Łzy zamiast brązu
Środa, 4 maja 2005r.
Smutny jest koniec sezonu dla koszykarek PZU Polfy. Miały aspiracje powalczyć o złoto, a skończyły rozgrywki bez medalu. Tym bardziej przykro, że zarówno w półfinale z Wisłą Can-Pack Kraków, jak i w małym finale pocieszenia o brąz z CCC Polkowice przegrały piąte, rozstrzygające spotkania, na swoim boisku.
• PZU Polfa Pabianice – CCC Polkowice 75:87 (17:22, 13:22, 14:13, 31:30) i wynik rywalizacji 2-3.
PZU Polfa: Trześniewska 22, Pantelejewa 16, Toma 12, Lamparska 7, Jaroszewicz i Krystofova po 5, Głaszcz i Karla da Costa po 4, Iwliewa i Korzeniewska 0. Trener: Tadeusz Aleksandrowicz, II trener: Dariusz Raczyński.
Polkowice: Koryzna 19, Kłosińska 15, Pałka 14, Nowacka 9, Stempniewicz 8, Jasnowska i Waligórska po 6, Marczewska i Żytomirska po 5. Trener: Andrzej Nowakowski, II trener: Wojciech Spisacki.
Po raz pierwszy w historii drużyna z Polkowic zdobyła medal, a ojcem tego sukcesu jest łodzianin, wieloletni trener ŁKS Andrzej Nowakowski. Nie pierwszy raz sprawił on z prowadzoną przez siebie drużyną niespodziankę.
Piąty mecz o brąz był niezwykle zacięty. W zespole PZU Polfy „spadły” za 5 fauli dwie zawodniczki, a w CCC cztery. Spotkanie trwało równe 2 godziny, co jest rekordem Torell Basket Ligi.
Najbardziej wyrównana była pierwsza kwarta. Polkowiczanki prowadziły (0:4 i 3:6), ale w 4 min po rzucie Elżbiety Trześniewskiej było 8:6. Pabianicka środkowa była później, podobnie jak w czwartym spotkaniu, najskuteczniejszą zawodniczką na boisku. W końcówce miała stuprocentową skuteczność w rzutach wolnych. Nie była chyba jednak właściwie wykorzystana pod koszem. Trześniewska po raz pierwszy od 14 lat nie stanęła na podium!
Pabianiczanki prowadziły po raz ostatni w 6 minucie (14:13). Druga ćwiartka była popisem polkowiczanek. Znakomicie grały Justyna Kłosińska i Edyta Koryzna. W 16 min przewaga CCC osiągnęła 10 punktów (25:35) i później już do końca nie była mniejsza niż 8.
Pabianiczanki broniły źle, jak bodaj nigdy w tym sezonie. Nie miały pomysłu na rozwiązanie ataku. Kuriozalne, że w całym meczu wygrały zbiórki 37-19, a jednak nie potrafiły wykorzystać tego do kontrataków. Nic nie wnosiły zmiany i próby zmiany taktyki. Drużynie trenera Tadeusza Aleksandrowicza „nie siedział” rzut za 3 punkty. W tej sztuce miały skuteczność... 5 procent! Trafiły bowiem raz (Emilia Lamparska) na 19 prób.
Trzecia kwarta rozpoczęła się od rzutu za 3 punkty Agnieszki Pałki – trzeciej obok Koryzny i Agaty Nowackiej byłej zawodniczki Pabianic. Przewaga CCC znów rosła. W 26 minucie pabianiczanki przegrywału już różnicą 20 punktów (33:53). Ich rywalki grały jak w transie, widać było że są zdeterminowane i tworzą mocno zintegrowany zespół, w którym nie ma miejsca na wzajemne pretensje.
Początek ostatniej kwarty zapowiadał niebywałe emocje. Już w 31 minucie opuściły boisko za pięć przewinien najwyższe zawodniczki Polkowic: Pałka i Anna Marczewska. Zrobiło się nerwowo, bo sędziowie odgwizdali przewinienia techniczne trenerowi Aleksandrowiczowi i drugiemu trenerowi CCC Wojciechowi Spisackiemu. Pabianiczanki podjęły walkę, ale nie zdołały zmniejszyć strat poniżej 8 punktów.
Marek Kondraciuk - Dziennik Łódzki
Najskuteczniejszą zawodniczką meczu była Elżbieta Trześniewska z Polfy (od prawej, w pojedynku z Agnieszką Pałką) Fot. Grzegorz Gałasiński