszportami jako po za Europejskie ...kurcze troche to zagmatwałem ale mam nadzieję że jasno się wyraziłem 
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: Co słychać w Wiśle?
Greebo pisze:Zgadzam się w 100% i co do młodych i co do europejek i ze 1 + 5/7 lepsze niż 2 + 6/6. Moze nasze panie troszkę obniża swoje oczekiwania i zaczną zarabiać proporcjonalnie do umiejętności.
Bardzo jestem tego ciekaw, ale podejrzewam, że skończy się na tym, że najlepsze swoje i tak dostaną, a jedyną zauważalną na kształcie całej ligi różnicą będzie fakt, że po boisku będzie biegało więcej ciemnoskórych pań jednocześnie.
Jedyna iskierka nadziei w tym, że może niektóre kluby zbastują (ale nie ukrywajmy, że tak naprawdę finansową koniunkturę rozkręciły trzy kluby - Wisła, Lotos i CCC - jeśli każdemu starczy odwagi, aby pozbyć się finansowego balastu (jeden klub z tej trójki wykonał już pewne działania w tym kierunku) to głowy naszych gwiazdek się schłodzą. Inaczej pozostanie po staremu...
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
Re: Co słychać w Wiśle?
reaktywacja pisze:Greebo pisze:
Jedyna iskierka nadziei w tym, że może niektóre kluby zbastują (ale nie ukrywajmy, że tak naprawdę finansową koniunkturę rozkręciły trzy kluby - Wisła, Lotos i CCC - jeśli każdemu starczy odwagi, aby pozbyć się finansowego balastu (jeden klub z tej trójki wykonał już pewne działania w tym kierunku) to głowy naszych gwiazdek się schłodzą. Inaczej pozostanie po staremu...
Majac na mysli pozbywania się balastu chodzi Ci o nie płacenie pensji przez kilka miesięcy? Hmm.. może lepiej żeby najpierw nie podpisywał kontraktów których nie jest w stanie udźwignąć.. choć patrząc na obecne transfery raczej sie nie zanosi
A co pierwszej częsci : kilak Polek zasługuje na duze pieniądze(np Ewka,) i jak tkaowe dostaną to problemu nie będzie. le dzięki temu przepisowi i on nie będą miały tak wygodnej pozycji w negocjacjach, nie mówiac juz o innych.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Re: Co słychać w Wiśle?
Greebo pisze:Majac na mysli pozbywania się balastu chodzi Ci o nie płacenie pensji przez kilka miesięcy? Hmm.. może lepiej żeby najpierw nie podpisywał kontraktów których nie jest w stanie udźwignąć.. choć patrząc na obecne transfery raczej sie nie zanosi :.
Pierwsze " nie płacenie pensji przez kilka miesięcy" to fakt medialny (może prawdziwy może nie). Fakt sprawdzony to że Lotos podpisał kontrakt które nie był stanie udźwignąć (nie wnikam dlaczego) i musiał renegocjować.
Nie miało to nic wspólnego z odwagą tylko z brakiem kasy.
I taką samo bajką jest że koniunkturę wytworzyły Lotos i Wisła.
Drugie właśnie obecne transfery "się zanosi" bo "tańsze" zastąpiły "droższe".

Re: Co słychać w Wiśle?
hellraiser pisze:
Pierwsze " nie płacenie pensji przez kilka miesięcy" to fakt medialny (może prawdziwy może nie). Fakt sprawdzony to że Lotos podpisał kontrakt które nie był stanie udźwignąć (nie wnikam dlaczego) i musiał renegocjować.
Nie miało to nic wspólnego z odwagą tylko z brakiem kasy.
I taką samo bajką jest że koniunkturę wytworzyły Lotos i Wisła.
Drugie właśnie obecne transfery "się zanosi" bo "tańsze" zastąpiły "droższe".
Faktami (wg. Krawczyka) było też to, że Pawlak prawo łamie podpisując umowę z Wisłą...co w moim przekonaniu w tym temacie dyskwalifikuje pana prezesa jako osobę choć minimalnie wiarygodną...
Pawlak po 6 latach z Lotosu nie odeszła raczej tylko dlatego, że teraz chciano jej dać mniej kasy (pod pretekstem słabszej gry), bo skoro więcej kasy w Krakowie nie skusiło ją w wakacje, to teraz pewnie też musiały być inne powody.
IMO w takich sytuacjach (pomijając towarzyszącą temu otoczkę medialną pt. "jak to u nas jest cudownie") powinno się najpierw uregulować wszystkie zaległości, a dopiero potem myśleć o transferach. Czas pokaże jak długo można żyć bez myślenia w ten sposób.
Co do przepisu o Polkach..zdecydowanie lepiej 5 + 7 i jedna na boisku, niż to co jest teraz. Choć to też nie będzie fajne rozwiązanie, tak jak już Liquidor to zauważył, w sumie pozbawi to kluby myślące o wynikach w europejskich pucharach możliwości próbowania europejskich młodych "wynalazków". W Wiśle personalnie przepis ten pewnie wceluje w Maję, ale też zniweluje możliwość dalszych poszukiwań, które jak wiadomo mogą być bardzo owocne (np. niegdyś Skera).
No i przepis o 2 młodych też należałoby zmodyfikować, bo nie dość że głupi, to czasem w np. Wiślackim wydaniu niemal "niehumanitarny"; jak jedna młoda Polka siedzi na ławce z wyraźnym przeziębieniem, a druga z kontuzją ledwo doczłapuje na prezentacje...
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Takie statystyczne podsumowanie naszych występów w fazie grupowej oraz parę zdań o tym co przed nami.
Co mówią statystyki:
1) To co najważniejsze, czyli bilans końcowy to wszyscy pewnie dobrze znają 9 wygranych i tylko 1 porażka daje nam 3-cie miejsce w rankingu tuż za rosyjskimi gigantami. Równocześnie jesteśmy jedna z 4 drużyn która nie zaznała porażki we własnej hali. Oczywiście w sporym stopniu te osiągnięcie wynikają z tego że nasza grupa był relatywnie łatwa jak na euroligę, grając w grupach A lub D (zależy jeszcze w miejsce kogo) realnie patrząc bylibyśmy się w stanie pokusić o bilans 6-4.
2) Punkty: tutaj miłe zaskoczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o te zdobyte przez nas. Było ich średnio niemal 80, a częściej od nas do kosza trafiały jedynie drużyny z Moskwy i Walencji (Jekaterinburg jest za nami :O) Gorzej wygląda sytuacja w kwestii punktów traconych, ale i tu nie jest tragicznie, gdyż plasujemy się w tym rankingu niemal dokładnie w połowie stawki (13 miejsce) z 73.4 traconymi punktami na mecz.
3) Skuteczność: bardzo dobra za 2 (52,5 % i 5 miejsce) , niezła z osobistych: (75% co daje 12 miejsce, ale co ciekawe to właśnie nasze zawodniczki najczęściej stawały na linii rzutów osobistych) i trochę gorsza – choć znacznie lepsza niż rok temu – w rzutach 3-punktowych 33,3% i 17 miejsce)
4) Zbiorki: w ataku jest tak sobie (13 miejsce, średnio 9,7 zbiorki na mecz) za to w obronie wręcz rewelacyjnie: z własnej tablicy zbieramy najwięcej ze wszystkich drużyn, średnio niemal 30 piłek na mecz, dzięki czemu prowadzimy także w łącznej liczbie zebranych piłek na obu tablicach. Musze przyznać ze ten wynik nieco mnie zaskakuje, bo osobiście mam trochę zastrzeżeń do gry na desce zwłaszcza tej bronionej.
5) Asysty: 14,7 na mecz co daje 8 miejsce. Wynik przyzwoity choć bez rewelacji.
6) Przechwyty/straty. Jeśli chodzi o te pierwsze to jest to chyba jedyna kategoria w której się pogorszyliśmy w stosunku do zeszłego sezonu. Wtedy byliśmy w ścisłej czołówce „złodziei” teraz zaledwie 21 pozycja (7,4 przechwytu na mecz) co akurat zgadza się z wizualnymi odczuciami dotyczącymi słabej gry obronnej. Nieźle wygląda sytuacja jeśli chodzi o straty: mamy ich 14.7 na mecz, co daje nam 5 pozycje.
7) Faule: dużo wymuszonych (17,9 na mecz, i to – jak wynika z ilości oddanych osobistych – głownie w sytuacjach „rzutowych”) dość mało własnych (15,1 na mecz) Tu wszystko ok.
Statystyki tylko potwierdzają ogólne wrażenie: za fazę grupową należą się naszym dziewczynom i trenerom ogromne brawa. Odwalili kawał dobrej roboty wyrabiając sobie znakomita pozycje wyjściowa przed PO. Ale ocena całego sezonu będzie zależna głównie od tego jak tę sytuacje wykorzystają. Bo jeśli teraz odpadną z Pecsem to trudno będzie nie mówić o rozczarowaniu.. (mimo znakomitego bilansu łącznego). A taki scenariusz wcale nie jest nie realny.
