Gambrinus Brno - Lotos Gdynia 66:63
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Gambrinus Brno - Lotos Gdynia 66:63
Mimo szaleńczej walki i prowadzenia w końcówce koszykarki Lotosu przegrały z Gambrinusem. O porażce zdecydował rzut Zuzany Zirkovej, która 3 sekundy przed ostatnią syreną zdobyła zwycięskie punkty. A wszystko zaczęło się od straty rozgrywającej Lotosu Elaine Powell
Jeszcze dwie godziny przed meczem wszystkie sportowe firmy bukmacherskie w roli zdecydowanego faworyta stawiały gospodarzy. Za złotówkę postawioną na Gambrinus można było wygrać około 20-30 groszy. Jeśli ktoś wierzył w gdyńskie koszykarki, to perspektywa łatwego zarobku była dużo wyższa: można było wygrać nawet trzykrotność postawionej kwoty. Okazało się, że bukmacherzy mają rację, zwyciężyły Czeszki, ale musiały się sporo natrudzić.
Początkowo przewagę osiągnął Gambrinus, który niesiony dopingiem kibiców grał szybko i skutecznie. Gdynianki były spięte, pudłowały w dogodnych sytuacjach i grały bardzo nerwowo. Uspokoiły się dopiero wtedy, gdy za 3 trafiła Deanna Nolan. Fascynująco zapowiadający się pojedynek środkowych Małgorzaty Dydek i Taj McWilliams nie zawiódł kibiców. Obie zawodniczki zdobyły po 7 punktów w pierwszej kwarcie i z każdą minutą grały coraz lepiej. Ich rywalizacja była tak zacięta, że momentami wydawało się, iż udowodnienie swojej wyższości jest kwestią życia i śmierci. W Lotosie dobrze grała także Elaine Powell i Nolan, ale rywalki prowadzone przez McWilliams i Ivanę Vecerovą spisywały się jeszcze lepiej.
Trener gdynianek Krzysztof Koziorowicz długo nie przeprowadzał żadnych zmian. Dopiero w 12. minucie boisko opuściły Agnieszka Bibrzycka i Ewelina Kobryn, które niemiłosiernie pudłowały. Festiwal niecelnych rzutów przerwała dopiero Powell, która wykorzystała jeden z rzutów wolnych. Lotos coraz bardziej się rozkręcał, a rywalki zaczęły faulować. Szkoleniowiec Gambrinusa i reprezentacji Czech Jan Bobrovsky wściekał się na swoje podopieczne przy bocznej linii, ale złość wyładował też na sędziach. Ci "odwdzięczyli" mu się faulem technicznym i rzuty wolne wykonywała Nolan. Po chwili do kosza trafiła także Dydek i w 19. minucie Lotos prowadził 31:28! Rywalki szybko się jednak otrząsnęły i wyszły na prowadzenie, ale na koniec trzeciej kwarty ponownie przegrywały. Nie do zatrzymania była Nolan, która po 30 minutach gry miała już na swoim koncie 20 punktów. Przed ostatnią, decydującą kwartą Lotos prowadził jednym punktem i tym razem nerwowo zrobiło się w szeregach Gambrinusa. 17 sekund przed końcem był remis 63:63, ale piłkę straciła Powell. Trener Bobrovsky wziął czas, rozrysował akcję i trzy sekundy przed końcem meczu Słowaczka Zuzana Zirkova rzuciła za 3. Celnie. Po tym ciosie gdynianki już się nie podniosły.
Drugi mecz tych drużyn w piątek w Gdyni. W ćwierćfinale Euroligi gra się do dwóch zwycięstw, ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się w Brnie.
GAMBRINUS BRNO 66
LOTOS GDYNIA 63
Kwarty: 22:19, 12:13, 15:18, 17:13
Gambrinus: McWilliams 18, Vecerova 15, Poto 10 (2), Machova 7, Vesela 4 oraz Zirkova 8 (1), Kovacova 4, Viteckova 0.
Lotos: Nolan 22 (1), Dydek 16, Powell 15, Bibrzycka 3, Kobryn 0 oraz Veselovski 5, Stefanowska 2.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Jeszcze dwie godziny przed meczem wszystkie sportowe firmy bukmacherskie w roli zdecydowanego faworyta stawiały gospodarzy. Za złotówkę postawioną na Gambrinus można było wygrać około 20-30 groszy. Jeśli ktoś wierzył w gdyńskie koszykarki, to perspektywa łatwego zarobku była dużo wyższa: można było wygrać nawet trzykrotność postawionej kwoty. Okazało się, że bukmacherzy mają rację, zwyciężyły Czeszki, ale musiały się sporo natrudzić.
Początkowo przewagę osiągnął Gambrinus, który niesiony dopingiem kibiców grał szybko i skutecznie. Gdynianki były spięte, pudłowały w dogodnych sytuacjach i grały bardzo nerwowo. Uspokoiły się dopiero wtedy, gdy za 3 trafiła Deanna Nolan. Fascynująco zapowiadający się pojedynek środkowych Małgorzaty Dydek i Taj McWilliams nie zawiódł kibiców. Obie zawodniczki zdobyły po 7 punktów w pierwszej kwarcie i z każdą minutą grały coraz lepiej. Ich rywalizacja była tak zacięta, że momentami wydawało się, iż udowodnienie swojej wyższości jest kwestią życia i śmierci. W Lotosie dobrze grała także Elaine Powell i Nolan, ale rywalki prowadzone przez McWilliams i Ivanę Vecerovą spisywały się jeszcze lepiej.
Trener gdynianek Krzysztof Koziorowicz długo nie przeprowadzał żadnych zmian. Dopiero w 12. minucie boisko opuściły Agnieszka Bibrzycka i Ewelina Kobryn, które niemiłosiernie pudłowały. Festiwal niecelnych rzutów przerwała dopiero Powell, która wykorzystała jeden z rzutów wolnych. Lotos coraz bardziej się rozkręcał, a rywalki zaczęły faulować. Szkoleniowiec Gambrinusa i reprezentacji Czech Jan Bobrovsky wściekał się na swoje podopieczne przy bocznej linii, ale złość wyładował też na sędziach. Ci "odwdzięczyli" mu się faulem technicznym i rzuty wolne wykonywała Nolan. Po chwili do kosza trafiła także Dydek i w 19. minucie Lotos prowadził 31:28! Rywalki szybko się jednak otrząsnęły i wyszły na prowadzenie, ale na koniec trzeciej kwarty ponownie przegrywały. Nie do zatrzymania była Nolan, która po 30 minutach gry miała już na swoim koncie 20 punktów. Przed ostatnią, decydującą kwartą Lotos prowadził jednym punktem i tym razem nerwowo zrobiło się w szeregach Gambrinusa. 17 sekund przed końcem był remis 63:63, ale piłkę straciła Powell. Trener Bobrovsky wziął czas, rozrysował akcję i trzy sekundy przed końcem meczu Słowaczka Zuzana Zirkova rzuciła za 3. Celnie. Po tym ciosie gdynianki już się nie podniosły.
Drugi mecz tych drużyn w piątek w Gdyni. W ćwierćfinale Euroligi gra się do dwóch zwycięstw, ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się w Brnie.
GAMBRINUS BRNO 66
LOTOS GDYNIA 63
Kwarty: 22:19, 12:13, 15:18, 17:13
Gambrinus: McWilliams 18, Vecerova 15, Poto 10 (2), Machova 7, Vesela 4 oraz Zirkova 8 (1), Kovacova 4, Viteckova 0.
Lotos: Nolan 22 (1), Dydek 16, Powell 15, Bibrzycka 3, Kobryn 0 oraz Veselovski 5, Stefanowska 2.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Euroliga: Dramatyczny mecz Lotosu
Mistrzynie Polski, koszykarki Lotosu Gdynia, po dramatycznym meczu, przegrały na wyjeździe z Gambrinusem Brno 63:66 w pierwszym spotkaniu o awans do Final Four Euroligi.
O porażce Lotosu zadecydował celny rzut za trzy punkty Zuzany Zirkovej na 3 sekundy przed końcem meczu.
Wtorkowy mecz gdynianek z Gambrinusem był 13. pojedynkiem tych drużyn. Jedyny raz Lotosowi udało się wygrać w Brnie w styczniu 2004 roku, w meczu grupowym Euroligi. Tym razem sukces był blisko. Po 30 minutach mistrzynie Polski prowadziły 50:49. Bardzo dobrze spisywały się Deanna Nolan oraz wracająca po kontuzji Małgorzata Dydek. Zupełnie niewidoczna była natomiast Agnieszka Bibrzycka, która w całym meczu oddała tylko cztery rzuty z gry (w tym jeden celny).
W drużynie Gambrinusu "pierwsze skrzypce" grała Taj McWilliams. Amerykanka rozegrała pełne 40 minut i zapisała na swoim koncie 18 punktów oraz 15 zbiórek.
Drugie spotkanie tych drużyn zostanie rozegrane w piątek w Gdyni. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.
Gambrinus Brno - Lotos Gdynia 66:63 (22:19, 12:13, 15:18, 17:13)
Gambrinus: Taj McWilliams 18, Ivana Vecerova 15, Alicia Poto 10, Zuzana Zirkova 8, Hana Machova 7, Alena Kovacova 4, Jana Vesela 4, Eva Viteckova 0;
Lotos: Deanna Nolan 22, Małgorzata Dydek 16 (12 zbiórek), Elaine Powell 15, Monika Veselovski 5, Agnieszka Bibrzycka 3, Elina Stefanowskaja 2, Ewelina Kobryn 0.
PAP
Mistrzynie Polski, koszykarki Lotosu Gdynia, po dramatycznym meczu, przegrały na wyjeździe z Gambrinusem Brno 63:66 w pierwszym spotkaniu o awans do Final Four Euroligi.
O porażce Lotosu zadecydował celny rzut za trzy punkty Zuzany Zirkovej na 3 sekundy przed końcem meczu.
Wtorkowy mecz gdynianek z Gambrinusem był 13. pojedynkiem tych drużyn. Jedyny raz Lotosowi udało się wygrać w Brnie w styczniu 2004 roku, w meczu grupowym Euroligi. Tym razem sukces był blisko. Po 30 minutach mistrzynie Polski prowadziły 50:49. Bardzo dobrze spisywały się Deanna Nolan oraz wracająca po kontuzji Małgorzata Dydek. Zupełnie niewidoczna była natomiast Agnieszka Bibrzycka, która w całym meczu oddała tylko cztery rzuty z gry (w tym jeden celny).
W drużynie Gambrinusu "pierwsze skrzypce" grała Taj McWilliams. Amerykanka rozegrała pełne 40 minut i zapisała na swoim koncie 18 punktów oraz 15 zbiórek.
Drugie spotkanie tych drużyn zostanie rozegrane w piątek w Gdyni. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.
Gambrinus Brno - Lotos Gdynia 66:63 (22:19, 12:13, 15:18, 17:13)
Gambrinus: Taj McWilliams 18, Ivana Vecerova 15, Alicia Poto 10, Zuzana Zirkova 8, Hana Machova 7, Alena Kovacova 4, Jana Vesela 4, Eva Viteckova 0;
Lotos: Deanna Nolan 22, Małgorzata Dydek 16 (12 zbiórek), Elaine Powell 15, Monika Veselovski 5, Agnieszka Bibrzycka 3, Elina Stefanowskaja 2, Ewelina Kobryn 0.
PAP
1. Co byście na Nolan nie pisali drugi raz z rzędu najwięcej punktów dla Lotosu zdobyła
2. Stefanowska 2
co ona robiła na parkiecie w tak waznym meczu 
2. Stefanowska 2
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Gambrinus Brno - Lotos Gdynia 66:63
Wtorek, 15 marca 2005r.
Koszykarkom Lotosu Gdynia nie udało się wygrać w Brnie pierwszego ćwierćfinałowego meczu Euroligi. O zwycięstwie Gambriunusa 66:63 zadecydował trzypunktowy rzut Zuzany Zirkovej oddany 1,5 sekundy przed końcem spotkania. W rywalizacji do dwóch zwycięstw mistrzynie Czech objęły prowadzenie 1-0. Drugi mecz odbędzie się w najbliższy piątek (17.30) w Gdyni.
W drużynie Lotosu nie mogła wystąpić Paulina Pawlak, która odczuwała jeszcze skutki kontuzji, doznanej w meczu z ŁKS. Lepiej spotkanie w Brnie rozpoczęły gospodynie, które po trafieniach Amerykanki Taj McWilliams i Ivany Vecerowej prowadziły 4:0. Pierwsze punkty dla Lotosu zdobyła Małgorzata Dydek i od tej chwili mecz się wyrównał. W zespole gdyńskim ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Dydek i Deanna Nolan. Indywidualnie pilnowana Agnieszka Bibrzycka nie mogła znaleźć dla siebie dogodnej pozycji rzutowej. Na tablicy wyników po dwóch remisach 4:4 i 6:6, lekką przewagę zdobyły koszykarki Gambrinusa. Za agresywną obronę w pierwszej kwarcie trzema przewinieniami zapłaciły jednak czeskie środkowe, Vecerova i Alena Kovacova. Tę pierwszą trener Jan Bobrovski szybko posadził na ławce rezerwowych.
Po kolejnym trafieniu McWilliams mistrzynie Czech wygrywały 22:17, a chwilę później nawet 28:20 i była to najwyższa ich przewaga w tym meczu. Nolan i Dydek dość szybko jednak odrobiły straty i po rzucie tej ostatniej Lotos pod koniec drugiej kwarty objął prowadzenie 32:31. Wynik pierwszej połowy na 34:32 dla Gambrinusa trafieniem "za trzy" ustaliła filigranowa Alicia Poto.
W trzeciej kwarcie trener Krzysztof Koziorowicz zdecydował się zastąpić Bibrzycką przez Monikę Veselovski. Początkowo niewielką przewagę uzyskały gospodynie, ale ostatnie słowo w tej kwarcie znów należało do Nolan. Dwie udany akcje Amerykanki przywróciły koszykarkom Lotosu przed rozpoczęciem ostatnich 10 minut spotkania prowadzenie 50:49.
Równie wyrównana walka toczyła się w czwartej kwarcie. Żadnej z drużyn nie udało się oderwać od przeciwnika na więcej jak 3 punkty. W końcówce po akcjach Powell i Nolan gdynianki na 25 sekund przed końcem wygrywały 63:62. Jana Vesela wyrównała, wykorzystując jeden z dwóch przysługujących jej rzutów wolnych.
Przy remisie 63:63 mistrzynie Polski miały czas na przeprowadzenie decydującej akcji. Powell nie zdołała jednak wprowadzić piłki na połowę przeciwniczek w regulaminowym okresie 8 sekund. Nastąpiła strata i rzut Zirkovej, który przesądził na korzyść Gambrinusa losy pierwszego starcia.
Gambrinus - Lotos 66:63 (22:19, 12:13, 15:18, 17:13)
Gambrinus: Vesela 4 pkt., Vecerova 15, Poto 10, Machova 7, Kovacova 4, McWillliams 15, Zirkova 2.
Lotos: Nolan 22, Dydek 16, Powell 15, Veselovski 5, Bibrzycka 3, Stefanowska 2, Kobryn 0.
Stan rywalizacji: 1-0 dla Gambrinusa
Kosztowny błąd
Krzysztof Koziorowicz
- Krzyczałem z ławki do Powell, żeby szybciej przekroczyła połowę przeciwniczek, ale w ferworze walki mogła nie usłyszeć. Taki błąd nie powinien się zdarzyć, ale mówi się trudno, walka jeszcze nie skończona. W piątek na własnym parkiecie w Gdyni postaramy się wyrównać stan rywalizacji na 1-1, aby w przyszłym tygodniu przyjechać jeszcze raz do Brna. W trzecim meczu wszystko będzie możliwe.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Wtorek, 15 marca 2005r.
Koszykarkom Lotosu Gdynia nie udało się wygrać w Brnie pierwszego ćwierćfinałowego meczu Euroligi. O zwycięstwie Gambriunusa 66:63 zadecydował trzypunktowy rzut Zuzany Zirkovej oddany 1,5 sekundy przed końcem spotkania. W rywalizacji do dwóch zwycięstw mistrzynie Czech objęły prowadzenie 1-0. Drugi mecz odbędzie się w najbliższy piątek (17.30) w Gdyni.
W drużynie Lotosu nie mogła wystąpić Paulina Pawlak, która odczuwała jeszcze skutki kontuzji, doznanej w meczu z ŁKS. Lepiej spotkanie w Brnie rozpoczęły gospodynie, które po trafieniach Amerykanki Taj McWilliams i Ivany Vecerowej prowadziły 4:0. Pierwsze punkty dla Lotosu zdobyła Małgorzata Dydek i od tej chwili mecz się wyrównał. W zespole gdyńskim ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Dydek i Deanna Nolan. Indywidualnie pilnowana Agnieszka Bibrzycka nie mogła znaleźć dla siebie dogodnej pozycji rzutowej. Na tablicy wyników po dwóch remisach 4:4 i 6:6, lekką przewagę zdobyły koszykarki Gambrinusa. Za agresywną obronę w pierwszej kwarcie trzema przewinieniami zapłaciły jednak czeskie środkowe, Vecerova i Alena Kovacova. Tę pierwszą trener Jan Bobrovski szybko posadził na ławce rezerwowych.
Po kolejnym trafieniu McWilliams mistrzynie Czech wygrywały 22:17, a chwilę później nawet 28:20 i była to najwyższa ich przewaga w tym meczu. Nolan i Dydek dość szybko jednak odrobiły straty i po rzucie tej ostatniej Lotos pod koniec drugiej kwarty objął prowadzenie 32:31. Wynik pierwszej połowy na 34:32 dla Gambrinusa trafieniem "za trzy" ustaliła filigranowa Alicia Poto.
W trzeciej kwarcie trener Krzysztof Koziorowicz zdecydował się zastąpić Bibrzycką przez Monikę Veselovski. Początkowo niewielką przewagę uzyskały gospodynie, ale ostatnie słowo w tej kwarcie znów należało do Nolan. Dwie udany akcje Amerykanki przywróciły koszykarkom Lotosu przed rozpoczęciem ostatnich 10 minut spotkania prowadzenie 50:49.
Równie wyrównana walka toczyła się w czwartej kwarcie. Żadnej z drużyn nie udało się oderwać od przeciwnika na więcej jak 3 punkty. W końcówce po akcjach Powell i Nolan gdynianki na 25 sekund przed końcem wygrywały 63:62. Jana Vesela wyrównała, wykorzystując jeden z dwóch przysługujących jej rzutów wolnych.
Przy remisie 63:63 mistrzynie Polski miały czas na przeprowadzenie decydującej akcji. Powell nie zdołała jednak wprowadzić piłki na połowę przeciwniczek w regulaminowym okresie 8 sekund. Nastąpiła strata i rzut Zirkovej, który przesądził na korzyść Gambrinusa losy pierwszego starcia.
Gambrinus - Lotos 66:63 (22:19, 12:13, 15:18, 17:13)
Gambrinus: Vesela 4 pkt., Vecerova 15, Poto 10, Machova 7, Kovacova 4, McWillliams 15, Zirkova 2.
Lotos: Nolan 22, Dydek 16, Powell 15, Veselovski 5, Bibrzycka 3, Stefanowska 2, Kobryn 0.
Stan rywalizacji: 1-0 dla Gambrinusa
Kosztowny błąd
Krzysztof Koziorowicz
- Krzyczałem z ławki do Powell, żeby szybciej przekroczyła połowę przeciwniczek, ale w ferworze walki mogła nie usłyszeć. Taki błąd nie powinien się zdarzyć, ale mówi się trudno, walka jeszcze nie skończona. W piątek na własnym parkiecie w Gdyni postaramy się wyrównać stan rywalizacji na 1-1, aby w przyszłym tygodniu przyjechać jeszcze raz do Brna. W trzecim meczu wszystko będzie możliwe.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
simon pisze:1. Co byście na Nolan nie pisali drugi raz z rzędu najwięcej punktów dla Lotosu zdobyła
no i właśnie o to chodzi, żeby tym się zajęła...
No co po pijaku to po meczu jechała
sorry to jest głupie co napisałem ale musiałem
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Seba pisze:Z relacji wychodzi wyraznie, że to Lotos miał jednak na końcu piłkę i mógł grać do samego końca meczu... ehhh... jak można było tak skopać tę decydującą akcjeW sumie chyba decydującą o awansie do FF
Bały się moim zdaniem zfaulować żeby nie było osobistych
a tak był celny rzut za 3
tak sobie czytam ststystyki
http://www.lotosgdynia.pl/stats.php?act ... 2005-03-15
i chyba trener cos namieszał
Elina Stefanovskaia grała chociaż moim zdaniem nie potrafi grać {przesadzam ale gra kiepsko} a Troina wogóle nie weszła chyba w piątek pogadam z trenerem
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Mam nadzeje , że w piątek
wystartujemy piątką
Dydek Nolan Troina Powell Bibrzycka i wygramy
wystartujemy piątką
Dydek Nolan Troina Powell Bibrzycka i wygramy
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Nie wszystko stracone
Środa, 16 marca 2005r.
Koszykarkom Lotosu nie udało się w pierwszym ćwierćfinałowym meczu play off Euroligi w Brnie pokonać Gambrinusa. Przegrały w końcówce 63:66, ale sprawa awansu do Final Four nadal jest otwarta.
Mistrzynie Polski w najbliższy piątek (godz. 17.30, przedsprzedaż biletów w siedzibie Basketball Investments - Olimpijska 5 w godz. 8.30-16.30) będą musiały wyrównać stan rywalizacji i wygrać decydujący trzeci mecz, który zaplanowany jest na 25 marca w Brnie. Sytuacja jest trudna, ale przecież jeszcze nie beznadziejna.
- Czy mecz w Brnie był do wygrania - zapytaliśmy trenera koszykarek Lotosu, Krzysztofa Koziorowicza.
- Oczywiście, że był. Przy tak wyrównanym spotkaniu każda z drużyn mogła je wygrać. W końcówce meczu byliśmy w posiadaniu piłki i dyktowaliśmy warunki. Szczęście było blisko, ale ostatecznie uśmiechnęło się do gospodyń. Wierzę jednak, że w Gdyni karta się odwróci. Przed decydującym trzecim meczem sprawa awansu znów będzie otwarta.
- Czy przyczyn porażki szukać należy jedynie w ostatnich 25 sekundach spotkania?
- Błąd nieatakowanej Powell przy wyprowadzeniu piłki nie powinien się przydarzyć. Taki rzut jak Zirkovej przez ręce naszych broniących czasem wpada, więc o to nie mam pretensji. Graliśmy w tym meczu bardzo dobrze w obronie. Chociaż mieliśmy gorszą od przeciwniczek skuteczność rzutową, to my w końcówce posiadaliśmy piłkę i rozdawaliśmy karty w ostatniej akcji. W grze ofensywnej posiadamy jeszcze niewykorzystane rezerwy.
- Zabrakło punktów Agnieszki Bibrzyckiej.
- Aga nie miała najlepszego dnia. Była przeziębiona i bolało ją kolano, z którym boryka się od początku sezonu.
- Dlaczego w tym meczu postawił pan na Elinę Stefanowską, a nie Tatianę Troinę?
- Miałem dylemat. Uznałem, że silniejsza fizycznie Stefanowska lepiej poradzi sobie w przepychankach z rosłymi Czeszkami. Nie zawiodłem się na niej. Nie wykluczam jednak, że w Gdyni szansę gry otrzyma Troina.
- Jakie szanse na zwycięstwo ma Lotos w rewanżu?
- Każdy mecz jest inny. Choć znów przyjdzie nam grać bez kontuzjowanej Pauliny Pawlak, wierzę że sobie poradzimy. Chciałbym, aby zdrowa już "Paula" pomogła nam w trzecim meczu w Brnie.
Statystyka porównawcza
Gambrinus - Lotos
66 Pkt. 63
46,7% skuteczność "za dwa" 41,5%
27,3% skuteczność "za trzy" 12,5%
60% skuteczność wolnych 66,7%
8 zbiórki w ataku 8
30 zbiórki w obronie 28
6 asysty 10
19 faule 23
16 straty 11
5 przechwyty 10
3 bloki 4
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Środa, 16 marca 2005r.
Koszykarkom Lotosu nie udało się w pierwszym ćwierćfinałowym meczu play off Euroligi w Brnie pokonać Gambrinusa. Przegrały w końcówce 63:66, ale sprawa awansu do Final Four nadal jest otwarta.
Mistrzynie Polski w najbliższy piątek (godz. 17.30, przedsprzedaż biletów w siedzibie Basketball Investments - Olimpijska 5 w godz. 8.30-16.30) będą musiały wyrównać stan rywalizacji i wygrać decydujący trzeci mecz, który zaplanowany jest na 25 marca w Brnie. Sytuacja jest trudna, ale przecież jeszcze nie beznadziejna.
- Czy mecz w Brnie był do wygrania - zapytaliśmy trenera koszykarek Lotosu, Krzysztofa Koziorowicza.
- Oczywiście, że był. Przy tak wyrównanym spotkaniu każda z drużyn mogła je wygrać. W końcówce meczu byliśmy w posiadaniu piłki i dyktowaliśmy warunki. Szczęście było blisko, ale ostatecznie uśmiechnęło się do gospodyń. Wierzę jednak, że w Gdyni karta się odwróci. Przed decydującym trzecim meczem sprawa awansu znów będzie otwarta.
- Czy przyczyn porażki szukać należy jedynie w ostatnich 25 sekundach spotkania?
- Błąd nieatakowanej Powell przy wyprowadzeniu piłki nie powinien się przydarzyć. Taki rzut jak Zirkovej przez ręce naszych broniących czasem wpada, więc o to nie mam pretensji. Graliśmy w tym meczu bardzo dobrze w obronie. Chociaż mieliśmy gorszą od przeciwniczek skuteczność rzutową, to my w końcówce posiadaliśmy piłkę i rozdawaliśmy karty w ostatniej akcji. W grze ofensywnej posiadamy jeszcze niewykorzystane rezerwy.
- Zabrakło punktów Agnieszki Bibrzyckiej.
- Aga nie miała najlepszego dnia. Była przeziębiona i bolało ją kolano, z którym boryka się od początku sezonu.
- Dlaczego w tym meczu postawił pan na Elinę Stefanowską, a nie Tatianę Troinę?
- Miałem dylemat. Uznałem, że silniejsza fizycznie Stefanowska lepiej poradzi sobie w przepychankach z rosłymi Czeszkami. Nie zawiodłem się na niej. Nie wykluczam jednak, że w Gdyni szansę gry otrzyma Troina.
- Jakie szanse na zwycięstwo ma Lotos w rewanżu?
- Każdy mecz jest inny. Choć znów przyjdzie nam grać bez kontuzjowanej Pauliny Pawlak, wierzę że sobie poradzimy. Chciałbym, aby zdrowa już "Paula" pomogła nam w trzecim meczu w Brnie.
Statystyka porównawcza
Gambrinus - Lotos
66 Pkt. 63
46,7% skuteczność "za dwa" 41,5%
27,3% skuteczność "za trzy" 12,5%
60% skuteczność wolnych 66,7%
8 zbiórki w ataku 8
30 zbiórki w obronie 28
6 asysty 10
19 faule 23
16 straty 11
5 przechwyty 10
3 bloki 4
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Hersi pisze:- Błąd nieatakowanej Powell przy wyprowadzeniu piłki nie powinien się przydarzyć. Taki rzut jak Zirkovej przez ręce naszych broniących czasem wpada, więc o to nie mam pretensji. Graliśmy w tym meczu bardzo dobrze w obronie. ki
Jeżeli to był taki błąd i Lotos odpadnie to bym na miejscu trenera ją chyba poćwiartował
VICTORIA RAVVA TO NAJPIĘKNIEJSZA SPORTSMENKA ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!


no szczególnie jak się jest w posiadaniu piłki na 25 sec. do końca a na tablicy jest remis - a tak, to "pachnie" nonszalancją i (udowodnionym już) brakiem widzenia konsekwencji własnych czynów... Jednym słowem tylko wariat, czyni wariata odpowiedzialnym za magazyn z bronią - ale "tym się orze, czym się może" oczywiście...Błąd nieatakowanej Powell przy wyprowadzeniu piłki nie powinien się przydarzyć
"Kibic":
Wreszcie masz śliczne zdjęcie TT
a ja nawet nie mam takiej nadzieji, tylko jestem tego pewien...Mam nadzeje , że w piątek
wystartujemy piątką
Dydek Nolan Troina Powell Bibrzycka i wygramy
Pietroc:
szkoła mówi: grać do końca a rzut oddać choćby i z 10 metra lub nawet wcale (byle rywal nie miał czasu) - a jeśli chodzi o pozycje, to wręcz lepiej jej nie mieć zbyt "czystej" a rzucać spod napalonego na obronę (mieć taką nadzieję) rywala, który nie trafi z blokiem, uderzy w ręcę czy coś takiego i będą osobiste... wszystko, byle nie stracić...ale przeciez to lotos mial pilke na 25 sekund do konca, wiec mogl grac praktycznie rzec biorac prawie do syreny i w najgorszym razie bylaby dogrywka a tak glupia strata powell i po zawodach
"jak bym wiedział, że się przewrócę, to bym się wcześniej położył..."Bały się moim zdaniem zfaulować żeby nie było osobistych
a tak był celny rzut za 3
W tej sytuacji lepsze oczywiście byłyby osobiste i własny czas na akcje - ale miały nadzieje że wybronią... - w tym wypadku są dwie szkoły - obie dobre, ale która lepsza to wiadomo dopiero po meczu...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości

