Ajax pisze:simon pisze:nowoobjawiony twór w ekstraklasie
Mylisz fakty. Ów "twór" nie był nowoobjawiony, bo Rybnik grał w ekstra już bodajże w 1984 roku.
simon pisze:To był mecz o ile dobrze pamiętam o jakieś piąte miejsce, czyli dla nas wówczas totalna porażka, wogóle flaki z olejem i nuda. Do przerwy wygrywaliśmy po jakiejś beznadziejnej grze kilkoma punktami - bez znaczenia to było oczywiście dla nikogo.
To źle pamiętasz. To nie był mecz o nic, tylko walka o pierwszą czwórkę. Rybnik przegrał wtedy brąz z Wisłą Kraków
simon pisze:W przerwie wychodzimy na papieroska, gdzieś nieopodal (to były dawne czasy) z "walizkowego" telefonu komórkowego rozmawiająjacych kibice gości pewnie z tymi, co nie pojechali. Podjarane głosy i dramatyczny ton - nerwy, walka na śmierć i życie - słowem "jest szansa" !!!. k..., "walczymy"!!! Wówczas nie zdawałem sobie sprawy, że to "dobijanie koni" może wogóle kogoś interesować... Ze wogóle można było przyjść na ten mecz z pobudek innych niż "z przyzwyczajenia" no i jeszcze żeby spotkać znajomych na koniec przegranego sezonu. Jakże "podziwiałem" ich wtedy...
Bajki piszesz. Zapytaj Mirosława Trześniewskiego jakie emocje towarzyszyły zawsze meczom pomiędzy nami. Jeśli masz na myśli mecz o wejście do czwórki w 2000 roku, to telefony nie były już walizkowe. Mógłbyś dookreślić co znaczy "dobijanie koni". I jeszcze wyjaśnij proszę, że na mecz można przyjść z innych powodów niż przyzwyczajenie. Mecz był w Łodzi znaczy że ci ludzie przejechali ponad 300 km dupiatymi drogami, by jak to piszesz "jarać" się grą o jakieś 5 miejsce i do tego tworu 'nowoobjawionego". No fakt, widocznie należysz do tych których podnieca tylko walka o najwyższe cele. A ja widzisz chodzę na męskiego kosza w Rybniku i jaram się walka o środek tabelki w 3 lidze. Mnie też "podziwiasz".
Co do reszty Twojego tekstu - zgadzam się.
Pod słowem nowoobjawiony dość niezręcznie ukryłem znaczenie beniaminek - chyba to wtedy był beniaminek, albo "prawie" beniaminek - generalnie nowość w lidze
Mirosława Trześniewskiego nie mam o co pytać bowiem w opisywanym przez Ciebie ćwierćfinale MP sezonu 99/2000, który przegraliśmy z Color Cap'em Rybnik 2-3 (w efekcie zajmując 5 miejsce w lidze) trenerem był Adaś Ziemiński, Mirosław Trześniewski zaś od 2 lat był już w "Polfie" Pabianice. Nie chodziło mi o te mecze.
Zresztą nie ważne o jaki mi chodziło - czy to był Rybnik, Start Gdańsk czy Ślęza Wrocław - to był tylko przykład.
Wogóle nie chodziło mi o jakiekolwiek dogryzanie komukolwiek, tylko o zwrócenie uwagi, że dla różnych ludzi całkiem odmienne "problemy" mogą być ważne lub nieistotne. Kolega z Rybnika wyraził zdziwienie, że komuś "się chce drążyć ten temat" - tak jak komuś jeździć dupiastymi drogami 300 kilometrów czy "jarać się" 3 ligą. (a uważasz, że czym się "jaraliśmy" na koszu męskim w ŁKS 4 sezony temu...?). Opisałem po prostu ówczesną atmosferę na ŁKS jako zblazowaną i zawiedzioną - kontrastując ten opis postawą kibiców gości. Coś mi nie wyszło tak jak miało - sory.
Wracając do teraźniejszości - ja warażam opinię, że pewnie gdyby ten rzut uznano w takich samych okolicznościach ten sam człowiek drążyłby ten temat... lub nie, ale to już jego sprawa a ja napewno nie dziwiłbym się, jeśli by to robił.
A cały sens wypowiedzi miał raczej zwracać uwagę na to, że właśnie od tego jest forum aby m/innymi takie sprawy drążyć i o nich rozmawiać - nie o sobie nawzajem, tylko właśnie o tym co na boisku.
Do autora ostatniego postu, kolejnego poza tematem wątku - napisz coś w temacie, bo jak dotąd odnoszę wrażenie, że to właśnie Ty starasz się pozować na wszystkowiedzącego. Nie chcesz? nie pisz, nie czytaj - Twój wybór, ale nie czepiaj się innych.
........................................................................................................................
I przy okazji bo nie chce mi się kolejny raz wchodzić - zgodnie z regulaminem zresztą - zamykam wszelki off-top w tym wątku. Rozmawiamy o meczu.