EUROLIGA 2014/2015
Moderatorzy: ann, Ałgaja, bart_81
Re: EUROLIGA 2013/2014
To chyba mała kompromitacja Wisły. Do tej pory z Orenburgiem chyba nie przegraliśmy. W Krakowie rzadko komu udawało się wygrać a teraz kto przyjeżdża to wygrywa.
Re: EUROLIGA 2013/2014
W Krakowie fatalny mecz, fatalny trener i fatalny zespół... i nic nie zapowiada tego by miało być lepiej, bo nie ma pomysłu, ani nie ma szybkości.
Szczególnie tragicznie zagrał dziś obwód... i wiem, że to niesprawiedliwe, bo podobny mecz zagrała i Kryśka i Allie, ale chyba warto się za kimś rozglądać w miejsce McCray, bo ona pomijając nawet to, że niezbyt pasuje do tej układanki, to ma przed sobą bardzo długą drogę w dochodzeniu do formy szybkościowej.
Szczególnie tragicznie zagrał dziś obwód... i wiem, że to niesprawiedliwe, bo podobny mecz zagrała i Kryśka i Allie, ale chyba warto się za kimś rozglądać w miejsce McCray, bo ona pomijając nawet to, że niezbyt pasuje do tej układanki, to ma przed sobą bardzo długą drogę w dochodzeniu do formy szybkościowej.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: EUROLIGA 2013/2014
Za przeproszeniem - jedna wielka ch..nia.
Jeśli ktoś po mojej zapowiedzi zbyt optymistycznie podszedl do tego meczu to przepraszam go bardzo - oszukałem nie tylko jego ale i siebie samego.
Gdy myślę trzeźwo to od początku sezonu dochodzę do dwóch podstawowych wniosków:
a) mamy skład "na lige" ale już nie koniecznie na te "euro-"
b) styl który stara sie narzucić Svitek powoduje że jesteśmy sza silni na słabych ale zbyt słabi na tych trochę silniejszych.
ale potem, nadchodzi jakis mecz z jakaś bardziej poważna drużyna, patrze na skład takiego Rivas czy Orenburga i na kolana mnie on nie rzuca, do tego dochodzą zarówno skuteczne jak i dość efektowne mecze z rywalami trochę słabszymi i gdzieś optymizm we mnie rośnie. Jak widać po raz kolejny - rośnie zbyt bardzo.
Oczywiście czasami przeczucie mnie nie myli. Nie pomyliłem sie - niestety - gdy po raz kolejny pisałem ze pewniej czułbym sie gdyby drużynę akurat w tym meczu prowadził Hernandez. To co dziś zagraliśmy niczym nie różniło sie od tego co Wisla zagrała w chyba najgorszym euroligowym występie pod jego wodza we własnej hali - meczu z Bourges, ktory zresztą przypłacił utrata stanowiska. Dzis rzuciliśmy co prawda trochę więcej punktów, ale jednak rywal wówczas byl jednak silniejszy, a na dodatek nasz zespół borykał sie z problemami zdrowotnymi.
Z plusów odnotować można mimo wszystko przyzwoita gre w obronie, kolejny dobry wystep Lavender a także niezły Tamane (u niej największy minus to faule ,ale tu czesc winy musi na siebie wziąć i trener - można się uczyć i od Edo, ale czemu akurat trzymania na parkiecie zawodniczki która w krótkim odstępie czasu łapie 2 faule?) no i ambicje. Bo do poziomu zaangażowania trudno sie przyczepić.
Minusy? Zaczne od koszykarek. Praktycznie nic nie wniosły Polki. najlepiej oceniam Szott która całkiem przyzwoicie walczyła z Bonner ale i ona szału nie zrobiła. Żurowska nie była w stanie sobie poradzić z wieżami rywalek, natomiast Paula byla po prostu sobą. Ale dziś jeszcze bardziej zawiodło zagraniczne trio obwodowe. Nr 1 na czarnej liscie chyba mimo wszystko McCray. Jesli ten mecz miałby decydować o przedłużeniu z nią umowy, to nie tylko nie powinna jej otrzymać, ale takze zwrócić to co otrzymała za ten okres a nawet dopłacić za możliwość trenowanie z druzyna. Jej wejscie w 1 kwarcie, przy stanie 14-4 dla nas było takim symbolicznym punktem zwrotnym. 4 kolejne akcje z jej udziałem były tragiczne. Zresztą przez caly mecz nie mogla znaleźć absolutnie żadnego sposobu na Bonner. Była przy niej bez radna. Niewiele lepiej wypadła Quigley. Ona co prawda "wymordowała" pare punktów, ale tez i Zhedik nie byla dla niej az taka przeszkoda jak Bonner dla McCray (choć i Zhedik fajnie broniła). No i na koniec Ouvina. Ponoć przejęła sie tym co pisała hiszpańska prasa o ewentualnych problemach sekcji. Coz, jak będzie grac tak jak dzisiaj to tak czy siak w przyszłym sezonie płynność finansowa Wisły nie będzie ja obchodzić.
