W Enerdze Toruń wszystko zaczyna się od obrony(jp)
Przed sezonem medal toruńskich koszykarek był mrzonką. Po fenomenalnej drugiej części rundy zasadniczej będzie jedynie małą niespodzianką.
W koszykówce wszystko zaczyna się i kończy na defensywie. Energa pozornie wcale nie jest tytanem obrony: średnia traconych punktów w całej rundzie zasadniczej (66,5) plasuje nasz zespół zaledwie w połowie stawki.
To jednak statystyka zawyżona przez pierwszą część sezonu, gdy "Katarzynki" dopiero uczyły się nowego systemu i spisywały się poniżej oczekiwań. Spójrzmy na ostatnie dziesięć spotkań: w trzech wypadkach torunianki nie pozwoliły rywalkom przekroczyć bariery 50 pkt, a średnio traciły w tych meczach zaledwie 52 pkt, choć zmierzyły się m.in. z Wisłą Can Pack Kraków, Lotosem Gdynia czy CCC Polkowice. Żaden inny zespół w PLKK nie może pochwalić się takim osiągnięciem w tym okresie.
Katarzynki w liczbach
PUNKTY: Egenti - 15,9 (4. miejsce w PLKK); Gladden - 15,9 (5.); Krawiec 12,6 (20.); Gajda - 9,4 (41.); Gulak-Lipka - 7,5 (51.)
ZBIÓRKI: Egenti - 7,5 (9.); Gulak-Lipka - 5,8 (21.); Gladden - 5,0 (28.); Krawiec - 3,7 (45.); Fluker - 3,6 (46.)
ASYSTY: Gajda - 4,3 (4.); Gladden - 2,9 (9.); Krawiec - 1,8 (30.); Gulak-Lipka - 1,3 (48.); Egenti - 0,9 (70.)
PRZECHWYTY: Krawiec - 3,27 (2.); Gladden - 2,52 (7.); Gajda - 2,21 (11.); Egenti - 1,88 (18.); Gulak-Lipka - 1,8 (52.)
SKUTECZNOŚĆ: Gladden - 49 proc (15.); Egenti - 48 proc. (20.); Radwan - 46 proc. (23.); Krawiec - 45 proc. (30.); Gulak-Lipka - 45 proc. (31.)
EVALUATION: Egenti - 17,8 (4.); Gladden - 16,2 (8.); Krawiec - 14,4 (13.); Gajda - 10,6 (36.); Gulak-Lipka - 9,6 (42.)
Atak zaczyna się w obronieNa problemy ze złamaniem defensywy Energi narzekało już wielu szkoleniowców. Toruński zespół bardzo płynnie zmienia obronę ze strefowej na indywidualną, każde zawahanie przeciwniczek błyskawicznie wykorzystuje do szybkich kontrataków. "Katarzynki" w każdym meczu notują na koncie aż 14 przechwytów, są w tym bezkonkurencyjne w całej lidze. Kolejny zespół z czołówki tabeli CCC Polkowice ma średnią o ponad trzy niższą.
- Tajemnica naszych sukcesów? Jest bardzo prosta. Trener nauczył nas, że trzeba koncentrować się na defensywie, a wtedy także ofensywa staje się prosta - mówi Magdalena Radwan. Skrzydłowa, która ostatnio występuje częściej w roli rozgrywającej, ma 100 procent racji. I ponownie statystyki nie kłamią, bo Energa jest najskuteczniejszym zespołem PLKK. Średnio w każdym 77,4 punkty. Lepszy jedynie o dwa punkty jest lider z Gorzowa. Ale gdybym sezon zasadniczy potrwał jeszcze dwie, trzy kolejki to torunianki zapewne i w tym elemencie byłyby najlepsze, bo ich średnia rośnie z każdą kolejką.
Energa więc to w praktyce idealny zespół do oglądania: mocno broni, wygrywa i zdobywa masę punktów. Czy może być coś ciekawszego w koszykówce?
Ostatnie sukcesy są nieco zaskakujące, bo drużyna od stycznia przeszła duże przeobrażenie. Przede wszystkim straciła rezerwową rozgrywającą Natalię Waligórską. Na razie braki na tej pozycji skutecznie nadrabia Magdalena Radwan. Większa odpowiedzialność za wynik zespołu wyzwoliła zresztą dodatkowe siły u Agaty Gajdy, która w ostatnich dwóch meczach zaliczyła łącznie 17 asyst.
Pozytywny impulsPozytywnie na drużynę wpłynęły także zmiany kadrowe. Sama groźba rozwiązania kontraktu zmieniła Charity Egenti z przeciętnej skrzydłowej w jedną z najlepszych koszykarek w PLKK. NIgeryjka z amerykańskim paszportem jest w tej chwili trzecim strzelcem ligi (15,9), a w najbardziej miarodajnym rankingu evaluation (suma wszystkich statystyk) jest czwarta.
Na jej formę pozytywnie wpłynęło przyjście do Torunia Tyeshi Fluker, pierwszej klasycznej środkowej w zespole. Gra Amerykanki początkowo wywoływała jedynie docinki na trybunach, ale z czasem potężna środkowa stała się cennym nabytkiem.
O ile jednak można sobie wyobrazić absencję w składzie niemal wszystkich koszykarek Energi, to bez Alicii Gladden trudno byłoby marzyć o serii dziesięciu zwycięstw. To talizman drużyny, jedyna zawodniczka, która indywidualną grą jest w stanie zgubić każdego obrońcę w PLKK. Czasami można narzekać na jej nieskuteczność, czasami traci zbyt wiele piłek, ale wszystko wynagradza jej wszechstronność. Bo Amerykanka potrafi zrobić z piłką wszystko: trafić do kosza, zebrać, odebrać rywalkom czy wreszcie idealnie podać koleżankom.
W sobotę rusza play off. Na czym torunianki powinny jeszcze popracować? Na pewno nad skutecznością z gry, bo to najsłabszy element zespołu. Żadna z "Katarzynek" nie przekroczyła granicy 50 procent celnych rzutów. A zwłaszcza w półfinale PLKK każda próba może mieć ogromne znaczenie.
www.pomorska.pl