Oczywiście Węgierki nie są żadną wielką drużyna. Ale i my takową nie jesteśmy. 3 miejsce przed PO to nasz olbrzymi sukces, ale wynik ten jest trochę mylący. Różnica między nami a choćby 14-tym w rozstawieniu MiZO jest dużo mniejsza niż między nami a pozycją nr 2, czyli Jekaterinburgiem. Jestem pewien że o ile my możemy być w miarę zadowolenie że wpadniemy właśnie na Węgierki to ona wręcz musza być zachwycone wizją kolejnego spotkania z nami bo alternatywy były dla nich dużo gorsze niż dla nas. Zrobią więc wszystko żeby wykorzystać nadarzającą się okazję i zrewanżować się nam za 4 ostatnie porażki, a trenerowi Hernandezowi także za wyeliminowanie ich rok temu w 2 rundzie PO.
Dlatego też i my musimy odpowiedzieć tym samym. Zawodniczki powinny zapomnieć, że mamy z nimi bilans 4-0 a skupić się nad tym że żadne z tych 4 spotkań nie było łatwe. Każdorazowo Dalma i spółka stawiały nam twardy opór który udawało się nam złamać dopiero w ostatnich kwartach (w przypadku meczów wyjazdowych w ostatnich sekundach).Teraz tez zapowiada się wojna na parkiecie i trzeba się na nią przygotować jak najlepiej.
Pecs zaskoczyć ani nas, ani tym bardziej naszego trenera niczym nie powinien. Atak ich będzie się zapewne opierał na 3 elementach. Pierwszym jest błyskawiczne przejście do ataku po udanej lub nie akcji w obronie, opierające się na natychmiastowym podaniu do wchodzącej środkiem boiska pod kosz Vajdy. Druga stała akcja rywalek to współpraca ich wysokich. Vajda wyciąga swojego obrońcę na 5-6 metr, próbuje j minąć a gdy to się uda to albo sama wykańcza akcje albo – wypadku gdy druga nasz podkoszowa stara się do niej do skoczyć odgrywa do wchodzącej idealnie w tempo Ohlde. No i 3 „zagrywka” to oczywiście Ivanyi. Latka lecą ale umiejętności pozostają, zwłaszcza jeśli chodzi o kreowanie gry (rzutowo jest różnie, raczej bez rewelacji, ale akurat na R22 wszystko jej w tym sezonie siedziało). Dalma widzi bardzo dużo i umie błyskawicznym podaniem wykorzystać każdy błąd ustawienia rywalek wyrabiając koleżankom pozycje czy to pod koszem, czy to na obwodzie. Na szczęście dla nas obwód Pecsu nie jest rewelacyjny. Poza Mazzante brakuje jakiejś wybitnej snajperki (ogólnie Pecs jest 3 od końca jeśli chodzi o skuteczność rzutów za 3) z czego możemy się tylko cieszyć. Nie da się ukryć że właśnie obrona na obwodzie jest nasza największa bolączką, rywalki dość łatwo wyrabiają sobie pozycje rzutowe zza łuku i jeśli ma u nich kto rzucać (tak jak w Gospicu) to mamy olbrzymi problem. Jeśli mowa o obronie to trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę: zbieranie piłek na własnej tablicy. Już kilka razy zdarzało się by niższe rywalki zbierały po kilkanaście piłek po swoich niecelnych rzutach mając szanse na ponowienie akcji. Tak było miedzy innymi właśnie w Pecsu (zresztą Węgierki prowadza zdecydowanie w tej klasyfikacji w eurolidze)– mimo że teoretycznie nasze zawodniczki był lepiej ustawione i już wręcz chwytały piłkę to agresywnie grającym rywalkom udawało się ja jakoś wybić czy wyrwać.
Co mogą Węgierki wykombinować w obronie? W meczach grupowych ich taktyka skupiała się głownie na wymęczaniu Liron która kryly wymiennie panie grające na pozycji nr 2: Fergyverneky, Mazzante i Quigley. Teraz mogą jednak od tego odejść bo nie dość że to się średnio sprawdzało to efektem ubocznym takiej zagrywki była konieczność krycia Marty przez Ivanyi, a o ile w ataku Dalma ciagle jest bardzo pożyteczna, to nadążać za nasza „biegaczka” nie miała prawa, wiec Marta punktowała aż miło. Na dodatek Liron pozyskała teraz przyzwoite zmienniczkę w postaci Pauli.. spodziewam się więc że Pecs spróbuje innej taktyki w obronie a konkretnie rzecz ujmując postawi strefę (zwłaszcza ze w naszym ostatnim meczu tylko raz trafiliśmy za 3 punkty) a momentami będzie też grał presingiem. Jeśli tak się stanie to dużo będzie zależało od naszej dyspozycji rzutowej w kontekście, czego musi cieszyć rosnąca forma Katki. Jeśli jednak MiZO będzie kryć każdy swego to trzeba spróbować wykorzystać słabą gre obronna dwóch ich największych gwiazd: Dalmy i Vajdy które często nie nadążają za rywalkami a dodatkowo lubią łapać głupie faule (wyfaulowanie Vajdy to zresztą chyba najlepszy sposób na jej powstrzymanie, ogólnie MiZO faulje najczęściej ze wszystkich drużyn w tej edycji euroligi). Bez względu na taktykę obronna rywalek wydaje się jednak że Janell, Ewka, Izi, Marta, Liron i wspomagająca je Katka mają dośc atutów by rzucić „swoje”.
A jeśli o naszych atutach mowa to trzeba wspomnieć tez o przewadze jaką daje nam własny parkiet. To rywalki chcąc awansować będą musiały przywieść zwycięstwo z wyjazdu a są niewątpliwie jednym z tych zespołów który sporo traci grając poza własną halą. Choć oczywiście i z zagranicznych wojaży potrafią przywozić wygrane. Boleśnie przekonały się rok temu Włoszki z Venezii, które w I rudnzie PO odpadły właśnie z Pecsem, mimo ze wcześniej były rewelacja sezonu zasadniczego tak jak teraz my..
Rok temu po raz pierwszy wygraliśmy mecz w fazie PO, nie wystarczyło to jednak by wyeliminować z euroligi Sopron. Teraz trzeba przełamać kolejną granicę i awansować wreszcie do drugiej rundy fazy pucharowej (wtedy się będę martwił kolejnym rywalem). Szansa są duże bo wydaje się że jednak więcej atutów to my trzymamy w garści, wierze więc że zawodniczki tym razem nie zaprzepaszczą okazji i że ograją Pecs najlepiej już po 2 spotkaniach.
Co mówią statystyki:
1) To co najważniejsze, czyli bilans końcowy to wszyscy pewnie dobrze znają 9 wygranych i tylko 1 porażka daje nam 3-cie miejsce w rankingu tuż za rosyjskimi gigantami. Równocześnie jesteśmy jedna z 4 drużyn która nie zaznała porażki we własnej hali. Oczywiście w sporym stopniu te osiągnięcie wynikają z tego że nasza grupa był relatywnie łatwa jak na euroligę, grając w grupach A lub D (zależy jeszcze w miejsce kogo) realnie patrząc bylibyśmy się w stanie pokusić o bilans 6-4.
2) Punkty: tutaj miłe zaskoczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o te zdobyte przez nas. Było ich średnio niemal 80, a częściej od nas do kosza trafiały jedynie drużyny z Moskwy i Walencji (Jekaterinburg jest za nami :O) Gorzej wygląda sytuacja w kwestii punktów traconych, ale i tu nie jest tragicznie, gdyż plasujemy się w tym rankingu niemal dokładnie w połowie stawki (13 miejsce) z 73.4 traconymi punktami na mecz.
3) Skuteczność: bardzo dobra za 2 (52,5 % i 5 miejsce) , niezła z osobistych: (75% co daje 12 miejsce, ale co ciekawe to właśnie nasze zawodniczki najczęściej stawały na linii rzutów osobistych) i trochę gorsza – choć znacznie lepsza niż rok temu – w rzutach 3-punktowych 33,3% i 17 miejsce)
4) Zbiorki: w ataku jest tak sobie (13 miejsce, średnio 9,7 zbiorki na mecz) za to w obronie wręcz rewelacyjnie: z własnej tablicy zbieramy najwięcej ze wszystkich drużyn, średnio niemal 30 piłek na mecz, dzięki czemu prowadzimy także w łącznej liczbie zebranych piłek na obu tablicach. Musze przyznać ze ten wynik nieco mnie zaskakuje, bo osobiście mam trochę zastrzeżeń do gry na desce zwłaszcza tej bronionej.
5) Asysty: 14,7 na mecz co daje 8 miejsce. Wynik przyzwoity choć bez rewelacji.
6) Przechwyty/straty. Jeśli chodzi o te pierwsze to jest to chyba jedyna kategoria w której się pogorszyliśmy w stosunku do zeszłego sezonu. Wtedy byliśmy w ścisłej czołówce „złodziei” teraz zaledwie 21 pozycja (7,4 przechwytu na mecz) co akurat zgadza się z wizualnymi odczuciami dotyczącymi słabej gry obronnej. Nieźle wygląda sytuacja jeśli chodzi o straty: mamy ich 14.7 na mecz, co daje nam 5 pozycje.
7) Faule: dużo wymuszonych (17,9 na mecz, i to – jak wynika z ilości oddanych osobistych – głownie w sytuacjach „rzutowych”) dość mało własnych (15,1 na mecz) Tu wszystko ok.
Statystyki tylko potwierdzają ogólne wrażenie: za fazę grupową należą się naszym dziewczynom i trenerom ogromne brawa. Odwalili kawał dobrej roboty wyrabiając sobie znakomita pozycje wyjściowa przed PO. Ale ocena całego sezonu będzie zależna głównie od tego jak tę sytuacje wykorzystają. Bo jeśli teraz odpadną z Pecsem to trudno będzie nie mówić o rozczarowaniu.. (mimo znakomitego bilansu łącznego). A taki scenariusz wcale nie jest nie realny.
Oczywiście Węgierki nie są żadną wielką drużyna. Ale i my takową nie jesteśmy. 3 miejsce przed PO to nasz olbrzymi sukces, ale wynik ten jest trochę mylący. Różnica między nami a choćby 14-tym w rozstawieniu MiZO jest dużo mniejsza niż między nami a pozycją nr 2, czyli Jekaterinburgiem. Jestem pewien że o ile my możemy być w miarę zadowolenie że wpadniemy właśnie na Węgierki to ona wręcz musza być zachwycone wizją kolejnego spotkania z nami bo alternatywy były dla nich dużo gorsze niż dla nas. Zrobią więc wszystko żeby wykorzystać nadarzającą się okazję i zrewanżować się nam za 4 ostatnie porażki, a trenerowi Hernandezowi także za wyeliminowanie ich rok temu w 2 rundzie PO.
Dlatego też i my musimy odpowiedzieć tym samym. Zawodniczki powinny zapomnieć, że mamy z nimi bilans 4-0 a skupić się nad tym że żadne z tych 4 spotkań nie było łatwe. Każdorazowo Dalma i spółka stawiały nam twardy opór który udawało się nam złamać dopiero w ostatnich kwartach (w przypadku meczów wyjazdowych w ostatnich sekundach).Teraz tez zapowiada się wojna na parkiecie i trzeba się na nią przygotować jak najlepiej.
Pecs zaskoczyć ani nas, ani tym bardziej naszego trenera niczym nie powinien. Atak ich będzie się zapewne opierał na 3 elementach. Pierwszym jest błyskawiczne przejście do ataku po udanej lub nie akcji w obronie, opierające się na natychmiastowym podaniu do wchodzącej środkiem boiska pod kosz Vajdy. Druga stała akcja rywalek to współpraca ich wysokich. Vajda wyciąga swojego obrońcę na 5-6 metr, próbuje j minąć a gdy to się uda to albo sama wykańcza akcje albo – wypadku gdy druga nasz podkoszowa stara się do niej do skoczyć odgrywa do wchodzącej idealnie w tempo Ohlde. No i 3 „zagrywka” to oczywiście Ivanyi. Latka lecą ale umiejętności pozostają, zwłaszcza jeśli chodzi o kreowanie gry (rzutowo jest różnie, raczej bez rewelacji, ale akurat na R22 wszystko jej w tym sezonie siedziało). Dalma widzi bardzo dużo i umie błyskawicznym podaniem wykorzystać każdy błąd ustawienia rywalek wyrabiając koleżankom pozycje czy to pod koszem, czy to na obwodzie. Na szczęście dla nas obwód Pecsu nie jest rewelacyjny. Poza Mazzante brakuje jakiejś wybitnej snajperki (ogólnie Pecs jest 3 od końca jeśli chodzi o skuteczność rzutów za 3) z czego możemy się tylko cieszyć. Nie da się ukryć że właśnie obrona na obwodzie jest nasza największa bolączką, rywalki dość łatwo wyrabiają sobie pozycje rzutowe zza łuku i jeśli ma u nich kto rzucać (tak jak w Gospicu) to mamy olbrzymi problem. Jeśli mowa o obronie to trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę: zbieranie piłek na własnej tablicy. Już kilka razy zdarzało się by niższe rywalki zbierały po kilkanaście piłek po swoich niecelnych rzutach mając szanse na ponowienie akcji. Tak było miedzy innymi właśnie w Pecsu (zresztą Węgierki prowadza zdecydowanie w tej klasyfikacji w eurolidze)– mimo że teoretycznie nasze zawodniczki był lepiej ustawione i już wręcz chwytały piłkę to agresywnie grającym rywalkom udawało się ja jakoś wybić czy wyrwać.
Co mogą Węgierki wykombinować w obronie? W meczach grupowych ich taktyka skupiała się głownie na wymęczaniu Liron która kryly wymiennie panie grające na pozycji nr 2: Fergyverneky, Mazzante i Quigley. Teraz mogą jednak od tego odejść bo nie dość że to się średnio sprawdzało to efektem ubocznym takiej zagrywki była konieczność krycia Marty przez Ivanyi, a o ile w ataku Dalma ciagle jest bardzo pożyteczna, to nadążać za nasza „biegaczka” nie miała prawa, wiec Marta punktowała aż miło. Na dodatek Liron pozyskała teraz przyzwoite zmienniczkę w postaci Pauli.. spodziewam się więc że Pecs spróbuje innej taktyki w obronie a konkretnie rzecz ujmując postawi strefę (zwłaszcza ze w naszym ostatnim meczu tylko raz trafiliśmy za 3 punkty) a momentami będzie też grał presingiem. Jeśli tak się stanie to dużo będzie zależało od naszej dyspozycji rzutowej w kontekście, czego musi cieszyć rosnąca forma Katki. Jeśli jednak MiZO będzie kryć każdy swego to trzeba spróbować wykorzystać słabą gre obronna dwóch ich największych gwiazd: Dalmy i Vajdy które często nie nadążają za rywalkami a dodatkowo lubią łapać głupie faule (wyfaulowanie Vajdy to zresztą chyba najlepszy sposób na jej powstrzymanie, ogólnie MiZO faulje najczęściej ze wszystkich drużyn w tej edycji euroligi). Bez względu na taktykę obronna rywalek wydaje się jednak że Janell, Ewka, Izi, Marta, Liron i wspomagająca je Katka mają dośc atutów by rzucić „swoje”.
A jeśli o naszych atutach mowa to trzeba wspomnieć tez o przewadze jaką daje nam własny parkiet. To rywalki chcąc awansować będą musiały przywieść zwycięstwo z wyjazdu a są niewątpliwie jednym z tych zespołów który sporo traci grając poza własną halą. Choć oczywiście i z zagranicznych wojaży potrafią przywozić wygrane. Boleśnie przekonały się rok temu Włoszki z Venezii, które w I rudnzie PO odpadły właśnie z Pecsem, mimo ze wcześniej były rewelacja sezonu zasadniczego tak jak teraz my..
Rok temu po raz pierwszy wygraliśmy mecz w fazie PO, nie wystarczyło to jednak by wyeliminować z euroligi Sopron. Teraz trzeba przełamać kolejną granicę i awansować wreszcie do drugiej rundy fazy pucharowej (wtedy się będę martwił kolejnym rywalem). Szansa są duże bo wydaje się że jednak więcej atutów to my trzymamy w garści, wierze więc że zawodniczki tym razem nie zaprzepaszczą okazji i że ograją Pecs najlepiej już po 2 spotkaniach.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
daniel_balinski
- Nowy na forum
- Posty: 52
- Rejestracja: 24 listopada 2009, 15:11
Re: Co słychać w Wiśle?
Wisła w Poznaniu bez swojej gwiazdy
2010-01-22 23:30:00 MAS
W niedzielę Wisła Can-Pack Kraków rozegra wyjazdowe ligowe spotkanie z INEĄ AZS Poznań, jednak przez ostatnie dni na ustach zawodniczek, trenerów i kibiców zdecydowanie częściej pojawiał się temat play-off Euroligi.
Po udanym zakończeniu fazy grupowej rozpoczęło się oczekiwanie na rywala w pierwszej rundzie play-off. Meldunek pojawił się w środę późnym wieczorem. – Możemy ich pokonać, ale pamiętamy o doświadczeniu zawodniczek MiZO Pecs – komentuje Jose Ignacio Hernandez.
Przed wiślaczkami otwiera się szansa na historyczny wynik. Czy nie zaburzy to przygotowań do rywalizacji na krajowych parkietach, które zejdą na dalszy plan? – Daje się zawsze zaobserwować taką sytuację, że priorytetem stają się rozgrywki europejskie. To jest jednak szansa dla zawodniczek, otrzymujących w nich mniej minut – spogląda z innej perspektywy.
Napięty kalendarz gier podbija wartość transferu Pauliny Pawlak, z którą hiszpański sztab szkoleniowy zachwala sobie współpracę: – Jesteśmy zadowoleni z jej obecności. Jej predyspozycje do gry w obronie są obiecujące, a poza tym zdążyła się już wykazać rzutami z dystansu. Z czasem powinno być jeszcze lepiej.
Podczas piątkowego treningu zawodniczkom towarzyszyły znakomite nastroje. Jedynym problemem – choć dosyć frasującym - była nieobecność Iziane Castro Marques. Brazylijka jest przeziębiona, poprzez co jej występ w Poznaniu stoi pod dużym znakiem zapytania. Na pewno zabraknie Magdaleny Skorek, która być może powróci do zajęć na początku przyszłego tygodnia.
Jakkolwiek krakowianki będą zdecydowanymi faworytkami. 14. października zwyciężyły INEĘ AZS 92-51. Wówczas najmocniej błyszczały podkoszowe na czele z Janell Burse, która zapisała w swoim dorobku 21 punktów.
źródło: SportoweTempo.pl
Koszykówka. Dziewięć zwycięstw i jedna porażka - Wisła Can-Pack jak burza przeszła przez fazę grupową Euroligi i czeka na kolejnego rywala - MiZo Pecs. - Jestem szczęśliwy, nie każdemu udaje się taki wynik - podkreśla Jose Hernandez, trener krakowianek
W ostatnim meczu pokonaliście Gospić Croatia zaledwie jednym punktem. A mogliście nawet przegrać, gdyby rywalki w ostatniej sekundzie trafiły.
Jose Hernandez: Zmarnowaliśmy kilka okazji. Akcję wcześniej Katka Zohnova miała świetną pozycję do rzutu za trzy, ale nie trafiła. W ostatniej akcji rzut Carli Thomas był wymuszony, ale za to dobitka Ivany Jurcević była już sam na sam z koszem, więc podniosła mi ciśnienie. Na szczęście nie trafiła i cieszyliśmy się z sukcesu.
Przed meczem w Chorwacji chcieliście szybko przejąć inicjatywę. Plan nie wyszedł?
- To było trudne spotkanie. Nasze zawodniczki długo nie radziły sobie z kryciem. Gospić dysponuje koszykarkami, których gra nam nie odpowiada. W końcówce udało się kilka razy odskoczyć, ale Chorwatki się podnosiły
Do końca zmieniły się pozycje w tabeli. Analizował Pan, na kogo możecie trafić w fazie play-off?
- Nie było nawet czasu na celebrację awansu, bo w pokoju mieliśmy rozłożone różne zestawienia i składaliśmy je do końca ostatniego spotkania. Nie chcieliśmy trafić na Turczynki (Galatasaray wzmocnił się wicemistrzynią WNBA Tamiką Catchings) i szczęśliwie udało się tego uniknąć.
MiZo wydaje się wygodnym przeciwnikiem.
- Mamy nadzieję, że w końcu uda się pokonać barierę i awansować do ćwierćfinału. Możliwe, że po dwóch zwycięstwach w grupie będziemy mieli przewagę psychologiczną nad Węgierkami, ale musimy pamiętać, że to doświadczony zespół, który w zeszłym roku wygrał w dwóch meczach z Venezią. Grają bez obciążenia i mogą być bardzo niebezpieczne. Na tym etapie pewne awansu mogą być tylko Spartak i Jekaterinburg,
Zawodniczki mówią, że nie myślą o kolejnych przeciwnikach, ale jak pokonacie MiZo, to traficie na zwycięzcę pary Rivas Ecopolis - Frisco Sika Brno.
- Powinniśmy skupić się na pokonaniu MiZo. Ale wydaje się, że Brno jest silniejsze, choć Rivas był przez długi czas niepokonany. Na razie zajmowaliśmy się rywalami grupowymi, teraz będziemy się przyglądać kolejnym. W tym zestawieniu są cztery równe ekipy, ale atut własnego boiska powinien dać nam przewagę. Od początku podkreślam, że gdy będziemy wygrywać u siebie, to jestem spokojny o sukces.
Tak srogiej zimy w Krakowie chyba Pan się nie spodziewał.
- Tak, ale na szczęście do końca tego nie czuję, bo jestem szczęśliwy, że udało się awansować i osiągnąć z zespołem historyczny wynik. Nie każda ekipa potrafi wygrać dziewięciu meczów w grupie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
2010-01-22 23:30:00 MAS
W niedzielę Wisła Can-Pack Kraków rozegra wyjazdowe ligowe spotkanie z INEĄ AZS Poznań, jednak przez ostatnie dni na ustach zawodniczek, trenerów i kibiców zdecydowanie częściej pojawiał się temat play-off Euroligi.
Po udanym zakończeniu fazy grupowej rozpoczęło się oczekiwanie na rywala w pierwszej rundzie play-off. Meldunek pojawił się w środę późnym wieczorem. – Możemy ich pokonać, ale pamiętamy o doświadczeniu zawodniczek MiZO Pecs – komentuje Jose Ignacio Hernandez.
Przed wiślaczkami otwiera się szansa na historyczny wynik. Czy nie zaburzy to przygotowań do rywalizacji na krajowych parkietach, które zejdą na dalszy plan? – Daje się zawsze zaobserwować taką sytuację, że priorytetem stają się rozgrywki europejskie. To jest jednak szansa dla zawodniczek, otrzymujących w nich mniej minut – spogląda z innej perspektywy.
Napięty kalendarz gier podbija wartość transferu Pauliny Pawlak, z którą hiszpański sztab szkoleniowy zachwala sobie współpracę: – Jesteśmy zadowoleni z jej obecności. Jej predyspozycje do gry w obronie są obiecujące, a poza tym zdążyła się już wykazać rzutami z dystansu. Z czasem powinno być jeszcze lepiej.
Podczas piątkowego treningu zawodniczkom towarzyszyły znakomite nastroje. Jedynym problemem – choć dosyć frasującym - była nieobecność Iziane Castro Marques. Brazylijka jest przeziębiona, poprzez co jej występ w Poznaniu stoi pod dużym znakiem zapytania. Na pewno zabraknie Magdaleny Skorek, która być może powróci do zajęć na początku przyszłego tygodnia.
Jakkolwiek krakowianki będą zdecydowanymi faworytkami. 14. października zwyciężyły INEĘ AZS 92-51. Wówczas najmocniej błyszczały podkoszowe na czele z Janell Burse, która zapisała w swoim dorobku 21 punktów.
źródło: SportoweTempo.pl
Koszykówka. Dziewięć zwycięstw i jedna porażka - Wisła Can-Pack jak burza przeszła przez fazę grupową Euroligi i czeka na kolejnego rywala - MiZo Pecs. - Jestem szczęśliwy, nie każdemu udaje się taki wynik - podkreśla Jose Hernandez, trener krakowianek
W ostatnim meczu pokonaliście Gospić Croatia zaledwie jednym punktem. A mogliście nawet przegrać, gdyby rywalki w ostatniej sekundzie trafiły.
Jose Hernandez: Zmarnowaliśmy kilka okazji. Akcję wcześniej Katka Zohnova miała świetną pozycję do rzutu za trzy, ale nie trafiła. W ostatniej akcji rzut Carli Thomas był wymuszony, ale za to dobitka Ivany Jurcević była już sam na sam z koszem, więc podniosła mi ciśnienie. Na szczęście nie trafiła i cieszyliśmy się z sukcesu.
Przed meczem w Chorwacji chcieliście szybko przejąć inicjatywę. Plan nie wyszedł?
- To było trudne spotkanie. Nasze zawodniczki długo nie radziły sobie z kryciem. Gospić dysponuje koszykarkami, których gra nam nie odpowiada. W końcówce udało się kilka razy odskoczyć, ale Chorwatki się podnosiły
Do końca zmieniły się pozycje w tabeli. Analizował Pan, na kogo możecie trafić w fazie play-off?
- Nie było nawet czasu na celebrację awansu, bo w pokoju mieliśmy rozłożone różne zestawienia i składaliśmy je do końca ostatniego spotkania. Nie chcieliśmy trafić na Turczynki (Galatasaray wzmocnił się wicemistrzynią WNBA Tamiką Catchings) i szczęśliwie udało się tego uniknąć.
MiZo wydaje się wygodnym przeciwnikiem.
- Mamy nadzieję, że w końcu uda się pokonać barierę i awansować do ćwierćfinału. Możliwe, że po dwóch zwycięstwach w grupie będziemy mieli przewagę psychologiczną nad Węgierkami, ale musimy pamiętać, że to doświadczony zespół, który w zeszłym roku wygrał w dwóch meczach z Venezią. Grają bez obciążenia i mogą być bardzo niebezpieczne. Na tym etapie pewne awansu mogą być tylko Spartak i Jekaterinburg,
Zawodniczki mówią, że nie myślą o kolejnych przeciwnikach, ale jak pokonacie MiZo, to traficie na zwycięzcę pary Rivas Ecopolis - Frisco Sika Brno.
- Powinniśmy skupić się na pokonaniu MiZo. Ale wydaje się, że Brno jest silniejsze, choć Rivas był przez długi czas niepokonany. Na razie zajmowaliśmy się rywalami grupowymi, teraz będziemy się przyglądać kolejnym. W tym zestawieniu są cztery równe ekipy, ale atut własnego boiska powinien dać nam przewagę. Od początku podkreślam, że gdy będziemy wygrywać u siebie, to jestem spokojny o sukces.
Tak srogiej zimy w Krakowie chyba Pan się nie spodziewał.
- Tak, ale na szczęście do końca tego nie czuję, bo jestem szczęśliwy, że udało się awansować i osiągnąć z zespołem historyczny wynik. Nie każda ekipa potrafi wygrać dziewięciu meczów w grupie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 113 gości