Edzia pisze:Ano właśnie są tacy delikwenci. Ja nic takiego nie słyszałam, mnie się rzucił smutek w oczach wielu ludzi (między innym u Kowalika)... No ale to chyba oczywiste... Szkoda takiego meczu, ale nie żeby mówić, że to kasa w błoto! Naprawdę, było na co popatrzeć. I zgadzam się z Simonem, że pan redaktor trochę zapewne ubarwił...

A tyle razy mowie i pisze ze media ubarwiają ale oczywiscie jak nie mnie dotyczy to jest prawda a jak mnie to juz nie.
Wiadomo ze media ubarwiaja i na podstawie jednej , dowch uslyszanych opini piszą ze kibice.
O to przyklad:
Kibice Wisły Kraków oskarżeni o kradzież
ada 20-04-2005 , ostatnia aktualizacja 20-04-2005 22:46
W drodze na mecz z Górnikiem Łęczna kibice Wisły okradli stację paliw w Suchedniowie w województwie świętokrzyskim - poinformowała w środę o godz. 15 policja. Trzy godziny później nie była już jednak tego taka pewna.
Jak ustalono, krakowscy kibice jechali do Łęcznej trzema autokarami. Dwa z nich kilkanaście minut przed godz. 15 zatrzymały się w Suchedniowie na stacji paliw przy krajowej "siódemce". - Część kibiców wpadła do sklepu na stacji. Nabrali różnych artykułów spożywczych, głównie słodyczy i piwa, potem uciekli ze sklepu i odjechali - podawała po godz. 15 Elżbieta Rożaska-Komorowicz, rzecznik świętokrzyskiej policji.
Policja natychmiast zorganizowała blokady dróg w kierunku Radomia i Lublina.
- W Radomiu kibiców "przejęła" tamtejsza policja i będzie ich, razem z lubelską, konwojować do Łęcznej. Radom nie mógł przeprowadzić z nimi żadnych czynności z uwagi na zbyt małą liczbę policjantów. Dlatego kibice zostaną wylegitymowani i przeszukani, gdy dojadą na miejsce - relacjonował o godz. 17 Krzysztof Skorek z KWP w Kielcach. I tak się stało - przed godz. 18 kibice byli już sprawdzani i spisywani - ich lista zostanie przesłana do Kielc.
Policjanci od początku zapewniali, że kradzież nie ujdzie fanom Wisły na sucho - na stacji w Suchedniowie działa bowiem monitoring.
O godz. 18 już przejrzano jedną z kaset z monitoringu. I sytuacja diametralnie się zmieniła. - Na razie nie wynika z niej, żeby ktoś coś ukradł. Raczej jak ktoś coś brał, to płacił. Istnieje podejrzenie, że mogło dojść do drobnych kradzieży - poinformował Skorek.
Pracownik stacji w Suchedniowie nie chciał rozmawiać z "Gazetą". - Nic się nie stało, to jest wyolbrzymianie sprawy - powiedział tylko i odesłał nas do biura prasowego koncernu.
A potem bede wysluchiwal jakie to niby bydlo robimy na wyjazdach.
Czyt. Brno
Niekotrzy chyba nie moga uwierzyc z ekibic na wyjeździe nie moze wejsc na staje nie "promując" nic tylko za wszystko zaplacić.
Za chwile te drobne kradzieze niby zamienia sie w towar wziety z polki i zaplacony przy kasie.
