W czwartek rozstrzygnie się, czy koszykarki Lotosu Gdynia zostaną dopuszczone do rozgrywek PLKK. - Zagramy w lidze na sto... przepraszam: na tysiąc procent - deklaruje prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk
Choć liga wystartuje już za 10 dni (w 1. kolejce Lotos ma podejmować CCC Polkowice), nadal nie wiadomo, czy klub z Gdyni zostanie dopuszczony do rozgrywek. Mistrz Polski wciąż nie ma bowiem licencji na nowy sezon. Dlaczego?
- Klub z Gdyni ma nieuregulowane zobowiązania wobec trenerów oraz Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet - informuje wiceprezes PLKK Grzegorz Ziemblicki
Nie wspomina o koszykarkach, a według naszych informacji klub ma zaległości także wobec zawodniczek.
Ostateczny termin uregulowania zaległości liga wyznaczyła na środę - Lotos miał czas do północy, aby przysłać wszystkie brakujące dokumenty. W przypadku zaległości wobec trenerów i zawodniczek miały to być dowody uregulowania zadłużenia bądź ugody, w których trenerzy i koszykarki zgadzają się na wydłużenie terminu spłaty zaległości.
- 15 września to ostateczny termin i kolejnego nie będzie. Musimy szanować wszystkie kluby i traktować je tak samo. Każdy ma takie same prawa i obowiązki, nie ma równych i równiejszych - podkreśla Ziemblicki.
- Proszę się nie martwić, do północy wszystkie dokumenty trafią do ligi - zapewniał nas w środę Krawczyk.
Ile wynosi zadłużenie Lotosu?
- W lipcu, kiedy składaliśmy dokumenty potrzebne do uzyskania licencji, przyznaliśmy się do 700 tys. zł zadłużenia. Jednocześnie przedstawiliśmy jednak gwarancję budżetu na nowy sezon na kwotę 2,4 mln zł, choć liga wymaga zaledwie 750 tys. - mówi prezes Lotosu. - Dla mnie to oczywiste, że jeżeli planuję budżet dużo wyższy od wymaganego, to stać mnie będzie na to, by spłacić z niego zaległości. Ale liga zażądała szczegółów. Od kogo będziemy mieli pieniądze, ile jesteśmy winni poszczególnym koszykarkom... Przecież ja nie mam na to czasu. Co, mam biegać za prezydentem miasta Wojciechem Szczurkiem i prosić go, aby wystawił mi zaświadczenie, że dostanę od niego milion czy półtora? To niepoważne.
Zdaniem Krawczyka jego klub nie będzie miał żadnych kłopotów z uzyskaniem licencji, bo większość zaległości zostało już spłaconych, a w innych przypadkach klub podpisał ugody - m.in. z byłym trenerem Jackiem Winnickim (odszedł do Turowa Zgorzelec), któremu według naszych informacji Lotos jest winny ok. 80 tys. zł.
Nie będę rozmawiał na temat kwot, ale to prawda, że jestem po rozmowach z Lotosem, umówiliśmy się na pewne rozwiązania - mówi "Gazecie" Winnicki.
- Wszystkie dokumenty miałem już dawno przygotowane - mówi Krawczyk. Dlaczego więc czekał do ostatniej chwili, kiedy liga wyznaczyła mu ostateczny termin? - A dlaczego nie? - odpowiada prezes. - Mam czas do 15 września, więc do tego terminu wyślę papiery.
Co będzie, jeśli do środy do północy do ligi nie dotarły jednak dokumenty z Gdyni?
- Lotos nie zostanie dopuszczony do rozgrywek, liga wystartuje bez mistrza Polski - podkreśla prezes PLKK Wiesław Zych.
Lotos będzie miał jeszcze możliwość odwołania się do komisji odwoławczej Polskiego Związku Koszykówki. A wiceprezesem związku jest... Krawczyk.
- To nie będzie miało znaczenia. W komisji odwoławczej jest pięciu prawników, pan Krawczyk dobrze wie, że przegrał już przed tą komisją jedną sprawę. Dlatego nie ulegałbym sugestiom, że dzięki miejscu w zarządzie PZKosz. prezes Krawczyk mógłby wpłynąć na kwestę licencji w PLKK - zaznacza Zych.
No i wreszcie jakieś konkrety
