Przyczyny fatalnej inauguracji toruńskich koszykarekFilip Łazowy
Koszykarki Energi sensacyjnie przegrały na inaugurację sezonu z Liderem Pruszków. O przyczynach falstartu brązowych medalistek poprzednich rozgrywek pisze Filip Łazowy
Błąd w przygotowaniachBiorąc pod uwagę składy obu drużyn trudno było przypuszczać, że torunianki mogą nie wygrać z zespołem z Pruszkowa. W ekipie rywali gra opierała się bowiem na zawodniczkach, których wcześniej w naszym klubie nie chciało - Alicji Bednarek i Aleksandrze Chomać. Inauguracja ma to do siebie, że często zdarzają się niespodzianki. Jedne zespoły są lepiej przygotowane do rozgrywek. Inne są jeszcze po cięższych treningach i brakuje im świeżości. W Toruniu chyba uznano, że spotkanie z Liderem nie będzie kosztowało wiele wysiłku.
Koszykarki Energi w trakcie przygotowań do sezonu rozegrały zaledwie pięć spotkań sparingowych, podczas gdy drużyna z Pruszkowa ponad dwa razy więcej. Takie mecze są niezbędne zwłaszcza wtedy, kiedy w zespole pojawiają się nowe zawodniczki. W Enerdze było ich pięć i to na nich miała się opierać gra toruńskiego zespołu w pierwszych meczach. Brak zgrania i zrozumienia na parkiecie był bardzo widoczny. Podopieczne Elmedina Omanicia popełniły aż 27 strat, z czego dziewięć było przypisanych Jelenie Maksimović. Szkoda, że zabrakło kilku sparingów więcej. Wtedy gra toruńskiej drużyny na pewno wyglądałaby inaczej.
Kontuzje spędzają sen z powiekTrener Omanic przed rozpoczęciem sezonu ligowego nie miał komfortu pracy. Z powodu kontuzji trenować nie mogły liderki Monika Krawiec i Alicia Gladden. Do tej pory były to zawodniczki, które nierzadko decydowały o obliczu Energi. Jeśli do tego dodamy kłopoty z szyją Magdaleny Radwan, która została uderzona podczas turnieju w Druskiennikach to już brakuje trzech zawodniczek. Ta ostatnia do meczu z Liderem przystąpiła niemal z marszu. Podczas gry wracały zawroty głowy i koszykarka nie była w stanie grać na pełnych obrotach. Roczna przerwa w grze spowodowana urlopem macierzyńskim Emilii Tłumak też była widoczna. Koszykarka z Torunia zamiast jechać na turniej na Litwę musiała zajmować się małą córeczką. To też uniemożliwiło optymalne zgranie z koleżankami z drużyny. Jednak Tłumak w spotkaniu z Liderem pokazała, że szybko wraca do wysokiej formy.
W obronie prezentowała się znakomicie, natomiast w ataku brakuje jej jeszcze pewności siebie. Mało czasu na zapoznanie się z taktyką Energi miała Patrycja Gulak-Lipka. Zawodniczka w trybie awaryjnym została powołana do reprezentacji Polski i właściwie nie miała czasu i okazji aby odpocząć po trudnym sezonie. W pierwszym meczu wyraźnie zagrała poniżej swoich możliwości.
Kłopoty z taktyką i zlekceważenie rywalaPięć nowych zawodniczek musiało spowodować duże zmiany w organizacji gry w drużyny. Trener Omanic właściwie od nowa musiał przygotowywać zagrywki oraz szukać nowej koncepcji gry swoich zawodniczek. Podczas meczu widoczne były braki w przygotowaniach i kłopoty z organizacją gry. Po nieudanych akcjach zawodniczki się denerwowały i potem było jeszcze gorzej. Kiedy gospodyniom udało się odrobić 17-punktową stratę wydawało się, że zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Jednak podania do pilnowanej i zmęczonej już Maksimović nie przynosiły efektu. Za to na ławce siedziała wypoczęta i dobrze spisująca się w tym pojedynku Vera Perostijska.
Dlaczego Bułgarki zabrakło na parkiecie w decydującej kwarcie tego nie rozumiem. Trudno też wyjaśnić dlaczego w ostatniej akcji gospodynie nie faulowały rywalek. Miały na swoim koncie tylko trzy przewinienia i kolejne nie byłoby karane rzutami osobistymi.
Spokojnie to tylko awariaNie ma się jednak co stresować i wieszać psy na zespole. Potencjał zespołu jest naprawdę duży. Kiedy do zdrowia wrócą Gladden i Krawiec, a Tłumak odzyska pewność siebie to Energa będzie groźna dla każdego. Trener Omanic to doskonały fachowiec i wie, że najważniejsze mecze dopiero przyjdą. Bośniak ma jeszcze sporo czasu na to, aby gra toruńskiej drużyny była nie tylko efektywna, ale i efektowna. Poza Wisłą Can-Pack Kraków, która personalnie wydaje się być poza zasięgiem rywali pozostałe ekipy na pewno torunianki mogą pokonać. Trzeba tylko cierpliwości i zdrowia.
http://www.gazeta.plPS.Co do Emilii to się zgadzam i nawet dziewczynie po meczu pogratulowałem

,ale dlaczego nie grała więcej Perostijska? ano dlatego,że właśnie oprócz zdobywanych punktów w koszykówce liczy się jeszcze nawet przede wszystkim obrona!!!,a tutaj Bułgarka zagrała słabo.Nawet ślepy też by chyba zauważył kto Nam ciągnął wynik w ostatniej kwarcie.Mimo kiepskich strat....Jelena Maksimović!!!,a ośmieszyła chyba wszystkich akcją,kiedy po nieudanym rzucie zza linii 6,75 poszła na kosz,zebrała piłkę i z faulem(szkoda,ze nikt nie zauważył-sędziowie zresztą też ile razy ta koszykarka była bezpardonowo faulowana) celnie rzuciła!!! Najcięższa podobno zawodniczka na parkiecie....

aha z utęsknieniem czekam na trójkąt
Krawiec-Gladden-Maksimovic,a pozostałe dziewczyny mają tylko i wyłącznie do tego równać.