Co słychać w Toruniu ?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: hermes46 » 04 maja 2010, 17:35

panowie jezeli dogramy pewne sprawy moze wroci nasze forum. Nie przy stronie Energi, byanjmniej z Yankiem pewne rozmowy prowadziłem. Yanek jak cos to mozemy w niedziele sie spotkac i pogadac na temat forum i no zwyczajowo ...zakonczyć sezon!
Osoby zainteresowane "zakończeniem sezonu" prosze o kontakt pw.
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: matrix » 04 maja 2010, 19:38

Prezydent Michał Zaleski do brązowych koszykarek: - przyniosłyście chlubę naszemu miastu

Joachim Przybył,

- Brąz zdobyty z Energą ma dla mnie taką samą wartość, jak złoto wywalczone wcześniej w Krakowie - mówi trener “Katarzynek” Elmedin Omanić.



Już dzień po powrocie z Polkowic drużyna otrzymała zaproszenie od prezydenta Torunia Michał Zaleski. - Wszyscy drżeliśmy o efekty sportowych wyczynów naszych dziewczyn. A jednak udowodniły, że są znakomitą i skuteczną drużyną, która potrafi się mobilizować w sytuacjach najtrudniejszych. Wszyscy liczymy, że kolejne sukcesy jeszcze przed wami. Dziękuję, że przyniosłyście chlubę naszemu miastu i jego mieszkańców - powiedział koszykarkom Zaleski i wręczył drużynie czek na 50 tys. zł.

Nagroda finansowa jest ważna, ale dla większości koszykarek medal z Energą to przede wszystkim największy sukces w karierze. Na podium w PLKK stały już m.in. Patrycja Gulak, Monika Krawiec czy Agata Gajda. Żadna z nich nie miała jednak takiego wpływu na wynik zespołu, jak w tym sezonie w Toruniu.
- To mój drugi medal zdobyty w polskiej lidze, ale tak naprawdę będzie pierwszy. Został wywalczony własnymi siłami, pracowałam na niego ciężko od początku do końca. Dlatego jest ważniejszy od zdobytego z Lotosem. W Toruniu najpierw było piąte miejsce, teraz jest trzecie. Nikt nie marzył chyba o podium. Brakuje mi słów, bo chyba do ostatniego meczu w Polkowicach żadna z nas w to nie wierzyła. Tylko to się teraz liczy: praca całej drużyny i ten medal - podkreśla Gulak.

Brąz w PLKK to także wielki triumf prezesa Macieja Krystka, który na przekór wszelkich przeciwnością budował od kilku lat czołowy klub w Polsce. - Gdy pierwszy raz byliśmy trzy lata temu w Enerdze, gdy w Toruniu mówiłem wtedy, że budujemy zespół na medal, wielu traktowało to, jako wymysł i fanaberię. Te lata pokazały, że potrafimy realizować swoje cele - podkreślił prezes toruńskich “Katarzynek”. - Klub musi działać, jak organizm człowieka, każdy organ musi odpowiadać za swoje zadania. I nasz klub jest właśnie takim organizmem. Każdy z nas miał swoje miejsce i każdy wywiązywał się ze swoich obowiązków, rozpoczynając od dziewcząt, przez działaczy, sponsorów, władze miasta, a kończąc na wspierających nas dziennikarzach. Ten medal, to sukces nas wszystkich

I wreszcie to także osobisty sukces trenera Elmedina Omanicia. Bośniak mimo wielkich problemów kadrowych (kontuzja Emilii Tłumak, ucieczka w trakcie sezonu z Torunia Eweliny Gali i Natalii Waligórskiej) złożył zespół, który był o krok od wielkiego finału. - Mam złote medale z Bośni i Polski, brązu chyba jeszcze nigdy nie miałem w swojej karierze. Naszym celem był udział w play off, więc miejsce na podium jest ogromną niespodzianką i radością. Dla mnie ten brązowy medal ma taką samą wartość, jak złoty zdobyty z Wisłą Can Pack Kraków - podkreślił Omanić.
www.pomorska.pl
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

koszykarz

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: koszykarz » 04 maja 2010, 20:47

Energa z brązem. Gladden błagała piłkę, by wpadła



Jest szansa, że zostanę w Toruniu - mówi Alicia Gladden, gwiazda koszykarek Energi, po tym jak drużyna zdobyła historyczny brązowy medal mistrzostw Polski.
Rozmowa z Alicią Gladden

Filip Łazowy: W Toruniu zjawiła się pani przypadkiem. Kontuzja Emilii Tłumak wymusiła jesienią na działaczach dodatkowy transfer.

Alicia Gladden: Dla mnie to też było zaskoczenie. Współczuję Emilii, ale jestem pewna że w przyszłym sezonie wróci do gry. Czasem tak w życiu bywa, że o ważnych rzeczach decyduje przypadek. Mogę tylko powiedzieć, że gra w Polsce, w Toruniu to był dobry wybór.

Ciężko było zaaklimatyzować się w nowym mieście?


- Właśnie nie. I to mnie bardzo zaskoczyła. Właściwie nie widziałam, czego mam się spodziewać. O Polsce dowiedziałam się trochę od moich koleżanek, które tu już wcześniej grały (m.in. od Amishy Carter - red). W Toruniu szybko poczułam się jak w rodzinie. Wszyscy dbali o mnie, a koleżanki z drużyny przyjęły naprawdę ciepło.

Wie pani, że dla Torunia to dopiero pierwszy medal w historii koszykówki?

- Tak, koleżanki mówiły mi trochę na temat historii zespołu. Rywale w tym kraju są mocni, ekipy z Gorzowa, Gdyni, Krakowa czy Polkowic to solidne firmy. Pokonać każdego z tych przeciwników jest bardzo trudno. Bardzo się cieszę, że udało nam się dokonać tej sztuki i zdobyć medal.

Jak to możliwe, że najpierw zespół osiąga przewagę blisko 20 punktów, a potem momentalnie ją traci? Tak było w trzecim i czwartym meczu o brąz.


- Sama nie wiem. Dla mnie to niezrozumiałe. W szatni mówiłyśmy sobie, że zaczynamy od stanu 0:0. Jednak kilka minut i rywalki odrabiały straty. W drugim meczu nie wierzyłam w to, co się dzieję. Myślę sobie: to jakieś "deja vu"! Jak można znów w ten sam sposób stracić taką dużą przewagę? Byłam zła na siebie. Popełniałam proste błędy, pudłowałam nawet spod kosza. Czułam jakąś dziwną niemoc, nad którą nie mogłam zapanować.

Aż do ostatniej akcji meczu, w której pani rzut za trzy punkty zapewnił wygraną na wagę brązowego medalu.


- (śmiech) Dostałam piłkę i na początku nie wiedziałam, co mam z nią zrobić. Dopiero kiedy przedostałam się na pole zespołu z Polkowic zdecydowałam się na rzut z dystansu. Zrobiłam to tak, by w razie niecelnej próby było jeszcze trochę czasu na zebranie piłki i ponowienie akcji. Kiedy rzucałam nad rękami Darii Mieloszyńskiej wrzeszczałam: "Boże, proszę - niech ta piłka wleci, ten jeden raz w życiu!". Myślałam: "Błagam piłeczko, wpadnij choć ten jeden raz". I piłka wpadła. To dało nam prowadzenie jednym punktem, a w ostatniej akcji meczu udało nam się zablokować Shannon Bobbitt.

Po meczu koleżanki podrzucały panią na rękach.


- Taka sytuacja zdarzyła mi się pierwszy raz w życiu. To cudowne chwile, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Dla nas wszystkich to była wielka radość. Stanowimy naprawdę zgraną paczkę. O dziewczynach z drużyny nie mogę powiedzieć złego słowa - podobnie jak o trenerach i działaczach. To samo dotyczy kibiców, którzy wspierali nas przez cały sezon. Kto się dobrze przyglądał, zauważył że traktujemy siebie jak rodzinę. Śmiejemy się kiedy trzeba, pomagamy, ale przede wszystkim solidnie pracujemy.

Dla Torunia zrezygnowała pani z obozów przygotowawczych do amerykańskiej zawodowej ligi WNBA. Warto?

- Stwierdziłam, że skoro tak daleko zaszłyśmy, nie mogę opuścić zespołu w tak ważnym momencie. Ja się tu czuję jak w domu i nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym wyjechała. A czy zostanę w Toruniu na kolejny sezon? Na pewno jest na to szansa. Świetnie się czuję w tym mieście, ma być budowana nowa hala. Chciałabym dalej tu się rozwijać, bo pokochałam to miejsce.

Alicia Gladden - 25-letnia skrzydłowa Energi Toruń, w sezonie 2009/2010 zagrała w 34 spotkaniach uzyskując średnią 14,6 punktu na mecz, 5.5 zbiórki i 2.3 przechwytu.

źrodło : Gazeta Wyborcza

Awatar użytkownika
markylipek
Młodzik
Posty: 917
Rejestracja: 14 grudnia 2009, 13:24
Lokalizacja: Toruń

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: markylipek » 04 maja 2010, 22:57

Wisła się zbroi i tam powoli zaczyna się robić ciasno więc jest szansa kogoś stamtąd wyciągnąć. Najkorzystniej byłoby sprowadzić Majewską lub Skorek, jeśli zostałby szkielet z ostatniego sezonu to te dwie dziewczyny sprawiłyby, że zespól byłby silniejszy. Ja bym jeszcze widział u nas z powrotem "Marcześke" (Tondel). Do tego jakas rezerwowa rozgrywająca, Edo pewnie wyszuka kogoś z Bośni, dodatkowo jakas amerykanska center i chyba nie byłoby tak źle. Tylko że pozostałe cztery zespoły z czołówki tego sezonu tez będa aktywne, więc trzeba iśc śladem Wisły i już działać.

koza
Nowy na forum
Posty: 14
Rejestracja: 29 listopada 2009, 17:39

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: koza » 04 maja 2010, 23:34

Albo Wielebnowską i Majewską.Nie byłoby to takie głupie.Majewska pewnie chciałaby coś udowodnić Hernandezowi,jeśli jej w Wisle nie zatrzymają,a Wielebnowska możliwe ,że u Omanica by się odbudowała psychicznie(po kontuzji sezon całkiem nie udany)Jak dla mnie, obie zawodniczki potrafią bardzo dobrze grać i napewno przydadzą się niejednemu zespołowi w polsce

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: matrix » 05 maja 2010, 08:22

markylipek pisze:Ja bym jeszcze widział u nas z powrotem "Marcześke" (Tondel).

też o tym myślałem....zwłaszcza,że Czesia charakternie pasuje do tego zespołu!!!
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

Awatar użytkownika
markylipek
Młodzik
Posty: 917
Rejestracja: 14 grudnia 2009, 13:24
Lokalizacja: Toruń

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: markylipek » 05 maja 2010, 09:38

Historyczny sezon już za nami, okres transferów już w pełni ale korzystając z chwili wolnego czasu pokusiłem się o subiektywne podsumowanie wyczynów indywidualnych naszych dziewczyn wtym dopiero co zakończonym. Zamieściłem to już na naszym klubowym forum ale nie wiem czy po tych zmianach tam ktoś w ogóle jeszcze zagląda :)

Alicia "koszykówka to radosna gra" GLADDEN - koszykarka bardzo wszechstronna, robiąca wszystko na parkiecie z lekkością i zadziwiająca pewnością siebie a przez to także sprawiająca wrażenie, że to wszystko przychodzi jej tak łatwo i to że sama koszykówka może cieszyć i wydawać się niezwykle prosta dyscypliną. Uważam, że to jedna z najlepiej grających 1x1 koszykarek w naszej lidze, pivoty robiła z gracją i niezwykle skutecznie. Poza tym co dla mnie chyba pozostanie najbardziej pamiętne to to, że nie ważne czy rzuciła punkty czy została powalona na parkiet, ona za chwile szczerze się uśmiechała smile Zawdzięczamy jej medal, wygraliśmy dzięki jej trójce nie tylko w Polkowicach, ale dała nam nadzieję na finał w pamiętnym 3 meczu z Lotosem, gdzie w koncówce przełamała wynik celną trójką.

Monika "cichy morderca to ja" KRAWIEC - nie wykłóca się z sędziami, nie komentuje spornych kwestii, po prostu wchodzi na parkiet i po cichu robi swoje. Twarda, nieustępliwa, sprytna i nie do zdarcia - takich dziewczyn szuka Omanić i bez wątpienia ona jest najlepszym odzwierciedleniem jego wizji koszykówki. W tej chwili bezapelacyjnie należy się jej miejsce w reprezentacji. Coraz lepiej zbiera, widać postępy w grze obronnej, przydałoby się jeszcze odrobinę poprawić grę "sam na sam", w ataku bazuje na szybkości, fajnie gdyby wprowadziła do swojego repertuaru zagrań trochę sztuczek "gladdenowskich", tu jeszcze ma rezerwy, wtedy "mordowała" by każdą obronę smile

Charity Nwamaaka "jestem zwinna jak antylopa" EGENTI - widziałem jej debiut w poznaniu i już wtedy było w niej widac łatwośc rzutu. Niestety początkowo za bardzo w ten rzut wierzyła odpalając niepotrzebne trójki, z czasem jednak to się okazało jej mocną stroną, czym zaskakiwała wysokie rywalki. Bardzo zwinna, szybka i charakteryzująca sie ogromną chęcią do walki na swojej i atakowanej tablicy, właściwie nigdy nie odpuszczała i w każdym meczu dawała z siebie wszystko. "Wkręty" pod kosz i rzuty z odchylenia to jej znak firmowy. Odniosłem jednak wrażenie, że nie do końca trzymała się taktyki, zdarzało się jej "iść na żywioł", w wielu przypadkach przynosiło to efekty (pamiętna druga połowa w I mecz play-off w Gdyni) ale niekiedy sprawiało, że Edo i kibice czuli się lekko zirytowani smile

Agata "mam oczy dookoła głowy" GAJDA - hulała po parkiecie jak wicher, szybkie kontrataki to jej żywioł, doskonały przegląd pola, ogromny spryt poparty doświadczeniem sprawiają, że jest w tej chwili rozgrywającą numer 1 w reprezentacji Polski. Niekiedy zadziwiała łatwością podań, te jej podania bez patrzenia i podania przez pół boiska to wręcz perełki. Dodatkowo każdy kojarzy ją z szalonych i celnych rzutów za 3 pkt, a gdy robi te swoje małe kroczki to wiadomo, że coś kombinuje i obrońca może zacząć się bać smile Rezerwy są w grze 1x1, obrona też do poprawy, na samym sprycie ciężko jest cały czas bazować, bo gdy trafia na inną spryciulę, jak np. Richards, to jednak widać różnicę.

Patrycja "waleczne serce" GULAK-LIPKA - ambicji i woli walki ma aż nadto, często przez to cierpi bo w ferworze walki łapie szybkie faule, choć ten sezon był pod tym względem znacznie lepszy niż poprzedni. idealnie pasuje na "4", niestety często musiała grac jako center i rywalizować z wyższymi i silniejszymi rywalkami, podchodziła jednak do tej rywalizacji bez lęku i z ogromnym zacięciem. Brakuje jej trochę "czucia deski", jej łupem powinno padać więcej piłek na bronionej tablicy, tutaj jest szansa na dalszy rozwój.

Magdalena "stoję sobie w cieniu ale robię to perfekcyjnie" RADWAN - przychodziła do nas nie jako gwiazda i wiodący gracz ale jako ważne ogniwo i nadanie głębi na ławce rezerwowych. Ze wszystkich stawianych przed nią celów wywiązała się bardzo dobrze. Zawodniczka od czarnej roboty, dobry obrońca, jak się okazało niezła rozgrywająca i niezwykle sympatyczna dziewczyna o niezłomnym charakterze. Nie pchała się w światła jupiterów, pozostawała w cieniu robiąc to co do niej należało. Za to duży szacunek.

Ty'esha Nicole "baby Shaq" FLUKER
- dziewczyna o ogromnej przewadze fizycznej w zdecydowanej większości podkoszowych sytuacji, zajmując przestrzeń zdarzalo się, że odepychała jakieś "pachołki". I "odepchnąć" nie znaczyło nawet w jej przypadku skupianiu swojej energii na wykonaniu ruchu mającego przenieść swoją siłę fizyczną na rywala. Zwykle przytrafia się to gdzieś tam obok. Ktoś na nia wpadał, odbijał się od niej, sędzia gwizdał faul, co bywało niekiedy frustrujące. Jakieś 10-15 lat temu Shaq O'Neal robił to samo w NBA i również miał kłopoty, dlatego myślę że polscy sędziowie nie byli na nią przygotowani smile Przyszła w końcówce sezonu, pozwoliło to na wprowadzenie nowych wariantów gry. Ambicji nie mozna jej odmówić, niekiedy zaskakiwała sprytem, zdecydowanie brakowało wykończenia pod atakowanym koszem, z jej warunkami powinna dzielić i rządzić tak jak Sha za swoich najlepszych czasów.

Ilona "jestem już legendą ale ciągle mi się chce" JASNOWSKA - żałuję, że tak mało wykorzystywana, bo uważam, że przy większej ilości szans na grę byłoby wiecej takich meczów w jej wykonaniu jak ten z Saragossą. Braki szybkościowe nadrabiała przeogromnym doświadczeniem, potrafiąca sprytnie zastawić się w ataku pod koszem, cały czas stanowiąca duże zagrożenie w rzutach za 3 pkt., dobrze funkcjonowała w obronie strefowej, często nawet podpowiadając innym dziewczynom jak się ustawiać i jak "czytać" taktykę. Każdy klub ma swoją legendę - Legia ma pamięć o Deynie, Apator ma Rose i Zabiałowicza, toruńskie środowisko koszykówki powinno zadbać aby Ilona stała się wizytówką tego sportu w naszym mieście. Poza tym jak minie "era" don Edo to fajnie gdyby zaczęła się era trener Jasnowskiej smile

Aida "w poszukiwaniu bałkańskiego temperamentu" PILAV - oczekiwania zapewne były większe, ale z drugiej strony to właściwie spełniła swoja role. Gdy nie szło podstawowej trójce wysokich (Gulak, Egenti, Fluker) ona wchodziła na parkiet i było widac, że nie boi się podejmowac ryzyka, czuła się pewnie i grała jakby bez presji. W sytuacji kłopotów z Chomac i Gala bardzo nam jednak pomogła zwiekszając pole manewru. Ale mi brakowało bałkańskiego temperamentu, trochę za mało agresji i zadziorności.

Aleksandra "dobrymi chęciami Bydgoszcz jest brukowana" CHOMAĆ - pamiętam ja za czasów SMS-u gdy razem z Krężel, Pawlak i Piekarską walczyła o utrzymanie przeciwko nam. Nie byłem zwolennikiem jej talentu ale jednak do końca w nia wierzyłem i jej broniłem mając nadzieję, że w końcu się przebudzi i uda jej sie przezwyciężyć presję nakładaną na nia przez Omanicia. Teraz musze posypać sobie głowę popiołem bo była na pewno rozczarowaniem ale tylko jeżeli chodzi o formę, bo już przy ocenie postawy jako częsci zespołu to trzeba oddać jej, ze w pełni profesjonalnie podchodziła do pracy w Toruniu.

Ewelina "tak bardzo się starałam a ty teraz bijesz mnie" GALA - miałem nadzieję, że to będzie fundament pod budowę składu na długie lata dlatego tym bardziej szkoda jej (w dalszym ciągu nie do końca wyjaśnionego) odejścia z zespołu. Na początku była najlepszą nasza podkoszową, sądziłem że to jej przełomowy sezon i w pełni pokaże swój talent. Stało się inaczej, ja mam tylko nadzieję, że nie ma złych wspomnien z pobytu w Toruniu, czas leczy rany więc może kiedyś znowu dla nas zagra? smile

Natalia "znajdźcie sobie innego kozła ofiarnego" WALIGÓRSKA - mam do niej strasznie duży sentyment, zawsze byłem fanem jej talentu i jej urody, tym bardziej szkoda, że w takim momencie i w taki, nieco chyba nieprzemyslany, sposób rozstała się z drużyną i z nami kibicami. Byłem na kilku meczach wyjazdowych, zapamiętam ten z Ineą w Poznaniu i jej łzy po tym jak Edo ją obwiniał o błędy, których de facto nie popełniła. Dołożyła swoją cegiełkę do medalu, a kasa to był zapewne tylko pretekst do rozstania, zobaczymy czy odbuduje sie w nowym sezonie w nowej drużynie.

Katarina "amba fatima, dziś jest a jutro jej ni ma" RISTIĆ - nie byłem zwolennikiem jej zatrudnienia bo była u nas Waligórska, jednak gdyby została to pewnie nadrobiła by zaległości treningowe i taktyczne i mielibyśmy z niej dużą pocieche. no ale w 2 meczach ligowych nie zagrała nic ciekawego, dopiero pożegnalny wystep w pucharze pokazał, że drzemią w niej spore umiejętności.

Patrycja "żyję i mam się całkiem dobrze" BAJERSKA - troche szkoda mi dziewczyny, gdyby nosiła inne nazwisko to pewnie nie musiałaby słuchać tych niekiedy chamskich komentarzy i nie spalałaby się tak za każdym razem gdy wchodzi na parkiet. Drużyna to 10-12 zawodniczek, musi byc komplet do grania na treningach, nie mamy zdolnych juniorek które mogłyby rywalizowac z pierszopiątkowymi dziewczynami, więc zamiast kontraktowac kogoś z innego klubu lepiej miec dziewczyne z Torunia, której nie trzeba wynajmować mieszkania smile

Dagna "chciałabym ale się boję" SZCZECHOWIAK - sympatyczna dziewczyna ale po obserwacji wychodzi mi, że jest jakby przytłumiona i zahukana. Powinna bardziej walczyć o swoje i nie odpuszczać, bo czasami nawet na rozgrzewce jakby się nie przykładała i odpuszczała. Miałem nadzieję, że zdobędzie jakieś punkty w tym sezonie, szans miała mało, niewiele minut ale też tak jakby za bardzo chowała się po kątach.

Paulina "melodia przyszłości" OLSZAK - mało grania, ale widziałem ją w dwóch meczach juniorek i tam jest zdecydowanie wiodąca postacią. Niestety nie ma z kim w tych juniorach rywalizować i kto wie czy SMS nie byłby dla niej dobrym rozwiązaniem. Odwagi jej nie brakuje, chęci, ambicji i talentu pewnie też nie zatem to melodia przyszłości.

Joanna KULESZA - sprowadzona z SMS Bydgoszcz jako zabezpieczenie pozycji młodzieżowca w drużynie. Widziałem 2 mecze SMSu i akurat w jednym grała całkiem dobrze. Warto by było zainteresować się kilkoma innymi dziewczynami z tej drużyny, bo dobre momenty mają tam Putkamer, Mikołajczak, Pytlarczyk czy Knitter. Może o niej i jej koleżankach jeszcze kiedyś usłyszymy? smile

Tetyana "co ja tutaj robię" SHCHYPAKINA - zakręcona, zestresowana, od początku przekonana że to jednak za wysokie progi dla niej ta nasza Polska liga. dobrze że z niej zrezygnowano, wolę oglądać nasze młode dziewczyny niż takie "eksperymenty".

koszykarz

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: koszykarz » 05 maja 2010, 14:53

Wielebnowskiej nie chce w Enerdze bo jednak 30 tyś zł miesięcznie to wolałbym zainwestować w koszykarki którym ,,bardziej się chce '' grać niż siedzieć na ławie.

Majewska - czemu nie - zostawiając Gulak i Egenti - to i tak przy Majewskiej - potrzebna by była jakaś silna skrzydłowa/środkowa...

Do tego wraca Szpila - wzmocnić też rozegranie/obwód i do boju w nowym roku :P

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: matrix » 05 maja 2010, 14:59

koszykarz pisze:Wielebnowskiej nie chce w Enerdze bo jednak 30 tyś zł miesięcznie to wolałbym zainwestować w koszykarki którym ,,bardziej się chce '' grać niż siedzieć na ławie.

Majewska - czemu nie - zostawiając Gulak i Egenti - to i tak przy Majewskiej - potrzebna by była jakaś silna skrzydłowa/środkowa...

Do tego wraca Szpila - wzmocnić też rozegranie/obwód i do boju w nowym roku :P

najpierw tak,jak co sezon to drżyjmy,aby podstawowy skład zatrzymać zwłaszcza,że rywale mówią o wzmocnieniu dopiero,jak osłabią innego krajowego rywala.... :evil: Bez Moni(mówiła niedawno z optymizmem o przyszłości w Enerdze) to ja już sobie nie wyobrażam nie zgadzając się z tezą,że nie ma ludzi niezastąpionych!!!
PS. umknęła Nam Krężelka,ale Magdą Skorek też bym nie pogardził!!!! choć tutaj w grę może wchodzić opcja pabianicko-łódzka..
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

koza
Nowy na forum
Posty: 14
Rejestracja: 29 listopada 2009, 17:39

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: koza » 05 maja 2010, 15:03

A skąd ty wiesz ile Wielebnowska zarabia? skreślasz zawodnika po jednym nieudanym sezonie!!!I to po kontuzji!!No cóż można i tak:)

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: matrix » 05 maja 2010, 15:08

koza pisze:A skąd ty wiesz ile Wielebnowska zarabia? skreślasz zawodnika po jednym nieudanym sezonie!!!I to po kontuzji!!No cóż można i tak:)

zarabia na pewno więcej niż gwiazda tej ligi Alicia Gladden!!! :shock:,która grała dla Torunia za....no niech to pozostanie tajemnicą,bo jeszcze ktoś przebije.... 8)
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

Marcino
Żak
Posty: 245
Rejestracja: 16 listopada 2008, 22:47
Lokalizacja: Gdynia

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: Marcino » 05 maja 2010, 16:42

Gladden za 2, max 3tys dolarów. Wielebnowska 30? :lol: Może 300, ale za 3 sezony ;)

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: hermes46 » 05 maja 2010, 16:46

Marky fajny opis. Jednym sie nie zgodze. Chodzi o pania Pilav, która dobre mecze zagrała...dwa. pierwsze w Kijowie i ostatnie w Toruniu. Zawodniczka ta według mnie nie stanowiła dla przeciwników zbyt dużego zagrożenia. Proste błedy, totalnie nie ogarnieta w ataku. Potrafiła z najbliższej odległości nawet nie trawić w kosz :x Z trudnymi przeciwnikami nie była w stanie nawet przez czas spedzany na parkiecie podjąc walki.
Obawiam sie był to transfer troche chybiony! Na szczescie w tym sezonie (poza ukarińskim i czesciowo słowieńskim) transfery nam sie udały.
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

koszykarz

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: koszykarz » 05 maja 2010, 17:50

Krawiec , Gladden to powinny być nasze obwodowe priorytety ...

żadna Magda Skorek - niestety ale dziewczyna ma słabą psychikę - zablokowała się już chyba na dobre...

z polskich dziewczyn trzeba zostawić te które decydowały o obliczu Energi w tym roku - ewentualnie można pogadać z Walich lub Majewską...

Reszta już albo zaklepana - albo po prostu nie ma już wartościowych... z młodych można by PANTCZAK ściągnąć :roll: z MUKSU...

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Toruniu ?

Postautor: matrix » 06 maja 2010, 07:15

Lotos chce nam zabrać Omanicia !?

(jp)

Czy Elmedin Omanić zostanie w Toruniu? Znakomity szkoleniowiec jest blisko porozumienia z Energą, ale w szranki stanie prawdopodobnie także Lotos Gdynia.



Zatrzymanie Omanicia może okazać się największym wyzwaniem dla Energi w sezonie transferowym. Trudno się dziwić. Bośniacki szkoleniowiec doprowadził toruński zespół do brązowego medalu, wyprzedzając po drodze przynajmniej dwie wyżej notowane przed sezonem ekipy. Udowodnił w ten sposób, że jego poprzednie sukcesy w Krakowie nie były wyłącznie zasługą zasobnego budżetu.

Według naszych informacji, Omanić jest poważnym kandydatem na trenera Lotosu Gdynia. Mistrz Polski nie przedłużył umowy z Jackiem Winnickim, mimo że ten doprowadził zespół do kolejnego złotego medalu. Szkoleniowiec zapłacił za niepowodzenie w Eurolidze, które zresztą wywołało poważny kryzys finansowy i konieczność znacznej redukcji gwiazd w składzie. Lotos teraz szuka trenera, który będzie w stanie zrealizować europejskie ambicje w klubie i wybór padł na Omanicia.

Bośniak podkreśla, że oficjalnej oferty nie dostał. - Mam sporo propozycji z innych klubów, ale z Lotosu na razie nie. Słyszałem tylko plotki na ten temat. Na pewno oferta pracy z tak uznanym zespołem jest wyróżnieniem dla każdego szkoleniowca. Uważam, że rozstanie z tak dobrym trenerem jak Jacek Winnicki, zwłaszcza po tak udanym sezonie, jest nieporozumieniem - przyznaje.

Omanić mówi, że najchętniej zostałby w Toruniu. - Otrzymałem kilka ofert z innych klubów, nawet atrakcyjniejszych finansowo, ale nie pieniądze są najważniejsze. Ogromną satysfakcję sprawia mi tworzenie z Energą czegoś nowego. Dla mnie osobiście jest to medal porównywalny ze złotem, który zdobyłem w Krakowie. Nie jest sztuką wygrywanie ligi, gdy ma się wielkie nazwiska w drużynie - podkreśla.

W Enerdze zatrzymanie Omanicia to priorytet w sezonie transferowym. Prezes Maciej Krystek nie ukrywa, że warunkiem do powodzenia tej misji jest szybkie uregulowanie zaległości finansowych, które zebrały się w ostatnich miesiącach. - Wszystko trzeba robić po kolei. Ten sezon się jeszcze nie skończył i musimy rozwiązać kilka problemów. Także tych związanych z pieniędzmi. Nie mówię tu o sobie, bo na mnie przyjdzie czas na końcu, ale dziewczyny muszą dostać to, na co solidnie zapracowały. Potem możemy rozmawiać o przyszłości - podkreśla Bośniak.

Omanić przyznaje, że decyzji o ewentualnym odejściu na pewno nie podejmie w ciągu kilku dni. Najpierw chce przez kilka tygodni obserwować rozwój wydarzeń w Enerdze. Zresztą sprawy zawodowe w jego wypadku zeszły na dalszy plan, bo lada dzień spodziewa się trzeciego potomka.

- Pewne rzeczy już sobie z prezesem ustaliliśmy, ale ja muszę wiedzieć, co nas czeka w kolejnym sezonie. Musimy mieć świadomość, na co nasz klub będzie stać w przyszłości. Zależy mi, żeby drużyna nadal się rozwijała, ale to zależy od budżetu. Sportowo udało nam się zrobić duży postęp, teraz trzeba poprawić sprawy organizacyjne. Prezes Krystek i dyrektor Bazińska robią wszystko, co w ich mocy, ale przydałaby im się pomoc. Zobaczymy, co z tego wyjdzie - kończy szkoleniowiec.
www.pomorska.pl
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości