No bez jaj, co by nie mówić o Ślęzie (której życzę dobrze), to jednak składem szału nie robią. Paula mimo dzisiejszego wyskoku punktowego ma najlepsze lata za sobą, Joanna za wiele nie trafia, reszta Polek też szału nie robi, a amerykanki same meczu nie wygrają. Przecież nie będą po 30 pkt rzucać jedna i druga co mecz. Nie sądzę, aby Pawlak z lepszym zespołem niż Widzew też tyle rzucała.
W Wiśle szkoda kontuzji Szott-Hejmej, robi nam się mało Polek do rotacji, czyli to, czego się obawiali kibice po ogłoszeniu składu.
3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- bart_81
- Senior
- Posty: 3091
- Rejestracja: 21 grudnia 2008, 20:44
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Absolutnie fenomenalny występ Zoll!! Takie mecze się nie zdarzają...a jednak
Żeby jednak nie było, że sama wygrała mecz to dziś młodzież bardzo pomogła, Ogorodnikova i Brewer też swoje zrobiły i efekt jest w postaci triumfu nad faworyzowanym Artego...Tak trzymać dziewczyny
Żeby jednak nie było, że sama wygrała mecz to dziś młodzież bardzo pomogła, Ogorodnikova i Brewer też swoje zrobiły i efekt jest w postaci triumfu nad faworyzowanym Artego...Tak trzymać dziewczyny
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Już w Rybniku było widać że Artego na dziś aż takie straszne nie jest tylko że nie potrafiono tego wykorzystać no a AZS-owi się to udało graty
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Akademiczki z wielkim generałem wprawiły w osłupienie faworytki ligi!
Sharnee Zoll-Norman w meczu przeciwko Artego Bydgoszcz nie zeszła z boiska ani na sekundę, a chciało ją się oglądać jeszcze przez kolejne godziny. Amerykanka w gorzowskich barwach pokazała koszykówkę z kosmosu, dała 32 punkty, trafiła 13 z 15 rzutów z gry, do tego dołożyła 10 asyst i 4 przechwyty. - Niezły mecz co? - rzuciła z uśmiechem, pozując do zdjęć z najmłodszymi nadziejami AZS PWSZ zaraz po zakończeniu tego niecodziennego pojedynku. Wyjątkowy mecz nasz generale!
W czasie ostatnich akcji już nikt w hali przy ul. Chopina nie siedział. Rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ Sharnee Zoll jeszcze raz wzięła piłkę, przekozłowała ją na połowę bydgoszczanek, zwód, kozioł za plecami i wyjście w górę, mniej więcej cztery metry od kosza bronionego przez Artego. I punkty, już trzynasty trafiony rzut. Amerykanka uśmiechnęła się, pokręciła głową. Na takie dni, takie mecze, każdy sportowiec czeka. Na boisku jest wielu znakomitych graczy, ale i tak wszyscy zwracają uwagę przede wszystkim na ciebie, bo za chwilę może wydarzyć się coś wyjątkowego. Zoll - efektywność gry 46! - nie dała gorzowskiej drużynie ani przez chwilę zwątpić, a groźnym rywalkom uwierzyć, że coś w tym pojedynku zdziałają. Poprowadziła akademiczki do wielkich rzeczy. - Na pierwszym treningu po wpadce w Toruniu [58:82] nie było śmiesznie - opowiadała nasza koszykarka. - Wraz z trenerem wyjaśniłyśmy sobie wiele spraw i wiedziałam, że za chwilę czeka nas mecz w domu, gdzie przy rewelacyjnych kibicach nigdy nie wątpimy, że można powalczyć, obojętnie kto staje przeciwko nam. Pokazałyśmy się ze znakomitej strony jako drużyna, ale ja chciałam specjalnie podziękować Klaudii Czarnodolskiej i Kasi Dźwigalskiej. One wykonały wielką pracę, aby zatrzymać szybką Julie McBride, która przez to nie zrobiła nam takiej krzywdy, jakby mogła. A ja zachowałam energię, którą w całości wykorzystałam w ataku.
Zastanawialiśmy się co takiego wydarzyło się w tym tygodniu, że gorzowska drużyna z takiej, której nikt by nie szanował, nagle zamieniała się w terminatora, który trafił aż 55 procent rzutów z gry, z łatwością rzucił faworytkom z Artego 93 pkt i właściwie zmiótł bydgoszczanki z parkietu. Zagadkę rozwikłała jedna z bohaterek tego spotkania po gorzowskiej stronie - Iza Piekarska (12 pkt, 12 zbiórek): - Przed Toruniem byłyśmy przemęczone i w tym tygodniu trener nam odpuścił, środę miałyśmy całkiem wolną. Od razu to odbiło się na poziomie naszego grania, wykorzystywania kontry, która zawsze była znakiem firmowym w gorzowskim przepisie na wygrywanie. Tym razem nie biegała tylko Sharnee Zoll, ale cały zespół. Artego to jest dla mnie drużyna, która pretenduje do gry w tym sezonie w wielkim finale, a my właśnie na tle tak silnego rywala udowodniłyśmy kibicom i również sobie, że to nie może być i nie będzie jedynie sezon porażek. My jeszcze się zgrywamy, jeszcze będziemy jako zespół groźniejsze. A trener, mam nadzieję, będzie nas dokładnie obserwował i układał to wszystko tak, abyśmy co sobotę mogły zagrać na 100 procent, a Toruń już się nigdy więcej nie powtórzy.
Zespół Artego nie grał źle, ale wygrywał tylko w pierwszej kwarcie. W drugiej stracił aż 31 pkt. - Stworzyliśmy wspólnie naprawdę świetne widowisko, 102 punkty do przerwy w żeńskiej koszykówce, na świetnym procencie, to nie zdarza się zbyt często - słusznie zauważył Dariusz Maciejewski, trener KSSSE AZS PWSZ.
Najskuteczniejsza u gości była Chinny Nwagbo, której wielką waleczność mamy przecież cały czas w pamięci. Grała dwa sezony dla Gorzowa i została w naszej hali ciepło przyjęta. - Nie mogłyśmy tu wiele więcej zdziałać, gdy po drugiej stronie rozgrywająca daje tak wiele punktów, a do tego znakomicie asystuje - przyznała Nigeryjka z amerykańskim paszportem. - Do tego rywalki są lepsze w kontrze i mają więcej punktów drugiej szansy. Przekonałam się też jak trudno gra się w Gorzowie po tej drugiej stronie. Sharnee dziękowała kibicom. Tak, oni świetnie wspierają swój zespół, są najgłośniejsi w tej lidze. Mam nadzieję, że my podobnie zrewanżujemy się na boisku i na trybunach w hali w Bydgoszczy. Tęsknię za wami.
Zoll wyróżniła Klaudię Czarnodolską. 21-latka krytycznie oceniła swój występ w ataku, ale my też będziemy koszykarkę o słodkim przezwisku "Pączek" wyłącznie chwalić. Niech w każdym spotkaniu w taki sposób zatrzymuje rywalki klasy McBride, a pewność siebie i duże punkty w ofensywie też na pewno przyjdą. Przebojem minuty w ekstraklasie wyszarpuje sobie o rok młodsza Natalia Sobek - wielkie brawa za drugą kwartę!
Na koniec jeszcze o znakomitym wsparciu z Ukrainy. Olena Ogorodnikowa, tak jak Zoll, była w tym meczu klasą dla siebie. Rzuty z dystansu, wjazdy pod kosz i sześć wymuszonych fauli. A jak trzeba to i podania otwierające drogę do kosza koleżankom. I walka do upadłego na całym boisku. 33-latka gra tak, że od dziś przestajemy tęsknić za niedoszłym transferem Australijki Jennifer Screen. - Mamy za wszelką cenę tak jak dziś bronić swojej hali, każdy przyjeżdżający tutaj rywal ma mieć pietra - zakończył trener Maciejewski.
Wielkich meczów nie gra się co tydzień, ale dobre można. Akademicka drużyna jak najczęściej zbliżająca się do poziomu ze starcia z Artego z pewnością jeszcze wielokrotnie nas zaskoczy. Tym razem nie narzekaliśmy na przemęczenie. Biegały, skakały, trafiały. To takie proste. I takie piękne. Kto tego nie widział, naprawdę ma czego żałować...
W następnej kolejce Tauron Basket Ligi Kobiet zespół KSSSE AZS PWSZ zagra z CCC w Polkowicach.
gazeta.pl
Sharnee Zoll-Norman w meczu przeciwko Artego Bydgoszcz nie zeszła z boiska ani na sekundę, a chciało ją się oglądać jeszcze przez kolejne godziny. Amerykanka w gorzowskich barwach pokazała koszykówkę z kosmosu, dała 32 punkty, trafiła 13 z 15 rzutów z gry, do tego dołożyła 10 asyst i 4 przechwyty. - Niezły mecz co? - rzuciła z uśmiechem, pozując do zdjęć z najmłodszymi nadziejami AZS PWSZ zaraz po zakończeniu tego niecodziennego pojedynku. Wyjątkowy mecz nasz generale!
W czasie ostatnich akcji już nikt w hali przy ul. Chopina nie siedział. Rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ Sharnee Zoll jeszcze raz wzięła piłkę, przekozłowała ją na połowę bydgoszczanek, zwód, kozioł za plecami i wyjście w górę, mniej więcej cztery metry od kosza bronionego przez Artego. I punkty, już trzynasty trafiony rzut. Amerykanka uśmiechnęła się, pokręciła głową. Na takie dni, takie mecze, każdy sportowiec czeka. Na boisku jest wielu znakomitych graczy, ale i tak wszyscy zwracają uwagę przede wszystkim na ciebie, bo za chwilę może wydarzyć się coś wyjątkowego. Zoll - efektywność gry 46! - nie dała gorzowskiej drużynie ani przez chwilę zwątpić, a groźnym rywalkom uwierzyć, że coś w tym pojedynku zdziałają. Poprowadziła akademiczki do wielkich rzeczy. - Na pierwszym treningu po wpadce w Toruniu [58:82] nie było śmiesznie - opowiadała nasza koszykarka. - Wraz z trenerem wyjaśniłyśmy sobie wiele spraw i wiedziałam, że za chwilę czeka nas mecz w domu, gdzie przy rewelacyjnych kibicach nigdy nie wątpimy, że można powalczyć, obojętnie kto staje przeciwko nam. Pokazałyśmy się ze znakomitej strony jako drużyna, ale ja chciałam specjalnie podziękować Klaudii Czarnodolskiej i Kasi Dźwigalskiej. One wykonały wielką pracę, aby zatrzymać szybką Julie McBride, która przez to nie zrobiła nam takiej krzywdy, jakby mogła. A ja zachowałam energię, którą w całości wykorzystałam w ataku.