No i na koniec trener, bo indywidualne fatalne wystepy niektórych zawodniczek to jedna sprawa, ale juz za całość gry drużyny podstawowa odpowiedzialność spływa na niego. Co gorsza, zwrotem który ciśnie mi sie na usta (tudzież na palce klawiatury) jest "po raz kolejny", bo o ile pojedyncze słabsze mecz moga sie zdarzyć, o tyle jesli pewne sytuacje powtarzają sie regularnie to już staje sie powdem do zmartwień. A wiec "po raz kolejny"-
- jego emocjonalny sposób prowadzenia drużyny z calą pewnością jej nie pomógł a prawdopodobnie nawet zaszkodził. W momencie w którym Orenburg zaczął sie do nas zbliżać jego reakcje stawały sie coraz bardziej nerwoe i impulsywne. Nie jest dobrze gdy trener nie podejmuje żadnych decyzji jak choćby Golanski rok temu, ale też trudno oczekiwać poprawy gry gdy do zdenerwowania zawodniczek dochodzą nerwy trenera. Jak we wszystkim - trzeba znaleźć złoty środek.
- odwrotny skutek przyniosły zachęty do przyśpieszania gry. Ze słabszymi rywalami zdaje to egzamin - rywal sie gubi. Ale przy dobrze zorganizowanej obronie przeciwnika obraca sie to przeciwko nam. Zamiast szybkich akcji i łatwych punktów, jest chaos na parkiecie i bezdennie głupie straty Co więcej - bardzo czesto już na samym początku akcji, gdy jeszcze zawodniczki nie sa dobrze ustawione w ataku, a to skutkuje kontrami rywalek - w duzej mierze to własnie dzieki takim akcjom zbudowały jak sie potem okazało bezpieczną przewagę w 2 kwarcie.
- nie widać alternatywy dla naszej gry w sytuacji o gdy "przyspieszanie" tempa sie nie sprawdza. Liczyłem na to ze jak będziemy w stanie powstrzymać pierwsze tempo ataku w wykonaniu rywalek, to sie pojawia u nich problemy - i tak tez się zresztą Ale po naszej stronie bylo identycznie. tak jakbyśmy nie mieli wyćwiczonych żadnych schematów które możemy grac niemal "z zamkniętymi oczami" Zamiast tego obserwowaliśmy rwane próby mniej lub bardziej ryzykownych zagrań ktore bardzo czesto zatrzymywały sie na wysoko wyciągniętych rekach rywalek. Tu az się prosiło by na czasach uspokoić druzyne i nakazać jej zagrać to, co na treningach jest próbowane najczęściej i z najlepszym skutkiem.
- dramatycznie wyglądają nasze "akcje specjalne", czyli np wyprowadzanie piłki zza linii bocznej gdy do końca akcj zostało niewiele czasu. Najlepiej to obrazuje sytuacja z 2 kwarty, gdy mcCray wzięła od Pauli - ku jej zdziwieniu - pilke i sama ja wprowadzała do gry. Trudno bylo nie odnieść wrażenia ze panie nie wiedza jak sie maja zachować..
3 mecz u siebie, 3 porażka i to tym razem po katastrofalnej grze... to jeszcze nie koniec świata, bo choc szanse na rozstawienie sa juz mocno ograniczone nawet bez niego można powalczyć o F8. tyle tylko że coraz bardziej martwic zaczynają właśnie te wszystkie "po raz kolejny". Z niecierpliwością bede czekał rundy rewanżowej i 3 meczów wyjazdowych z naszymi dotychczasowymi pogromcami. I nawet nie po to by zobaczyć końcowe w nich zwycięstwa, ale by ujrzeć jakiś postęp dający nadzieję na PO.
Jeśli ktoś po mojej zapowiedzi zbyt optymistycznie podszedl do tego meczu to przepraszam go bardzo - oszukałem nie tylko jego ale i siebie samego.
Gdy myślę trzeźwo to od początku sezonu dochodzę do dwóch podstawowych wniosków:
a) mamy skład "na lige" ale już nie koniecznie na te "euro-"
b) styl który stara sie narzucić Svitek powoduje że jesteśmy sza silni na słabych ale zbyt słabi na tych trochę silniejszych.
ale potem, nadchodzi jakis mecz z jakaś bardziej poważna drużyna, patrze na skład takiego Rivas czy Orenburga i na kolana mnie on nie rzuca, do tego dochodzą zarówno skuteczne jak i dość efektowne mecze z rywalami trochę słabszymi i gdzieś optymizm we mnie rośnie. Jak widać po raz kolejny - rośnie zbyt bardzo.
Oczywiście czasami przeczucie mnie nie myli. Nie pomyliłem sie - niestety - gdy po raz kolejny pisałem ze pewniej czułbym sie gdyby drużynę akurat w tym meczu prowadził Hernandez. To co dziś zagraliśmy niczym nie różniło sie od tego co Wisla zagrała w chyba najgorszym euroligowym występie pod jego wodza we własnej hali - meczu z Bourges, ktory zresztą przypłacił utrata stanowiska. Dzis rzuciliśmy co prawda trochę więcej punktów, ale jednak rywal wówczas byl jednak silniejszy, a na dodatek nasz zespół borykał sie z problemami zdrowotnymi.
Z plusów odnotować można mimo wszystko przyzwoita gre w obronie, kolejny dobry wystep Lavender a także niezły Tamane (u niej największy minus to faule ,ale tu czesc winy musi na siebie wziąć i trener - można się uczyć i od Edo, ale czemu akurat trzymania na parkiecie zawodniczki która w krótkim odstępie czasu łapie 2 faule?) no i ambicje. Bo do poziomu zaangażowania trudno sie przyczepić.
Minusy? Zaczne od koszykarek. Praktycznie nic nie wniosły Polki. najlepiej oceniam Szott która całkiem przyzwoicie walczyła z Bonner ale i ona szału nie zrobiła. Żurowska nie była w stanie sobie poradzić z wieżami rywalek, natomiast Paula byla po prostu sobą. Ale dziś jeszcze bardziej zawiodło zagraniczne trio obwodowe. Nr 1 na czarnej liscie chyba mimo wszystko McCray. Jesli ten mecz miałby decydować o przedłużeniu z nią umowy, to nie tylko nie powinna jej otrzymać, ale takze zwrócić to co otrzymała za ten okres a nawet dopłacić za możliwość trenowanie z druzyna. Jej wejscie w 1 kwarcie, przy stanie 14-4 dla nas było takim symbolicznym punktem zwrotnym. 4 kolejne akcje z jej udziałem były tragiczne. Zresztą przez caly mecz nie mogla znaleźć absolutnie żadnego sposobu na Bonner. Była przy niej bez radna. Niewiele lepiej wypadła Quigley. Ona co prawda "wymordowała" pare punktów, ale tez i Zhedik nie byla dla niej az taka przeszkoda jak Bonner dla McCray (choć i Zhedik fajnie broniła). No i na koniec Ouvina. Ponoć przejęła sie tym co pisała hiszpańska prasa o ewentualnych problemach sekcji. Coz, jak będzie grac tak jak dzisiaj to tak czy siak w przyszłym sezonie płynność finansowa Wisły nie będzie ja obchodzić.
No i na koniec trener, bo indywidualne fatalne wystepy niektórych zawodniczek to jedna sprawa, ale juz za całość gry drużyny podstawowa odpowiedzialność spływa na niego. Co gorsza, zwrotem który ciśnie mi sie na usta (tudzież na palce klawiatury) jest "po raz kolejny", bo o ile pojedyncze słabsze mecz moga sie zdarzyć, o tyle jesli pewne sytuacje powtarzają sie regularnie to już staje sie powdem do zmartwień. A wiec "po raz kolejny"-
- jego emocjonalny sposób prowadzenia drużyny z calą pewnością jej nie pomógł a prawdopodobnie nawet zaszkodził. W momencie w którym Orenburg zaczął sie do nas zbliżać jego reakcje stawały sie coraz bardziej nerwoe i impulsywne. Nie jest dobrze gdy trener nie podejmuje żadnych decyzji jak choćby Golanski rok temu, ale też trudno oczekiwać poprawy gry gdy do zdenerwowania zawodniczek dochodzą nerwy trenera. Jak we wszystkim - trzeba znaleźć złoty środek.
- odwrotny skutek przyniosły zachęty do przyśpieszania gry. Ze słabszymi rywalami zdaje to egzamin - rywal sie gubi. Ale przy dobrze zorganizowanej obronie przeciwnika obraca sie to przeciwko nam. Zamiast szybkich akcji i łatwych punktów, jest chaos na parkiecie i bezdennie głupie straty Co więcej - bardzo czesto już na samym początku akcji, gdy jeszcze zawodniczki nie sa dobrze ustawione w ataku, a to skutkuje kontrami rywalek - w duzej mierze to własnie dzieki takim akcjom zbudowały jak sie potem okazało bezpieczną przewagę w 2 kwarcie.
- nie widać alternatywy dla naszej gry w sytuacji o gdy "przyspieszanie" tempa sie nie sprawdza. Liczyłem na to ze jak będziemy w stanie powstrzymać pierwsze tempo ataku w wykonaniu rywalek, to sie pojawia u nich problemy - i tak tez się zresztą Ale po naszej stronie bylo identycznie. tak jakbyśmy nie mieli wyćwiczonych żadnych schematów które możemy grac niemal "z zamkniętymi oczami" Zamiast tego obserwowaliśmy rwane próby mniej lub bardziej ryzykownych zagrań ktore bardzo czesto zatrzymywały sie na wysoko wyciągniętych rekach rywalek. Tu az się prosiło by na czasach uspokoić druzyne i nakazać jej zagrać to, co na treningach jest próbowane najczęściej i z najlepszym skutkiem.
- dramatycznie wyglądają nasze "akcje specjalne", czyli np wyprowadzanie piłki zza linii bocznej gdy do końca akcj zostało niewiele czasu. Najlepiej to obrazuje sytuacja z 2 kwarty, gdy mcCray wzięła od Pauli - ku jej zdziwieniu - pilke i sama ja wprowadzała do gry. Trudno bylo nie odnieść wrażenia ze panie nie wiedza jak sie maja zachować..
3 mecz u siebie, 3 porażka i to tym razem po katastrofalnej grze... to jeszcze nie koniec świata, bo choc szanse na rozstawienie sa juz mocno ograniczone nawet bez niego można powalczyć o F8. tyle tylko że coraz bardziej martwic zaczynają właśnie te wszystkie "po raz kolejny". Z niecierpliwością bede czekał rundy rewanżowej i 3 meczów wyjazdowych z naszymi dotychczasowymi pogromcami. I nawet nie po to by zobaczyć końcowe w nich zwycięstwa, ale by ujrzeć jakiś postęp dający nadzieję na PO.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: EUROLIGA 2013/2014
No ładnie ladnie.... Bardzo liczyłem na Wisłe...bo Orenburg jednak personalnie jest podobnej siły.....
Polki ledwie 6pkt....... Ogolnie slabo.......
CCC zgodnie z planem - myślalem że Polkowice po zeszlorocznym 6 miejscu w Ojro , pójdą za ciosem , a tu taki regres........
Ogolnie więc nawet nie ma o czym pisać.......
Polki ledwie 6pkt....... Ogolnie slabo.......
CCC zgodnie z planem - myślalem że Polkowice po zeszlorocznym 6 miejscu w Ojro , pójdą za ciosem , a tu taki regres........
Ogolnie więc nawet nie ma o czym pisać.......
Re: EUROLIGA 2013/2014
Greebo pisze:(...)ale potem, nadchodzi jakis mecz z jakaś bardziej poważna drużyna, patrze na skład takiego Rivas czy Orenburga i na kolana mnie on nie rzuca, do tego dochodzą zarówno skuteczne jak i dość efektowne mecze z rywalami trochę słabszymi i gdzieś optymizm we mnie rośnie. Jak widać po raz kolejny - rośnie zbyt bardzo.
Ja mam wrażenie, że to samo spotyka Svitka, tylko niestety w jego przypadku konsekwencje są poważne. Wymyślił taktykę zespołu, którą w skrócie można nazwać "byle szybko" i po każdym ligowym meczu, kiedy ta taktyka przynosi fajne efekty, umacnia się w przekonaniu, że to dobra droga... co prawda w meczu z Rivas to zupełnie nie zadziałało, ale potem znów przyszła liga i było fajnie. No cóż, mam nadzieję, że po meczu wczorajszym Svitek nie ma już tych złudzeń, że nie tędy droga.
Skład mamy taki, że w eurolidze wygrywać możemy cierpliwością i konsekwencją w ataku, a nie próbą grania (za wszelką cenę) szybko.
Od meczu z Rivas nie posunęliśmy się ani na krok, a nawet można powiedzieć, że się cofnęliśmy, bo doszła McCray, która niby już trochę z tym zespołem trenuje, a zwalnia tempo rozgrywanych akcji jak mało kto (co ani nie wpisuje się w taktykę "byle szybciej", ani nie ma też niż wspólnego z konsekwentnym i cierpliwym graniem).
Jedynym czynnikiem lekko usprawiedliwiającym nasze euroligowe wyczyny na własnym parkiecie jest to, że z Rivas graliśmy bez drugiej pani zza oceanu, a wczoraj McCray udowodniła, że niekoniecznie jest lepsza od Erin grającej na jednej nodze...
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: EUROLIGA 2013/2014
Tak w ramach ciekawostki: był kiedyś, a konkretnie 1.02.2012 taki mecz w eurolidze, w którym Koszyce wygrały we własnej hali z drużyna Montpellier 70-61. Gwiazda tego meczu była D.McCray która w ciągu 28 minut zdobyła 24 pkt., miała 9 zbiorek i 3 przechwyty ale to nie o niej zamierzam pisać, a o jej ówczesnym trenerze czyli S.Svitku. Ta wygrana była bowiem ja dotąd ostatnim zwycięstwem prowadzonych przez niego drużyn w europejskich pucharach we własnej hali. Od tego momentu w roli trenera drużyny gospodarzy występował 9-krotnie – wszystkie te mecze przegrał.
Zła passa rozpoczęła się w PO od porażki z UMMC Jekaterinburg 49-75 , przy czym już tutaj warto zaznaczyć, ze w meczu wyjazdowym jego zespół również uległ, ale już tylko 6 punktami. Te porażki były zresztą jego ostatnimi w roli trenera Koszyc, w kolejnym sezonie zasiadał już na ławce Ruzomberoka i razem z ta drużyna grał w pucharze FIBA-a. W grupie rywalizował z obecnym beniaminkiem euroligi, czyli Kibiritskis Wilno oraz z Turecka Antakya i pierwsze dwa mecze – rozgrywane we własnej hali przegrał. Litwinki wygrały 59-54, a Turczynki 70-62. Takie wyniki raczej nie zwiastowały awansu, ale w meczach wyjazdowych Ruzomberok nie dość ze był w stanie ograc obu rywali, to uczynił to w rozmiarach wyższych niż przegrywał u siebie 70-62 z Wilnem, i 77-65 z Antakaya co dało awans do fazy PO. W niej pierwszym rywalem było Dynamo Nowosybirsk i w pierwszym meczu – a jakże – wywiozło ze Słowacji wygraną 60-57 bo w rewanżu już u siebie roztrwonić ta zaliczkę przegrywając 60-69. Kolejna runda – i znów to samo, tym razem w rywalizacji z Nantes. W pierwszym meczu u siebie Svitek przegrywa 51-56 by we Francji wygrać Az 79-57 i awansować do półfinały. Tam na drodze stanął kolejny obecny uczestnik Euroligii, Kayseri i ten zespół zamknął droge do finału wygrywając dwukrotnie, przy czym znów lepszy wynik drużyna Svitka odniosła w meczu wyjazdowym. Czyli w pięciu meczach pucharu FIBA u siebie jego zespół nie wygrał ani razu a za to z wyjazdów przywiózł 4 wygrane i tylko 1 porażkę. Do tego z 6 kolejnymi rywalami lepsze wyniki odnosił na ich parkiecie niż na własnym. Wynik przedziwny, zwłaszcza ze jednak w kobiecym koszu własna hala stanowi z reguły poważny atut. Czasem zdążają się co prawda wyjątki (np. Polkowice rok temu) ale jednak taka seria jak u Svitka to ewenement.
Gleboko idących wniosków oczywiście bym się nie doszukiwał, tym niemniej patrząc na taki zestaw trudno się dziwić ze u nas póki co kontynuuje serie porażek we własnej hali, a wygrane przywozi z wyjazdów, zwłaszcza ze z silniejszymi drużynami mierzyliśmy się właśnie przy R22.
Zła passa rozpoczęła się w PO od porażki z UMMC Jekaterinburg 49-75 , przy czym już tutaj warto zaznaczyć, ze w meczu wyjazdowym jego zespół również uległ, ale już tylko 6 punktami. Te porażki były zresztą jego ostatnimi w roli trenera Koszyc, w kolejnym sezonie zasiadał już na ławce Ruzomberoka i razem z ta drużyna grał w pucharze FIBA-a. W grupie rywalizował z obecnym beniaminkiem euroligi, czyli Kibiritskis Wilno oraz z Turecka Antakya i pierwsze dwa mecze – rozgrywane we własnej hali przegrał. Litwinki wygrały 59-54, a Turczynki 70-62. Takie wyniki raczej nie zwiastowały awansu, ale w meczach wyjazdowych Ruzomberok nie dość ze był w stanie ograc obu rywali, to uczynił to w rozmiarach wyższych niż przegrywał u siebie 70-62 z Wilnem, i 77-65 z Antakaya co dało awans do fazy PO. W niej pierwszym rywalem było Dynamo Nowosybirsk i w pierwszym meczu – a jakże – wywiozło ze Słowacji wygraną 60-57 bo w rewanżu już u siebie roztrwonić ta zaliczkę przegrywając 60-69. Kolejna runda – i znów to samo, tym razem w rywalizacji z Nantes. W pierwszym meczu u siebie Svitek przegrywa 51-56 by we Francji wygrać Az 79-57 i awansować do półfinały. Tam na drodze stanął kolejny obecny uczestnik Euroligii, Kayseri i ten zespół zamknął droge do finału wygrywając dwukrotnie, przy czym znów lepszy wynik drużyna Svitka odniosła w meczu wyjazdowym. Czyli w pięciu meczach pucharu FIBA u siebie jego zespół nie wygrał ani razu a za to z wyjazdów przywiózł 4 wygrane i tylko 1 porażkę. Do tego z 6 kolejnymi rywalami lepsze wyniki odnosił na ich parkiecie niż na własnym. Wynik przedziwny, zwłaszcza ze jednak w kobiecym koszu własna hala stanowi z reguły poważny atut. Czasem zdążają się co prawda wyjątki (np. Polkowice rok temu) ale jednak taka seria jak u Svitka to ewenement.
Gleboko idących wniosków oczywiście bym się nie doszukiwał, tym niemniej patrząc na taki zestaw trudno się dziwić ze u nas póki co kontynuuje serie porażek we własnej hali, a wygrane przywozi z wyjazdów, zwłaszcza ze z silniejszymi drużynami mierzyliśmy się właśnie przy R22.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2013/2014
Wisła Kraków w eurolidze. Sezon 10, odcinek 6.
W tym odcinku koszykarki Wisły wybiorą się na południe Francji, by rzucić wyzwanie wicemistrzowi tego kraju. Stawką meczu będą spokojne święta i zachowanie nadziei na włączenie się jeszcze do walki o coś więcej niż tylko awans do PO. Rywal – jak większość w tym sezonie w zasięgu, choć oczywiście nie jest to Konin czy Widzew a nawet nie Brno, by móc czuć się pewnie.
Ostatnimi laty sytuacja w lidze Francuskiej jest dość klarowna. Od czasu upadku USVO dominuje Bougres, które z reguły sięga po tytuł mistrzowski a swoją dobra gra także w eurolidze zapewnia udział w tych rozgrywkach i innym zespołom. Pozostałe zespoły są dość wyrównane więc bardzo często dochodzi do rotacji na pozycjach medalowych, a co za tym idzie także w eurolidze. W rozgrywkach tych pojawiały się ostatnio choćby takie drużyny jak Tarbes, Mondeville, Arras czy tez nasz najbliższy rywal – Montpellier. Co więcej – jak dotąd dość regularnie zespól który zapewniał sobie udział w Eurolidze w kolejnym sezonie był już słabszy personalnie, wiec nie odgrywał w tych rozgrywkach większej roli. W tym sezonie ta zależność jednak nie zadziałała. Trudno powiedzieć by Montpellier zbudował zespól rzucający na kolana, ale też z cała pewnością nie jest to całkowity outsider – równać się personalnie z Bourges nie może, ale od swoich pozostałych ligowych rywali jest silniejsi, więc i w eurolidze lekceważyć go nie można.
Francuzki bardzo dobrze rozpoczęły z reszta ten pucharowy sezon. Najpierw przywiozły wygraną z Orenburga by w następnym meczu ograć na własnym parkiecie Rivas. Te wyniki robiły wrażenie i wydawało się że rzeczywiście mogą być rywalem mocno liczącym się w naszej grupie. Potem było jednak już tylko gorzej – 3 kolejne porażki: w Brnie, u siebie z Fenerbahce i w Sopronie szybko przywróciły uwagę do normy. Jeśli chodzi o skład personalny to w pierwszej kolejności uwagę przykuwają „centymetry” a właściwie ich brak. O ile Orenburg imponuje jeśli chodzi o wzrost zawodniczek to w wypadku Montpellier jest dokładnie na odwrót. Zawodniczek będących w podstawowej rotacji jedynie ich center – na dodatek mocno przeciętny – H.Ciak ma ponad 190 cm (a dokładnie 197). Reszta nie dochodzi nawet do 185 więc tym razem wzrost powinien być naszym dużym atutem. Az się prosi wiec o rozsądną i spokojną grę i dogrywanie piłek pod kosz, natomiast mocno ryzykownym wydaje się pójście na wymianę ciosów – taka zabawa może się skończyć jak z Rivas, bo rywalki z cała pewnością będą liczyły na przechwyty i szybkie akcje. Tak wiec jeśli mamy przyspieszać – róbmy to z głową.
Indywidualnie największego zagrożenia możemy się spodziewać od dobrze nam znanej trojki – dwóch ex-lotosiarek Christon i Robert oraz od „naszej” G.Basko. Pierwsza z nich ma bardzo dobrze ułożoną rękę i potrafi razić z dystansu ale praktycznie tylko wówczas gdy ma czyste, statyczne pozycje. Tak było w Gdyni, tak jest i obecnie, a wiec stosunkowo łatwo ja wyłączyć z gry (co zresztą pokazują i tegoroczne mecze w eurolidze – 2 pierwsze bardzo dobre, 3 następne – nawet nie przeciętne) Dokładnie na odwrót jest z Robert – ona rzut ma taki sobie, natomiast jest bardzo sprawna, co wykorzystuje „wkręcając się pod kosz” czy walcząc na desce. Tak wiec przy Christon należy stać blisko a do Robert podchodzić z lekki dystansem – by nie była w stanie minąć obrońcy w pierwszym kroku. (czyli tak jak kiedys przy duecie z Polkowic – Carter – Robbins
) Trzecia z wymienionych, Łotyszka jak dobrze pamiętamy to jedna z tych pań która specjalizuje się w takim boiskowym cwaniactwie. Tu się przepcha, tu wyciągnie jakąś piłkę, tu trafi z dystansu.. z reguły średnio widoczna, ale potrafi uśpić obrońcę i potem to wykorzystać. Duzy problem Montpellier ma na rozegraniu – po zakończeniu kariery przez Lawson – Wade nie znaleźli godnej następczyni bo ani Tanqueray ani robiąca wrażenie głownie ślicznymi loczkami na zdjęciu na FIBAEurope V.Bremont to nie ta klasa. Przekłada się to zresztą na liczbę asyst drużyny (9 na mecz, mniej ma tylko Kayseri) a to z kolei na ilość zdobywanych punktów ( 58 na mecz, więcej tylko do Polkowic i Gyoru).
Licze ze te ostatnie statystyki nie ulegną poprawie po meczu z nami, ale przede wszystkim że po raz kolejny meczem wyjazdowym poprawimy sobie humory po porażce we własnej hali.
W tym odcinku koszykarki Wisły wybiorą się na południe Francji, by rzucić wyzwanie wicemistrzowi tego kraju. Stawką meczu będą spokojne święta i zachowanie nadziei na włączenie się jeszcze do walki o coś więcej niż tylko awans do PO. Rywal – jak większość w tym sezonie w zasięgu, choć oczywiście nie jest to Konin czy Widzew a nawet nie Brno, by móc czuć się pewnie.
Ostatnimi laty sytuacja w lidze Francuskiej jest dość klarowna. Od czasu upadku USVO dominuje Bougres, które z reguły sięga po tytuł mistrzowski a swoją dobra gra także w eurolidze zapewnia udział w tych rozgrywkach i innym zespołom. Pozostałe zespoły są dość wyrównane więc bardzo często dochodzi do rotacji na pozycjach medalowych, a co za tym idzie także w eurolidze. W rozgrywkach tych pojawiały się ostatnio choćby takie drużyny jak Tarbes, Mondeville, Arras czy tez nasz najbliższy rywal – Montpellier. Co więcej – jak dotąd dość regularnie zespól który zapewniał sobie udział w Eurolidze w kolejnym sezonie był już słabszy personalnie, wiec nie odgrywał w tych rozgrywkach większej roli. W tym sezonie ta zależność jednak nie zadziałała. Trudno powiedzieć by Montpellier zbudował zespól rzucający na kolana, ale też z cała pewnością nie jest to całkowity outsider – równać się personalnie z Bourges nie może, ale od swoich pozostałych ligowych rywali jest silniejsi, więc i w eurolidze lekceważyć go nie można.
Francuzki bardzo dobrze rozpoczęły z reszta ten pucharowy sezon. Najpierw przywiozły wygraną z Orenburga by w następnym meczu ograć na własnym parkiecie Rivas. Te wyniki robiły wrażenie i wydawało się że rzeczywiście mogą być rywalem mocno liczącym się w naszej grupie. Potem było jednak już tylko gorzej – 3 kolejne porażki: w Brnie, u siebie z Fenerbahce i w Sopronie szybko przywróciły uwagę do normy. Jeśli chodzi o skład personalny to w pierwszej kolejności uwagę przykuwają „centymetry” a właściwie ich brak. O ile Orenburg imponuje jeśli chodzi o wzrost zawodniczek to w wypadku Montpellier jest dokładnie na odwrót. Zawodniczek będących w podstawowej rotacji jedynie ich center – na dodatek mocno przeciętny – H.Ciak ma ponad 190 cm (a dokładnie 197). Reszta nie dochodzi nawet do 185 więc tym razem wzrost powinien być naszym dużym atutem. Az się prosi wiec o rozsądną i spokojną grę i dogrywanie piłek pod kosz, natomiast mocno ryzykownym wydaje się pójście na wymianę ciosów – taka zabawa może się skończyć jak z Rivas, bo rywalki z cała pewnością będą liczyły na przechwyty i szybkie akcje. Tak wiec jeśli mamy przyspieszać – róbmy to z głową.
Indywidualnie największego zagrożenia możemy się spodziewać od dobrze nam znanej trojki – dwóch ex-lotosiarek Christon i Robert oraz od „naszej” G.Basko. Pierwsza z nich ma bardzo dobrze ułożoną rękę i potrafi razić z dystansu ale praktycznie tylko wówczas gdy ma czyste, statyczne pozycje. Tak było w Gdyni, tak jest i obecnie, a wiec stosunkowo łatwo ja wyłączyć z gry (co zresztą pokazują i tegoroczne mecze w eurolidze – 2 pierwsze bardzo dobre, 3 następne – nawet nie przeciętne) Dokładnie na odwrót jest z Robert – ona rzut ma taki sobie, natomiast jest bardzo sprawna, co wykorzystuje „wkręcając się pod kosz” czy walcząc na desce. Tak wiec przy Christon należy stać blisko a do Robert podchodzić z lekki dystansem – by nie była w stanie minąć obrońcy w pierwszym kroku. (czyli tak jak kiedys przy duecie z Polkowic – Carter – Robbins
Licze ze te ostatnie statystyki nie ulegną poprawie po meczu z nami, ale przede wszystkim że po raz kolejny meczem wyjazdowym poprawimy sobie humory po porażce we własnej hali.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2013/2014
7
Środa, 18.12.2013
18:00 Good Angels Koszyce - Tango Bourges
18:00 BK IMOS Brno - Fenerbahce Stambuł
19:30 Kibirkstis-Vici Vilnius - Galatasaray Stambuł
20:00 Lattes Montpellier - Wisła Kraków
20:00 Rivas Ecopolis - UE Sopron
20:30 Perfumerias Avenida Salamanca - ZVVZ USK Prague
Czwartek, 19.12.2013
18:00 Uni Györ - Kayseri Kaski
20:30 Beretta Famila Schio - UMMC Ekaterinburg
20:30 WBC Novi Zagrzeb - Sparta&K MR Vidnoje
Środa, 18.12.2013
18:00 Good Angels Koszyce - Tango Bourges
18:00 BK IMOS Brno - Fenerbahce Stambuł
19:30 Kibirkstis-Vici Vilnius - Galatasaray Stambuł
20:00 Lattes Montpellier - Wisła Kraków
20:00 Rivas Ecopolis - UE Sopron
20:30 Perfumerias Avenida Salamanca - ZVVZ USK Prague
Czwartek, 19.12.2013
18:00 Uni Györ - Kayseri Kaski
20:30 Beretta Famila Schio - UMMC Ekaterinburg
20:30 WBC Novi Zagrzeb - Sparta&K MR Vidnoje


Re: EUROLIGA 2013/2014
Ufff, jest wygrana, ale nerwów przy tym było sporo... Kiedy 5 min. do końca Wisła wyszła na +9, coś czułem, że jednak jeszcze będą emocje. Chwała, że udało się wybronić dwie akcje w ostatniej minucie. W końcu McCray coś pokazała, no i Ouvina zaskakująco dużo punktowała (bo ilość asyst w jej przypadku nie dziwi).
Rivas przegrało u siebie z Sopronem - zatem niespodzianka. Tabela w grupie na półmetku zagmatwana. Fener bezdyskusyjnie nr 1, potem trzy drużyny z bilansem 3-3, w tym Wisła, a potem trzy, które mają 2-4. Z tych ostatnich Nadieżda pewnie przesunie się do przodu, ale i tak w meczach rewanżowych jeszcze dużo będzie się tasować.
Rivas przegrało u siebie z Sopronem - zatem niespodzianka. Tabela w grupie na półmetku zagmatwana. Fener bezdyskusyjnie nr 1, potem trzy drużyny z bilansem 3-3, w tym Wisła, a potem trzy, które mają 2-4. Z tych ostatnich Nadieżda pewnie przesunie się do przodu, ale i tak w meczach rewanżowych jeszcze dużo będzie się tasować.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: EUROLIGA 2013/2014
Wisła wygrała na wyjeździe 72-74.
W końcu zagrała coś Kryśka (ostatnie 2 mecze nie były w jej wykonaniu najlepsze) i McCray w ataku.
Zazdroszczę Panu z Radia Kraków wycieczki
W końcu zagrała coś Kryśka (ostatnie 2 mecze nie były w jej wykonaniu najlepsze) i McCray w ataku.
Zazdroszczę Panu z Radia Kraków wycieczki
Re: EUROLIGA 2013/2014
uff.. śledzenie meczy on-line to ubytek nerwów niewspółmiernie większy niz na hali..
3 wyjazd i 3 mecz takis am w końcówce, wydawać by sie mogło ze bezpieczna przewaga na pare minut przed koncem a potem horror.. wazne ze wygrany - zostajemy w grze nawet o rozstawienie a pomocny w tym powinien okazać sie wynik meczu Rivas - Sopron
3 wyjazd i 3 mecz takis am w końcówce, wydawać by sie mogło ze bezpieczna przewaga na pare minut przed koncem a potem horror.. wazne ze wygrany - zostajemy w grze nawet o rozstawienie a pomocny w tym powinien okazać sie wynik meczu Rivas - Sopron
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2013/2014
Wiślaczki wygrały we Francji. Seria zwycięstw na wyjeździe jest kontynuowana. Wygląda na to, że McGray rzeczywiście dzisiaj pracowała na nowy kontrakt. Dużo punktów dorzuciła też Cristina. Dziwi długi przestój od stanu 70-61, francuska drużyna rzuciła 7 pkt pod rząd.
Wszystko jednak skończyło się pomyślnie. Więc okres przerwy będzie w miarę spokojny.
Mam nadzieję, że w Nowym Roku wrócą zwycięstwa na Reymonta.
Wszystko jednak skończyło się pomyślnie. Więc okres przerwy będzie w miarę spokojny.
Mam nadzieję, że w Nowym Roku wrócą zwycięstwa na Reymonta.
Re: EUROLIGA 2013/2014
zibiz pisze:Dziwi długi przestój od stanu 70-61, francuska drużyna rzuciła 7 pkt pod rząd.
A mnie to wcale nie dziwi. Jak na koszykówkę, zwłaszcza kobiecą, ok. 3 min bez punktu to nie tak wiele.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: EUROLIGA 2013/2014
Jakis czas temu pisałem w tym temacie ze do rozstawienia w PO liczyć sie będą tylko wyniki z zespołami z miejsc 1-6 w grupie. Po wywiadzie na stronie wislaportal.pl z naszym menagerem i muszę to sprostować: ważne sa wyniki absolutnie wszystkich spotkań. Moj wcześniejszy post wynikał z błędu jaki jest na stronie euroligii gdzie przy schemacie rozgrywek informują właśnie tylko o zaliczaniu wyników z czołowa 6-tka. W regulaminie rozgrywek jest juz wersja taka jaka zaprezentował Dunin.
Prawdopodobnie będzie to sytuacja korzystna dla nas. Co prawda gdyby rozgrywki zakończyły sie w tym momencie to bysmy na tym stracili, bo odpadałby zespół z Orenburga z ktorym mecz przegraliśmy, ale zapewne na koniec rozgrywek czerwona latarnia okaże sie któraś z trzech drużyn: Brno (największe szanse), Montpellier, Sopron a wówczas lepiej dla nas będzie gdy punkty i kosze z tym rywalem będą nam cały czas zaliczane.
Na pewno natomiast zaliczanie wszystkich meczu ułatwia możliwość oceny naszych szans na rozstawienie, bo nie trzeba rozważać kilku opcji uwzgledniajace rożne warianty zespołów na pozycji nr 7 równocześnie. Na ten moment wśród zespołów grających w PO zajmowalibyśmy 8 pozycje, a wiec najwyższa spośród zespołów nierozstawionych i w PO wpadlibyśmy na Rivas Madryt, przy czym przewagę własnego parkietu w ew. meczu nr 3 miałyby podopieczne Jozka, a decydowałyb0 o tym ... 5 punktów. To pokazuje jak ważny jest nasz pierwszy styczniowy mecz właśnie w Madrycie a takze jak istotne może sie okazać poprawianie bilansu koszy. Trzeba jak najwyżej wygrywać z Brnem czy Sopronem, a równocześnie nie dac sie "rozjechać" w Rosji czy Turcji.
A co do Rivas - to pożegnali sie niestety z K.Schumacher. Niestety bo teraz maja możliwość ściągnięcia jakiejś amerykanki która może coś wnieść do ich gry.
PS. W ramach ciekawostki - zarówno w grupie A i jak i w B (czyli naszej) w bezpośrednich starciach pomiędzy zespołami ktore aktualnie zajmują miejsca 2-4 każdorazowo wygrywali goście (Schio w Bourges, Koszyce w Schio, Bourges w Koszycach, Rivas w Krakowie, my w Sopronie, Sopron w Madycie..) Widać więc ze rozstawienie w PO to rzecz istotna ale jednak nie musi przesądzać sprawy awansu.
Prawdopodobnie będzie to sytuacja korzystna dla nas. Co prawda gdyby rozgrywki zakończyły sie w tym momencie to bysmy na tym stracili, bo odpadałby zespół z Orenburga z ktorym mecz przegraliśmy, ale zapewne na koniec rozgrywek czerwona latarnia okaże sie któraś z trzech drużyn: Brno (największe szanse), Montpellier, Sopron a wówczas lepiej dla nas będzie gdy punkty i kosze z tym rywalem będą nam cały czas zaliczane.
Na pewno natomiast zaliczanie wszystkich meczu ułatwia możliwość oceny naszych szans na rozstawienie, bo nie trzeba rozważać kilku opcji uwzgledniajace rożne warianty zespołów na pozycji nr 7 równocześnie. Na ten moment wśród zespołów grających w PO zajmowalibyśmy 8 pozycje, a wiec najwyższa spośród zespołów nierozstawionych i w PO wpadlibyśmy na Rivas Madryt, przy czym przewagę własnego parkietu w ew. meczu nr 3 miałyby podopieczne Jozka, a decydowałyb0 o tym ... 5 punktów. To pokazuje jak ważny jest nasz pierwszy styczniowy mecz właśnie w Madrycie a takze jak istotne może sie okazać poprawianie bilansu koszy. Trzeba jak najwyżej wygrywać z Brnem czy Sopronem, a równocześnie nie dac sie "rozjechać" w Rosji czy Turcji.
A co do Rivas - to pożegnali sie niestety z K.Schumacher. Niestety bo teraz maja możliwość ściągnięcia jakiejś amerykanki która może coś wnieść do ich gry.
PS. W ramach ciekawostki - zarówno w grupie A i jak i w B (czyli naszej) w bezpośrednich starciach pomiędzy zespołami ktore aktualnie zajmują miejsca 2-4 każdorazowo wygrywali goście (Schio w Bourges, Koszyce w Schio, Bourges w Koszycach, Rivas w Krakowie, my w Sopronie, Sopron w Madycie..) Widać więc ze rozstawienie w PO to rzecz istotna ale jednak nie musi przesądzać sprawy awansu.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2013/2014
Nawiązując do tejże wypowiedzi naszego GM: czy ktoś jest w stanie ocenić, czy faktycznie jest taka kicha na rynku zawodniczym, że realnej alternatywy dla McCray w tym momencie brak?
Wróć do „Rozgrywki w Europie/ME”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości