Postautor: danila » 10 czerwca 2010, 01:39
Mieczysław Krawczyk, prezes koszykarek Lotosu Gdynia, pisze list do "Gazety"
fot. Kamil Gozdan / AG Odnosząc się do tekstu red. Marcina Dajosa "Młodo znaczy tanio. Oszczędności, a nie wizja" opublikowanego w "Gazecie" w dniu 4 czerwca, pozwolę sobie na wypunktowanie najważniejszych zagadnień w nim poruszonych, które, mam nadzieję, rzucą nowe światło na nasze działania, a opinię publiczną skłonią do wyciągnięcia wniosków zgoła odmiennych niż wysnuł dziennikarz "Gazety".
1. Nasz klub zawsze zwracał bardzo dużą uwagę na zawodniczki młode, utalentowane i perspektywiczne, z którymi podpisywał wieloletnie kontrakty, ponosząc bardzo wysokie koszty opłat za ich wyszkolenie. Przykłady: Agnieszka Bibrzycka, Paulina Pawlak, Magdalena Leciejewska, Olivia Tomiałowicz, Claudia Sosnowska czy Marta Jujka. Ta strategia była słuszna. Zawodniczki te potrzebują przynajmniej trzech lat grania na wysokim poziomie, aby praca z nimi przyniosła efekty.
2. "Młode" w nomenklaturze koszykarskiej oznacza wiek 18-19 lat. Koszykarka w wieku 21-23 lata jest młoda wiekiem, ale grając na parkietach krajowych i międzynarodowych przez ponad pięć lat staje się zawodniczką ograną i doświadczoną, a do takich zaliczyć już można Elinę Babkinę czy Dorę Horti. Te młode zawodniczki miały się oczywiście od kogo uczyć, głównie od starszych koleżanek z reprezentacji oraz gwiazd zagranicznych. Od tego nie odcinamy się też w nadchodzącym sezonie. Nikt chyba nie sądzi, że młode zawodniczki poniżej 20 roku życia będą decydowały o obliczu zespołu - w minionym sezonie średnia wieku zespołu nie przekroczyła 24 lat, podobnie zamierzamy postąpić w nadchodzącym.
3. Stwierdzenie, że Lotos przestał być atrakcyjny na arenie europejskiej, to ponury żart, bo jak inaczej nazwać to określenie do zespołu, który od 1998 r. występuje na najwyższym poziomie w Europie, regularnie znajdując się w gronie 16 najlepszych zespołów Starego Kontynentu.
4. Stawiany za wzór trener Hernandez mógł zachwycić jedynie szczęściem, że trafił w Eurolidze do bardzo słabej grupy, w której zajmując 2. miejsce miał bardzo łatwą drogę do Final Four. W obu meczach turnieju finałowego Wisła przegrała różnicą ponad 30 punktów. Oczywiście nie można deprecjonować sukcesu klubu, awans do czwórki w Europie to duże osiągnięcie. W lidze polskiej zajęcie przez tę drużynę 5. miejsca jest jednak kompromitacją i to ten wynik może zaważyć na braku dzikiej karty w Eurolidze w sezonie 2010/2011. Jestem przekonany, że klub z Krakowa zamieniłby się z naszym na osiągnięcia z tego sezonu bez zmrużenia oka. Trener Winnicki nie został zwolniony, jego kontrakt wygasł po sezonie, a z oceną trenera Tanasiejczuka wstrzymałbym się przynajmniej kilka miesięcy. Cóż można bowiem o nim napisać nie mając mglistego pojęcia na temat jego warsztatu i metod pracy. Zawsze jestem też ostrożny przed rozdawaniem tytułów mistrzowskich jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, bo wiele zespołów nieraz się na tym sparzyło.
5. I na koniec temat najważniejszy - finanse. Oczywiście, że pieniądze są motorem napędowym przy budowie zespołu. Ze sponsorem tytularnym - Grupą Lotos, umowa cały czas obowiązuje, do tego dochodzą znaczne środki finansowe przekazywane co roku przez Miasto Gdynia z tytułu promocji poprzez klub. Budżet uzupełniają przychody uzyskane od mniejszych, ale równie ważnych partnerów i sponsorów, których grono jest zacne i widoczne na każdym meczu po reklamach na strojach, na parkiecie czy bandach wewnątrz hali. Na jakiej podstawie zatem pada stwierdzenie o braku pieniędzy? Mam również pewność, iż dużo lepiej orientuję się w sprawach finansowych innych klubów niż red. Dajos i radzę wyważać porównania budżetów poszczególnych zespołów.
Nasz klub stawiany jest od lat za wzorcowy model organizacyjny, a zespół Lotos Gdynia jako znakomity produkt marketingowy ze względu na uznaną markę, najwyższy poziom sportowy, piękną halę spełniającą najwyższe standardy czy wspaniałe osiągnięcia sportowe i organizacyjne.
Oczywiste jest, że zarząd czyni starania, aby w tym układzie pozyskiwać nowych sponsorów i partnerów, ze względu na konsekwencje wzrostu kursów walut w ubiegłym sezonie, które to nadwerężyły mocno klubowy budżet. Chyba jednak w tej sytuacji, biorąc też pod uwagę sytuację kryzysową w kraju, tylko niepoprawny optymista mógłby podpisywać wysokie kontrakty "w ciemno" bez znajomości pełnej wysokości budżetu, jakim się dysponuje.
Niemożliwe jest jednak w naszym przypadku, aby skład drużyny zamknąć w niespełna miesiąc po zdobyciu mistrzostwa ze względu na procedury, którymi kierują się firmy przy podpisywaniu umów, jak to ma miejsce w przypadku Grupy Lotos (warunki finansowe są negocjowane przed każdym sezonem). Rozgrywki rozpoczynają się w październiku, wizja drużyny jest przygotowana i mając ją przed oczami nie popadałbym w taki dramatyzm, jak red. Dajos. Transferów zawodniczek dokonać można nawet do 31 stycznia 2011 r.
Dotychczas poczynione oszczędności pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość, podobną drogę obierają inne znane kluby euroligowe, jak Bourges, Brno, Sopron, a nawet Spartak Moskwa.
Jako klub będziemy konsekwentnie realizować naszą strategię, o nas świadczą czyny, a nie puste słowa. Wiele osób już dawno skazało zespół na klęskę, a tymczasem my robimy swoje i zdobywamy kolejne trofea. W tej chwili potrzeba nam trochę spokoju, cierpliwości i zaufania.