Zastanawialiśmy się co takiego wydarzyło się w tym tygodniu, że gorzowska drużyna z takiej, której nikt by nie szanował, nagle zamieniała się w terminatora, który trafił aż 55 procent rzutów z gry, z łatwością rzucił faworytkom z Artego 93 pkt i właściwie zmiótł bydgoszczanki z parkietu. Zagadkę rozwikłała jedna z bohaterek tego spotkania po gorzowskiej stronie - Iza Piekarska (12 pkt, 12 zbiórek): - Przed Toruniem byłyśmy przemęczone i w tym tygodniu trener nam odpuścił, środę miałyśmy całkiem wolną. Od razu to odbiło się na poziomie naszego grania, wykorzystywania kontry, która zawsze była znakiem firmowym w gorzowskim przepisie na wygrywanie. Tym razem nie biegała tylko Sharnee Zoll, ale cały zespół. Artego to jest dla mnie drużyna, która pretenduje do gry w tym sezonie w wielkim finale, a my właśnie na tle tak silnego rywala udowodniłyśmy kibicom i również sobie, że to nie może być i nie będzie jedynie sezon porażek. My jeszcze się zgrywamy, jeszcze będziemy jako zespół groźniejsze. A trener, mam nadzieję, będzie nas dokładnie obserwował i układał to wszystko tak, abyśmy co sobotę mogły zagrać na 100 procent, a Toruń już się nigdy więcej nie powtórzy.
Zespół Artego nie grał źle, ale wygrywał tylko w pierwszej kwarcie. W drugiej stracił aż 31 pkt. - Stworzyliśmy wspólnie naprawdę świetne widowisko, 102 punkty do przerwy w żeńskiej koszykówce, na świetnym procencie, to nie zdarza się zbyt często - słusznie zauważył Dariusz Maciejewski, trener KSSSE AZS PWSZ.
Najskuteczniejsza u gości była Chinny Nwagbo, której wielką waleczność mamy przecież cały czas w pamięci. Grała dwa sezony dla Gorzowa i została w naszej hali ciepło przyjęta. - Nie mogłyśmy tu wiele więcej zdziałać, gdy po drugiej stronie rozgrywająca daje tak wiele punktów, a do tego znakomicie asystuje - przyznała Nigeryjka z amerykańskim paszportem. - Do tego rywalki są lepsze w kontrze i mają więcej punktów drugiej szansy. Przekonałam się też jak trudno gra się w Gorzowie po tej drugiej stronie. Sharnee dziękowała kibicom. Tak, oni świetnie wspierają swój zespół, są najgłośniejsi w tej lidze. Mam nadzieję, że my podobnie zrewanżujemy się na boisku i na trybunach w hali w Bydgoszczy. Tęsknię za wami.
Zoll wyróżniła Klaudię Czarnodolską. 21-latka krytycznie oceniła swój występ w ataku, ale my też będziemy koszykarkę o słodkim przezwisku "Pączek" wyłącznie chwalić. Niech w każdym spotkaniu w taki sposób zatrzymuje rywalki klasy McBride, a pewność siebie i duże punkty w ofensywie też na pewno przyjdą. Przebojem minuty w ekstraklasie wyszarpuje sobie o rok młodsza Natalia Sobek - wielkie brawa za drugą kwartę!
Na koniec jeszcze o znakomitym wsparciu z Ukrainy. Olena Ogorodnikowa, tak jak Zoll, była w tym meczu klasą dla siebie. Rzuty z dystansu, wjazdy pod kosz i sześć wymuszonych fauli. A jak trzeba to i podania otwierające drogę do kosza koleżankom. I walka do upadłego na całym boisku. 33-latka gra tak, że od dziś przestajemy tęsknić za niedoszłym transferem Australijki Jennifer Screen. - Mamy za wszelką cenę tak jak dziś bronić swojej hali, każdy przyjeżdżający tutaj rywal ma mieć pietra - zakończył trener Maciejewski.
Wielkich meczów nie gra się co tydzień, ale dobre można. Akademicka drużyna jak najczęściej zbliżająca się do poziomu ze starcia z Artego z pewnością jeszcze wielokrotnie nas zaskoczy. Tym razem nie narzekaliśmy na przemęczenie. Biegały, skakały, trafiały. To takie proste. I takie piękne. Kto tego nie widział, naprawdę ma czego żałować...
W następnej kolejce Tauron Basket Ligi Kobiet zespół KSSSE AZS PWSZ zagra z CCC w Polkowicach.
gazeta.pl
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Bardzo podobało mi się to, co Mołłow powiedział dzisiaj na konfie. Prawie wszyscy trenerzy polskich klubów byliby niemal wniebowzięci, że tak fajnie powalczyli z Wisłą w jej hali, a on wprost przeciwnie, uważając, że najważniejsza jest porażka i że nie wykorzystały szansy, która się otworzyła, miały bardzo słabą skuteczność. Tak czy inaczej, Siedlce zrobiły na mnie dzisiaj bardzo fajne wrażenie. Skład jak na beniaminka mają naprawdę ciekawy, bardzo dobrze prowadzi je Mołłow (nie zmienił się nic od lat 90-tych, kiedy w męskiej lidze też walczył o zwycięstwo w każdym meczu, bez względu z kim i gdzie grał) i spokojnie mogą spełniać taką rolę w tym sezonie jak w poprzednim sezonie Szczecin, a może nawet być "piątą siłą". W meczu z Energą mają naprawdę niemałe szanse na zwycięstwo. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że zasada "mecz meczowi nierówny" na początku tego sezonu sprawdza się dość skutecznie.
Ślęzie może być dość ciężko nie tyle awansować do play-off, co skutecznie walczyć o utrzymanie. Może oceniam ich szanse przedwcześnie, bo jeszcze się rozkręcą, ale skoro wyszarpały zwycięstwo w Gdyni i przegrały u siebie z Widzewem, to czego można oczekiwać po innych meczach? No ale nie ma co porównywać transferów Ślęzy do MKK, gdzie jest siedem nowych zawodniczek.
Wynik w Gorzowie zaskakujący, podobnie jak zdobycz punktowa Zoll.
Nie mówię, że samo zwycięstwo AZS-u jest niespodzianką, ale w takich rozmiarach - na pewno.
Ślęzie może być dość ciężko nie tyle awansować do play-off, co skutecznie walczyć o utrzymanie. Może oceniam ich szanse przedwcześnie, bo jeszcze się rozkręcą, ale skoro wyszarpały zwycięstwo w Gdyni i przegrały u siebie z Widzewem, to czego można oczekiwać po innych meczach? No ale nie ma co porównywać transferów Ślęzy do MKK, gdzie jest siedem nowych zawodniczek.
Wynik w Gorzowie zaskakujący, podobnie jak zdobycz punktowa Zoll.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Bodek , Artego mowisz ze niestraszne,,ale to wasz trener oglosil po meczu z Artego , ze Bydgoszcz znajdzie sie w finale

Artykuł z Gazety Wyborczej Gorzowa , jakis AVATAR
, czyta sie to niemal jak bajke
, skad oni tak to ubarwiaja 
Artykuł z Gazety Wyborczej Gorzowa , jakis AVATAR
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
bodek38 pisze:Już w Rybniku było widać że Artego na dziś aż takie straszne nie jest tylko że nie potrafiono tego wykorzystać no a AZS-owi się to udało graty
Artego mecz w Rybniku nie nauczył pokory. Wielka wygrana z Lublinem z którym Toruń się męczył, a ten sam Toruń bardzo pewnie ograł Gorzów. Na mecz z AZS PWSZ podopieczne Tomasza Herkta jechały "po swoje". Nie ma nic bardziej złudnego i to nie tylko w koszykówce.
Re: 3 kolejka TBLK (16-19.10.2014)
Ta liga po 3 kolejkach uczy jednego, że mecz meczowi nierówny. Przykład trzech zespołów Gorzów męczy się niemiłosiernie z Koninem na inaugurację, ten sam Gorzów bardzo pewnie pokonuje w mniemaniu wszystkich "znafców" faworyta ligi, a ten Konin nie ma żadnych szans na własnych śmieciach z męczącą się w Lublinie Energą. Na nic proroctwa, to jest sport i to w tym ładniejszym wydaniu 
Bum
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość